Czy to zdrada?

24.02.06, 17:50
W moim środowsku jest para. On 30 lat, ona 26. Są ze sobą od 1,5 roku. Mają
kilkumiesięczne dziecko. Nie są małżeństwem.
On to typ playboya. Znam go trochę, poza tym mamy jakieś wspólne środowisko.
Są bardzo w sobie zakochani. Ona świata poza nim nie widzi, on też bardzo ją
kocha. Ale najprawdopodobniej zdradza. Szybkie, nieznaczące numerki. O
których ona się nie dowie, on bardzo dba o dyskrecję. Zależy mu. Wiem to
pośrednio,coś gdzieś znajomi bąkną. Zresztą widzę jak leci na baby, a one na
niego. Naprawdę, obiektywnie typ mogący się podobać.
Czuję, że inaczej na mnie patrzy, kilka razy dał do zrozumienia że mu się
podobam. Ostatnio usiłował się spotkać bez niej.
Ograniczyłam kontakt.
Kiedyś też taki był. Związki kończyły się z powodu zdrad, o których tamte
dziewczyny dowiadywały się.
I tak się zastanawiam, teraz ma rodzinę, kocha matkę dziecka to pewne, to
widać. Ja chyba jestem niedzisiejsza,dla mnie to fenomen.
Co wy kobiety o takich związkach myślicie?
Bo w sumie jak nikt nie wie- to nie zdrada. Czego oczy nie widzą...
    • pielach Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 18:10
      imho nie jest to zdrada jezeli Ona o tym wie i to akceptuje. wszystko zalezy od
      tego jak para do tego podchodzi. jezeli ustalili sobie mozliwosc sypiania z
      kims innym, to zdrada to raczej nie jest.
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 18:16
        Nie przeczytałaś dokładnie- ona nie wie.
    • magdalena2lbn pytanie retoryczne.... 24.02.06, 18:23
      dlaczego w ogóle wchodzi w grę możliwość ,ze to nie jest zdrada.,dla mnie to
      jak słońce
      • oollaa3 Re: pytanie retoryczne.... 24.02.06, 18:32
        Wątek założyłąm z ciekawości jak widzą to inne kobiety. Dla mnie to też
        oczywiste, ale wiem, że dla niektórych osób z mojego( naszego )środowiska tak
        nie jest. Bo skoro on to starannie ukrywa, ona jest szczęśliwa to o co chodzi.
        On nie wchodzi w żadne romanse, zakochiwanie się.
        Obserwuję ich z ciekawością. Od jakiegoś czasu w większej grupie spędzamy czas
        wolny. Jego znam lepiej, ją mniej. Znałam jego poprzednie dziewczyny, ale to
        nie były tak poważne znajomości jak ta obecna.
        • magdalena2lbn Re: pytanie retoryczne.... 24.02.06, 18:50
          Współczuje Ci znajdowania się w takiej sytuacji.Nie wolno uswiadamiac tej
          dziewczyny,z kolei siedzenie cicho to jakby aprobata dla niego.
          • skorpionica11 Re: pytanie retoryczne.... 24.02.06, 19:09
            a ja bym jej dala jakos do zrozumienia aby sie zaintersowala co robie jej facet.
            albo jemu powiedziec pare slow....jezeli znasz go juz jakis czas.
            • oollaa3 Re: pytanie retoryczne.... 24.02.06, 20:10
              Wiecie, ja nie pytam co zrobić, ponieważ nie wtrącę się w nic co mnie
              bezpośrednio nie dotyczy. To ich sprawy i ich życie. A że pewne rzeczy mnie
              dziwią? Widzę, że nie ma białe- czarne, jest jeszcze mnóstwo szarości.
              Nie będę występować w roli"posłańca niosacego złe wieści"
              Ja nie mam pewnosci, ze napewno zdradza, ale chyba tak jest.Okazjonalny skok w
              bok. Nie dla wszystkich to zdrada.
              Ona nic nie wie, choć czasem widzę na impreazach jak z niepokojem patrzy kiedy
              zbyt długo rozmawia z inną.

