zimowadziewczyna
05.03.06, 15:26
jako inwektywy pod adresem kobiet???
Nie wiem,czy macie podobne odczucia, ale ja zauważam, że niektóre osoby, a w
przeważającej części mężczyżni, używają określeń "kobieta
wyzwolona", "feministka", nadając im pejoratywnego znaczenia.
Często słysząc "kobieta wyzwolona" dostrzegam pewną nutkę ironii w głosie
rozmówcy. Nie mówiąc już o "feministce" - bo niektórzy używają tego niemal
jako obelgi - "Ty feministko!".
I dochodzi do jakiejś paradoksalnej sytuacji, w której kobieta musi się
tłumaczyć z tego, że jeśli posiada własne zdanie, wie czego chce, "robi
karierę", to nie znaczy automatycznie, że nienawidzi mężczyzn; jest po prostu
za równouprawnieniem, a nie dominacją jednej płci.
Oczywiście nie jest to zjawisko nagminne, ale jednak dostrzegane w naszym
społeczeństwie.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat???
Pozdrawiam:)