illona Re: Pomóżcie zrozumieć drogie Panie :( 31.03.06, 21:15 Witam Cię Marku, nie przebrnęłam przez cały wątek, proszę o wybaczenie:-) ale z tego, co udało mi się ... wyłapać wynika, że jeszcze nie doszło do spotkania face to face z Twoją Wybranką. Natomiast doszło do pogłębionej analizy jej <wirtualnego> zachowania. Mnie się wydaje, że tu nie chodzi o Panią, chodzi o Ciebie. Prośbę o pomoc w zrozumieniu zachowania kobiety, <wirtualnego> zachowania kobiety, może formułować tylko ktoś, kto sam ma problem ze sobą. Albo coś czujesz i czegoś chcesz, albo nie, to się rozgrywa w Tobie, tylko w Tobie, skoro to wyjątkowe, dla Ciebie, to powinno być ... intymne, a nie rozstrząsane na Forum, sorry. Ale jak ktoś <wsiąka> w net? Zakochał się w necie, obraził kogoś w necie, ona milczała, on nie wiedział, jak to rozumieć, więc ...? Tylko net może mu pomóc, czyli plankton przypadkowych osób? Jak się ma wysoki poziom inteligencji, to się wie, co powinno się zrobić. Po prostu. Oczywiście mam na myśli inteligencję emocjonalną;-) Każdy <normalny> człowiek, poznając w necie drugiego człowieka, jego wnętrze, poglądy na życie, eh... dużo można poznać poprzez literki na klawiaturze;-) będzie dążył jak najszybciej do KONFRONTACJI, swoich wyobrażeń z rzeczywistością, możesz mieć 50 zdjęć, one nie zastąpią bezpośredniego kontaktu, normalnej rozmowy, Człowieka. Pozdrawiam. Ilona Ps. Aporpos tytułu wątku .. Pomóżcie zrozumieć drogie Panie, a może Ty coś zrozumiesz ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
coincidenza Re: Pomóżcie zrozumieć drogie Panie :( 01.04.06, 18:57 > Ale jak ktoś <wsiąka> w net? > Zakochał się w necie, obraził kogoś w necie, ona milczała, > on nie wiedział, jak to rozumieć, więc ...? > Tylko net może mu pomóc W pełni się zgdzam i tez radze Ci przede wszystkim dazyc do KONFRONTACJI. Facet o ktorym juz wspomnialam bronil sie jak tylko mogl przed czyms takim, pomimo, że dwoiłam się i troiłam żeby doprowadzić właśnie do rozmowy. Tylko, że czasem trafi się na takiego człowieka, który woli rzeczywistość wirtualną bo w rzeczywistości trudniej jest udawać, trudno mieć wszystko pod kontrolą do takiego stopnia do jakiego ma sie w sieci.. Może ona jest właśnie takim człowiekiem, może po części Ty tez.. nie ma szans, żeby dojśc do jakiegoś rozwiązania prowadząc takie gierki, Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
fredrus MAREK, Sprawdz Swoja Skrzynke Pocztowa 02.04.06, 00:48 Przeslalem ci linka do pewnej publikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
misscraft Re: Pomóżcie zrozumieć drogie Panie :( 02.04.06, 14:26 A na jakiej podstawie jej wogóle coś takiego powiedziałeś? Jak facet mówi coś takiego to aż strach pomyśleć co mu chodzi po głowie, jeśli tak mówi to widocznie brak mu szacunku, a kobiety mają swoją godność, ja też na jej miejscu bym Ci tego nie zapomniała- trzeba myśleć co się mówi, a tym bardziej kiedy się pisze- przecież wtedy łatwiej o ostrożność Odpowiedz Link Zgłoś
coincidenza Re: Pomóżcie zrozumieć drogie Panie :( 07.04.06, 23:50 I jeszcze jeden komentarz od którego jakoś nie mogę się powstrzymać: patrząc na ten wątek na swój sposób jej zazdroszczę. Bo, chociaż to, co zrobiłes nie było 'w najlepszym stylu'to mimo wszystko, rzadko spotyka sie faceta, ktory potrafi sie przyznać do błędu i który wkłada w to tyle czasu i energii, by jednak coś z tego wyszło. Trzymam kciuki, by jednak jakoś dała się przeprosić Odpowiedz Link Zgłoś
