Niechciana ciaza....

07.03.06, 14:52
Co byscie zrobily gdybyscie zaszly w ciaze w najbardziej niesprzyjajacych
okolicznosciach? Np brak pracy, brak perspektyw, brak milosci ( partner sie
ulotnil ), generalnie znikad wsparcia...

Zdecydowalybyscie sie urodzic, a moze jednak aborcja albo oddanie dziecka do
adopcji ?
    • bacha1979 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 14:57
      Nigdy na szczescie nie miałam takiej sytaucji, ale wiem jedno- nie zabiłabym
      włąsnego dziecka... Moze doddanie do adopcji?? Tyle ludzi nie moze miec
      własnych dzieci...
    • rachela180 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:00
      Nie wyobrażam sobie bym mogła zabic maluszka.

      Adopcja? Nie wiem. Obecne prawo adopcyjne nie pozwala na szybką adopcję.
      Pierwsze lata życia dla malucha są bardzo ważne, choroba sieroca może zostać na
      resztę życia.

      Chyba bym jednak zostawiła małe przy sobie. Dla maleństwa warto walczyć.
    • kotbehemot6 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:02
      , pewnie bym nie dokonała aborcji, może to byłoby najlepsze co mogloby mnie spotkać..nie wiem nie byłam w takie sytuacji, Moje dziecko nie planowane, zdecydowanie "wpadnięte" i najkochańsze na świecie
    • snegnat Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:03
      Co jest Asiulka, zaliczyłas wpadke i teraz nie wiesz co robić..? ;-P
      • asiulka81 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:11
        snegnat napisał:

        > Co jest Asiulka, zaliczyłas wpadke i teraz nie wiesz co robić..? ;-P


        jejciu dlaczego ludzie kazdy moj watek albo wypowiedz podciagaja pod
        moje "ja" ???
        • rachela180 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:15
          Ne psejmujsja :)
        • snegnat Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:15
          > jejciu dlaczego ludzie kazdy moj watek albo wypowiedz podciagaja pod
          > moje "ja" ???

          Nie wiem dlaczego robią to ludzie. Ja robie to dlatego, że jestem złośliwy i
          chce się z Tobą podrażnić ;-P
          • asiulka81 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:17
            snegnat napisał:


            > Nie wiem dlaczego robią to ludzie. Ja robie to dlatego, że jestem złośliwy i
            > chce się z Tobą podrażnić ;-P


            ufff, ulzylo mi, bo juz myslalam ze na serio myslisz ze bede teraz przez 9
            miechow z brzuchem paradowala :))) he he :))

            Lubisz mnie draznic podlcu jeden, co? :)))
            • snegnat Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:21
              > ufff, ulzylo mi, bo juz myslalam ze na serio myslisz ze bede teraz przez 9
              > miechow z brzuchem paradowala :))) he he :))

              No wiesz to by nie było takie złe. Kobiety w ciąży mają swój urok :-))

              > Lubisz mnie draznic podlcu jeden, co? :)))

              Cóż.. Trzeba mieć jakieś hobby ;-P
              • asiulka81 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:23
                pa pa, zmykam juz bo nie zdaze :)
                • snegnat Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:23
                  Baw się dobrze :-)
            • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:37
              asiulka81 napisała:

              > ufff, ulzylo mi, bo juz myslalam ze na serio myslisz ze bede teraz przez 9
              > miechow z brzuchem paradowala :))) he he :))

              Ciąża to błogosławieństwo a nie przekleństwo. Z mego moherowo-samczego punktu
              widzenia.
              • asiulka81 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 22:25
                allegro.con.brio napisał:


                > Ciąża to błogosławieństwo a nie przekleństwo. Z mego moherowo-samczego punktu
                > widzenia.


                he he :) zalezy dla kogo i w jakich okolicznosciach zostanie poczety potomek :)
    • yasua Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:20
      usunąć ciążę? zniszczyć to, co mogłoby być najlepszym ze mnie i dla mnie?-
      nigdy w życiu!! nie wybaczyłabym sobie tego do końca życia...prędzej dałabym
      sobie poucinać na żywca wszystkie palce u rąk i nóg!!
      oddać do adopcji? i następnie obserwować każde przechodzące obok mnie na ulicy
      dziecko? zamartwiać się czy trafiło do dobrej kochanej rodziny? czy go nie
      biją, nie wykorzystują? czy żyje? czy jest zdrowe? czy już zaczęło chodzić,
      mówić? czy stawia pierwsze literki?... jak się uczy? czy ma
      dziewczynę/chłopaka?... czy wie o mnie? czy jest do mnie podobne? czy ma mój
      charakter?... jakie ma marzenia i w końcu... czy kiedyś mi wybaczy? czy ja
      sobie kiedyś wybaczę? bo nie wierzę, że kobiety oddające dzieci do adopcji nie
      myślą o nich, nie mają wyrzutów sumienia, koszmarów...

      Piszesz o braku pracy, perspektyw, miłości, wsparciu...
      wilczyca też nie ma stałych dochodów, nie wie co się zdarzy za chwilę, partner
      często ją i młode wilki zostawia i wyrusza na poszukiwania jedzenia- zdarza
      się, że nie wraca w ogóle... taki wypad za jedzeniem może trwać wiele tygodni,
      wilk przejdzie wieeeeellle kilometrów, jak nic mu się nie stanie i jeżeli
      natknie się na ofiarę (co nie zawsze się zdarza) wraca ledwo co trzymając się
      na łapkach i pierwsze co robi to zwraca pokarm, by partnerka i młode mogły sie
      najeść...ale młode mają przy sobie, nie zabijają ich.. kochają, pokazują im jak
      przeżyć, jak polować, gdzie i kiedy się chować... przekazują swoją wiedzę
      życiową, miłość...
      nawet gdybym miała żebrać, mieszkać po kontach, sobie od ust odbierać a dać
      dziecku to za nic nie odrzuciłabym tego co było mi pisane... zwróć uwagę na to,
      że dziecko może wypełnić luki w argumentach, które podawałaś- może być osobą,
      dla której będziesz chciała zyć, może odwzajemniać Twoją miłość, może Cię
      wspierać, pocieszać, kiedy dorośnie pomóc...poprostu być, być twoją cząstką,
      tym, co najlepszego mogłaś z siebie dać... nic nie dzieje się bez przyczyny...
      będzie co ma być- to moja dewiza...
      pozdrawiam
      • myszka2250 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:38
        (usunąc a jak i masz z głowy niemasz wyzutów sumienia no co sie szczypac )

        niewiem poco takie pytania to dorosli ludzie ida do łóżka i wiedzą co tam
        mają robic a jak sa efekty ich zabawy to juz problem?? potrafiła wskoczyc do
        łóka to niech wychowa dziecko !!!albo niech sie zabezpieczy pozadnie skoro
        niechce dzieci
        niewyobrazam sobie jak mozna usunąc ciąxze to zycie które w nas rosnie a tym
        bardziej jak oddac dziecko do adobci sama 3 tygodnie temu urodziłam dziecko
        jest ciezko ale niewiem jak mozna oddac maluszka ktry był pod moim serduszkiem
        9 miesiecy ,a jak kopał i sie ruszał to ta kobieta nic nieczuje zadnych uczuc a
        jak rodziła i połozyli jej dziecko na piersi to co nic jej nieruszyło?? ja tam
        nieoddałabym chocbym niewiem co nigdy nikomu sama mam ciezką sytuacje niemamy
        oboje pracy ale jakos trzeba zyc dla tego dziecka .
    • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 15:33
      asiulka81 napisała:

      > [...] brak milosci ( partner sie ulotnil ),

      Tak trochę z boku tematu, to obecnie zauważyć można degradację związków
      do 'partnerów', bo po pierwsze to takie tolerancyjne (wiadomo, zboczeńcy to też
      partnerzy -> migracja do związków partnerskich), a dodatkowo mąż i żona to
      takie zaściankowe pojęcia, związane przede wszystkim z uciskiem samca który ten
      zadaje kobiecie.

      A tak wracając do tematu:

      > Zdecydowalybyscie sie urodzic, a moze jednak aborcja albo oddanie dziecka do
      > adopcji ?

      Jako facet, zdecydowanie byłbym za tym by w takim przypadku urodziła i jeśli
      już naprawdę nie może, niech odda do adopcji.
    • bzz_bzz Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:11
      A ja uważam, że taka na przykład mamusia Oskara, zrobiłaby chyba jedyny w swoim
      życiu dobry uczynek, gdyby usunęła go w miesiąc-dwa po poczęciu, zamiast cztery
      lata po urodzeniu.
      I nie piszcie, że to skrajny przypadek, i się nie liczy, bo to, że skrajny, nie
      znaczy, że rzadki.
      Wszystko zależy od okoliczności i tyle.
      • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:23
        bzz_bzz napisała:

        > A ja uważam, że taka na przykład mamusia Oskara, zrobiłaby chyba jedyny w
        > swoim życiu dobry uczynek, gdyby usunęła go w miesiąc-dwa po poczęciu,
        > zamiast cztery lata po urodzeniu.

        Czyś Ty zwariowała? Morderstwo jest morderstwem. A mamusia oskara powinna
        zawisnąć na szubienicy.
        • bzz_bzz Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:29
          Ja oszalałam, a Ty jesteś Mocherowy Beret..
          Poza tym, skoro nie uważasz prawa do "morderstwa", to czemu chcesz wieszać
          matkę Oskara?
          • bzz_bzz Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:30
            Przepraszam - miało być "zwariowałam"..
          • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:56
            bzz_bzz napisała:

            > Poza tym, skoro nie uważasz prawa do "morderstwa", to czemu chcesz wieszać
            > matkę Oskara?

            Bo ja mówię o karze śmierci, Ty zaś o morderstwie.


            • bzz_bzz Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 17:11
              A czym to się różni?
              • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 17:14
                bzz_bzz napisała:

                > A czym to się różni?

                Wszystkim.
              • reniatoja Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 19:18
                Jak to czym się rózni - na karę trzeba sobie swiadomie i dobrowolnie
                zapracować, zrobić coś złego. Nienarodzone dziecko nikomu nic złego nie
                zrobiło, żeby płacić życiem za głupote swoich rodziców. Akurat nie jestem za
                wieszaniem tej mamusi Oskara, pisze tylko bo pytasz czym się rózni kara śmierci
                od morderstwa, to głupie pytanie, każdy normalny człowiek, zarówno zwolennik
                jak i przeciwnik kary śmierci widzi róznicę.
          • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:57
            bzz_bzz napisała:

            > Ja oszalałam, a Ty jesteś Mocherowy Beret..

            Prawić komplementów mi nie musisz :)
            • bzz_bzz Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 17:11
              Och! Nie musisz dziękować..
        • messja Re: Niechciana ciaza.... 08.03.06, 01:44
          allegro.con.brio napisał:

          > bzz_bzz napisała:
          >
          > > A ja uważam, że taka na przykład mamusia Oskara, zrobiłaby chyba jedyny w
          >
          > > swoim życiu dobry uczynek, gdyby usunęła go w miesiąc-dwa po poczęciu,
          > > zamiast cztery lata po urodzeniu.
          >
          > Czyś Ty zwariowała? Morderstwo jest morderstwem. A mamusia oskara powinna
          > zawisnąć na szubienicy.

          moze Tobie to poprawi samopoczucie, ale dziecku calego jego mlodego zycia w
          koszmarze nie przekresli ani nie zadoscuczyni:(
    • blou1 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 16:39
      Moje okoliczności też nie były w 100% sprzyjające. Brak mieszkania, prak
      perspektyw na dobra pracę. A dziecko rośnie zdrowo kochane przez wszystkich i
      mało tego ma juz rodzeństwo!!!
    • magda1603 Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 20:11
      Nie mam kasy na aborcję, mieszkam w środowisku, które by mnie zlinczowało,
      gdybym chodziła w ciąży i wróciła ze szpitale bez dziecka. Jedyne wyjście to
      urodzic i miec nadzieję, że nie utłukę kiedyś. I jest mi bardzo żal tego
      dziecka, bo jak tatuś dał nogę a mamunia nie kocha, to przechlapane.
      To nie moja historia. To wynik moich obserwacji, zaczerpniętych z otoczenia.
      Nie jestem w ciąży i od lat robimy z mężem wszystko, żeby nie wpaśc, bo naszym
      zdaniem istotą związku jest bycie we dwoje i cieszenie się sobą, a nie
      rozmnażanie się i podnoszenie przyrostu naturalnego.I proszę nie mówic, że na
      starośc zostaniemy sami, bo urodzenie dziecka tylko po to, żeby miec opiekę na
      starośc to według mnie skrajny egoizm ze strony dzieci, a nie żaden obowiązek
      wobec rodzica.
      • allegro.con.brio Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 20:24
        > Nie jestem w ciąży i od lat robimy z mężem wszystko, żeby nie wpaśc, bo naszym
        > zdaniem istotą związku jest bycie we dwoje i cieszenie się sobą, a nie
        > rozmnażanie się i podnoszenie przyrostu naturalnego.

        Rozumiem nie chcieć bo cośtam (warunki itp.). Ale z definicji uważać że
        potomstwo nie jest istotą związku jest trochę dziwne. Gdyby wszyscy mieli to
        samo zdanie co wy byłby to koniec ludzkiego gatunku.
        • misscraft Re: Niechciana ciaza.... 08.03.06, 00:24
          Dziecko jest ewentualnym wynikiem związku, ale nie powinno być celem,ani tym
          bardziej istotą, nie jesteśmy zwierzątkami, żeby się wiązać tylko po to, żeby
          się rozmnażać. Poza tym do rodzicielstwa trzeba dojrzeć, jeśli ktoś nigdy nie
          dojrzeje, to nie powienien mieć dzieci. Alel czasem najlepiej się dojrzewa do
          rodzicielstwa jak sie już zostanie rodzicem:)
    • reniatoja Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 20:40
      Taka sytuacja mogłaby mi się zdarzyc tylko raz w życiu. Zajść w ciążę w złym
      momencie, z nieodpowiednim cłowiekiem, bez podstaw do wychowania dziecka. Drugi
      raz juz na pewno nie popełniłabym takiego błedu. I wiem jedno - nawet gdybym
      miała 16 lat, nie usunęłabym ciąży. Uważam, ze dałabym sobie radę sama, w
      biedzie, nawet nędzy, z jednym dzieckiem. A to dziecko byłoby dla mnie
      najwspanialszą nagrodą za słuszną decyzję. Myślę, ze kochałabym je i była z
      niego dumna jescze bardziej niż takie zaplanowane jak mam. Poza tym jest
      jeszcze rodzina. Wiem, ze nie daliby nam zginąć.

      Do adopcji nie oddałabym swojego dziecka, nie mogłabym, nie wiem, chyba bym
      zwariowała wcześniej czy później, albo odnalazła je i uprowadziła, no nie wiem,
      nie dałabym rady żyć, wiedząc, że jest gdzies moje dziecko, a ja go nie widzę,
      nie słyszę, nie wiem co się z nim dzieje. Brrrr.
      • 1natasha Re: Niechciana ciaza.... 07.03.06, 22:28
        Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm, a za co mialas wyrok "Reniu"?
    • misscraft Re: Niechciana ciaza.... 08.03.06, 00:16
      Gdyby faktycznie z nikąd nie było sparcia to bym była załaman.Jakby nie było za
      późno i jakbym zdobyła pieniądze to chyba bym usunęła, nie ma się co oszukiwać w
      takich warunkach byłoby ciężarem i nie potrfiłabym mu sie poświęcić, a nie
      mogłabym oddać do adopcji, jakbym juz miała urodzić to wole same je wychować, a
      nie zastanawiać się i zadręczać, co się z nim dzieje i gdzie jest i w końcu bym
      żałowała, tak samo jak aborcji. poza tym nosisz dziecko 9 miesięcy, tyjesz
      obciązasz organizm, robią ci się rozstępy cellulit, hemoroidy, komplikacje, i
      bóg wie co jeszcze- takie poświęcenie, żeby kto inny wychowywał jego owoc, mowy
      nie ma.
      Ale gdybać to sobie można, co innego jak taka sytuacja naprawdę nas spotka wtedy
      patrzy się na wszystko inaczej.
      • khaki3 Re: Niechciana ciaza.... 08.03.06, 00:29
        Dbalabym o siebie bedac w ciazy, urodzilabym, wychowywala, kochalabym je. Nie
        oddalabym, nie usunelabym ( choc jestem za aborcja) i bylabym dumna, zakochana
        w swoim dziecku matka.
    • starucha_izergiel Re: Niechciana ciaza.... 08.03.06, 06:47
      Tak na serio, to wyskrobałabym się nawet teraz (odpukać). Nie znaczy to jednak,
      że aborcja moim zdaniem powinna być legalna...
    • sagis Twój problem, czy to jest prowokacja Anala? 08.03.06, 08:02

Inne wątki na temat:
Pełna wersja