nie kocham rodzicow:(

28.02.06, 21:30
Smutno mi z tego powodu, ale nie potrafie ich pokochac. Denerwuja mnie swym
zachowaniem,tym co mowia i ogolnie rzecz biorąc, wszystkim.Niby minął mi ten
okres buntu i odsunięcia od rodzicow,ale jakos nie mogę ich zaakceptować.Może
dlatego, ze wstydzę się ich niskiego wykształcenia i tego, że nie są zbyt
obyci i inteligentni. Z moim ojcem w ogóle nie potrafię gadać. On nie umie
się wysławiać nawet w miare poprawnie.Nie oczekiwałam ojca profesora, ale
zwykłego człowieka, którego nie trzeba się wstydzić. Nie wiedział np., że
holandia jest w unii i myślał, że człowiek, który wyzbył się uzaleznienia od
alkoholu jest antyalkoholikiem. Wiem, że to straszne mieć takie zdanie o
ojcu, ale uważam, że jest glupi. Zle mi z tego powodu. Lituje się nad nim a
rownocześnie mam wyrzuty sumienia z tego powodu.Irytuje mnie, podobnie jak
matka swoim zachowaniem.To okropne, bo przecież mnie wychowali...
    • mikele111 Re: nie kocham rodzicow:( 28.02.06, 21:39
      wiedza nie jest miarą tego jak wartościowym jest sie człowiekiem...nie skreślaj
      ich dlatego, że nie są świetnie wykształceni, nie mają znajomości itd. W
      dzisiejszych zwariowanych czasach, bycie zwykłym, skromnym, prostym człowiekiem
      jest sztuką, a dla niektorych wartością, ponieważ nie dają sobie rady z szybkim
      życiem na maksa. Może po prostu ty masz do nich złe podejscie? uprzedzenia co
      do ich "niskosci"?
    • kotbehemot6 Re: nie kocham rodzicow:( 28.02.06, 22:52
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=37664001
    • maialina1 Re: nie kocham rodzicow:( 28.02.06, 23:39
      Tylko wyksztalcenie sie liczy?
      Nie maja nic innego za co moglabys ich kochac?
      • maialina1 Re: nie kocham rodzicow:( 28.02.06, 23:41
        Liczysz sie chyba z tym ze twoje dzieci tez beda czuc do ciebie tylko litosc,
        bo np. bedziesz brzydka, albo beda mowic "moja matka ma wsiowe pochodzenie, a
        ja to jestem warszawiak".
        • maialina1 Re: nie kocham rodzicow:( 28.02.06, 23:46
          I jeszcze dodam: oni pewnie tez cie nie kochaja, wiec sie nie przejmuj.
          Pewnie twierdza ze im sie dzieciak nie udal, bo zly jakis, nieladnie sie
          ubiera, glupio gada, i w ogole miala byc ladniejsza.

          *(nie mowie ze taka jestes - w ogole cie nie znam - tylko wyobraz sobie ze oni
          maja prawo czuc to samo co ty)
        • johannah1 Re: nie kocham rodzicow:( 28.02.06, 23:50
          Ach, przestańcie pouczać. Dziewczyna tak czuje i już. A CO Z TYM ZROBIĆ? Daj
          sobie prawo do frustracji, ale też doceń fakt ze nie odtrącili Cię gdy byłas
          najbardziej bezbronna - jako embrion, a następnie niemowlę. Być moze to pomoze
          Ci zmienic perspektywę patrzenia na nich. Na milośc boską, a co to za różnica,
          czy Holandia jest, czy nie jest w Unii? Kogo to tak naprawdę obchodzi?
          pozdr, A
          • carolinascotties a ja na Twoim miejscu 01.03.06, 01:05
            wyobraziłabym sobie, jak to będzie, kiedy Ich już nie bedzie - gwarantuję
            Tobie, że Cię złapie za gardło... i to bedzie dowód, że nie o brak miłości tu
            chodzi...
    • mathias_sammer Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 09:27
      Smutna, przeczytalem Twoj wpis i odpowiedzi. Nie chce Cie usprawiedliwiac ani
      oskarzac. Wydaje misie, ze tak wiele niecheci jest w Tobie (byc moze
      nieuzasadnionej), z ktora nie potrafisz juz sobie poradzic. Jezeli jedynym
      wyznacznikiem sympatii (milosci) jest wyksztalcenie to rzeczywiscie troche za
      malo. Kto pieknie napisal powyzej, ze najwazniejszym jest BYCIE CZLOWIEKIEM
      wrazliwym na otaczajacy swiat, wrazliwym na drugiego czlowieka. W jednym z
      watkow niejaka glonik napisala, ze szuka czlowieka sprzed dwoch lat i go juz
      nie znajduje, znajduje wylacznie walke. Co stalo sie z ludzmi, ich wartosciami,
      szacunkiem dla siebie, dla wspomnien rowniez tych bardziej odleglych? Chcialoby
      sie zapytac. Pozostala tylko walka. Co stalo sie z tym krajem, z ktorego bylem
      ku.rwa mac tak dumny?

      Nie wiem co radzic, ale boje sie, ze jedynym rozwiazaniem nie bedzie zycie pod
      jednym dachem, bowiem za kazdym razem zamiast przyjemnosci ze spotkania
      bedziesz odczuwac niechec. Czy wiesz skad bierze sie niechec?

      Widzisz, ja na przyklad mam bardzo prosta skale wartosci, bo jestem prostym
      czlowiekiem. Nie brzydze sie i nie pogardzam ludzmi niewykksztalconymi czy
      brudnymi i smierdzacymi, nie jest mi obca bieda i glod, znany jest tez mi
      wielki bol fizyczny i duchowy, umiem podniesc pijanego z ulicy, by nie
      rozjechal go samochod i dac 1 euro na piwo, ale nigdy nie pochyle sie nad kims
      kto uwaza sie za lepszego od innych tylko dlatego, ze urodzil sie w takiej a
      nie innej rodzinie czy kraju, nigdy nie podam reki czlowiekowi, ktory mowiac o
      wartosciach, dobroci (np. dekalogu) w tym samym czasie strzyka nienawiscia lub
      ubolewa, ze firma z jego kieszeni wsparla niemieckich powodzian, gdy on sam nie
      dalby ani centa; nigdy NIE ZAPOMNIE I NIE WYBACZE slow, ktorymi zyczono mojej
      niemieckiej rodzinie smierci, tylko dlatego, ze urodzila sie w Niemczech. W
      takich chwilach czuje gniew, w takich chwilach czuje ogromne obrzydzenie i
      obawiam sie, ze moja malosc nie uniesie mnie na wyzyny pomagajac przeskoczyc
      samego siebie.

      Nie znam Twoich rodzicow, ktorych tu opisujesz, ale gdyby przeze mnie wyzej
      opisywana osoba byla czlonkiem mojej rodziny wolalbym byc oddanym do domu
      dziecka, W pozbawionym uczuc sierocincu, w tesknocie za rodzina skupiona w
      wielu malych glowkach, w bezdusznosci opiekunow znalazlbym WIECEJ SERCA, niz w
      ludzkim wypalonym cyborgu, jaki dane bylo mi poznac. Spotkalem sie tez kiedys z
      opinia, ze nieszczescie zmienia ludzi. Tak jest w istocie, ale nigdy nie zmieni
      czlowieka wrazliwego w nieczulego egoiste zapatrzonym w siebie. Jezeli wiec
      dzis jest nim znaczy, ze kiedys nie byl kim innym, nieszczescie tylko
      uwypuklilo jego cechy charakteru.

      Nie wiem co wiecej powiedziec. Rob co chcesz, ale prosze Cie tylko o jedno:
      nigdy nie zapomnij BYC CZLOWIEKIEM, z chwila gdy zapomnisz dolaczysz do takich
      ludzkich zombi, ktore opisalem powyzej.

      M.S
      • kowianeczka Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 12:32
        Szkoda, ze smutna zrezygnowala z dyskusji. Moze taka rezygnacja to ze.. smutku?


        A co do zapominania bycia czlowiekiem (co "naszej" smutnej oczywiscie nie moze
        sie zdarzyc ) to zawsze bedzie mozna przypomniec..

        kowianeczka
        • mathias_sammer Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 15:13
          widocznie dyskusja nie potoczyla sie w tym kierunku, w ktorym zaplanowano i
          trzeb a spier.dolic z watka:)

          Swoja droga przeczytalem wpisy pozniejsze i musze przyznac- jakiez to polskie:)
          a polskie jest popadanie w skrajnosci. Jeszcze chwila, a przeczytam, ze rodzice
          smutnej sa najlepsi, najwspanialsi i powinna ich calowac po stopach
          powtarzajac x 200 niczym mantre jak ich kocha i jest im wdzieczna, ze dali jej
          zycie i jeszcze ja wyedukowali. Gdyby nie fakt, ze dla odmiany ja sie dzis
          obzarlem sie obiadem to peklbym ze smiechu i wylal z siebie same pysznosci.
          M.S.
    • grogreg Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 09:29
      Twz "gruboskornosc nastolatka", powinna minać wraz z osiagnieciem dojrzalosci
      emocjanalnej.

      Jak widac nie zawsze.
    • roman_tyczka Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 12:44
      kochasz, kochasz, tylko nie szanujesz i gardzisz nimi. a to roznica.
      jesli sie uwazasz za madrzejsza, bardziej wyedukowana (de facto, kto ci dal
      mozliwosci wyuczenia sie?) to wlasnie z pozycji madrzejszego powinnas sobie
      odpuscic. rodzicow sie kocha nie za wiedze i majatek, jakie posiadaja, czy, o
      zgrozo, wreszcie za wyksztalcenie, tylko za to ze sa TWOIMI RODZICAMI.
      jesli tego nie rozumiesz to powinnas jak najszybciej cos z tym zrobic, bo
      przyjdzie taki moment w zyciu kiedy ty i twoj maz uslyszycie, jak ja i moj maz
      np. niedawno, "nie lubie was". oczywiscie wzielam pod uwage,ze moj syn dojrzewa
      i ma prawo nawet cos takiego powiedziec, tym bardziej, ze czasami zaslugujemy na
      taka uwage, ale z drugiej strony nie ma prawa nami gardzic, bo nie ma takiego
      powodu. ty tez nie masz takiego pwoodu, aby ich az tak lekcewazyc.
    • rtz.rtz To Twój problem N/T 01.03.06, 12:45
    • diabeleczka Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 14:23
      A ja swoich kocham, za wszystko! Nie maja wysokiego wykształcenia, ale i tak uwazam, że są madrzy i mają zawsze racje!
      Pozdr
    • nieobca Re: nie kocham rodzicow:( 01.03.06, 15:01
      Po części rozumiem Cię że denerwują Cię Twoi rodzice, czujesz do nich pogardę?,
      wstydzisz się ich... jednak żeby ich nie kochać, bo nie są wykształceni?, bo Cię
      denerwują? Skoro ty jesteś wykształcona i wiecej rozumiesz od nich tzn że oni
      też coś zrobili w tym kierunku żeby Tobie było lepiej... a nie wierzę żeby tak
      nie było:-] ja mam podobną sytuację, też moi rodzice nie są ludźmi zbyt
      wykształconymi, nie na wszystkim się znają. Ja odkąd poszlam do liceum zawsze
      obracałam się wśród ludzi wykształconych lub dzieci ludzi wykształconych.
      Również wstydziłam się przyznać co robią moi rodzice, gdy inni chwalili się
      osiągnięciami swoich itp. Ale jestem wdzięczna moim rodzicom że poszłam do
      takiej szkoły ( stało się to głównie dzięki namowom mamy:-) Dzisiaj jestem
      studentką i rożnice między mną a rodzicami stają się jeszcze wyraźniejsze,
      czasem zdarza mi się jeszcze ich wstydzić, wysmiewać się z ich wiedzy i
      poglądów, ale kocham ich bardzo, bo to oni dali mi życie, starali się i starają
      się dalej, żeby mi w przyszłości było lepiej niż im. Myślę "smutna" ze powinnaś
      zauważać zalety swoich rodziców( a przynajmniej sprobować), nie badać ich tylko
      pod kątem wiedzy czy wykształcenia, bo nie to jest najważniejsze. Człowiek,
      który coś ma ( np. Ty jesteś wykształcona:-)zawsze chce więcej, ma wieksze
      wymagania od życia. Spróbuj zrozumieć swoich rodziców;-)
Pełna wersja