marek281 To już chyba koniec tej romantycznej znajomości... 08.04.06, 20:13 coincidenza napisała: > I jeszcze jeden komentarz od którego jakoś nie mogę się powstrzymać:patrząc na > ten wątek na swój sposób jej zazdroszczę. Bo, chociaż to, co zrobiłes nie > było 'w najlepszym stylu'to mimo wszystko, rzadko spotyka sie faceta, ktory > potrafi sie przyznać do błędu i który wkłada w to tyle czasu i energii, by > jednak coś z tego wyszło. Trzymam kciuki, by jednak jakoś dała się przeprosić Bardzo dziękuję za ciepłe słowa i poświęcony mi czas. Jesteś bardzo miła :) Niestety obawiam się, że już nic tutaj nie wskóram... :( Osoba na której mi zależy nie potrafi jednak docenić moich starań. Być może to jeszcze nie ta. W każdym razie, nie odzywała się od miesiąca i miałem dość takiego stanu rzeczy. Dałem temu wyraz, dziękując Jej za znajomość i żegnając się miło. Nie powiem, że jest mi teraz dobrze i nie brakuje mi Jej... :/ Niemniej, ja również mam swoją dumę i uważam, że życie jest zbyt krótkie i ciężkie, by oddawać najlepsze z siebie komuś, kto na to nie zasługuje, czy wręcz tego nie zauważa. Nie powiem, że jestem do wzięcia, bo wciąż o Niej myślę, ale... ;) Jeszcze raz dziękuję Tobie i wszystkim! Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
elefing Re: To już chyba koniec tej romantycznej znajomoś 08.04.06, 21:23 Jezeli dobrze zrozumialam, to wyzwales nieznajomą dziewczyne od dziwek, a teraz piszesz ze masz swoją dumą i nie chcesz dluzej tej znajomosci? Nie ma to jak interpretowac swiat po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś
marek281 Re: To już chyba koniec tej romantycznej znajomoś 08.04.06, 21:54 elefing napisała: > Jezeli dobrze zrozumialam, to wyzwales nieznajomą dziewczyne od dziwek, a teraz > piszesz ze masz swoją dumą i nie chcesz dluzej tej znajomosci? > Nie ma to jak interpretowac swiat po swojemu. W sumie, stwierdziłem "tylko", że daje swój numer pierwszemu lepszemu przy barze, a mi nie chce go dać od miesięcy. Nie byłem miły, ale chyba miałem trochę racji... Poniosło mnie, ale nie bez powodu. A gdy już będziesz w krainie idealnych facetów, to daj znać, może gdzieś obok jest taka sama, tyle że pełna kobiet... Choć, jak sama stwierdziłaś, każdy interpretuje świat po swojemu, znaczenia słów "ideał", "obraza" i "duma" również... Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
merlina1 Re: To już chyba koniec tej romantycznej znajomoś 08.04.06, 22:00 eeeee, myslalam, ze o cos powazniejszego jej poszlo. Jesli tak sie zdasala o ten tekst, to rzeczywiscie daj sobie spokoj i pomysl, co byloby, gdyby pojawily sie w realnej znajomosci bardziej powazne, trudne sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
coincidenza Re: To już chyba koniec tej romantycznej znajomoś 13.04.06, 01:42 Wiec tak: na pewno Ci zależy, na pewno sie starasz.. gdybyś tylko to cale gadanie przeniósł do rzeczywistośći. Bez obrazy, ale w tym całym wątku mało widać Twojej jakiejś zdecydowanej akcji, człowieku ocknij się bo naprawdę możesz się nagle obudzić i zobaczyć, że jest już za późno... Piszesz o dumie, tak, jakby to właśnie ta Twoja duma była w tym najważniejsza... inaczej w ogóle byś o tym nie wspomniał. Czy Ci się to uczucie podoba, czy nie, jestś na jej łasce i to od niej zależy czy ona uwierzy w tą Twoją skruchę więc jeśli naprawdę Ci zależy, to leży w Twoim interesie, żebyć w tym był przekonujący. Zapamiętałam też to, co pisałeś.. że jakby jej zależało