            • coffola Re: pytanie retoryczne.... 24.02.06, 22:12
              Wydaje mi się, że to typ faceta który musi mieć urozmaicone "życie erotyczne". A
              swoją żonę pewnie kocha i szanuje jak nikogo innego na świecie. Ale bez seksu z
              innymi kobietami nie potrafi żyć. Myslę, że "szczerość" czyli poinformoawnie
              żony o tym może tylko zaszkodzić w tym wypadku....(co nie znaczy, że uważaz, że
              zdradzajacy ma rację i dobrze robi).
              • oollaa3 Re: pytanie retoryczne.... 25.02.06, 13:25
                Nie zamierzam nikogo o niczym informować. To nie moja sprawa. Naprawdę się
                kochają, a on już tak ma, po prostu.
                • magdalena2lbn On juz tak ma po prostu? 25.02.06, 20:09
                  oollaa3 napisała:

                  > Nie zamierzam nikogo o niczym informować. To nie moja sprawa. Naprawdę się
                  > kochają, a on już tak ma, po prostu.

                  A nie uważacie dziewczyny,ze włąsnie taka postawa jak oollii3 jest
                  usprawiedliwieniemm faceta w jego własnych oczach?
                  Jeśli kobiety tak myśla to dlaczego oni mają sobie takich rozrywek odmawiać?
                  Nie walczy sie z pewnikami,a to jest dla facetów bardzo wygodne.
                  Moze własnie powinnysmy zapomnieć o takim sformułowaniu "on juz tak ma po
                  prostu"i nie zgadzać się zbyt łatwo takie praktyki ???
                  • coffola Re: On juz tak ma po prostu? 25.02.06, 20:14
                    Być może masz rację. Z jednej strony na pewno masz rację. Ale gdyby to kobieta
                    zdradzała (tylko dla seksu, a w przypadku kobieyty taka umiejętność oddzielenia
                    miłości/inych uczuć od seksu b. rzadko się zdarza) powiedziałbym to samo.
                  • oollaa3 Re: On juz tak ma po prostu? 25.02.06, 22:36
                    Magdo, ja nie usprawiedliwiam, nie oceniam czy to dobre czy złe.
                    Mam swoją moralnośc, ludzie mają swoją.
                    Nie będę wyskakiwać z informacjami, które nie są sprawdzone, ale bardzo
                    prawdopodobne, nawet z uwagi na to jak sie do mnie ów "kolega" zachowywał.
                    Nie bedę nikogo ranić, gdzie ludzie są szczęsliwi. i to ich związek. ja tylko
                    patrzę.
                    Jestesmy dorośli, sami wybieramy.
    • beretzantenka Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 19:40
      Co to znaczy dyskretnie jesli ty o tym wiesz i cale forum
      Z forum to oczywiscie zart ale jak ktos chce isc na boki to tak
      zeby nikt o tym nie wiedzial np kontakty przygodne nie z tego samego
      srodowiska gdzie sie wszyscy znaja .
      Wystarczy , ze jedna osoba wie i domek sie burzy .
      Do jego zony to dojdzie po pewnym czasie predzej czy pozniej
      a wtedy to juz bedzie zdrada i wielka rozpacz .
      • horpyna4 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:10
        Niewykluczone, że jego pani udaje, że nie wie.
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:22
        To nie żona, to jego kobieta, czy jak to zwał.
        Znam go chwilę, ale nie jest to żadna przyjaźń, prze pewien czas byłam
        świadkiem jego zawirowań z poprzednią kobietą.
        W pewnym sensie mamy wspólnych znajomych, ale to też nie do końca.
        Dlatego chyba w jakiś sposób próbuje coś ze mną, bo nie do konca jestem w tym
        środowisku i dzięki temu nic by nie wyszło.
        Nie zrozumcie mnie źle. W jakiś sposób ich związek mnie fascynuje i zastanawia
        nad sobą samą, czy ja jestem tak mało nowoczesna.
        Nie zrobię mu awantury, bo nie ma o co, nie obrażę się, bo jestem dorosła
        kobietą, w ich wieku. Najlepiej udać, że nic się nie rozumie.
        Ale zastanawiam się jak taki związek funkcjonuje? Bo widzę , że chyba całkiem
        dobrze.
    • beretzantenka Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:38
      Chodzi ci o to , ze on do ciebie smoli cholewki tak ?
      To powiedzialabym mu wprost " hehe nie ze mna te numery Bruner " :-)
