lady_katie
11.03.06, 13:39
Kilka dni temu miałam "przyjemność" korzystać z usług PKS. Wsiadłam do
autobusu,kupiłam bilet i mimo,że cały czas czułam dziwny,ostry,nieprzyjemny
zapach-nie reagowałam.Położyłam torbę na najbliższym siedzeniu,odwróciłam
głowę w tylną część atobusu i zamarłam...W tamtym miejscu PKSu unosiły się
kłęby dymu...Po chwili opanowały połowę,a następnie 3/4 pojazdu...W tym
momencie zwróciłam większą uwagę na przykry zapach-od którego powoli zaczynała
boleć mnie głowa. To był odór porównywalny do tego,który odczuwamy gdy spali
się sprzęt elektroniczny.Dodatkowo przyprawiał mnie o mdłości...
Zaniepokojona podeszłam do kierowcy z prośbą o wyjaśnienia. Facet luzacko
powiedział,że włączył ogrzewanie-dlatego się dymi...Byłam w SZOKU!!!!!!!!!!!!
Mówił o tym z ogromną nonszalancją...Mozna sobie wyobrazić jak wytłumaczyłby
inne sytuacje: Zawalił się sufit, bo wie pani włączyłem telewizor ;))
Żenada...Pozostali pasażerowie zaczęli panikować,wszyscy byli
zdezorientowani...Stwierdziłam,że moje zdrowie jest najważniejsze,a kupując
bilet oczekuję zachowania podstawowych norm bezpieczeństwa. Powiedziałam
kierowcy,że oczekuję zwrotu pieniędzy za bilet,ponieważ rezygnuję z jazdy tym
autobusem. Usłyszałam,że jest już za późno :O Wysiadłam z autobusu,a kierowca
szybko odjechał...