gonia07
15.03.06, 23:15
Głupieje już i powoli mam tego dosyć. Jesteśmy trudym związkiem, ale się
kochamy. Codziennie słyszę "Kocham Cię" i wierzę w to, ale nie do końca tak
pojmuję miłość, nie tylko słowo "KOCHAM CIĘ" wystarcza. Kiedy byłam w ciąży
bardzo walczył o to, aby nasze dziecko miało jego nazwisko. Nie byłam do
końca przekonana, bo za często się kłóciliśmu, było mnóstwo rozstań i
powrotów, przez co nie wierzyłam , ze ten związek wogóle przetrwa. Nie
chciałam aby moje dziecko miało inne nazwisko niż ja. On się jednak zarzekał,
ze się zmieni, wydorośleje, ze sie pobierzemy. Prosił mnie o wyrozumiałość,
tweirdził, ze na jego postępowanie mają duży wpły wzorce jakie wyniósł z
domu . Jego ojciec nei potafi okazać jego mamie , ze ją kocha. Nigdy nie
widział ich tulących się, całujących. . Nie wiem czy człowiek po przeżyciu
ćwierć wiecza ma jakieś szanse na zmienę swojego charakteru???? Bardzo zależy
mi na tym , aby nasze dziecko miało kochającą się, normalną rodzinę. Kocham
go, ale nie czuję się spełniona. On nie potrafi okazać mi tego, ze jestem dla
niego kimś ważnym. Nie potzrebuje rozmów, przytulania, popatrzenia sobie
głębko w oczy. Jemu wystarcza słowo "Kocham Cię" , zapewnienie jedzenia,
opłacenie rachunków. On tak pojmuje miłość. Powiedzcie mi proszę jak można
trafić, przemówić do kogoś takiego jak On, do kogoś kto miał za wzór dwoje
ludzi którzy żyli koło siebie, a nie ze sobą??? Mi juz ręce opadają.
Zastanawiam się nas rozstaniem na kilka tygodni. Tak bardzo bym chciałam ,
zeby on w końcu się zmienił , żebyśmy wzięli ślub......