to nie ryzykowałaby nie odzywając się przez 2 miesiące.. powiem Ci jedno, ja też od przeszło dwóch miesięcy nie odzywam się do faceta z netu, który zachował się wobec mnie delikatnie to ujmując - jak świnia, nie dlatego, że automatycznie przestało mi zależeć, ale właśnie dlatego, że ani razu mnie nie przeprosił bo on jest zbyt dumny (i woli, żebym to ja wyszła na pokrzywdzoną dziewczynkę, która wszystko sobie zmyśla..) To jest tak, że stawiasz w tym momencie wszystko na jedną kartę: jeśli nie będzie przeprosin, poprawy.. jeśli nie zobaczę, że mu zależy, że facet odkłada dumę na bok to rzeczywiście to właśnie będzie koniec... to nie jest tak, że samoistnie przejdzie... ale w tym momencie wszystko zależy od niego, problem w tym Panowie, ze wy często chcecie zatrzymać i ten swój honor i tą, na której wam zależy... Ale za błędy trzeba płacić i jeśli na kimś Ci w takim wypadku zależy, to nie ma mowy o unoszeniu się dumą. Dlatego tez powiedziałam, że jej zazdroszczę, bo się starałeś... tylko dam Ci jedną, dobrą radę.. nie wiem, co dziewczyna czuje, jak bardzo ją to zabolało, bo w końcu każdy interpretuje i odczuwa po swojemu... ale jesli dalej bedziesz tylko analizował jej zachowanie, myślał jak bardzo złe było to, co zrobiłeś, czy jej reakcja jest na wyrost czy nie itp. to możesz być pewien, że nic z tego nie wyjdzie, po prostu wszystko zacznie powoli wygasać w sposób anturalny..z braku zdecydowanej inicjatywy obu stron.. zamiast tego po prostu zadaj sobie pytanie: czy mi na niej zależy... Jeśli tak, to zapomnij o tej całej sprawie z dumą, z tymi gierkami, które prowadziliście przez kilka ostatnich tygodni i po prostu ZROB COŚ, żeby juz ostatecznie rozwiązać problem.. postaw sprawę jasno, przenieś to do rzeczywistości, doprowadź do konfrontacji, bo wierz mi ale takie domysły i podchody mogą człowieka wykańczać a zupełnie w NICZYM Ci nie pomogą. Tego możesz byc pewien. Dziewczyna musi się w końcu zdecydować, czy uważa to, co zrobiłeś za coś absolutnie niewybaczalnego (bo coś mi się zdaje, że ona sama nie wie czego chce) czy chce pozwolić tej znajomości trwać i rozwijać się a ty musisz w końcu doprowadzić do takiego momentu w którym jesteś w stanie podjąć decyzję. Bo na chwile obecną wygląda to tak, że ani oboje nie potraficie tego ,,ruszyc'' do przodu ani nie jsteście w stanie z tego zrezygnować.. Czyli najlepszym rozwiązaniem jest, wedlug mnie, doprowadzić do momentu w którym albo zdecydowanie to KONCZYCIE, albo ciągniecie dalej ale już bez wzajemnych wyrzutow. Wiem, ze czasem nie jest łatwo z czegoś takiego się wyplątać, ale uważam, że troche bez sensu oboje się męczycie z tą sytuacją i będzie tak dopóki po prostu szczerze i otwarcie o całej sprawie nie pogadacie, decydując się na jakieś OSTATECZNE stanowisko.. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
marek281 To już chyba koniec tej znajomości... 13.04.06, 22:28 coincidenza napisała: Witam! Przede wszystkim bardzo dziękuję za ogrom poświęconych mi słów i czasu! :) > Wiec tak: na pewno Ci zależy, na pewno sie starasz.. Zastanawiam się tylko, dlaczego widzą to wszyscy oprócz Niej...? >gdybyś tylko to cale > gadanie przeniósł do rzeczywistośći. Bez obrazy, ale w tym całym wątku mało > widać Twojej jakiejś zdecydowanej akcji, człowieku ocknij się bo naprawdę > możesz się nagle obudzić i zobaczyć, że jest już za późno... Widzisz, tu nie jestem do końca pewien. Wydaje mi się, że przepraszałem Ją dosć żarliwie. Czy