Zalamana:(((pomocy

14.03.06, 11:54
Witam wszystkich.Przepraszam ze pomarudze ale nie mam sie komu wyzalic i nie
wiem co zrobic.Swiat i cale zycie mi sie wali.Uwierzcie ze piszac tego posta
lzy mi sie leja strumieniem. Od pol roku jestem mezatka, od tego czasu sa
ciagle klotnie, ciagle nie mozemy sie dogadac, a najbardziej mnie boli to ze
jak ja placze to on(maz)nawet do mnie nie podejdzie, nawet mnie nie przytuli.
Ciagle sie pocieszam ze bedzie lepiej,ale....jak na razie bez zmian.Jak jest
dobrze to rozmawiamy a on mowi ze bedzie lepiej, a tu co???Staramy sie o
dziecko, ale jak sie klocimy to juz mam dosc staran i tak mijaja kolejne
cykle.Jak jest doberze to pragne miec dziecko ale jak zle to sie ciagle
zastanawiam.Ciagle sie staramy i teraz rowniez moge byc w ciazy.Ale okazde
sie dopiero za tydzien.Dzisiaj rano wychodzilismy do pracy a on ciagle mnie
poganial, ze szybko, szybko,a ja przeciez nie lezalam.Iw dodatku nie bylo
pozno tylko wychodzilismy jak zawsze, a on sie drze ze nie moze sie
spoznic.Anigdy sie nie spoznilismy.Ja sie poplakalam bo cos krzyknal na mnie
no i znowu zaczela sie afera.Jechalam samochodem, prowadzilam i plakalam, a
on nic sie nie odzywal.Az w koncu mi powiedzial ze ja to mam jakies
zaburzenia psychiczne!!Jak to uslyszlaam to jeszce bardziej sie rozplakalam i
powiedzialm a co bys zrobil gdybym byla w ciazy??Wiesz ze nie mozna mi sie
denerwowac.A on nic na to.Nic sobie z tego nie robil.A doskonale wie ze moge
byc teraz. I powiedizlam mu ze jak on sobie to wyobraza, czy wie jak sie
kobieta ciezarna zachowuje, jakie ma zaburzenia nastroju.A on mi na to ze
tyle kobiet zna i u zadnej nie widzial zaburzen psychicznych(takich jak u
mnie)chodzilo mu o to ze placze, a on nie jest winny.Uwierzcie ja juz nie mam
sily,boje sie, boje sie zajsc w ciaze...bo co to bedzie...W ogole co to
bedzie z moim zyciem...ja nie chce plakac juz:(((((((((ja sie chyba zabije.A
i w pracy sie nawet slowem do mnie nie odezwal(a pracujemy razem)nawet mnie
omijal:(pomozcie, ja mam dosc:((((((((((((((((
    • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 11:56
      Do kogo niby ten list adresujesz? Do Mai czy do pszczolkowskiego, bo jesli do
      nich oboje to moze udziela odpowiedzi (pojedynczo).

      M.S.
      • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 11:58
        o co Ci chodzi?????????
        • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 11:58
          Pytam, bo chcialbym widziec do kogo adresujesz list? Czy moje pytanie jest
          trudne? Odpowiedz.

          M.S.
      • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 11:58
        jesli Ci si nie podoba to nie czytaj!!
        • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 11:59
          Przepraszam, nie to piszesz, zeby nie czytal, nieprawdaz?

          Nie mozesz byc zla na mnie za wlasna glupote, nieprawdaz? Czyz nie bylo wiele
          watkow o tym, ze do gonca sie nie strzela?:)

          M.S.
          • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:02
            dziwny jestes i odczep sie.A post kieruje do czytajacych, takie to trudne do
            zrozumienia.I nie mam przyjemnosci z Toba dyskutowac!!!
            • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:07
              Nie moja droga, zalozylas watek adresowany rowzniez do mnie i czy masz
              przyjemnosc, czy tez przyjemnosci nie masz rozmawiac ze mna bedziesz. Jesli
              natomiast postanowisz milczec nie oznacza, ze ja -zaproszony do dyskusji nie
              bede komentowac:)

              M.S.
        • ramin Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:04
          Placze, bo jestem w ciazy. Placze, bo nie jestem w ciazy. Placze, bo on nie
          rozumie ze moge byc w ciazy, a nawet gdybym nie byla to przeciez placze,
          powinien mnie pocieszyc.
          Co bedzie jek bede w ciazy? Na pewno bede plakac. Nie wiem czemu ale wiem, ze
          tak bedzie.

          Staram sie zrozumiec o so chodzi, ale chyba dlatego ze jestem facetem uwyka mi
          sens. Twoj facet moze miec ten sam problem co ja.
          Moze nawet wiekszy bo on Cie zna
          • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:05
            tzn?? nie rozumiem??
            • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:10
              Czego znowu nie rozumiesz? Pisz jasniej, przejrzysciej, przestan ryczec tylko
              luskaj konkrety:)

              M.S.
          • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:08
            Niezla beksa, co?:D

            Pozniej taka znajdzie faceta, uczepi sie tej milosci pazurami i mysl chlopie
            jak uwolnic sie od tego bluszcza:))))

            M.S.
            • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:10
              ciezko mi Ciebie okreslic bo to brak slow!!zegnaj i zaraz zostajesz usuniety
              • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:13
                Zlozylas skarge do naszego kochanego koholka? Nie wolaj jej na daremno, ona
                jest zajeta poza netem. Fakt, ze jest admin spolecznym nie oznacza, ze ciagle
                ma siedziec na forum i czytac co inni pisza, i czy ich mysli sa zgodne z
                regulaminem. Ma prawo pojsc na spacer, do sklepu po jedzenie dla kotka (zeby
                nie zdechl z glodu) a nawet pojsc do pracy:)

                M.S.
                • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:14
                  Hmm, a jednak kotek zdechnie z glodu:)
                  • mathias_sammer pszczolka 14.03.06, 12:16
                    czekamy na Ciebie:) I co bylo dalej?:)

                    M.S.
                  • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:16
                    jesli sie nie masz gdzie wyzyc(a o widac) to dawaj.Pisz ile wejdzie...
                    • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:23
                      No pisz, nie wstydz sie. Przeciez jestesmy na forum a nie wprywatnym realnym
                      zyciu, nikt Cie nie zna, kazdy moze pomyslec, ze to do niego, moze poczuc
                      podwyzszony poziom empatii, wiec i pomoc moze:)

                      My bardzo chcemy pomoc tej Twojej milosci:)

                      M.S.
                      • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:24
                        dalej,no dalej!ulzyj sobie baranie!
                        • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:27
                          Alez mni jest calkiem lekko:) Ty masz porblem, ja nie, ale sprubuje Ci pomoc:)

                          M.S.
            • squirrel9 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:11
              Może trochę przesadziłeś. Przypuszczam,ze przed ślubem płacz działał a teraz
              przestał i ona kompletnie nie rozumie dlaczego. A moim zdaniem powinna zmienić
              metody :)
    • squirrel9 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:01
      A często płaczesz?
    • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:02
      A teraz na temat, skoro ustalislimy juz tzw. kombajn myslowy.

      Skoro masz dosc, jak sama piszesz, sprobuj zastanowic sie nad rozwiazaniami.
      Wyjdzmy od postawy zyczeniowej- jaka sytuacja bylaby dla Ciebie idealna?

      M.S.
    • lady284 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:02
      a dlaczego ty jesteś jego zoną?, bo w głowę zachodzę..
      • maretina Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 14:14
        lady284 napisała:

        > a dlaczego ty jesteś jego zoną?, bo w głowę zachodzę..

        ja zachodze co go sklonilo do oswiadczyn.
    • adamari1 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:07
      No dobra, ale używanie argumentu, ze nie powinnas sie denerwowac, bo
      teoretycznie akurat mozesz byc w ciazy to rzecz, ktora raczej smieszy, niz robi
      wrazenie. Wiec troche mu sie nie dziwie, ze nie traktuje tego powaznie i nie
      bierze sobie do serca.
      Ja rozumiem, ze to boli, kiedy druga osoba bez szczegolnej przyczyny traktuje
      cie niezrozumiale źle, kiedy widzisz obojętnosc, ktorej byc nie powinno - sama
      przez to przechodzilam, zrzucajac jednoczesnie odpowiedzialnosc na partnera.
      Tutaj nic nie wyjasni sie samo - konieczna jest rozmowa i ustalenie przyczyn
      jego zachowania. Bo przeciez nic nie bierze sie z niczego. Zapytaj o co chodzi,
      dlaczego dzialasz na niego alergicznie, skad te krzyki i przede wszystkim skad
      opinia, ze masz "zaburzenia psychiczne". Byc moze ostatnio zachowujesz sie
      histerycznie, byc moze masz zmienny nastroj, byc moze puszczaja ci nerwy z
      powodu nieudanych prob zajscia w ciaze? Byc moze on tez sie tym przejmuje i nie
      umie dac sobie z tym rady? A moze ma dosc ciaglego tematu ciąży (czesto tak
      jest, ze podczas staran ten temat dominuje cale zycie) i twojej nieszczesliwej
      miny, gdy po raz kolejny widzisz na tescie jedną kreche?
      Przyczyn moze byc tysiace i uwierz, nawet jesli wydaje ci sie, ze to on jest tym
      złym, prawda lezy czesto idealnie po srodku.
      Wybacz obcesowosc mojego posta, ale to nie jest tupet. Ja po prostu mialam
      podobnie jeszcze calkiem niedawno temu.
      Bedzie dobrze, musicie tylko sprobowac pogadac :)
      Pozdrawiam
    • nattassha Nie załamana, lecz staszna nudziara N/T 14.03.06, 12:15
    • hadriana_siloe Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:16
      Twój cały post wydaje mi się nieco histeryczny...I jedyne co w nim pewne to to
      ze często płaczesz... Jezeli tak jest może rzeczywiście masz jakieś zaburzenia
      emocjonalne, hormonalne, czy bóg jeden wie jakie, w ktorych na forum nikt nie
      pomoże. Jesli na wszelkie nieporozumienia w związku, kłótnie zawsze reagujesz
      płaczem, nie dziwię się że partner może stać się niewrażliwy na twoje łzy...
      • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:24
        To nie trzeba Boga, by wiedziec. kazdy normalny nawet idota sie zorientuje,
        amoze nie?:D

        M.S.
    • nattassha Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:18
      Pszczolki, morweczki, malinki, kwiatuszki, kowianeczki, cipeczki ech ach jaki
      cud na tyum forum a nikt nie chce. Dlaczego?
      • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:26
        Natasko, niektore owady znalazly swoje ule i inne domki z papy:) Moze chodzi o
        To Natasko, ze ta obrzydla gadzina, ktora rzekomo tak nienawidza rzeczywiscie
        marudzi, przebiera, zastanawia sie po stokroc zamiast brac co w rece
        wpada:)))))))

        M.S.
        • nattassha Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:28
          W forumowych marzeniach sennych jak najbardziej:)
          • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:34
            wiecie jacy wy jestescie zalosni??zalosni prostacy..papappai milego pisania
            sobie:))))))))))powodzenia
            • mathias_sammer Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:35
              Alez pisz, Twoj problem nas bardzo zainteresowal:) Nie podwijaj ogonka pod spod
              i nie uciekaj skarbie:) Pisz, badz odwazna, staw czola swoim problemom:)

              Jestesmy po to, by Ci pomoc:)

              M.S.
              • nattassha Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:37
                A ty jestes prostaczka, ktorej sie wydaje, ze inteligencja nalezy sie z urzedu
                pani Begier:)
              • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:37
                jestes zalosnym kretynem ktoremu w zyciu sie nie udalo i mysli ze komus tutaj
                dowali, chociaz tak...hehe nie dyskutuje z takimi prostakami jak Ty
    • ultraviolet6 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:36
      Nie dziw się, że on nie pociesza cię jak płaczesz. Dla facetów to objaw
      histerii i usilnej chęci zwrócenia na siebie uwagi, co wywołuje całkiem
      odwrotny skutek tzn. olewają to. Oczywiście nie chodzi mi o łzy smutku jeśli
      stanie Ci się faktycznie (!!) krzywda, albo jeśli będzie wiedział, że spotkało
      Cię coś smutnego czy przykrego. Ale takie płakanie dla samego płakania jest
      bardziej wkurzające niż wywołujące odruchy opiekuńcze. ( Tak mi kiedyś
      powiedział mój mąż :D ) Wrzuć na luz, więcej się uśmiechaj, nie bądź upierdliwa
      i kłótliwa (no chyba że ten twój facet jest jakoś bradzo nie w porządku). Poza
      tym, kłotnie to norma u młodego małżeństwa. A co do ciąży - może na razie się
      wstrzymaj i ułóżcie sprawy między sobą. Bo faktycznie taki stres w ciąży to
      niezbyt dobre.
      • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 12:38
        dzieki:))
    • maretina Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 14:13
      wiesz...nie gniewaj sie, ale jestes drazniaca. ksiezniczk, biedna,
      najbiedniejsza, maz musi skakac. zachowuj sie jak dorosla swiadoma siebie
      kobieta, to maz tez tak Cie potraktuje. masz to na co pozwalasz. histeryzujesz
      jak dziecko zamiast normalnie gadac. tez bym do ryczacej baby nie podeszla.
      kiepski sposob na mezczyzne... w taki sposob mozna faceta bardziej fqrfic niz
      sprawic, by zaczal rozmawiac.
      moim zdaniem nieswiadomie prowkujesz te sytuacje. jestes rozlazla, taka
      ciapa... wez sie w garsc, bo zycie przemknie obok.
    • skorpionica11 niedaj soba pomiatac postaw na swoim 14.03.06, 14:17
      chyba masz własne zdanie wiec jak bedzie krzyczec za byle co to ty mu powiedz
      pare słow ze chyba pomylił adres bo gucha nie jestes.
      • maretina Re: niedaj soba pomiatac postaw na swoim 14.03.06, 14:19
        skorpionica11 napisała:

        > chyba masz własne zdanie wiec jak bedzie krzyczec za byle co to ty mu powiedz
        > pare słow ze chyba pomylił adres bo gucha nie jestes.

        jak ona zacznie zachowywac sie normalnie to facet nie bedzie sie darl.
        • skorpionica11 do Maretina: a co tzn normalnie dla ciebie ??? 14.03.06, 14:21
          • maretina Re: do Maretina: a co tzn normalnie dla ciebie ?? 14.03.06, 14:22
            bez placzu, bez postawy litosciwej. ma byc pewna tego co mowi i robi. jesli amm
            powiedziec jasniej: ma swoja postawa sugerowac, ze zasluguje na szacunek.
    • pipilutek Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 14:48
      wez sie w garsc i zacznij racjonalnie myslec. tyle ode mnie.

      pipilutek
    • boski.zawodowiec współczuje ci 14.03.06, 14:49

    • kajetanb52 Zacznij uprawiać sex analny, to pomaga n/t 14.03.06, 15:09
    • pipsia5 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:21
      Ja tez jestem pół roku po ślubie. Są raz lepsze a raz gorsze dni, ale zeby az
      tak??? Tez Twoj maz to chyab nie wie co Ci robi. Przykro mi ze tak pisze no ale
      trzeba cos z tym zrobic. Moze skorzystasz z pomocy psychologa, on moze
      doradzilby Ci jak masz sie zachowywac w stosunku do meza. Na dodatek staracie
      sie o dziecko a on tak sie zachowuje. Kompletnie tego nie rozumiem. Sprobuj
      zaciagnac fachowej pomocy i glowa do gory. Niech zobaczy ze dajesz sobie rade.
    • lisia_kita Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:24
      Przyznam sie , ze na miejscu twojego faceta dawno bym cie rzucila
      pewnie draznisz go swoim zachowaniem i nadwrazliwoscia , nic nie mozna ci
      powiedziec bo zaraz reagujesz jak tutaj w watku histeria i wyzywaniem
      ludzi i mysle , ze tak samo postepujesz w domu .
      Od takich ludzi lepiej z daleka chyba , ze sama sie zmienisz .
      Lepiej plakac rzadko wtedy to robi wrazenie a mazanie sie co chwwile
      jest bardzo irytujace .
      Mysle , ze ten facet wkrotce da sobie z toba spokoj i znajdzie jakas
      zadowolona i rozesmiana dziewczyne .
      Nie widzisz , ze wprawiasz go w depresje ? Depresja to za duze slowo
      ale chodzi mi o to , ze emanujesz zle fluidy i on przez to zle sie czuje
      bedzie szukal ucieczki . Teraz jeszcze bez dziecka a co potem ?

      • kajetanb52 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:29
        Nie będzie żadnego dziecka przypuszczam, chciałbyś będąc facetem mieć bobo z
        taką choleryczką?
        • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:32
          cholernie pocieszjaace.heheh
          • kajetanb52 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:34
            No przykro mi ale po prostu szkoda spermy na ciebie. Swoją drogą twój facet to
            też ostateczna pierdoła skoro się z tobą ożenił.
            • mysza_84 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 22:39
              kajetanb52 napisał:

              > No przykro mi ale po prostu szkoda spermy na ciebie. Swoją drogą twój facet to
              > też ostateczna pierdoła skoro się z tobą ożenił.

              Myśle, że teraz troche przesadziłes... Przyglądam się waszym wypowiedziom i mam wrażenie, że zrobiliście sobie świetną zabawe z czyjegos problemu. Fakt faktem iż zachowanie zalamanej nie jest do konca "normalne" ale dziewczyna wyraźnie ma problem, z którym nie może sobie poradzić. A wy jej na prawde nie pomagacie. Pozdrawiam :)
          • alpepe Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:36
            Nie powiem, z twojego postu wynika faktycznie, że jesteś beznadziejna.
            Idź do ginekologa, żeby sprawdzić poziom hormonów. Może to blokuje zajście w
            ciążę i robi z ciebie taką okropną przewrażliwioną na swoim punkcie babę?
            Choćbym nie wiem jak chciała, cenzurka, jaką sama sobie wystawiłaś, nie jest dla
            ciebie pochlebna
    • pipsia5 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:35
      Tak myślałam męska solidarność! Coś Wam nie pasuje? To po co wiążecie się z
      kobietami jak jesteśmy takimi histeryczkami co??!! Może właśnie ona ma problem
      a Wy tak piszecie. Przeczytajcie jak zachowuje się jej mąż, to ma być niby
      normalne??? Każdemu siadłaby psycha właśnie na coś takiego. Pomyślcie najpierw
      co piszecie.
      • maretina Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 17:25
        pipsia5 napisała:

        > Tak myślałam męska solidarność! Coś Wam nie pasuje? jestem kobieta a Ty
        piszesz jak klon pszczolki....kolejna, ktora nie kuma roznic miedzy facetami a
        kobietami i wymaga, zeby facet postepowal jak kobieta.
        moze ma chlop chodzic z wami na plotki i na zakupy?
        • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 17:27
          a co to ma byc????
        • milis2 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 18:02
          Ja jestem kobietą i nie trawię towarzystwa histeryczek, które ciągle płaczą bez
          powodu.
          • milis2 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 18:04
            Acha, i nie płacz jak prowadzisz, bo możesz spowodować wypadek.
            • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 18:11
              chyba dobrze nie przeczytalas!!moze wrocic sie do szkoly??Nie placze bez
              powodu.Placze czesto-czytaj placze bo czesto on mi przykrosc robi
              • milis2 Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 18:35
                Do szkoły nie muszę wracać, poświęciłam wystarczająco dużo czasu na swoje
                wykształcenie, ale wróciłam do twojego pierwszego posta i wiesz co? Nie
                napisałaś nic o tym jakie twój mąż ci przykrości robi, z wyjątkiem tego, że cię
                rano poganiał,a to nie jest wg. mnie powód do płaczu. No i nie pociesza cię jak
                płaczesz więc ty coraz bardziej płaczesz. Może przestań skoro to nie przynosi
                rezultatu.
    • lisia_kita Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 15:53
      Jak sie zachowuje maz ? Dzisiaj podanial do wyjscia
      a jak on placze to jej nie przytula ( pewnie ma dosyc pocieszania i mazgajstwa )
      chcesz sie przytulic to podejdz do meza usmiechnieta i go przytul
      tylko nie zaczynaj znowu o problemach .
      Przyznam , ze nie lubie takich przygnebiajacych ludzi tylko optymistycznych .
      Z tymi hormonami rzeczywiscie nalezy zbadac
      Nie uginekologa tylko idz do endokrynologa i on skieruje cie na badania
      mozliwe , ze masz nadczynnosc tarczycy i stad ta nerwowosc i rozklekotanie
      ale to trzeba leczyc bo wplywa ujemnie na wszystkie inne organy .
      • desperate.housewife Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 18:27
        Pszczółko.. Więcej bzykania mniej mazgajstwa i histerii bo dobre imię gatunkowi
        pszczółek psujesz. I jeśli naprawdę chcesz mieć małe pszczółki to weź się w
        garść, bo Twój mąż przy jednej wiecznie płaczącej ku..icy dostaje a jak się
        pojawi dziecko i naturalną koleją rzeczy ilość płaczu się podwoi to biedak
        zwieje gdzie pieprz rośnie...
    • pszczolkaa Re: Zalamana:(((pomocy 14.03.06, 22:31
      chcialabym zebyscie byly na moim miejscu, ciekawe czy bylybysie takie
      madre...zastosowalam to co mowiliscie.Nie plakalam jak przyszedl tylko
      spokojnie z nim rozmawialam i co z tego...ja mowilam a on nic....jak zwykle.byl
      do mnie telefon to on z sasiedniego pokoju krzyczal"...slyszysz,telefon"
      zwrocilam mu uwage ze ja mam imie(nigdy nie zwraca sie do mnie po imieniu)to
      krzyczal.."Anno,telefon". A pozniej tylko zkwitowal ze "on wie ze jest zly i
      co".I na tym sie skonczylo.Piszcie sobie co chcecie ze jestem wariatka, ale ja
      uwazam ze nie do konca.........
Inne wątki na temat:
Pełna wersja