      Po ci taki absztyfikant o ktorym wiesz jaki jest .
      Chyba bys nie chciala odbic go tamtej wraz z jego wadami wierze , ze zalety
      rowniez ale od takich bawidamkow lepiej z daleka .
      Powiedz mu wprost ze nie ma u ciebie szans i niech pilnuje zony czy go
      nie zdradza w miedzyczasie jak taka ladna ...
      Niech sie facet zainteresuje tym co powinien .
      Jest tez zasada ze nigdy z przyjaciolka , kolezanka zony , sasiadka , siostra
      takie znajomosci trzeba szanowac a nie psuc :-)
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:46
        Nie o to mi chodzi, ze smali cholewki. I nie mam zamiaru w nic z takim
        bawidamkiem wchodzić ( to dobre określenie- bawidamek- pasuje idealnie). Ten
        człowiek ma dziewczynę, która kocha i dziecko. I nie szuka innej stacji, lubi
        się tylko...
        Ja go jako kolege lubię, naprawdę i znajomości nie popsuję.
        Napisałam, bo zastanawia mnie w tym wszystkim pojęcie zdrady, dla różnych ludzi
        znaczące co innego.
        • skorpionica11 jezeli by ja kochal to by sie zmienil dla niej 25.02.06, 19:51
          sama go bronisz ze on taki jest
          jak by ta swoja kobite kochal to by nie zdradzal jej
          a najlepiej spytac sie waszych wspolnych znajomych czy ktos wie ze ten koles na
          100% zdradza.
          • oollaa3 Re: jezeli by ja kochal to by sie zmienil dla nie 25.02.06, 22:41
            Jesteśmy w podobnym wieku, a więc dorosli. Nie wyskoczę zpytaniem"a czy X
            naprawdę zdradza matkę swojego dziecka?".
            Sama widzisz, niepoważne.
            Ja go nie bronię i nie potępiam. Ogólnie jako człowieka lubię.
            Nie ma czarne- białe. Są szarości.
            Kidys też mówiłam" jak kocha to nie zdradzi". Dziś nie mam takiej pewności.
            Zycie jest dziwne.
            • skorpionica11 Re: jezeli by ja kochal to by sie zmienil dla nie 26.02.06, 12:09
              jezeli macie wspolnych znajomych to dla dziwne ze nieporozmawiasz z kims kto
              wie co ten koles robi.
              Jezli facet kocha ja a w ta wapie to by nie postepowal tak jak"chyba" postepuje
              a troche na ten temat rozmawialam ze znajomymi [facetami].
              jezeli ma sie wpsolnaych znajomych to mozna otwarcie rozmawiac o wszystkim,i
              mysle ze z ten sam sposob mysli wiele inych osob.
              a ty sie kerpujesz spytac lub kogos dowiedziec czy napewno on ja zdardza,jezeli
              az tak bardzo wazne jest to dla ciebie.
              np: spyt,sie kogos ze slyszalas ze X zdradza Y. i wtedy sie wszystkiego dowiesz
              • oollaa3 Re: jezeli by ja kochal to by sie zmienil dla nie 26.02.06, 14:34
                Wszyscy jesteśmy dorosłymi ludźmi, nikt wśród znajomych nie zagląda sobie do
                łózka. To są znajomi, łączą nas pewne układy, również towarzyskie, ale nie moge
                powiedzieć że jestśmy przyjaciólmi.
                Mój watek założyłam po to zeby usłyszeć opinie inych ludzi,jak wiedzą takie
                sytuacje.
    • nattashaa Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:47
      A po sie interesujesz cudzym zyciem? Co cie to obchodzi?
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:51
        Bo trochę obserwuję świat i ludzi dookoła. Masz coś przeciwko?
        • nattashaa Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:52
          Nie powinnas sie wtracac w cudze zycie
          • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:55
            A gdzie ja kobieto napisałam, ze wtrącam się cudze życie? Czytać nie umiesz?!
            Chciałam się podzielić spostrzeżeniami na forum i jestem ciekawa jak to widzą
            inni. Jakie mają poglądy. To nie jeet wtrącanie
            • nattashaa Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 20:56
              Zdradzana dobrze o tym wie, widocznie jej tak wygodnie, nie twoja sprawa
    • ares1976 Re: Czy to zdrada? 24.02.06, 23:13
      Według mnie to oczywiście zdrada! To bardzo przykre,że tak to wygląda. Ta jego dziewczyna naprawde niczego sie nie domyśla? Bardzo, bardzo smutne...Dlaczego tak wygląda życie?

