offca20
08.03.06, 16:08
Sluchajcie, prosze o porade. Sorry, ze tak dluzgo, ale musze, bo chce,
zebyscie znali cala sytuacje. Z gory dzieki za odpowiedzi, moga byc krotsze;)
Od prawie roku jestem z chlopakiem i mamy wrazenie, ze to juz na stale,
jestesmy katolikami i w ogole. Wczesniej mielismy nieudane zwiazki, ktore
nauczyly nas odnajdywania tego, co najlepsze w drugim czlowieku i wpadlismy
na siebie.
Ja niestety mialam ostatnio troche problemow ze zdrowiem, depresja po smierci
kogos z rodziny i takie tam, i przez to stalam sie jeszcze bardziej wrazliwa.
Ufam mojemu chlopakowi, tak, jak i on mnie, ale jestem zazdrosna.
Cala sprawa dotyczy wyjazdu w wakacje. Chce jechac z uczelni na spływ po
Mazurach na dwa tygodnie. Na to wyglada, ze to ostatnie nasze takie dlugie
wakacje, bo ja zamierzam od przyszlego roku zmienic tok studniow na zaoczne i
isc do pracy. Na tym wyjezdzie maja byc dziewczyny, imprezy, jego kumple
pewnie wezma swoje panny. Ja tumacze mu, ze mialam dziwne dziecinstwo, ze
nigdy nie bylam na kolonii, obozie, tylko zawsze z rodzicami, chcialabym, w
ramach tego, ze jeszcze mam 20lat pojechac na cos takiego (a mozna, wszytsko
wiem).
Probuje mu to uswiadomic w rozny sposob, ale on chyba, nie chce, zebym tam
jechala, co o tym myslicie? Wiem, jestem dorosla, ale jakos potrzebuje kilku
mądrych zdan jeszcze. Dla mnie to normalne, gdyby jechal z kumplami, nie
pchalabym sie, ale to inny, towarzyski wyjazd.