miałem to zrobić na żywo? Miałem czaić się na Nią na mieście z bukietem kwiatów? Nie wiem, czy to by Jej nie wystraszyło... Sądziłem, że powienienem używać środków wyrazu adekwatnych do zaawansowania znajomości, a jej stopień, przypomnę, regulowała Ona. Myślę, że miałem związane ręce. >Piszesz o dumie, > tak, jakby to właśnie ta Twoja duma była w tym najważniejsza... inaczej w ogóle > byś o tym nie wspomniał. Czy Ci się to uczucie podoba, czy nie, jestś na jej > łasce i to od niej zależy czy ona uwierzy w tą Twoją skruchę więc jeśli > naprawdę Ci zależy, to leży w Twoim interesie, żebyć w tym był przekonujący. Przez miesiąc czasu znosiłem jej prztyczki i inne kąśliwe uwagi pod moim adresem. Byłem cholernie cierpliwy, wytrwały i wciąż Ją przepraszałem. A przypomnę, że słuchałem min. o jej nowym facecie i jego boskim ciele itd. Przez kolejny miesiąc była cisza. Absolutna cisza. Dwa miesiące bólu i upokorzeń i traktowania mnie podczas rozmowy jak śmiecia (z nielicznymi wyjątkami). Tak jak już wcześniej wspomniałem, kobiety szybciej wybaczają zdradę. > Zapamiętałam też to, co pisałeś.. że jakby jej zależało to nie ryzykowałaby nie > odzywając się przez 2 miesiące.. Można być bardzo obrażonym, ale ja wziąłbym pod uwagę, że ona sobie kogoś znajdzie, bo ma dość takiej sytuacji. Dwa miesiące to góra czasu, z tego co zauważyłem. Ona jednak nie wzięła... >powiem Ci jedno, ja też od przeszło dwóch > miesięcy nie odzywam się do faceta z netu, który zachował się wobec mnie > delikatnie to ujmując - jak świnia, nie dlatego, że automatycznie przestało mi > zależeć, ale właśnie dlatego, że ani razu mnie nie przeprosił bo on jest zbyt > dumny > że facet odkłada dumę na bok to rzeczywiście to właśnie będzie koniec... to niejest tak, że samoistnie przejdzie... ale w tym momencie wszystko zależy od > niego, problem w tym Panowie, ze wy często chcecie zatrzymać i ten swój honor >tą, na której wam zależy... Jak już napisałem, przepraszałem długo, szczerze i żarliwie. Mówiłem, że jest ważna. Mówiłem, ze żałuję. Im więcej jednak słyszę reakcji na ten temat, tym bardziej dociera do mnie fakt, iż Ona chyba nie jest tego warta... Uwierz, że robiłem i pisałem różne rzeczy, o których nie chcę tutaj mówić. Miejscami przestałem rozumieć sam siebie. O dumie, to już prawie zapomniałem. Wygląda na to, że ta Mała naprawdę była dla mnie ważna, ale nie chciała lub nie potrafiła tego zrozumieć. > Ale za błędy trzeba płacić Nie wiem, czy błędem nie było tkwić w tej znajomości tyle czasu. Może ja Ją sobie wymyśliłem? A jeśli wymyśliłem, to na pewno nie taką, jak mi się pokazała ostatnio... > Dlatego tez > powiedziałam, że jej zazdroszczę, bo się starałeś... Dzięki :) Jak do mnie ostatnio dociera, nie tylko Ty Jej zazdrościsz :) Problem chyba polega na tym, żeby dwie zainteresowane osoby widziały dany problem tak samo. W przeciwnym wypadku nie sposób chyba dojść do jakiegoś porozumienia. Poza tym, jest jeszcze kwestia komu jak bardzo na kim zależy. I o to chyba się wszystko rozbija :/ > reakcja jest na wyrost czy nie itp. to możesz być pewien, że nic z tego nie > wyjdzie, po prostu wszystko zacznie powoli wygasać w sposób anturalny..z braku > zdecydowanej inicjatywy obu stron.. > czy mi na niej zależy... Jeśli tak, to zapomnij o tej całej sprawie z dumą, z > tymi gierkami, które prowadziliście przez kilka ostatnich tygodni i po prostu > ZROB COŚ, żeby juz ostatecznie rozwiązać problem.. postaw sprawę jasno, > przenieś to do rzeczywistości, doprowadź do konfrontacji Proponowałem ostatnio kilkukrotnie spotkanie, spacer, obiad. Nawet nie usłyszałem "spadaj", nic, zero reakcji, a Ty mi piszesz o męskiej dumie?? >bo wierz mi ale takie > domysły i podchody mogą człowieka wykańczać a zupełnie w NICZYM Ci nie pomogą. W tym to ja już jestem ekspertem :/ > Dziewczyna musi się w końcu zdecydować, czy uważa to, > co zrobiłeś za coś absolutnie niewybaczalnego (bo coś mi się zdaje, że ona >sama nie wie czego chce) I to jest chyba to. Ona nie tyle nie wie, czy chce wybaczyć, ile sama chyba nie rozumie czym jest dla Niej ta nasza znajomość i jak mnie chce traktować. Późno to zrozumiałem. > Bo na chwile obecną wygląda to tak, że ani oboje nie potraficie > tego ,,ruszyc'' do przodu ani nie jsteście w stanie z tego zrezygnować.. W moim odczuciu walczyłem o Nią. A jeśli już chodzi o Jej postawę, to wygląda na to, że interesujący facet, biegający za Nią, mile łechtał Jej próżność. Być może nie byłem nigdy interesujący dla Niej, ale w takim razie nie rozumiem, dlaczego przez ostatnie kilka miesięcy zacieśniała naszą znajomość. Po co tyle miłych słów, wyrazów sympatii, troski itd. Miły sposób na spędzanie czasu? Nie wiem... W każdym razie dowiedziałem się od Jej koleżanki, że Ona kogoś ponoć ma. Nie wiem, czy to nie jest jakiś "wkręt". Bardzo dziwnie mi to wygląda, ale...to by tłumaczyło Jej zachowanie. Moje niemiłe zdanie mogło być tylko pretekstem do zakończenia znajomości. Albo inaczej, moje żarliwe przeprosiny i danie Jej do zrozumienia, że mi na Niej poważnie zależy, wystraszyły Ją w kontekście Jej nowej znajomości i dlatego zamilkła ostatnio. Gdybym był dalej kumplem, to może by mi wybaczyła i wszystko byłoby ok. Ale ja powiedziałem, że myślę o Niej poważnie, a może ona mnie nie chciała i zrobił się problem... Sam już nie wiem. Szkoda, że brak Jej odwagi by powiedzieć prawdę. Mam nadzieję, że mimo to, znajdę w sobie siłę, by kolejną znajomą traktować, tak jak zwykłem to robić, a nie przez pryzmat Jej... Brak mi Jej i ten stan chyba jeszcze troszkę potrwa... Jeszcze raz dziękuję :) Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
merlina1 Re: To już chyba koniec tej romantycznej znajomoś 08.04.06, 21:53 Przeciaganie netowych znajomosci przynosi takie nieporozumienia. Powinniscie sie spotkac i porozmawiac. Wiekszosc nieporozumien powstaje w wyniku wzajemnego niezrozumienia sie. A tutaj jestescie w dwoch osobnych swiatach. I kazde z was ma swoje racje. Odpowiedz Link Zgłoś
marek281 Re:To już chyba koniec tej romantycznej znajomości 08.04.06, 22:05 merlina1 napisała: > Przeciaganie netowych znajomosci przynosi takie nieporozumienia. Powinniscie > sie spotkac i porozmawiac. Wiekszosc nieporozumien powstaje w wyniku wzajemnego > niezrozumienia sie. A tutaj jestescie w dwoch osobnych swiatach. I kazde z was > ma swoje racje. Masz oczywiście rację. Dążyłem do spotkania, ale udało mi się uzyskać Jej zgodę dopiero w rocznicę naszego poznania (za 3 tygodnie). Niestety, w międzyczasie wydarzył się ten nieszczęsny incydent. Ja już nawet nie mam pewności, czy chcę tej znajomości. Przez ostatnie 2 miesiące byłem traktowany jak śmieć. Straciłem dla Niej sporo serca, skoro stać Ją na takie zachowanie na dłuższą metę. Nie umiem już o Nią walczyć. Gdyby Ona się teraz odezwała, to byloby co innego, ale ja już zwyczajnie nie potrafię dłużej. Wprawdzie wyobraźni mi nie brak, ale nie chcę Jej "kupować", ona musi być zainteresowana mną, nie moimi gestami. Cholera! Jednak znów mi Jej brak :// Pozdrawiam i dziękuję :) Odpowiedz Link Zgłoś
merlina1 Re:To już chyba koniec tej romantycznej znajomośc 08.04.06, 22:12 ja czegos takiego nie rozumiem. Moze wysylala ci nie swoje fotografie i teraz znalazla pretekst, zeby sie wymigac od spotkania. Nie bierzesz tego pod uwage? Wchodzenie w zazyle kontakty przez internet jest bardzo ryzykowne. Tak naprawde nie wiesz, kogo masz po drugiej stronie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
marek281 Re:To już chyba koniec tej romantycznej znajomośc 08.04.06, 22:50 merlina1 napisała: > ja czegos takiego nie rozumiem. Moze wysylala ci nie swoje fotografie i teraz > znalazla pretekst, zeby sie wymigac od spotkania. Nie bierzesz tego pod uwage? > Wchodzenie w zazyle kontakty przez internet jest bardzo ryzykowne. Tak naprawde > nie wiesz, kogo masz po drugiej stronie. :) Biorę pod uwagę, że chciała się wymigać od spotkania, ale zupełnie nie wiem dlaczego... Dwanaście fotek na pewno jest Jej, bo na jednej jest w biurze i po tym Ją odnalazłem i wysłałem przesyłkę. Co dalej...wygląda na to, że jest wolna, bo zajęta kobieta nie przesiaduje raczej całymi wieczorami na gg i portalu randkowym. W styczniu bankowo była wolna, więc historie o mężu itd. odpadają. Ewentualnie mógłbym nie być w Jej typie, ale Ona widziała mnie na mieście dawno temu, więc i to odpada. Wiecej pomysłów nie mam :/ A co do zażyłej relacji, to jak starałem się dać do zrozumienia, ona nie była bardzo zażyła. Zbliżanie się następowało bardzo wolno (choć wyraźnie), ale miałem nadzieję, że będzie przez to trwalsze. Dodajcie naiwność do listy moich wad ;) Na marginesie, Jej debilne opisy na gg zaczynają mnie wnerwiać, ale jakoś mam problem z wykasowaniem Jej :/ Oj... Odpowiedz Link Zgłoś
czekoladka_84 Re:To już chyba koniec tej romantycznej znajomośc 08.04.06, 22:14 Masochista? :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
marek281 Re:To już chyba koniec tej romantycznej znajomośc 08.04.06, 22:50 czekoladka_84 napisała: > Masochista? :)))) Nie widziałaś faceta, któremu zależy?? :) Jeśli nie, to może podesłać Ci foto? ;)) Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ania1022 Re: To już chyba koniec tej romantycznej znajomoś 13.04.06, 23:42 Uff w koncu, juz myslalm ze to sie nigdy nie skonczy:)) Gdybym byla na miejscu tej dziewczyny to tez tak reagowalabym. Dla mnie jestes bardzo niezdecydowanym facetem, zaduzo sie zastanawiasz nad kazdym ruchem, zduzo watpliwosci, zaduzo pytan, zaduzo kalkulacji. Jestes mezczyzna dzialaj wiec a nie zastanawiaj sie co ona sobie pomysli, a jak to odbierze, Boze zameczylabym sie z toba. Udanego weekendu zycze :))) Odpowiedz Link Zgłoś
edith_wharton Re: Pomóżcie zrozumieć drogie Panie :( 13.04.06, 23:02 jak ty mi kogoś przypominasz...bardzo. jak czytam twoje wypowiedzi to tak, jakbym jego słyszała.inteligentny, wykształcony, itd. nawet sytuacja podobna.no tyle, że nie poznaliśmy się przez internet.też taka "rozwijająca" się znajomość. bardzo mu zależało i widziałam to, był na każde moje skinienie-to nie powód do dumy dla mnie. no coż Polak mądry po szkodzie. zrozumiałam za późno jaki był dla mnie ważny.Po prostu nie traktowałam go jak więcej niż przyjaciela. moja rada:daj jej trochę czasu, niech sobie wszystko poukłada, dla mnie jakoś to za szybko wszystko.., poczekaj na nią.warto. pozrawiam ciepło, Odpowiedz Link Zgłoś