      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 25.02.06, 13:23
        Nie domyśla się niczego. Tak w ogóle to wydają się bardzo szcęśliwi.
        On naprawdę ją kocha, dlatego te rzeczy dzieją się z dyskrecją wielką.
        Z drugiej strony on zawsze był typem playboya i bawidamka, wiedziała z kim się
        wiąże.
        • magdalena2lbn Re: Czy to zdrada? 25.02.06, 20:14
          oollaa3 napisała:

          > Nie domyśla się niczego. Tak w ogóle to wydają się bardzo szcęśliwi.
          > On naprawdę ją kocha, dlatego te rzeczy dzieją się z dyskrecją wielką.
          > Z drugiej strony on zawsze był typem playboya i bawidamka, wiedziała z kim
          się
          > wiąże.
          Jeśli nie ma w planach rozwalenia zwiazku to TE rzeczy zawsze dzieja sie
          dyskretnie.
          Skoro on był zawsze
          rozrywkowym typem to jak sprawił ,że ona uwierzyła w jego przemianę.I na
          podstawie czego ona uwierzyła? Ona wie,tylko woli takiego niz zadnego.Amen!
          • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 25.02.06, 22:30
            Nie wiem na jakiej podstawie ona uwierzyła, że się zmienił.
            Może dlatego że dla niej zakończył poprzedni związek, bo tak chyba było,
            przynajmniej tak to jest znane w środowisku.
            Zmienił się o tyle że mają dziecko, choć chyba nie do końca planowane przez
            niego w tym momencie.
            Tak patrzę czasem na nich i widzę jak różne mogą być związki i ludzie w nich.
            Ja w srodowisku " tych naszych znajomych" obracam się i tak niezbyt dużo,
            jestem w srodku, ale trochę poza. Znałam jego poprzednią kobietę, która w tym
            momencie siłą rzeczy została wyautowana. Wtedy otwarcie jego koledzy śmiali się
            jak robi tamtą w ch...
            Ja nie oceniam, lubię i jego i ją.
            Patrzę troche z boku i zastanawiam się kiedy to runie, czy runie. I uczę się
            tolerancji.
    • joa1001 Re: Czy to zdrada? 25.02.06, 18:20
      Dopóki ona się nie dowie, a z tego co piszesz to nie szybko- to taki związek
      może całkiem dobrze funkcjonować.
    • rachela180 Re: Czy to zdrada? 25.02.06, 21:31
      Oczywiscie że jest to zdrada.

      Słuchaj... a może z nim pogadaj? Tak mimochodem powiedz, co o tym sądzisz,
      niekoniecznie w jego kontekście.
    • oollaa3 Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 25.02.06, 22:46
      Fajnie się z wami pisze. Pewnie w róznym wieku jestescie.
      Zastanawiam się co ja dorosła baba bym zrobiła dowiadując się, ze mój pan cos
      atkiego robi.
      • magdalena2lbn Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 25.02.06, 23:04
        Napisałas:"Zastanawiam się co ja dorosła baba bym zrobiła dowiadując się, ze
        mój pan cos takiego robi "

        Jak to w zyciu - wyjśćia sa dwa.Przynajmniej dwa.
        Albo to polubisz i nie robisz problemu
        albo nie zgadasz sie na podziały i nie udajesz ,że tak musi byc,bo facet jest
        tylko facetem.Kobiety jak wiesz dziela się na dwie grupy.Jedne mówią "niechby
        bił ,byle był,- drugie wola trudniejsze życie,często z dzieckiem,ale za cene
        honoru,ambicji i spokoju.
        Najgorsze dla mnie jest takie zasłanianie się interesem dziecka,bo dziecko musi
        miec ojca.Ale czy takiego co pije,bije i zdradza też?
        Mojemu dziecku nie zafundowałabym tatusia,który pobładził delikatnie mówiąc.
        Ale,zeby miec pewnośc ,ze własnie tak zrobiłabym trzeba by było znależć sie w
        takiej sutacji.
        Bo to jest tak jak ze znalezieniem gotówki (bez portfela z dowodem).Kazdy
        powie,ze odda na cele charytatywne,da ogłoszenie itp.
        A jak sie postapi mozemy wiedziec dopiero jak sie coś takiego wydarzy naprawde.



