jak rozumiec faceta

06.03.06, 10:09
mam taki problem , jestem z facetem 4 m-c jest mi wapaniale jemu tez bylo ale
w momencie jak mu powiedzialam ze go kocham on sie oddalil , chce sobie
wszytko przemyslec , moj blad ze na aniego naciskalam odnosnie uczuc , on
uwaza ze sie we mnie zakochal ale nie jest pewien czy mnie kocha tak jak ja
jego,chce miesiac na przemyslenia mowi ze wszytko powinno byc dobrze ze jak
sie zdecyduje to juz na cale zycie i potrzebuje czasu , prosze pomozcie mi co
mam myslec mi naprwde na nim zalezy jest wspanialy, nadmieniam ze on ma 28 lat
a ja 20 ale jestem bardzo powaznie myslaca dziewczyna studiuje i mam mnostwo
planow na przyszlosc, prosze o rade jak z nim postapic nie dopuszczam do mysli
ze to koniec bo wiem ze jemu tez zalezy ale 1 raz jestem w takiej sytuacji
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 10:29
      prosze doradzcie mi co myslec i robic
      • aczemubynie Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 10:40
        daj mu troche czasu i Sobie tez nie naciskaj i nie szukaj kontaktu przez jakis
        czas.Wiem ze to trudne i czasem z bólu chodzi sie po scianach ale warto
        zaryzykowac. Jestes jeszcze bardzo młodziutka zajmij sie swoim zyciem jesli
        masz plany i zainteresownia to bardzo dobrze nie żyj tylko dla niego i tylko
        jego zyciem,faceci wbrew pozom lubia silen kobiety o ktore warto walczyc więc
        pozwól mu zawalczyc o Ciebie,bo jesli Ty go zaczniesz gonic to on bedzie
        uciekał.Oni tak maja niestety,pokaz ze jestes niezalezna i ze bez niego zycie
        tez moze byc piekne,usmiechaj sie i przyj do przodu nie zapominajac o swoich
        własnych potrzebach,ale dla siebie przede wszytskim zeby samej Tobie ze sobą
        było dobrze gdy popatrzysz w lustro i słuchaj swojej kobiecej intuicji zyj w
        zgodzie ze soba.jeli da noge to nie sobie daje,znaczy ze jeszcze nie dorósł do
        związku jesli wróci to tez dobrze znaczy ze wart byl zachodu.Jestes młoda to
        Twój atut zycie stoi przed Toba otworem.pozdrawiam i trzymaj sie ciepło
    • facet.normalny Kluczyk do zrozumienia faceta :). 06.03.06, 10:35
      Sadze, ze wyznanie milosci po czterech miesiacach w polaczeniu
      z Twoim mnostwem planow na przyszlosc troche faceta przestraszylo.
      Postanowil zwolnic tempo wydarzen. Nie mow juz na razie o tym, ze
      go kochasz. Kobiece kochanie (za szybkie) lekko nas niepokoi.
      Tacy juz jestesmy :). Mow, ze go bardzo lubisz i jest Tobie z nim
      cudownie. Zobaczysz czy wolalby byc bardziej niz bardzo lubiany.

    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 10:46
      chyba masz racje ale przez miesiac sie nie bedziemy widywac bo tak podobno dla
      niego lepiej , wiem ze popelnilam blad i nie wiem jak z niego wyjsc, jest mi z
      tym zle ale ciesze sie ze mi tak odpisales , prosze o jescze jakas pomoc
      dziekuje Ci uprzejmie
      • facet.normalny Trudne zrozumienie faceta. 06.03.06, 11:00
        Niekoniecznie musi byc miesiac. Sadze, ze zadzwoni wczesniej :).
        Ale tyle przyjmij. Zajmij sie troche swoimi sprawami. Zacisnij szczeki
        i paluszki i na razie nie dzwon do niego. Sprobuj wytrzymac dwa tygodnie
        bez dzwonienia i wysylania sms-ow. Niech sobie odpoczywa i zastanawia sie.
        Poprzednia rada sluszna. Na razie na nic nie naciskaj. Zle znosimy
        naciskanie :). I patrz na to tez optymistycznie - zdobywasz doswiadczenie.
        Do roku faceta sie bardzo, bardzi lubi. Oficjalne "kochanie" go przed
        uplywem roku ploszy faceta. Roznie reaguje :).
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 10:50
      poprostu bylam niecierpliwa zeby uslyszec ze mnie kocha ,mam ciagle nadzieje ze
      on zrozumie ze traci rowniez duzo nie chce sie przechwalac ale jestem
      wartosciowa dziewczyna i mam nadzieje ze on to zrozumie w odpowiednim czasie ale
      ten miesiac bedzie dla mnie bardzo ciezki
      • facet.normalny Wartosciowa dziewczyna. 06.03.06, 11:04
        Na pewno jestes. Ale wez nasze porady pod rozwage.
        Bede trzymal kciuki aby miesiac szybko przelecial.
      • khaki3 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 11:05
        Widzisz facet to dzika zwierzyna:) Mozna go szybko sploszyc ;) Ale jak juz sie
        oswoi to zostanie na zawsze:) sadze, ze szybciej zadzwoni. Musi sie oswic z ta
        mysla, z Toba, z Twoim myslami, uczuciami. On pewnie tezkocha, jakos kocha, tak
        po swojemu. Ale ciezko, moze trudno, moze nie wie jak to wyrazic. Poprostu daj
        mu czas. A przez moment kiedy bedziecie "oddzielnie" zajmij sie soba, swoimi
        sprawami. Piszesz, ze masz plany, pomysl o ich realizacji, studiujesz, zajmijs
        ie uczelnia. Pomysl os potkaniach z kolezankami, pomysl o zyciu, o tym co bylo,
        zrob porzadek z myslami. A On zadzwoni szybciej niz myslisz, poprostu troche
        sie wystraszyl, ale to nic takiego;) Gora dwa tygodnie i zadzwoni:) Poprostu,
        on musi sobie tez w glowce poukladac pewne sprawy, moze ma jakies problemy, a
        widzi, ze wszystko miedzy wami idzie jak najlepiej i chce zakonczyc
        niedokonczone sprawy, zeby pozniej cieszyc sie tylko Toba :) No glowa do gory
        bedzie dobrze:)
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 11:05
      dziekuje wam slicznie , bylam poprostu glupia i niedoswiadczona , zrobie tak i
      zobaczymy wierze ze bedzie dobrze
      • khaki3 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 11:10
        Jaka glupia i niedoswiadczona? Poprostu trafilas na wyjatkowy okaz faceta. Nie
        ma cos ie zamartwiac, glowa do gory ;) Czekam na relacje jak poszlo:)
        Powodzenia w zajmowaniu sobie czasu przyjemnosciami. Napewno bedzie zadowolony,
        jesli zobaczy Cie w swietnej kondycji:)
      • widokzmarsa Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 11:15
        następna która będzie oskarżać siebie samą o to ze coś źle zrobiła. Puknij lekko
        głową w ścianę dziecko, może ci odejdzie głupota - ty nic złego nie zrobiłaś.
        Facet będzie teraz robił dąsy i już cię ma na niewolnicę. Małolaty w twoim wieku
        lubią się obwiniać i latami spełniać wszelkie zachcianki facetów(szczególnie
        tych starszych). Ty się będziesz starała by wszystko było OK, by wszyscy byli
        zadowoleni, zostawisz znajomych, przyjaciół i zmarnujesz sobie z młodość.
        On musi miesiąc odpocząć??? To nie wypier..ala na księżyc(albo na marsa to ja mu
        tu d..ę skopię)
      • facet.normalny Kompromis :). 06.03.06, 11:21
        kotek966 napisała:

        "... bylam po prostu glupia i niedoswiadczona."

        Nie, nie bylas glupia. Niedoswiadczona tylko.
        Doswiadczenie przyjdzie z czasem. I ktos, kto
        mowi, ze jest glupi - glupim nie jest.
        Facet zadzwoni po 10 - 14 dniach :))).
        • zamszowa.panienka Re: Kompromis :). 06.03.06, 11:28
          hej, faceci, normalni:) odwróćmy problem.
          kiedy ostatnio powiedzieliście swoim kobietom: kocham cię.
          no kiedy?
          • khaki3 Re: Kompromis :). 06.03.06, 11:30
            Ja odpowiem za mojego faceta :) Dzisiaj rano :) A pozatym to on mi pierszy
            powiedzial, ze mnie kocha! Zeby nie bylo, ze tego czy tamtego :D:D:D
            • facet.normalny Glosne "kocham Cie " :))). 06.03.06, 11:39
              Ja odpowiem za siebie :). Faktycznie mamy z tym zahamowania :).
              Obawiamy sie reperkusji. Nie bardzo wiemy jakich ale sie obawiamy:).
              Wydaje sie nam, ze ziemia sie rozstapi i nas pochlonie.
              Mowimy to na rozne inne, okrezne sposoby. Mamroczemy to niewyraznie.
              Powiedzenie "kocham" z duza trudnoscia nam idzie...
              • zamszowa.panienka Re: Glosne "kocham Cie " :))). 06.03.06, 11:48
                szkoda... bardzo to jest miłe i uskrzydlające!
                nie chcesz mieć koło siebie uskrzydlonej kobiety? ;-) pewnie domyśla się, ale
                wolałaby to usłyszeć ;-)
                skoro sam tego nie mówisz, to pewnie też nie słyszysz. rzadko mówimy to
                pierwsze, bo potem mamy zgryz podobny do autorki wątku. dużo tracisz.
                naprawdę ;-))))

