pszczolkaa
14.03.06, 11:54
Witam wszystkich.Przepraszam ze pomarudze ale nie mam sie komu wyzalic i nie
wiem co zrobic.Swiat i cale zycie mi sie wali.Uwierzcie ze piszac tego posta
lzy mi sie leja strumieniem. Od pol roku jestem mezatka, od tego czasu sa
ciagle klotnie, ciagle nie mozemy sie dogadac, a najbardziej mnie boli to ze
jak ja placze to on(maz)nawet do mnie nie podejdzie, nawet mnie nie przytuli.
Ciagle sie pocieszam ze bedzie lepiej,ale....jak na razie bez zmian.Jak jest
dobrze to rozmawiamy a on mowi ze bedzie lepiej, a tu co???Staramy sie o
dziecko, ale jak sie klocimy to juz mam dosc staran i tak mijaja kolejne
cykle.Jak jest doberze to pragne miec dziecko ale jak zle to sie ciagle
zastanawiam.Ciagle sie staramy i teraz rowniez moge byc w ciazy.Ale okazde
sie dopiero za tydzien.Dzisiaj rano wychodzilismy do pracy a on ciagle mnie
poganial, ze szybko, szybko,a ja przeciez nie lezalam.Iw dodatku nie bylo
pozno tylko wychodzilismy jak zawsze, a on sie drze ze nie moze sie
spoznic.Anigdy sie nie spoznilismy.Ja sie poplakalam bo cos krzyknal na mnie
no i znowu zaczela sie afera.Jechalam samochodem, prowadzilam i plakalam, a
on nic sie nie odzywal.Az w koncu mi powiedzial ze ja to mam jakies
zaburzenia psychiczne!!Jak to uslyszlaam to jeszce bardziej sie rozplakalam i
powiedzialm a co bys zrobil gdybym byla w ciazy??Wiesz ze nie mozna mi sie
denerwowac.A on nic na to.Nic sobie z tego nie robil.A doskonale wie ze moge
byc teraz. I powiedizlam mu ze jak on sobie to wyobraza, czy wie jak sie
kobieta ciezarna zachowuje, jakie ma zaburzenia nastroju.A on mi na to ze
tyle kobiet zna i u zadnej nie widzial zaburzen psychicznych(takich jak u
mnie)chodzilo mu o to ze placze, a on nie jest winny.Uwierzcie ja juz nie mam
sily,boje sie, boje sie zajsc w ciaze...bo co to bedzie...W ogole co to
bedzie z moim zyciem...ja nie chce plakac juz:(((((((((ja sie chyba zabije.A
i w pracy sie nawet slowem do mnie nie odezwal(a pracujemy razem)nawet mnie
omijal:(pomozcie, ja mam dosc:((((((((((((((((