        • oollaa3 Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 25.02.06, 23:12
          Tak, nie wie się dopóki sytuacja nie powstanie.
          Ja nie krzyczę, ze zaraz natychmiast bym odeszła,że zdrada to koniec, ale nie
          wyobrażam sobie, że kochany człowiek robi to z inną. Chyba czasem lepiej mniej
          wiedzieć.
          • magdalena2lbn Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 25.02.06, 23:16
            pewnie masz rację,tylko kto wymyślił powiedzenie,że najgorsza prawda jest
            lepsza od kłamstwa ??
            • oollaa3 Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 25.02.06, 23:20
              Z drugiej strony jak patrzę wstecz na jakieś dawne przeżycia i mężczyzn w moim
              życiu, róznie bywało. Bolała ta prawda, oj bolała!, ale leczyła. najgorsze były
              złudzenia.
              • magdalena2lbn Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 25.02.06, 23:50
                Tak :-) Każda musi przejśc jakieś rozczarowanie.W momencie,kiedy cos sie nie
                klei i naookoło ludzie mówią,zostaw to,to nie dla ciebie to wtedy sie nie
                wierzy,że mają dobre intencje.Myślałam ,ze mi źle życzą,ze to zazdrośc.
                Teraz z perspektywy kilku lat widzę,że mieli racje i ciesze się,że nie jestesmy
                razem.Bo kłopoty to nie moja specjalność.MNie to nie dotyczy,ja sie nie borykam
                ale tamta dziewczyna musi ;-)))
                • lizavieta1 Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 26.02.06, 01:23
                  Co ty możesz wiedzieć na temat czyjegoś związku? Człowiek wyglądający na
                  szczęśliwego, niekoniecznie tak się czuje. Zresztą widac, że oni sami neei
                  wiedzą dokładnie kim dla siebie są i jak co wygląda. Piszesz, że jej nie znasz
                  dobrze, a jego też raczej nie, bo to nie jest Twój brat czy bliski przyjaciel,
                  który jest z tobą 100% szczery. więc nic nie wiesz i się nie dowiesz, snujesz
                  domysły i brak Ci już pomysłów, więc rozstrząszasz na forum.
                  Twój post brzmi jakbnyś wyraźnie miałą ochotę na kolesia. Kręci Cię jak ktoś
                  robi z Ciebie idiotkę?
                  • oollaa3 Re: Bardzo ciekawa z Wami dyskusja 26.02.06, 07:02
                    To ja założyłam ten wątek, nie czytaj jak nie musisz.
                    ja nie znam Ciebie, Ty mnie, więc po co komentujesz czy mam ochotę na "kolesia"
                    czy nie, bo nic nie wiesz, a głupoty i dyrdymały pleciesz.