                • facet.normalny Re: Glosne "kocham Cie " :))). 06.03.06, 11:59
                  Zgadzam sie z Toba i staram sie uskrzydlac kobiety
                  podobnie ale z pewnym ominieciem tego glosnego kochania :).
                  My mamy leki podwojne. Boimy sie sami powiedziec tego
                  "glosnego kochania" i boimy sie za wczesnie je uslyszec.
                  Tacy juz bojazliwi jestesmy :). W odroznieniu od kobiet my
                  mozemy na jakis czas zrezygnowac z bycia glosno kochanym.
                  Bardzo, bardzo lubienie nam wystarcza.
                  Moja serdeczna rada to nie mowic facetowi o glosnym kochaniu
                  przed uplywem roku. Pozniej mozna :).
                  • zamszowa.panienka Re: Glosne "kocham Cie " :))). 06.03.06, 12:10
                    rozumiem, kobieta po roku. a facet? macie jakiś limity, terminy? jak to jest z
                    wami?
                    • facet.normalny Re: Glosne "kocham Cie " :))). 06.03.06, 12:17
                      Z nami jest roznie :). Sa faceci ktorzy mowia to na trzeciej
                      randce. Wlosi sie nazywaja. Ale ich sie nie traktuje powaznie :).
                      Oni mowi to w scisle okreslonym i krotkoterminowym celu.
                      Probuje usrednic moja odpowiedz i sadze, ze dobrym terminem
                      do pierwszego meskiego puszczania balonu probnego jest uplyw
                      dwoch lat. Na pewno sa pocieszajace wyjatki i odchylenia od sredniej
                      ale wydaje mi sie, ze moja opinia reprezentuje glowny nurt meskiej
                      psychiki. Bywamy bardziej plochliwi niz sarenki :).
                      • zamszowa.panienka Re: Glosne "kocham Cie " :))). 06.03.06, 12:41
                        acha. prawie rozumiem ;-) też boicie się odrzucenia, poza tym wolicie to
                        gruntownie przemyśleć i powiedzieć już całkiem pewni swoich uczuć i planów na
                        przyszłość? a co z ciągiem dalszym? marsz Mendelsona za kolejne 2 lata? ;-)
                        moja kobieca rada: powiedz to dziś wieczorem, zobaczysz co się będzie działo w
                        nocy... cudownie jest kochać się w takt miłosnych wyznań...
                        • facet.normalny Nocne kochanie :). 06.03.06, 13:09
                          Chcemy po prostu byc odrzuceni pozniej niz wczesniej :).
                          Temat marszu Mendelssohna jest dla nas zawsze trudny i wrazliwy.
                          Generalnie kobieta ma juz zielone swiatlo do lekkiego naciskania
                          gdy tylko wykrztusimy z siebie to glosne oswiadczenie.
                          Twoja kobieca rade cenie sobie bardzo. Nie dojrzalem jednak jeszcze
                          do samodzielnego glosnego wykrztuszenia. Musze wiec radzic sobie
                          z uniesieniami milosnym inaczej. Dotychczas jakos sobie radze :).
                          Uskrzydlenia tez sie zdarzaja :).
                          • zamszowa.panienka Re: Nocne kochanie :). 06.03.06, 13:43
                            moje "kocham cię" usłyszałam po 8 miesiącach i to był najpiękniejszy dzień w
                            życiu, piękniejszy od dnia ślubu, narodzin dziecka nawet. nie namawiam, ale...
                            długo jesteście razem? chciałbyś to od niej usłyszeć? czy może byłbyś
                            przerażony? ;-) najtrudniej przyznać się przed samym sobą ;-) mój obecnie mąż,
                            potwornie obawiał się wyznań, ale czekałam cierpliwie i kiedy już to
                            usłyszałam, pewna byłam, że chcę tylko jego, a on mnie. być może kiedyś
                            dojrzejesz, albo znajdziesz odpowiednią kobietę ;-)
                            • facet.normalny Dojrzalosc meska :))). 06.03.06, 13:51
                              Twoj maz potwierdzil nasza meska niechec i obawe do glosnego
                              wyrazania sie. Osiem miesiecy to prawie rok :). Uslyszec na razie
                              nie chce poniewaz wymagaloby to ustosunkowania sie i ewentualnie
                              mogloby popsuc cudownie rozwijajaca sie (wolno :) znajomosc.
                              Z dojrzaloscia meska to na dwoje babka wrozyla. Podobno bywa :).
                              Ale tez mamy literacki przyklad Peter Pana :).
                              • zamszowa.panienka Re: Dojrzalosc meska :))). 06.03.06, 14:13
                                o dojrzałości związku myślałam. w twoją nie wątpię. twoja obecność na tym wątku
                                mnie przekonała ;-) być może dobrze robisz i wiesz co robisz. może ona też nie
                                chce tego jeszcze usłyszeć, ani powiedzieć. w odpowiednim czasie oboje
                                eksplodujecie ;-) spojrzysz w oczy i nie będziesz miał żadnych wątpliwości.
                                wiosna idzie... za rok przyjdzie następna ;-)
                                • facet.normalny Niedojrzaly zwiazek. 06.03.06, 14:24
                                  Moze nad morzem? Kto to wie :). Obecnie cudowny urok ma zwiazek
                                  niedojrzaly. Nowy, zielony, nieodkryty do konca z przyspieszonym
                                  oddechem. Za wczesnie aby glosno zwiazek definiowac. Moze za rok,
                                  moze za dwa... Cudownie jest jak jest :).
                                • mapetanka Re: Dojrzalosc meska :))). 06.03.06, 14:24
                                  zamszowa.panienka napisała:

                                  być może dobrze robisz i wiesz co robisz. może ona też nie
                                  > chce tego jeszcze usłyszeć, ani powiedzieć. w odpowiednim czasie oboje
                                  > eksplodujecie ;-)

                                  he, he, albo wymieni go na bardziej zdecydowanego i zlotoustego
                                  za rok przeczytamy- po 5 latach dziewczyna mnie rzucila, dlaczego???
                                  ej faceci!
                                  • facet.normalny Re: Dojrzalosc meska :))). 06.03.06, 14:30
                                    Od kiedy to facet wybiega myslami w przyszlosc
                                    odleglejsza niz lato :)))?
                                    • mapetanka Re: Dojrzalosc meska :))). 06.03.06, 14:48
                                      facet.normalny napisała:

                                      > Od kiedy to facet wybiega myslami w przyszlosc
                                      > odleglejsza niz lato :)))?

                                      jest facet i facet
                                      zaloz sie kogo wybierze:ciebie drepczacego w kolko, czy zdecydowanego,
                                      odpowiedzialnego i wiedzacego czego chce od zycia, od niej i siebie samego
                                      innego faceta? tego kwiatu meskiego pol swiatu jest
                                      do zobaczenia za rok, bedziesz mial nowy nick porzucony.facet
                                      nara:)

                                      • facet.normalny Mezczyzni i mezczyzni. 06.03.06, 15:26
                                        Mapetanko,
                                        troche naginasz sytuacje do swojego punktu widzenia :).
                                        Tymczasowy wybor zostal juz dokonany. Jestem zdecydowanym
                                        i wiedzacym czego chce facetem (normalnym). Czytasz co
                                        zdecydowalem :). Masz racje z ogolna iloscia meskiego kwiatu.
                                        Ze szczegolna jednak, ta podobajaca sie kobietom, jest troche
                                        statystycznie inaczej :).
                                        • mapetanka Re: Mezczyzni i mezczyzni. 06.03.06, 16:24
                                          gadu gadu i nawet zgrabnie Ci to idzie, ale zaklad przegrasz:)
                                          nieprzyciskany czujesz sie niezagrozony
                                          madra dziewczyna nie nalega, tylko sie przyglada uwaznie i w odpowiednim czasie
                                          mowi ciao, bylo milo.
                                          oczywiscie 'tego kwiatu' odnosi sie tez do kobiet. znajdziesz nastepna. o
                                          statystyce pamietajac:)
                                          moj punkt widzenia to moje doswiadczenia.
                                          • facet.normalny Re: Mezczyzni i mezczyzni. 06.03.06, 20:53
                                            Twoj scenariusz jest tez mozliwy. Jak zreszta inne.
                                            Pisze tylko, ze nie ma mowy abym cos z zagrozenia robil.
                                            Nikt nie powinien utrzymywac zwiazku za wszelka cene.
                                            Nie warto. Za wczesne (z punktu meskiego) naciskanie
                                            moze zwiazkowi zaszkodzic.
                                            Z madrymi dziewczynami zawsze istnieje to ryzyko o
                                            ktorym wspominasz. Ale jest tez duza szansa, ze beda
                                            o tym rozmawialy wczesniej :).
                                            • mapetanka Re: Mezczyzni i mezczyzni. 06.03.06, 22:24
                                              facet.normalny napisała:


                                              > Z madrymi dziewczynami zawsze istnieje to ryzyko o
                                              > ktorym wspominasz. Ale jest tez duza szansa, ze beda
                                              > o tym rozmawialy wczesniej :).

                                              etam, chcesz sie zalozyc czy nie?:)
                                              • facet.normalny Re: Mezczyzni i mezczyzni. 06.03.06, 23:54
                                                Zakladu sie nie boje. Uwazam, ze utrzymam sie przy jej boku
                                                do przyszlego lata. A dalej zobaczymy :).
                                                Dotychczas nie ma powodow do narzekan. Momentami wrecz przeciwnie :).
                                                Spoko wiec.
                                                • mapetanka Re: Mezczyzni i mezczyzni. 07.03.06, 02:09
                                                  do lata? jak ma przyslowiowe jaja, to zrobi porzadki na wiosne i juz przed
                                                  latem obudzisz sie na smietniku historii, nietkniety, nienaciskany i troche
                                                  zdziwiony. spoko:)
                                                  • facet.normalny Porzadki wiosenne :). 07.03.06, 03:04
                                                    Byc moze uszlo Twojej uwadze, ze napisalem "do przyszlego lata".
                                                    O lato 2007 moge sie zalozyc. I tak bedzie. Nie ma chmurki na
                                                    horyzoncie naszej wzglednie nowej znajomosci. Nawet slonce sie
                                                    przebija. Nie kracz wiec, prosze :). Znam psychike kobiet nie
                                                    duzo gorzej niz Ty. Przez rok jestem zupelnie bezpieczny i tkniety
                                                    bede wielokrotnie :).
                                                    Spoko wiec :).
                                                  • mapetanka Re: Porzadki wiosenne :). 07.03.06, 07:06
                                                    zaraz, zaraz, troche sie kierunek zakladu wypaczyl. popraw mnie jesli sie myle:
                                                    jestes w zwiazku bez zobowiazan, deklaracji dluzej niz kilka miesiecy i nie
                                                    masz zamiaru tego zmieniac przez najblizszy rok, masz wiecej niz 20 lat,
                                                    zakladamy sie o to, ze Twojej dziewczynie to pasuje. sygnalow niepasowania
                                                    radosnie nie widzisz, a ja 'kracze', ze nie zdazysz zobaczyc, bo ostrzezenia
                                                    przed wiosennym zamiataniem nie bedzie:) sama to przezylam, przeplakalam dwa
                                                    tygodnie w poduszke, ale bylego biegajacego po czasie z bukietami kwiatow
                                                    odprawilam z usmiechem. otworz w kwiaciarni rachunek i zacznij zbierac na
                                                    bukiety:)
                                                  • facet.normalny Re: Porzadki wiosenne :). 07.03.06, 07:38
                                                    Nie wniose poprawek :). Jestem w cudownym, luznym na razie zwiazku.
                                                    Bez okreslania i deklaracji. Spotykamy sie wowczas gdy oboje chcemy.
                                                    Zdarza nam sie to ostatnio czesto. Towarzystwo intelektualne i seksualne
                                                    bardzo mi odpowiada. Odnosze wrazenie, ze z wzajemnoscia. Sadze, ze to
                                                    utrzyma sie co najmniej przez rok poniewaz wzajemna fascynacja jest mocna.
                                                    Przezyc moglas cos podobnie ale nigdy nie to samo :). Z umiarkowanym
                                                    optymizmem patrze w wiosne i dalej. Niczego nie wykluczam. I niczego sie
                                                    nie boje. Nie mam zwyczaju wchodzic dwukrotnie do tej samej wody.
                                                    Wiec jezeli cos jest skonczone to jest skonczone. Kropka. Nie przezywam i
                                                    nie odwracam sie za siebie. Plyne do przodu. Kwiaty (bukieciki) zdarza mi sie
                                                    czesto dawac na biezaco. Nie bardzo wierze w banalnosc kwiatowych przeprosin.
                                                    Licza sie te spontaniczne :). Jezeli masz ochote, prosze, wylej na mnie wiadro
                                                    zimnej wody. Obecnie ja tylko podgrzeje :). Zycze podobnego nastroju :).
                                                    Spoko wiec :).
                                                  • mapetanka Re: Porzadki wiosenne :). 07.03.06, 09:17
                                                    kurtuazyjnie, acz nieszczerze Ci zycze dojechania do 2007 roku na luzie, ale
                                                    zarezerwuj na wszelki wypadek nick porzuconego.faceta:)
                                                  • facet.normalny Lato 2007 :). 07.03.06, 16:24
                                                    Dziekuje. Zyczenia przyjme. Nawet te nieszczere :).
                                                    Nie ma mowy o luzie. Wkladam pewne starania w swoj luzny
                                                    zwiazek :). Porzucenia nie bede opisywal :). Nie naleze
                                                    do zalacych sie mezczyzn.
                                                    I jeszcze jedno. Czasami mezczyzni daja sie porzucic zamiast
                                                    sami odejsc. Tak jest lepiej i chyba wygodniej :).
                                                    Ale to temat na inny watek.
                                                    Milo mi bylo, pozdrawiam.
                                                  • mapetanka Re: Lato 2007 :). 07.03.06, 19:57
                                                    he, he, poprawie sie jednak, wbrew Twoim zalozeniom szczerze zycze Ci milosci,
                                                    wypowiedzianej na glos, nie boj sie, to nie boli:)
                                                  • facet.normalny Bol milosci. 07.03.06, 20:27
                                                    Slyszalem, ze podobno nie boli. Moze rozwaze.
                                                    Slyszalem tez, ze sie glupieje. I widzi sie
                                                    tak jak w tunelu :). Mysle, ze na wiosne i lato
                                                    romans/zauroczenie sa najodpowiedniejsze.
                                                  • mapetanka Re: Bol milosci. 08.03.06, 16:16
                                                    tunelu nie widzialam, ale rozumiem porownanie, rozane ogrody, narkotyczny
                                                    trans? fantastycznie jest kochac i byc kochanym.
                                                  • facet.normalny Rozane ogrody. 09.03.06, 15:42
                                                    Na pewno masz racje. Milosci podobno nie mozna przyspieszyc
                                                    ani zamowic. Zauroczenie tez jest wspaniale :). Ma potencjal.
                                                  • mapetanka Re: Rozane ogrody. 09.03.06, 16:28
                                                    nie mowimy o tym samym? zauroczenie czy milosc, pierwsze niesie mniejszy
                                                    ladunek emocjonalny,jest ostrozniejsze, latwiej przechodzi przez usta, ale dla
                                                    mnie to to samo. dla Ciebie nie?
                                                  • facet.normalny Zauroczenie :). 09.03.06, 20:48
                                                    Chyba nie. Zauroczenie jest rowniez uskrzydlajace, cudowne.
                                                    Wielolrotnie krzyczace, latwo i czesto przechodzace przez
                                                    gardlo. Znacznie bezpieczniejsze i wygodniejsze.
                                                    Moze to przedsionek do czegos... Z zauroczeniem nie mam klopotow.
                                                    Jest rownie satysfakcjonujace, kolorowe, sloneczne i usmiechniete.
                                                    U mnie na pewno jest to zauroczenie. Niezaleznie jaki ladunek niesie.
                                                    A niesie niemaly :).
                                                  • mapetanka Re: Zauroczenie :). 09.03.06, 21:53
                                                    facet.normalny napisała:

                                                    Z zauroczeniem nie mam klopotow.
                                                    > Jest rownie satysfakcjonujace, kolorowe, sloneczne i usmiechniete.
                                                    > U mnie na pewno jest to zauroczenie. Niezaleznie jaki ladunek niesie.
                                                    > A niesie niemaly :).

                                                    chaaa,a milosc to niby igla w tylku?:) nie jest kolorowa i usmiechnieta? wyrzuc
                                                    zle doswiadczenia, hihi, psycholog sie we mnie odezwal:) i pozwol poniesc. no i
                                                    nie miej juz wiecej klopotow z czyms wiecej niz zauroczeniem!
                                                  • facet.normalny Re: Zauroczenie :). 10.03.06, 06:11
                                                    Zostane przy zauroczeniu. Do wiosny/lata bardziej pasuje zauroczenie
                                                    niz milosc :). Zauroczenie jest rozwojowe i wznoszace sie. Milosci ma
                                                    przed soba tylko rozwod lub smierc. Czesto slyszy sie, ze milosc ma trwac
                                                    do smierci :). Sasiaduje wiec ze smiercia :). Zauroczenie moim zdaniem jest
                                                    ciekawsze i optymistyczniejsze. Z miloscia najprzerozniej bywa :).
                                                    Zdecydowanie wiec zauroczenie.
                                  • zamszowa.panienka Re: Dojrzalosc meska :))). 06.03.06, 14:36
                                    jest ryzyko, jest zabawa ;-) niedojrzałe związki mają jedną przypadłość: brak
                                    stabilizacji jest fascynujący przez pewien tylko czas. normalny facet musi
                                    sobie sam odpowiedzieć, ile tego czasu jeszcze im zostało. długie bujanie po
                                    falach bez kotwicy prowadzi do mało przyjemnych doznań ;-)
                                    miło się rozmawiało, powodzenia w wyznaniach miłosnych. na wiosnę, tę albo
                                    następną ;-)
                                    • facet.normalny Plywanie z podniesiona kotwica. 06.03.06, 15:02
                                      I ryzyko i zabawy (bez ranienia) maja swoj nieoparty urok.
                                      Odpowiedz na pytanie znam. Poplywam jeszcze z podniesiona
                                      kotwica. Navigare necesse est vivere non est necesse :).
                                      Milo mi bylo, dziekuje i pozdrawiam.
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 11:33
      dziekuje Wam wszytkim za rady jestem wdzieczna ,pozdrawiam caluski
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 11:44
      jeszcze chcialm nadmienic ze przebywal u mnie w domu czesto z rodzina przy stole
      rowniez w swieta ,ja bylam tez u niego pare razy jestm przyjmowana bardzo milo i
      to wszytko sie chyba z tym wiazalo ze ukaldalo sie wspaniale nam i w rodzinie i
      spowodowalo ze wiazalam z nim przyszlosc i sie zagalopaowalam, pozdrowka
      • facet.normalny Swieta i rodzice. 06.03.06, 11:51
        W ciagu czterech miesiecy wspolne Swieta i bliska obecnosc
        rodzicow to duze tempo. Zdecydowanie na nasz gust za szybkie.
        Nie bierz tego osobiscie ale tak to odczuwamy. Daj facetowi
        teraz troche pojechac na wstecznym biegu. Odezwie sie do Ciebie
        po dwoch tygodniach :). Zobaczysz.
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 12:00
      trudno nie zaprosic faceta do rodziny skoro chcielismy sie widziec w swieta
      raczej on sam chcial poznac rodzine , trudno sie zamknac w pokoju skoro rodzina
      przy stole on zrobil to samo i bylo bardzo milo, nawt mu pozyczylam samochod jak
      mial swoj w naprawie,teraz niektore rzeczy widze ale coz musi byc dobrze
      • facet.normalny Masz racje. 06.03.06, 12:21
        Ja nie wyrazam autorytatywnej opinii. Ja probuje Tobie troche
        wyjasnic nasze meskie skrzywione rozumowanie. Ty sobie niczego
        nie powinnas miec do wyrzucenia. Ustalilismy juz wczesniej, ze
        jestes powazna (juz prawie) i wartosciowa dziewczyna.
        Zadzwoni w ciagu dwoch tygodni. Moze nawet w ciagu dziesieciu dni :).
    • nattashaa Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 12:11
      Kim jeszcze jesteś kotku? Skarbuś, misiu, złotko, słoneczko i co jeszcze?:)
    • marek281 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 12:55
      Hej!

