a_m_23
13.02.06, 18:26
Od kilku miesiecy jestem mezatka mamy cudowna coreczke i jestesmy bardzo
szczesliwi,moj maz nie jest biologicznym ojcem dziecka,a prawdziwy ojciec
dziecka chcial mi pomoc w usunieciu ciazy,w tamtym okresie poznalam mojego
obecnego meza i dzieki jego pomocy moglam urodzic to dziecko,teraz moja
coreczka ma juz 3 latka i zakochana w swoim tatusiu.Jednak ostatnio odezwal
sie biologiczny ojciec i upomina sie o prawa do dziecka bo chce ja miec "w
dowodzie" i powiedzial ze mi jej nie podaruje i zalozy mi sprawe
sadowa.Oczywiscie coreczka jest juz zapisana na mojego meza i nosi jego
nazwisko uznal ja jako swoje dziecko i kocha ja jak wlasne.Czy nawet
biologiczny ojciec ma prawo po prawie 4 latach rujnowac moja rodzine i
mieszac dziecku w glowie,czy ma prawo zakladac mi sprawe sadowa,a jezeli
zalozy to czy musze sie godzic na badania DNA?Jemu tylko zalezy na papierach
a nie dobru tego dziecka.