dalekabardzo
23.02.06, 18:55
a wiec tak..... ja mam 26 lat i jestem po slubie 4 lata.on ma 40 lat ,zonaty
z trojka dzieci. poznalam go u siebie w biurze(jest klijentem w naszej firmie
i czesto przychodzi) bardzo mily, szarmancki ale po czasie zauwazylam ze
zaczyna flirtowac.za kazdym razem jak sie zegnalismy to mowil ze musimy isc
koniecznie razem na obiad. nigdy tego nie komentowalam tylko sie
usmiechalam.w walentynki wyslala mi wielki bukiet kwiatow i karte,zadzwonilam
do niego zeby mu podziekowac.zapytal znowu czy pojde z nim na
obiad,powiedzialam tak. jak odlozylam telefon to nie moglam uwierzyc ze
powiedzialam tak. i na tym polega problem ,dziewczyny....nie wiem umowic sie
z nim czy nie? czy traktowac to odrazu jako zdrade? boje sie ze nie skonczy
to sie na jednym spotkaniu tylko bedzie nastepne i nastepne. ale z drugiej
strony nie moge przestac o nim myslec i chcialabym sie z nim spotkac. jestem
w szczesliwym zwiazku malzenskim ale mysle ze uderzyla wemnie monotonia,bo
nie mamy jeszcze dziecka i tak tylko w dwojke. wiecie jak to jest maz juz nie
jest taki romantyczny i czlowiek lapie sie na mile slowka innych.
straszne..... prosze napiszcie co myslicie.