      Byłem kiedyś w podobnej sytuacji, z taką właśnie różnicą wieku, dlatego pozwolę sobie na kilka słów.
      Porady, które dostałaś na temat, jak postępować z facetem, mogą okazać się cenne, ale...z mojego punktu widzenia rozgrywanie gierek i robienie podchodów przynosi w uczuciach efekt krótkotrwały. Każdy sam powinien widzieć co jest dla niego dobre i co czuje (zwłaszcza po 4 miesiącach bycia razem), a tym bardziej dorosły facet. Nie zgodzę się, że mężczyznom trudno jest mówić o swoich uczuciach. Może tak jest w samczym gronie, ale na pewno nie przy kimś ważnym. Również Twoje wyznanie nie powinno spłoszyć faceta, podkreślam faceta, o ile mu na Tobie naprawdę zależało. Kiedy powiedzieć sobie "kocham" jeśli nie po np. 4 wspólnych miesiącach?! Czekać 2 lata do nocy poślubnej? ;)
      W mojej sytuacji miałem wątpliwości, które wynikały z obserwacji i życiowych doświadczeń, a zakładamy, że ktoś w jego wieku trochę już przerobił w życiu. Pomimo tego, że jak piszesz, jesteś dojrzała, poważna i masz przemyślane plany, sporo starszy partner będzie się zastanawiał nad prawdziwością tych słów. Każdy widzi dookoła dziewczyny w Twoim wieku nastawione głównie na zabawę. Ale to nie wszystko. Umiesz odpowiedzieć na pytanie, na ile znasz samą siebie?? Na ile znasz własne reakcje na różne sytuacje, czy byłaś w dłuższym związku, czy nie stwierdzisz za 2 lata, że brak Ci zabawy i wyszalenia się (cokolwiek to znaczy)? Wreszcie, gdy zaczniesz prace po studiach, zmienisz środowisko i możesz w dużej mierze poddać się jego wpływom. Facet w jego wieku już to wszystko ma za sobą, jest ukształtowany i może obawiać się pokochać inną osobę, a później faktycznie być z zupełnie kimś innym... Gdybyś miała 28 lat, a on 36, to byłoby coś zupełnie innego. Ja miałem takie obawy i...poddałem się. Ta niepewność nie dawałaby mi spokoju.
      A co do czekania na jego reakcje, to oczywiście możesz czekać 2 tygodnie lub miesiąc, ale...tylko w przypadku, gdy widywaliście (kontaktowaliście) się raz na 2 tygodnie lub raz na miesiąc. W innym przypadku nie bardzo rozumiem, jakim sposobem zaangażowany ponoć facet, może wytrzymać bez kontaktu z kochającą go kobietą przez tyle czasu! Kilka dni walki ze sobą stanowczo powinno mu wystarczyć. Wszystko ponadto oznaczać będzie, że mineliście się nieco w swoich oczekiwaniach co do tego związku.
      Aha i jeszcze coś. Częstym błędem dziewczyn w tego rodzaju związkach jest nadmierne idealizowanie starszego partnera i mówienie mu o tym wprost. Jaki by on nie był doskonały, to jednak jest człowiekiem, z gruntu niedoskonałą istotą i może nie być mu łatwo unosić coraz większy ciężar Twoich oczekiwań i wyobrażeń o nim. Wiem jak to działa. W pewnym momencie obraz mojej osoby nakreślony przez młodą przyjaciółkę przerósł mnie, moje możliwości i zaczął mi ciążyć. A gdy jeszcze ona dodała, że się zakochała...
      Jednak prawdziwe uczucie z obu stron radzi sobie i z takimi sytuacjami. Zatem życzę Ci tego, czego zabrakło u mnie, czyli wzajemności.
      Pozdrawiam.
      • nattashaa Kto to będzie czytał?:)))))))) 06.03.06, 12:56
      • kwiatka_ja Re: jak rozumiec faceta 10.03.06, 06:26
        Czesc!!Bardzo jestem ciekawa Twojego zdania i prosilabym o jakas rade moze.
        Napisalam Tobie maila na gazeta.pl. Prosze przeczytaj jezeli masz troche czasu.
        Dziekuje i pozdrawiam
        • kwiatka_ja Re: jak rozumiec faceta 10.03.06, 06:27
          :))to prosba do marka281:))
    • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 13:14
      przeczytalam to i mnie znow zaniepokoilo, nie rozumiem jednego czemu o tym
      wczesniej nie pomyslales tylko jak Cie zaczela kochac, wiem ze moze miec
      watpliwosci ze jestem mloda, wiem przestraszyly go moje plany rozpoczynam 2
      kierunek studiow ale on tez tak robil skonczyl 2 kierunki, jesli chodzi o zabawy
      i bujne zycie towarzyskie to ja odpadam , lubie gdzies wyjsc ale nie zeby
      przesadzac niejednokrotnie wole teatr,powiedz mi czy zalujesz swej decyzji ?
      • marek281 Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 19:16
        kotek966 napisała:

        > przeczytalam to i mnie znow zaniepokoilo, nie rozumiem jednego czemu o tym
        > wczesniej nie pomyslales tylko jak Cie zaczela kochac,

        Cały czas miałem wątpliwości. Mówiłem jej o nich. Widocznie ona szybciej się zaangażowała i mocniej niż ja, nie miałem na to w sumie wpływu. Do tego doszły jeszcze rozbieżności w spojrzeniu na wiele rzeczy i przestało mieć to sens.

        > wiem ze moze miec
        > watpliwosci ze jestem mloda, wiem przestraszyly go moje plany rozpoczynam 2
        > kierunek studiow ale on tez tak robil skonczyl 2 kierunki, jesli chodzi o >zabawy i bujne zycie towarzyskie to ja odpadam ,

        Nie pisałem tylko o zabawie...

        > powiedz mi czy zalujesz swej decyzji ?

        Nie. To była jednak zbyt duża różnica wieku w danym momencie. Tak jak u was. Ale to tylko moje zdanie. Powody podałem w poprzednim liście.
        Jednak...znam taki związek, ona lat 18, on 26. Wyobraź sobie, że było to 5 lat temu i nadal bardzo się kochają :) Tak więc, nie trać nadziei, ale przemyśl jeszcze to wszystko, zwłaszcza to, czego oczekujesz od życia i czy on aby na pewno spełnia te oczekiwania (miesiąc myślenia!).
        Powodzenia.
        • jego.portret Re: jak rozumiec faceta 06.03.06, 20:30
          W czym właściwie problem? co chcesz mu jeszcze powiedzieć? Jedno kocham
          wystarczy. Facet rozumie po polsku chyba? Wyluzuj na miesiąc.
    • lisia_kita Re: jak rozumiec faceta 07.03.06, 03:28
      Rozumiem , ze nie mieszkaliscie razem tylko spotkania od czasu do czasu ?
      Lepiej nie czekaj tylko wyjdz do ludzi i sie baw bo cos mi sie wydaje , ze
      facet jest z kims zwiazany moze nawet zonaty albo ma dziecko czy dziewczyne za
      granica w kazdym razie zwizaek z toba na powaznie nie pasuje do jego
      zycia .
      Miesiac czasu na zastanowienie to dawaly panny na wydaniu w dziewietnastym
      wieku przebierajac w konkurentach i grajac na zwloke :-)
      A ten ladnie wybrnal z sytuacji , ze tez zakochany ale jeszcze nie wie i
      rozne bajery - po prostu zmyl sie po angielsku .
      Mloda jestes i niedoswiadczona radze ci zapomniec o nim i nawet jak
      zadzwoni to trzymac go na dystans .
      Nie tlumacz sobie pozytywnie na wszystkie mozliwe sposoby jego zachowania
      bo prawda jest jedna - Nie chce i tyle i pogodz sie z tym , ze to koniec .
      Facet zakochany spiewalby ci serenady pod balkonem a ten potrzebuje
      miesiac :-) Jw nie kocha albo zobowiazany .
      Ale ty sie nie martw , spotkasz kogos innego musisz tylko miec czysty umysl
      jeszcze duzo fajnych ludzi spotkasz :-)
      trzymaj sie



      • kotek966 Re: jak rozumiec faceta 09.03.06, 12:26
        poki co nic sie nie zmienia...nie mam z nim zbytni kontaktu nawet na
        smski...wiem ze jego kolega mial wypadek i zginal...a tata jest w
        szpitalu...przez tel jak dzwonil prosilam ze moze lepiej sie widywac bo chcialam
        mu pomoc powiedzial ze tak mu tego nie ulatwiam...czekam...grzecznie
        czekam...dzis wpadnie z kwiatami na dzien kobiet...pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja