kobieta49
17.02.06, 18:15
Poradźcie mi albo napiszcie jak to wyglada z "boku" bez zgryźliwych uwag.
Jestem ze swoim partnerem prawie trzy lata. Wszystko jest tak jak mogłabym sobie tylko wymarzyć. To znaczy prawie wszystko, bo
jest pewna kwestia w której mamy odmienne zdania i za bardzo nie możemy się porozumieć - chodzi o alkohol. Ja mam bardzo niemiłe
wspomnienia z dzieciństa, kiedy mama często była pod wpływem - w takim "dobrym nastroju". Wkurzało mnie to strasznie.
Mój partner nie widzi w tym nic złego, że wypije kilka piw i ma dobry humor. A mi to nie bardzo odpowiada.
Dzieli nas odległość. Widujemy się dość często bo co 3, 4 dni. wtedy przyjeżdza też na 3, 4 dni.
Czasami przyjeżdża do mnie właśnie w takim "dobrym nastroju" a ja jak tylko go zobacze - i wiem jak jest- jestem przygnębiona i
smutna i jest mi źle. Nie umiem do tego podejść inaczej -moja reakcja jest automatyczna. Nie lubie takiego stanu u niego.
Od jakiegos czasu (kiedy jest u siebie) zaczął chodzić ze znajomymi do pubu.
Może to dziwne i dla większości niezrozumiałe - ale mnie to wkurza, nie daje spokoju. Martwie się o to w jakim stanie wróci do
domu (mimo że tego nie bede widziala). Czekam na jakiegoś smsa, czy wiadomość że jest już w domu i wszystko jest ok.
Co o tym sądzicie? Czy ja się czepiam i źle myśle.
Może nie powinnam się tym przejmować. w końcu to dorosły facet, ma prawo wyjść ze znajomymi na piwo, ma prawo się dobrze bawić, a
to że ja się martwię i jest mi z tym źle to jest mój problem z którym powinnam sobie jakoś poradzić.
tylko nie wiem jak.