                    Twoje wątki tez bywały kretyńskie, nie raz robisz z siebie idiotkę, czy ja
                    Twoje zachowania komentuję? ja potrafię o siebie zadbać. Ty chyba niebardzo.
    • kali_25 Re: Czy to zdrada? 26.02.06, 08:53
      masz ochote się z nim przespać ?
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 26.02.06, 14:29
        Nie mam.
        • skorpionica11 do oollaa3 26.02.06, 16:03
          dorosli ludzie tez rozmawiaja o sprawach intymnych ogolnie
          i jak widze to nie jest zbytnio bliski znajomy
          to po co sie wogle gdybanie twoje jak mozna powiedziec ze nie sa ta bliscy
          znajomy,
          jak jestes taka dorosła to zajmij sie swoimi sprawami a nie zawracac sobie
          głowe kims obcym,jak by to byl bliski znajomy to co innego.
          • oollaa3 Re: do oollaa3 26.02.06, 17:53
            Założyłam wątek dla tzw różnych skojarzeń w sprawie jw.
            Nie dla rad typu:co zrobić lub nie, móić, rozmawiać czy nie.
            Bo ja wiem co robić.
            I wbrew pozorom zajmuję się swoim życiem.
            • darling_me Re: do oollaa3 26.02.06, 18:34
              oczywiscie, ze to zdrada
              i ja bym chciala o czyms takim wiedziec na miejscu tej dziewczyny. Odeszlabym.
              Nie chcialabym, zeby wszyscy gadali o mnie za moimi plecami
              on robi z niej idiotke
    • sadelko_pimpka Re: Czy to zdrada? 26.02.06, 19:46
      Zdrada to zdrada,nie zaleznie czy dana osoba wie o niej czy nie.Na tej zasadzie
      ktos moglby np.zabic (zalozmy,ze to sie nie wydaje) i co nie jest morderca,bo
      nikt nie widzial i policja nie zlapala?Nie rozumiem tez jednej rzeczy u
      kobiet,ktore wiedza (maja na to dowody),ze ich znajomy,maz kolezanki itp.ja
      zdradza:dlaczego nie powiadomia o tym zony tego pana?Czy jezeli ktos obok mnie
      okrada sasiadow mam ich o tym nie poinformowac,bo to nie moja sprawa i nie chce
      sie wtracac?Smieszne.Zarowno kradziez,jak i zdrada sa niemoralne ( z tym sie
      kazdy zgodzi) -jedyna roznica jest w tym,ze zdrada nie jest karalna, a
      kradziez -tak.Chyba kazdy z nas powiadomilby o kradziezy u sasiadow policje i
      ich samych (choc obiektywnie rzecz biorac nie ich sprawa),dlaczego,wiec w nas
      taka tolerancja na zdrade? Ja bylabym wsciekla na
      przyjaciolke,kolezanke,siostre,gdyby taka rzecz przede mna ukryly.Kazdy ma
      prawo do prawdy-powiedzial jeden wystepujacy w pewnym programie detektyw
      scigajacy m.in. zdradzajacych malzonkow- i ja sie z tym zgadzam.
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 27.02.06, 13:33
        Gdyby osobą ta była moja siostra, przyjaciółka, ktoś kogo dobro i szczęście
        liczy się ponad wszystko- powiedziałabym. Oczywiście będąc pewną na 100%.
        A tu.
        To nie jest mi bliska znajoma. Nie ukrywam, z nim znam się dłużej.
        Zresztą uwazam że ona prawdy nie chce, jest wpatrzona i szczęśliwa. Jest
        jeszcze dziecko. Wiążąc się z nim wiedziała jaki był.
        W imię czego mam psuć i mieszać w towarzystwie?
        Prawdy, której nikt nie chce?
        Ja nie toleruję, nie usprawiedliwiam. Nie wiem jaki układ jest między nimi.
        I co będę paplać? Nie mam 100%dowodów.
        Patrzę, obserwuję. A życie i tak swoje zrobi
    • bukacz Re: Czy to zdrada? 27.02.06, 12:12
      ten koles to dziwka, czemu ta kobieta ma zyc z dziwką?
    • mathias_sammer Re: Czy to zdrada? 27.02.06, 12:21
      Jesli chcesz, zeby przelecial Cie jakis fajny playboy to dlaczego nie?

      Tylko nie becz pozniej na forum nt milosci, zakochania lub co gorsza "oszukal
      mnie, a myslalam, ze kocha". On takie jak Ty wiaze na peczki, a i przypuszczam
      bzyknie kazda, ktora chwyci wedke, a potem odhaczy "ptaszkiem":))) kolejna
      zaliczona w kalendarzu swoich podbojow. chodzi o ilosc anie jakosc, jak
      slusznie gdzie indziej dowodzi pewna kobita pod meskim nickiem.

      Dlatego radzilbym Ci, zebys dala swobie spokoj z kims takim i swoje fantazje
      przerzucila na malzonka, ktoremu przyobeeekalas byc z nim do smierci oraz w
      zdrowiu i chorobie niepozadania.

      M.S.
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 27.02.06, 13:10
        Proszę człowieku, nie rozśmieszaj mnie...
        I nie pisz jak do młodej siksy, która nie wie o co w tym biega.
        A jak nie rozumiesz tekstu, wątku założonego to inna sprawa.
    • pepegi Re: Czy to zdrada? 27.02.06, 13:19
      "Jak nie wie to nie zdrada" - to juz nawet nie relatywizm moralny. To skrajny
      cynizm!
      • oollaa3 Re: Czy to zdrada? 27.02.06, 13:24
        Ale ludzie tak myślą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja