mój ojciec zobaczył ... i się załamał

09.03.06, 18:30
a dokładniej to zobaczył jak jeżdze samochodem...
dał mi kawałek poprowdzic, za jakiś miesiac mam egzamin na prawko, zostalo mi
7 h do wyjezdzenia a samochod mi gaśnie, panikuje, nie "dostrzegam"
znaków.... ehhh tragedia:/
szanse na zdanie zerowe:(
kiedy wy poczułyście ze panujecie juz jako tako nad samochodem? staram sie
bardzo a i tak jest zle:/
    • boski.zawodowiec gdy uczyłem się na prawo jazdy moja Lka gasła..... 09.03.06, 18:32
      srednio 9-10 razy podczas jednej lekcji i wyobraź sobie ze jezdze od 8 lat
      swoimi samochodami i ani razu mi jeszcze nie zgasły z mojej winy.
    • heart_of_ice Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:33
      zostalo ci 7 godzin, a ile masz juz za soba? 10? 20? 120?
      jezdzenie trzeba wycwiczyc i juz... chociaz niektorzy sa niewyuczalni;)

      Pauli
      --
      mmm... mam na ciebie ochotę....
    • polla4 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:35
      Nigdy tego nie poczułam, ba, nawet wózkiem w supermarkecie nie potrafię prosto
      pokierować a co dopiero autkiem. Dlatego nie robię prawka i jeżdżę swoją
      sfatygowaną holenderką, znacznie bezpieczniej ( i zdrowiej )
    • khaki3 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:37
      Hmm albo kto ma jezdzenie we krwi albo nie. Ja uwielbiam jezdzic autem. Od
      zawsze sie fascynowalan motoryzacja. Prawo jazdy na auto mam niecaly rok, a na
      motor chyba z 2 lata. Choc wole auto. A jesli Ty czujesz, ze jeszcze nie jestes
      gotowa na egzamin, wykup dodaktowe lekcje jazdy, moze ktos zechce ze znajomych
      albo rodziny ciebie douczyc? Warto cwiczyc, jezdzic, uczyc sie. A jak juz zdasz
      i bedziesz kierowac to sama zobaczysz, ze jest to kompletnie inna jazda niz z
      instruktorem pod bokiem.
      • evoe1 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:54
        khaki3 napisała:

        > Hmm albo kto ma jezdzenie we krwi albo nie.

        a tu sie nie zgodze
        jazdy samochodem mozna sie nauczyc tak samo jak tysiac innych rzeczy ktore sa
        potrzebne do codziennej samoobslugi
        tak samo jak pralki zmywarki czy komputera
        oczywiscie w kazdej dziedzinie jest miejsce na mistrzostwo
        ale zeby dojechac do pracy czy na zakupy wystarczy znajomosc przepisow i
        umiejetnosc aobslugi pojazdu
        krew nie ma nic do tego :)
      • liwia_85 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 10:10
        > Hmm albo kto ma jezdzenie we krwi albo nie

        bzura kompletna , gdy uczylam sie jezdzic wkurzaly mnie kazda swiatla , na
        ktorych musialam sie zatrzymac , kazdy podjazd pod gorke - czesto gasl mi
        silnik ,denerwowalam sie ( jak ktos jest z wawy to zna np dolna , ktora
        wywolywala we mnie panike , nawet na idzikowskiego przy pulawskiej sie
        stresowalam), obecnie sie to nie zdarza , jazda samochodem to tylko i wylacznie
        kwestia treningu , im dluzej jezdzisz tym lepiej czujesz samochod , za
        przeproszeniem krowa nawet jest w stanie sie nauczyc prowadzic auto
    • bejbe_bejbe20 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:38
      ciesz się, że dali Ci kase na prawo jazdy, bo moi nie za bardzo chcą mi dać.
      powód? moja mama twierdzi, że zbyt dynamicznie będę jeżdzić i będę do domu
      przynosić ciągle mandaty;] chyba będę musiała sama zrobić prezent:/ zastanawiam
      się za ile lat to może być;]
      • agataania Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:46
        wyjezdzilam 21 godzin, nigdy przedtem nawet nie siedzialam na miejscu kierowcy:D
        troche trenowałam z chłopakiem manewry na placu i to wszystko:)
        nie interesują mnie samochody, nie czuje się dobrze za kierownicą a prawko
        robię bo muszę:/
        i po dzisiejszej "przejazdzce z tatusiem" zwątpiłam całkiem:(


        • heart_of_ice Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 18:49
          ja przed egzaminem wyjezdzilam 23 godziny, nigdy przedtem nie prowadzilam,
          jezdzialm za to bardzo duzo jako pasazer, wiec znalam znaki, widzialam, jak sie
          kierowcy zachowuja...
          poszlam, zdalam, a wprawialam sie potem:)
          i uwielbiam jezdzic:) moze powinnam troche wolniej, ale jakos mnie nie lapia;)

          Pauli
          --
          mmm... mam na ciebie ochotę....
      • scarlett_kapusta Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 12:49
        bejbe_bejbe20 napisała:

        > ciesz się, że dali Ci kase na prawo jazdy, bo moi nie za bardzo chcą mi dać.

        a od kiedy finansowanie kursu prawa jazdy jest obowiazkiem rodzicow? raczki ma?
        pracowac moze?
        ja prawo jazdy zrobie dopiero wtedy, jak sobie sama na to zarobie :>
    • fleurette Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 20:19
      ja zaczynałam przygode z samochodem od rozbicia o drzewo samochodu ojca, bo się
      uparł by uczyć mnie jeździć (pół maski do zrobienia od nowa). potem miałam
      niezły uraz. na kurs zapisałam siejednak szybko (i to dobrze chyba). na poczatku
      było cieżko, zdałam za 5 razem, jakies 5 lat temu. teraz to bułka z masłem.
      grunt to poczuć, że ten samochód jednak ciebie słucha!!;) u mnie to było dopiero
      z pół roku po zdanym egzaminie. będzie dobrze.
      • konopielka80 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 20:26
        Agataania- jak to robisz bo musisz? Kto lub co cię do tego zmusza?
        • fleurette Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 09.03.06, 20:54
          czasy i rodzice jak znam życie.
    • smoczozuzia musisz zmienic nastawienie :) 09.03.06, 22:31
      ja uwazalam, ze z samochodem nigdy sie nie dogadam, bo toto nie mysli. co
      innego kon, na przyklad, jako srodek transportu :D Mieszkalam w czasie studiow
      spory kawal od centrum ale nie mialam motywacji do zmotoryzowania sie, bo w
      zaszdzie wszsycy moi koledzy mieli samochody, a ja podwozki :) i wlasnie moi
      koledzy postanowili mnie nauczyc. zanim poszlam na kurs, juz bylam
      po "lekcjach" robienia bączkow pod stadionem dzisieciolecia. i dobrze, bo na
      kursie to instruktor zawsze mial "cos do zalatwienia". w jedna strone 15 minut,
      potem pol godziny na niego czekalam pod jakims urzedem, albo sklepem... i
      powrot. wyluzuj i jesli nie czujesz sie pewnie, wykup dodatkowe jazdy. 20
      godzin to troche malo, zeby sie czegokolwiek nauczyc, chyba. cudow nie ma...
      • drumsticky Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 06:56
        Rodzice nie dali mi wyboru. Przycisneli mowiac, ze jak nie zrobie to nigdy nie
        bede samodzielna. Po skonczeniu 16, mama wyciagnela mnie na egzamin.. o dziwo
        zdalam za pierwszym razem, ale przez nastepny rok przy wjazdach na autostrade
        mialam mokre rece. A teraz, dziewiec lat i dwa samochody pozniej uwielbiam
        poczucie kontroli za kierownica. Ale to przychodzi z czasem. Na przyklad na
        poczatku trzeba pamietac o patrzeniu w lusterko, sprawdzaniu znakow itd...
        pozniej jest to odruch.
        • 1natasha Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 06:58
          Po skonczeniu 16 lat ... od kiedy w wieku 16 lat zdawało sie egzamin na prawo
          jezdy mitomanko?
          • drumsticky Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 07:03
            Jak sie mieszka w USA to sie zdaje po skonczeniu 16.
            • 1natasha Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 07:14
              drumsticky napisała:

              > Jak sie mieszka w USA to sie zdaje po skonczeniu 16.

              A to przepraszam, pani ze Stanów. Jak to miło widzieć kogoś z Ameryki:)
              • drumsticky Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 07:25
                Dzieki... milo mi :-) Ale powracajac do tematu... na poczatku trzeslam tylna
                czescia ciala jak tylko wjezdzalam w troszke bardziej ruchliwa ulice. Natomiast
                parking... koszmar... musialam miec wolne miejsce po kazdej stronie samochodu,
                co konczylo sie na tym ze parkowalam gdzies daaaaaleeeeeko od sklepu. Tata
                zgrzytal zebami a mama chichotala z tylnego siedzenia, zeby nie marudzil bo
                spacer zawsze mu sie przyda ;-)
                • 1natasha Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 07:35
                  To moj ojciec szybko nauczyl mnie parkowac tak, zeby nie musiał daleko isc do
                  samochodu. Jak przychodziłam do domu z płaczem, ze potrafie zaparkowac i
                  wreczałam kluczyki, mowił mi, ze skoro wziełam auto, mam je odstawic bo na
                  drugi raz nie dostane.
                  • drumsticky Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 07:56
                    Na szczescie rodzice maja dom z garazem, wiec z parkowaniem pod domem nie bylo
                    problemu. Hee heee... problemy to mial tata. Mielismy wtedy ogromnego Lincolna.
                    Codziennie jak wracal z pracy mama pod nosem mowila "Jak znowu obrazki poleca bo
                    Twoj ojciec walnie w sciane to slowo honoru walkiem go poglaszcze". No i potem
                    musial biedny tata sciane gipsowac.

                    Natomiast nie znosze parkowania rownoleglego. Jak musze to zaparkuje, ale jak
                    nie trzeba to zdecydowanie nie bede sie pchac.
                    • 1natasha Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 07:59
                      Jak ci zazdroszczę, nigdy nie miałam okazji wsiaść w Lincolna
                      • drumsticky Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 08:08
                        Ty sie lepiej ciesz, ze nie musialas zaparkowac tego w jedynym pustym miejscu z
                        wielkim napisem "COMPACT". Ale oprocz tego bardzo wygodny samochod, ale tez malo
                        ekonomiczny i drogi w utrzymaniu. Zostal wymieniony na mniejszy.. i niestety
                        mniej wygodny.
                        • 1natasha Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 08:10
                          Dziwna jesteś, ja na twoim miejscu zatrudniłabym sobie drivera
                          • drumsticky Re: musisz zmienic nastawienie :) 10.03.06, 08:14
                            I placila mu moze z mojego allowance ? ;-) Zreszta tego samochodu juz dawno nie
                            ma. Padl w nim silnik i naprawa kosztowalaby wiecej niz kupienie nowego.
    • lena575 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 09:19
      Może właśnie dlatego tak ci ten samochód gasł bo jechałaś z tatą. Chciałaś mu
      pokazać,ze dużo umiesz i nerwy cię zjadły. Moja córka gdy robiła kurs też tak
      miała, pojechała z ojcem na taki wielki plac przy jego firmie i po powrocie
      była w strasznym stresie. Mąż oczywiście stwierdził,ze niczego jej na tym
      kursie nie nauczyli i ona w ogóle nie umie jeździć. Skończyło się więc "uczenie
      jej przez tatusia" i zaczęła jeździć ze mną - też znalazłyśmy duży plac oraz
      fajną puściuteńką dorgę w lesie (do domu naszych znajomych) i tam
      uskuteczniałyśmy jazdę. Bez nerwów, krytykowania i złoszczenia się. Zdała
      egzamin za drugim podejściem i nie miałam najmniejszych oporów z pożyczaniem
      jej samochódu.A mąż by swojeg nie dał.
      Nie załamuj się, prawie wszyscy przez to przeszliśmy. Na pewno będzie ok:)
    • widokzmarsa Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 09:29
      to to nic, moja mama zobaczyła jak mi koleżanka loda robi a to dla niej ciężki
      grzech))
    • grogreg Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 10:02
      1. Kup dodatkowe godziny.
      2. Pogodz sie z tym ze za pierwszym razem nie zdasz.

      To, ze gasnie Ci samochod wynika z braku twojej koordynacji. Mona ja sobie
      wyrobic jedynie cwiczac, cwiczac i jeszcze raz cwiczac. Oczywiscie jest odsetek
      ludzi, ktorzy nie sa w stanie poprowadzic zadnego urzadzenia mechanicznego, ale
      to mniejszosc.
      Na znaki musisz uwazac. Kierowca prowadzac wchodzi na wyzszy poziom percepcji.
      Tego tez mozna sie nauczyc cwiczac.

      Nie przejmuj sie tak i powodzenia.

      Aha. Ja swoj pierwszy agzamin uwalilem.
      • indianprincess Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 11:07
        Nie przejmuj się wszystko przyjdzie z czasem. Ja po zdaniu na prawko przez dwa
        lata nie jeździłam bo nie miałam czym. W końcu kupiłam samochód i okazało się,
        że jeździć to ja umiem tylko teoretycznie. Tak więc uczyłam się sama, unikałam
        jazdy w godzinach szczytu i w centrum miasta, do zaparkowania też potrzebowałam
        dużo miejsca:) I nagle poszłam do pracy, gdzie po prostu musiałam jeździć
        samochodem, wszędzie i o każdej porze, parkować na najbardziej zatłoczonych
        parkingach i ciasnych ulicach. Przez pierwsze dwa tygodnie byłam codziennie
        mokra ze strachu, teraz minęły dwa miesiące, stres minął, za kierownicą radzę
        sobie bardzo dobrze a jazda sprawia mi dużo przyjemności. Tak więc jeździj jak
        najczęściej możesz, trening czyni mistrza:)
        • agataania Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 11:25
          bardzo dziękuje za wsparcie:)
          jak tylko bede po egzaminie napisze co i jak:)
          jeszcze raz DZIĘKI:*
    • aczemubynie Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 14:26
      wiesz co jestem instruktorem w dodatku kobietą i zawsze ale to zawsze radzę
      moim kursantkom żeby nigdy nie wsiadały do auta z mężem ojcem lub bratem.Chocby
      niewiem jak bardzo Cie kochali zawsze będą chcieli Ci udowodnic że jestes
      kiepskim kierowca a twój brak pewnosci siebie jeszcze Cie w tym utwierdzi
      niestety:( mam doświadczenie jako kobieta kursant i kobieta instruktor,oni tak
      mają niestety.pozdrawiam
    • liki20 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 10.03.06, 22:27
      ja na 10 h jazdy juz dopbrze prowadzilam...instruktorzy byli zdumieni;) mialam
      ksywe "rajdowiec" hehe na jakims pustkowiu ruszlama z piskiem...wjezdzalam w
      zakrety jak na jamims filmie akcji...i nawet pozwolono mi jechac 145km/h trasa
      gdanska :)))) bo sie spieszyl instruktor hehe widac..nie masz talentu do jazdy
      marnie widze to twoje prawko
    • dorianne.gray Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 11.03.06, 00:29
      agataania napisała:

      > kiedy wy poczułyście ze panujecie juz jako tako nad samochodem? staram sie
      > bardzo a i tak jest zle:/

      10 lat po zrobieniu prawa jazdy, kiedy dorobiłam się własnego samochodu i
      zaczęłam jeździć non-stop, a nie od przypadku do przypadku - wtedy mniej więcej
      po miesiącu poczułam się za kierownicą naprawdę pewnie ;)
      • marlena.k1 Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 11.03.06, 00:45
        zeby nauczyc sie jezdzic trzeba zrobic pare kilometrow samemu:)ja na egzaminie
        zdalam cudem,pan tylko sie zapytal czy jest w domu samochod i czy ma mie kto
        nauczyc jezdzic:)potwerdzilam i dostalam prawko,a jezdzilam jak ostatnia
        sierota,a teraz pracuje jako kierowca:)
    • magnusg Pociesze cie. 11.03.06, 09:58
      Rekordzistka z Anglii po 14 latach i 54 egzaminach w koncu zdobyla prawo
      jazdy:)-tak,ze nie musisz sie stresowac,jesli kilka razy oblejesz.:).
      Wyjde na totalna szowinistyczna swinie,ale jestem szczerze przekonany,ze
      wiekszosc kobiet jezdzi gorzej samochodem niz faceci.Jezdza bezpiecznie,bo
      poprostu wolno i niedynamicznie,ale i tez bardzo niepewnie.Aczkolwiek znam
      osobiscie dwie dziewczyny,ktore naprawde swietnie sobie radza za kolkiem i
      jezdza lepiej niz niejeden facet.
      Mimo wszystko zycze ci powodzenia-moze ci sie jednak uda zdac egzamin,co jednak
      i tak nie bedzie oznaczac,ze potrafisz dobrze jezdzic.Trzeba kilka miesiecy
      pokrecic kolkiem,zeby sie w miare dobrze obyc z autkiem.
    • kasiaberlin Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 11.03.06, 10:13
      Ja wyjezdzilam ok.27 h i zdalam za pierwszym razem, bo na egz.pojechalam
      rewelacyjnie, bo znalam trase na pamiec, co nie uwazam ze jest dobre;( choc do
      dzis nie umiem dobrze jezdzic;(
      • fr-edza Re: mój ojciec zobaczył ... i się załamał 11.03.06, 11:29
        A może powinnaś zmienić instruktora,ja wyjeżdziłam 20 godzin i nie potrafiłam
        pokonać łuku na placu,zresztą prawie niczego mnie nie nauczyli,myślałam że ja
        jestem zupełnie do niczego...oblałam pierwszy egzamin(jazdę,testy poszły mi
        świetnie :) ),wziełam sobie tylko 2 dodatkowe godziny jazdy z innym instruktorem
        i kazdy element na placu wytłumaczył mi w zupełnie inny,prostszy sposób,i
        zdałam! :):):)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja