Czy można go jeszcze zmienić?? Jak??

15.03.06, 23:15
Głupieje już i powoli mam tego dosyć. Jesteśmy trudym związkiem, ale się
kochamy. Codziennie słyszę "Kocham Cię" i wierzę w to, ale nie do końca tak
pojmuję miłość, nie tylko słowo "KOCHAM CIĘ" wystarcza. Kiedy byłam w ciąży
bardzo walczył o to, aby nasze dziecko miało jego nazwisko. Nie byłam do
końca przekonana, bo za często się kłóciliśmu, było mnóstwo rozstań i
powrotów, przez co nie wierzyłam , ze ten związek wogóle przetrwa. Nie
chciałam aby moje dziecko miało inne nazwisko niż ja. On się jednak zarzekał,
ze się zmieni, wydorośleje, ze sie pobierzemy. Prosił mnie o wyrozumiałość,
tweirdził, ze na jego postępowanie mają duży wpły wzorce jakie wyniósł z
domu . Jego ojciec nei potafi okazać jego mamie , ze ją kocha. Nigdy nie
widział ich tulących się, całujących. . Nie wiem czy człowiek po przeżyciu
ćwierć wiecza ma jakieś szanse na zmienę swojego charakteru???? Bardzo zależy
mi na tym , aby nasze dziecko miało kochającą się, normalną rodzinę. Kocham
go, ale nie czuję się spełniona. On nie potrafi okazać mi tego, ze jestem dla
niego kimś ważnym. Nie potzrebuje rozmów, przytulania, popatrzenia sobie
głębko w oczy. Jemu wystarcza słowo "Kocham Cię" , zapewnienie jedzenia,
opłacenie rachunków. On tak pojmuje miłość. Powiedzcie mi proszę jak można
trafić, przemówić do kogoś takiego jak On, do kogoś kto miał za wzór dwoje
ludzi którzy żyli koło siebie, a nie ze sobą??? Mi juz ręce opadają.
Zastanawiam się nas rozstaniem na kilka tygodni. Tak bardzo bym chciałam ,
zeby on w końcu się zmienił , żebyśmy wzięli ślub......
    • mrs.solis Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 15.03.06, 23:46
      Prosciej bedzie jesli ty zmienisz sie w kogos komu wystarcza slowa kocham cie.
      • goa-goa Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 15.03.06, 23:56
        i tu zaczyna sie odwieczny problem......ludzie chca siebie nawzajem zmieniac -
        a nie akceptowac....i to nie moze skonczyc sie dobrze....
        • krwawabestia Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 00:13
          to nie jest prawda ze ludzie ktorych rodzice sie nie kochali albo ich zwiazek
          był chory nie potrafia stworzyc dobrego zwiazku kiedy dorosna
          wazne jest zeby obie osoby potrafiły ze soba rozmawiac i nie przyjmowac
          załozenia ze tylko ja mam racje - bo wtedy nie ma mozliwosci porozumienia
          • one4all Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 09:42
            Musze cie zmartwic, ja mam podobny problem z moja obecna partnerka, ona tez nie
            potrafi okazywac uczuc, pocalunki,obejmowanie sie,przytulanie, nawet sex nie
            wspominajac o zwyklaj rozmowie na codzien , to wszystko to wielki problem.A
            skad to wyniosla?Z domu , od rodzicow, sama to przyznala ,ze jej rodzice tez
            sobie uczuc nie okazywali.W dodatku jest w ciazy i tak sie jej odmienilo, ze
            nie chce sie ze mna poki co wiazac, zastanawia sie.Widac mamy podobne problemy,
            tyle , ze ty juz masz dziecko a ja dopiero bede mial.Jedno jest pewne dla mnie
            po przeczytaniu twojego postu, nie mam co liczyc ze strony mojej dziewczyny na
            jaka szmiane i szczesliwe zycie po urodzeniu dziecka jako normalna rodzina,
            teraz widze ze prawdopodobnie bede mial to samo co ty, a tego nie chce, wiec
            chyba dam sobie spokoj...A jaki z tego moral dla ciebie?Taki ze takich
            niedobranych zwiazkow jest wiele, trzeba trafic na siebie...Pewnie skoro oboje
            potrzebujemy uczucia i okazywania go sobie to bylibysmy razem szczesliwi a nasi
            partnerzy z kolei szczesliwi byliby ze soba, tylko co to za zycie, razem a
            jakby osobno,prawda?Nie wiem czy twoj partner sie zmieni,czy faktycznie ludzie
            wynoszacy z domu rodzinnego takie braki uczuciowe faktycznie dziedzicza, wiem
            za to jedno, ciezkie jest takie zycie, ja mam tego juz dosc i nie widze w tym
            sensu...Sorki za gramatyke i ortografy jesli takie sa...Pozdrawiam i usmiechu
            na codzien zycze...
            • gonia07 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 13:01
              Najgorsze w tym wszystkim jest to , ze tacy ludzie jak nasi partnerzy nie
              rozumieją czego tak naprawdę Ja czy Ty od nich chcemy. Owszem mój facet mnie
              przytuli, ale ..... Tak przytula swoją siostrę, bratanka... Nie ma w
              tym "głębi", chwili na prawdziwą bliskość. Z tego wszytskiego często się
              zastanawiam czy ze mną wszytsko Ok i głupieje.... Przepraszam za te wywody, ale
              chciałam się tylko "wygadac", bo na co dzień nie jestem rozumiana ... niestety.

              Mimo wszytsko życzę Ci aby Twoja partnerka się zmieniła po urodzeniu dziecka.
              To kobietę bardzo zmienia, wiem to po sobie. I Tobie również uśmiechu na
              codzień życzę
    • iberia30 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 13:27
      Ludzie sie nie zmieniaja,nie licz na to, ze on bedzie inny niz jest teraz, kazde z Was zupelnie inaczej pojmuje czym jest milosc, a codzienne slowa :''kocham Cie'' sa puste.
      • goa-goa Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 17:17
        nie generlizujmy, ze ksztaltuje nas wylacznie rodzina - ze skoro mama i tata nie
        okazywali sobie ciepla, to i dzieci nie wiedza jak to robic. U mnie w domu
        rodzinnym bylo podobnie - u mojego partnera rowniez - my oboje od 6 lat
        pokazujemy sobie swoje uczucia na tysiace sposobow: od zwyklego spojrzenia w
        oczy i trzymania za reke, po przyjacielski uscisk, przez milosny pocalunek do
        zwyczajnego sluchania sie nawzajem. I nikt nas tego nie uczyl. Wynika to z nas
        samych - z tego co chcemy sobie powiedziec.
        ....Gonia...skoro tyle razy juz rozstawaliscie sie i nadal jest jak wczesniej,
        dlaczego myslisz, ze kolejne rozstanie to zmieni....Nie czujesz, ze oszukujesz
        sama siebie......?......to smutne, ale czasem trzeba to sobie powiedziec glsono.....
        • wielo-kropek Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 19:53
          Juz sam tytul tego watku brzmi przerazajaco. Zapytaj siebie jak ty bys sie
          czula gdyby ciebie ktos probowal zmieniac (dopasowywac do swoich upodoban czy
          potrzeb). Ludzie ktorzy prawdziwie kochaja nie musza codziennie komus
          powtarzac "kocham cie".
    • qw994 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 16.03.06, 20:00
      "Codziennie słyszę "Kocham Cię" i wierzę w to"
      "Jesteśmy trudym związkiem, ale się kochamy."
      "Kocham go"

      Przepraszam, ale nie rozumiem w takim razie, o co ci chodzi.



      > Zastanawiam się nas rozstaniem na kilka tygodni.

      To chyba niepoważne. Macie dziecko.
      • gonia07 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 17.03.06, 12:14
        Juz wyjaśniam...
        Kochamy się, ale mamy tak różne charaktery, potrzeby, sposoby wyrażania swoich
        uczuć ,a przez to i okazywania ich, ze nasz związek jest dla mnie w pewien
        sposób strasznie męczący. Wyobraż sobie, ze kochasz kogoś szalenie, ze ci na
        nim zalezy, ze chcesz go tulić, załować, trzymać sie za ręce, rozmwiać o
        pierdołach i sprawach bardzo ważnych. Wyobraż sobie teraz , ze ukochana osoba
        stoi za ogromną szybą i właściwie to odnosisz wrazenie, ze nie dociera do niej
        to co mówisz. Ja się tak własnie czuję. On mnie przytula, ale nie ma w tym
        ciepła. To tak jakbym tuliła sie własnei do niego przez szkło...zimne, bez
        możliwości wtulenia się w ukochaną osobę. Cięzko jest to zruzumiec, bo równie
        ciężko było mi pojąć , ze on tak własciwe mnie kocha, ale nie potrafi okazywać
        uczuć. Wg niego to przez rodziców, bo tak zawsze w jego rodzienie było i on sie
        czuje skrępowany kiedy ma mnie przytulić np przy kimś. Woli oglądać film niż np
        porozwawiać wieczorem o Nas, o naszej przyszłości.

        Co do tego : > > Zastanawiam się nas rozstaniem na kilka tygodni.
        >
        > To chyba niepoważne. Macie dziecko.


        Dziecko ma dopiero 8 m-cy. Nie rozumie nic, nie brakuje mu ojca, bo jego i tak
        nei ma całymi dniami. Ja zastanawiam sie nad tym rozstaniem , zeby odpocząć od
        tego wszytskiegoi, zeby sobie poukładac w głowie , a moze nawet i zeby
        zatęsknić az tak bardzo, ze gdy przytuli mnie po powrocie będę w siódmym
        niebie. I nie bedzie wtedy miało dla mnie znaczenia to, czy tuli mnie tak jak
        potrafi, czy tyuli mnie jak kogoś kogo się tuli gdy się go kocha .

        Teraz pewnie sobie myślicie, ze to bez sensu, bo zebym była szczęsliwą powinna
        się rozstawać na jakiś zcas, bo powrot mnie tylko zaspokajają.... Nie prawda,
        to tylko tak na marginesie napisałam. Ja poprostu juz nie mam siły, pomysłów w
        jaki sposób , za sprawą czego mam mu pokazać jak świat ludzi zakochanych
        wygląda, jak sie okazuej uczucia, ze nie ma w tym powodów to wstydu,
        zakłopotania, bo to naturalne. Nie mam równiż zamiaru robienia z niego demona
        miłości i wzóru jak okazywać uczucie i zaspokajać kobietę. Chcę , na jego
        prośbę równiż , nauczyć go jak się postępuje w związku. Wszytsko jednak
        chciałam rozpocząć od początku, a początek to pytanie " CZy można zmienić 25
        latka z takimi , a nie innymi doświadczeniami, wzorcami? Jeżeli tak to w jaki
        sbosób? "

        Pozdrawiam
        • qw994 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 17.03.06, 12:51
          Cięzko jest to zruzumiec, bo równie
          > ciężko było mi pojąć , ze on tak własciwe mnie kocha, ale nie potrafi
          okazywać
          > uczuć. Wg niego to przez rodziców, bo tak zawsze w jego rodzienie było i on
          sie
          >
          > czuje skrępowany kiedy ma mnie przytulić np przy kimś. Woli oglądać film niż
          np
          >
          > porozwawiać wieczorem o Nas, o naszej przyszłości.

          Wydaje mi się, że wielu facetów nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach i
          rozmawiać "o nas. Dla nich pewne rzeczy są oczywiste i w związku z tym nie
          widzą powodu, żeby o tym mówić. Myślę poza tym, że mężczyźni nie są też tak
          skorzy to okazywania uczuć, jak kobiety.





          > Dziecko ma dopiero 8 m-cy. Nie rozumie nic, nie brakuje mu ojca, bo jego i
          tak
          > nei ma całymi dniami. Ja zastanawiam sie nad tym rozstaniem , zeby odpocząć
          od
          > tego wszytskiegoi, zeby sobie poukładac w głowie , a moze nawet i zeby
          > zatęsknić az tak bardzo, ze gdy przytuli mnie po powrocie będę w siódmym
          > niebie. I nie bedzie wtedy miało dla mnie znaczenia to, czy tuli mnie tak jak
          > potrafi, czy tyuli mnie jak kogoś kogo się tuli gdy się go kocha .

          Nie uważasz, że takie rozstawanie się to forma szantażu?
          Poza tym jestem zdania, że mogłaś sobie na to pozwolić, kiedy jeszcze nie było
          dziecka. Teraz już nie.
          Do rozstania się potrzebne są naprawdę ważne powody. A chyba w tym wypadku ich
          nie ma.




          Wszytsko jednak
          > chciałam rozpocząć od początku, a początek to pytanie " CZy można zmienić 25
          > latka z takimi , a nie innymi doświadczeniami, wzorcami? Jeżeli tak to w jaki
          > sbosób? "

          Chyba nie da się "zacząć od początku", to po prostu niemożliwe :) Nie widzę
          również większych szans, żeby on się zmienił.
          • gonia07 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 17.03.06, 21:49
            > Nie uważasz, że takie rozstawanie się to forma szantażu?
            > Poza tym jestem zdania, że mogłaś sobie na to pozwolić, kiedy jeszcze nie
            było
            > dziecka. Teraz już nie.
            > Do rozstania się potrzebne są naprawdę ważne powody. A chyba w tym wypadku
            ich
            > nie ma.
            >

            Nie, nie uważam , ze to forma szantażu. Nie zamierzam zamykąc za nim drzwi z
            wielkim hukiem, ani rzucać mu w twarz kilka wyzwisk. Uważam jednak , ze
            takie "rozstanie" się czasami pomaga, gdy inne metody zawodzą. Można sobie
            wtedy wszytsko na spokojnie przemyśleć, nabrać dystansu do tego wszystkiego.
            Nie rozumiem dlaczego dziecko ma na tym ucierpieć ? Nie chodzę załamana,
            milcząca, nie szlocham po kątach. Poza tym to co do rodzin z problemami to
            jestem zdania, ze lepiej wychowywac się z jednym rodzicem niż w domu pełnym
            kłótni.

            > Chyba nie da się "zacząć od początku", to po prostu niemożliwe :) Nie widzę
            > również większych szans, żeby on się zmienił

            Dlaczego się nie da "zacząć od początku" ? Niekiedy zaczyna się od śrdka, albo
            i od końca.... ja wolę od początku , bo to najlepsza droga do rozwiązania
            problemu. Moim początkiem jest własnie odpowiedz na to pytanie .

            Pozdrawiam
            • qw994 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 17.03.06, 23:30
              > Nie, nie uważam , ze to forma szantażu. Nie zamierzam zamykąc za nim drzwi z
              > wielkim hukiem, ani rzucać mu w twarz kilka wyzwisk. Uważam jednak , ze
              > takie "rozstanie" się czasami pomaga, gdy inne metody zawodzą. Można sobie
              > wtedy wszytsko na spokojnie przemyśleć, nabrać dystansu do tego wszystkiego.

              Ale przecież napisałaś, ze rozstawaliście się nie raz. I co, pomagało?



              > Nie rozumiem dlaczego dziecko ma na tym ucierpieć ? Nie chodzę załamana,
              > milcząca, nie szlocham po kątach. Poza tym to co do rodzin z problemami to
              > jestem zdania, ze lepiej wychowywac się z jednym rodzicem niż w domu pełnym
              > kłótni.

              Chodzi o odpowiedzialność. Dopóki byliście taką sobie parą, to proszę bardzo -
              zrywajcie ze sobą, ile chcecie i wracajcie do siebie. Ale teraz? A jak dziecko
              będzie miało parę lat? Też będziesz stosowała tę metodę rozwiązywania problemu,
              czyli ucieczkę?



              > Dlaczego się nie da "zacząć od początku" ? Niekiedy zaczyna się od śrdka,
              albo
              > i od końca.... ja wolę od początku , bo to najlepsza droga do rozwiązania
              > problemu. Moim początkiem jest własnie odpowiedz na to pytanie .

              Nie da się "zresetować" związku. To po prostu niemożliwe.
    • piekielnica1 Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 18.03.06, 12:09
      > Zastanawiam się nas rozstaniem na kilka tygodni. Tak bardzo bym chciałam ,
      > zeby on w końcu się zmienił , żebyśmy wzięli ślub......

      Jedyna zmiana jaka ma szanse powodzenia to zamienić faceta na takiego, który
      może i zechce spełniać Twoje oczekiwania.
      A ty jego
      • wielo-kropek Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 18.03.06, 21:32
        Jak dla mnie to temat jest pelen sprzecznosci. Takich anomalii jak ta tutaj za
        czesto na szczescie sie nie czyta. Kobieta chce zmienic (przemienic) faceta,
        ale tak naprawde to powinna raczej sama bardziej sie zmienic niz on. Glowna
        rozbieznosc lezy tu w tym, ze z jednej strony mowi ze go kocha, a jak sama
        mowi on jest dla niej jak za szklem. Kto to "szklo" tutaj tworzy? Czyzby on?
        Pisze ze on ja obejmuje, przytula..........ale ona jest zimna, bo on nie ma
        uczuc do niej. A skad ona jest tego az taka pewna ze on ich nie ma. Co ona tak
        naprawde chce w nim zmienic. Czyzby jego dlonie ktore ja obejmuja? Jak dla
        mnie bezczelnoscia jest mowienie facetowi i domaganie sie od niego by
        okazywal jej wiecej uczuc, kiedy tak naprawde to ona sama te zaslone szklana tu
        soba tworzy. Jak powiedziala poprzedczyni, chyba slusznym wyjsciem bedzie
        tutaj zmienic faceta (w sensie na innego), ktory bedzie sprawial i zarazem
        wywolywal soba inne uczucie w kobiecie, ktorego dotyk bedzie ja ozywial, a nie
        schowany za szklem. W tym specyficznym przypadku sprawa wyglada tak, jakoby lod
        domagal sie zeby z niego ktos pare zrobil, by parowac cieplem, sam nie chcac
        sie znalezc w goracej temperaturze. I jeszcze na koniec pozwole zapytac, ile z
        was probowalo przemienic faceta i udalo wam sie to zrobic z konkretnym
        skutkiem? O pantoflarzy tu nie pytam, bo to troche inne zagadnienie. Rozumiem
        tez ze niektorzy faceci sami potrafili sie zmienic dla was.
        • katos Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 18.03.06, 23:29
          Nie można zmienić. Ja próbowałam przez 10 lat a właściwie to czekałam, miałam
          nadzieje że moimi staraniami i miłością otworze go na mnie. Mój mężczyna był
          zamknięty w sobie, nie chciał rozmawiać o problemach nie chciał przytulać,
          czasami jak podchodziłam przytulić się to sie krzywił. Nie mówił "kocham cie".
          Miał ciężki charakter a ja kochałam, ciągle kochałam "faceta za szybą" i
          zastanawiałam sie dlaczego.
          Rozumiem, ze to może być trudne na dłuższą mete. I wiesz nie zawsze było źle.
          Cieszyłam sie z każdego przytulenia, kochałam sie z nim jak najczęściej bo
          tylko wtedy potrafił okazywać uczucia. Były kłótnie, ja płakałam, on potrafił
          wtedy po prostu wyjść, mówił ze za wiele wymagam od niego.
          Odeszłam, spróbowałam z kimś innym. Jednak on dalej chodził za mną, przekonywał
          że się zmienił że zaniedbywał wtedy, ze kocha dalej i naprawde pokazywał to :)
          Byłam taka szczęsliwa, uwierzyłam, był ślub, dziecko... I to na tyle...
          skończył sie zapas jego pozytywnej energii. Tłumaczyłam go, że nie potrafi
          odnależc sie w nowej roli itd. Zresztą ja całe wspólne "bycie razem"
          tłumaczyłam go z wszystkiego tym ze wychowywał sie bez ojca.
          Nie wytrzymałam, padłam w boju. Oddaliłam sie od niego z czasem tak bardzo ze
          przestalismy rozmawiać ze sobą. On nigdy nie był chętny ja przestałam prosić o
          rozmowe. Poznałam kogos innego, zakochałam sie, zdradziłam :( mam do siebie o
          to żal, że jednak powinnam była mimo wszystko, dla dziecka...
          Odeszłam, teraz znowu zastanawiam sie czy nie wrócić nie spróbowac, bo to
          małżeństwo, mamy dziecko. Boje sie panicznie.
          Pamietaj że moze być ci trudno i jeżeli macie tak odmienne potrzeby kiedyś
          możesz mieć dość. Jednak jeżeli piszesz że kochasz to i tak zrobisz to co ci
          dyktuje serce.
          Ja pogmatwałam sobie przez takie "niedobranie" życie. Zraniłam wiele osób,
          przyznaje, jednak sama nie wyszłam z tego bez szwanku. Mój mąż nie jest złym
          człowiekiem, ale my sie po prostu mijaliśmy w oczekiwaniach ?
          Wielo-kropek napisał że sama powinnaś sie zmienić. Nie rozumiem. Powinnaś
          przestać oczekiwać, mieć pragniegnia i potrzeby ? Ja tak własnie zrobiłam,
          przestałam prosić o pocałunki, w rezultacie facet potrafił nie pocałować mnie
          przez rok czasu, przestałam pytać czy mnie kocha, i w kończu przestałam sie
          starać i wynikło z tego co wynikło.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10489406
          • wielo-kropek Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 19.03.06, 00:02
            Czego nie rozumiesz? Ja pisalem ze to ona RACZEJ powinna bardziej sie zmienic
            niz wymagac tego od niego (co nie znaczy ze kategorycznie musi sie ona
            zmienic). Poprostu uwazam ze jest latwiej samemu sie zmienic niz zmienic nam
            kogos. Zmienianie kogos na sile nie jest samo w sobie w porzadku, nie jest
            fair. Czy i jak w takim razie rozumiesz autorke ktora chce zmienic na sile
            faceta i zmusic go zeby ja kochal tak jak ona by sobie tego zyczyla? Kochac ja
            na jej zawolanie czy zyczenie. Okazac jej uczucia ktorych byc moze brak, ktore
            nie istnieja. Jak to rozumiesz?
            • katos Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 19.03.06, 10:05
              Rozmumiem. Masz racje nie zmieni go na siłe nawet odchodząc od niego i wracając
              itd. Nie zmusi faceta żeby ją kochał, do uczuc nie da się zmusić. Jednak
              uważam, że to iż on jest taki minimalistyczny w okazywaniu uczuc nie znaczy że
              ja nie kocha. Są tacy ludzie i ja takiego znam. Facet nie liczył sie ze mną i
              moimi pragnieniami, nie uznawał kompromisów a jak chciałam odejść to zaczynał
              walczyć, starać sie, jak wracałam to po czasie wracał do swojego świata.
              Zgłupiałam bo już niw wiedziałam o co biega. Jeżeli facet sam z siebie i
              miłości do niej nie zmieni sie to ona na siłę tego nie zrobi.
              Tłumaczenie ze powodem tego sa złe wzorce rodzinne to jest wygodnictwo ze
              strony tych osób. Znam mężczyn którzy wychowywali sie bez ojca albo właśnie w
              takich warunkach i potrafili być cudownymi i czułymi partnerami. Nie ma
              recepty.
              Uważam też że ona nie powinna tez rezygnować ze swoich potrzeb i pragnień bo to
              sie nie da tak na dłuższa mete. Jest osobą które potrzebuje wiecej czułosci od
              swojego meżczyzny, z czasem stanie sie zgorzkniała i uschnie przy nim. Hmm może
              sama cierpliwie pokazywać mu czułosć, okazywać pierwsza, podchodzić pierwsza
              żeby ją przytulił, mówić jak najczęściej o swoich potrzebach, ja tak robiłam
              delikatnie. Jednak mój facet przyzwyczaił sie do tego stanu rzeczy i ponioslam
              porażke. Ja ją rozumie, ona chce odejsć, ma nadzieje że facetowi otworzą się
              oczy, że stwierdzi że jednak źle robił, ze ona nie jest jego własnoscią, że jak
              nie będzie starał sie to ją straci i że jak kocha ją to będzie o nią walczył.
              Niekiedy kiedy człowiek traci kogoś na kim mu zalezy dopiero wtedy uswiadamia
              sobie jak ten ktos był dla niego ważny. Mi się to nie udało a przynajmnie na
              dłuższą mete. Rozmiem ją, moze byc zdesperowana.

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10489406
              • wielo-kropek Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 19.03.06, 23:27
                Wydaje mi sie ze i ja ja rozumiem, szczegolnie teraz kiedy przyblizylas mi
                swoj poglad na ten temat. Tak, ogolnie sprawa polega na tym, zeby kobiete
                kochac i to ciagle. Kochac tak, zeby zaspakajac jej pragnienia, okazywac
                czulosc, doceniac ja zawsze zeby czula sie ze jest potrzebna dla swojego
                mezczyzny. To takie proste i najnormalniejsze w zyciu 9przynajmniej moim)
                Twoja byla i autorki obecna sytuacja wygladaja tak, ze "jestem to dobrze,
                ale jak ciebie nie ma, to tez jest dobrze". Byc tak nie powinno. To moze
                wprowadzac w depresje kobiete, tak jak sama piszesz i niezadowolenie
                oczywiscie.
                • katos Re: Czy można go jeszcze zmienić?? Jak?? 20.03.06, 11:21
                  :) no aż sie uśmiechnełam. Moich potrzeb nie trzeba ciagle i wyszystkich
                  zaspakajać ;) Sama też potrafie o siebie zadbać, jednak jak juz wiąze sie z
                  kimś to chyba nie po to aby być samotna w tym związku ? Ja dbam o mojego
                  meżczyzne i wspieram w kłopotach, problemach a on powinien mnie prawda ? I
                  chodzi mi o taie zwykłe prozaiczne życie. Chodzi mi codzienność. Wiadomo że w
                  takiej codzienności nie ma czasu na ciagle przytulańce i patrzenie sobie w
                  oczy. Jednak ja oczekuje pomocy np. przy dziecku, a moją potrzebą jest np
                  zwykły buziak gdy on przyjdzie z pracy, no jak również mam wielką potrzebe
                  rozmowy bo rozmowa jest podstawą zwiazku. Pozdrawiam
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10489406
Pełna wersja