Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie.

06.12.02, 15:24
Z okazji Mikołaja chciałam zapytać, w co bawiliście się najczęściej w
dzieciństwie? Że w lekarza to wiadomo - wszyscy? Ale co, oprócz ginekologii
was interesowało? Ja namiętnie urządzałam w pudłach kartonowych miniaturowe
mieszkanka dla lalek. Wycinałam okienka i drzwi. Przyklejałam kolorowe
firanki, z pudełek po zapałkach budowałam mebelki. Nie było wówczas Barbie,
za to można było kupić małe laleczki z gumy lub plastiku. Świetnie mieściły
się na tych mebelkach.
Teraz się zastanawiam, czy to była jakaś ukryta tęsknota za spokojnym własnym
domem?

A kiedy byłam starsza pasjonowałam się Indianami. Uwielbiałam walczyć z
innymi szczepami na niby. Ta waleczność została mi do dzisiaj.
    • Gość: krętlik Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.acn.pl 06.12.02, 15:28
      W kręcenie wora.
      • pajdeczka Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. 06.12.02, 15:30
        Gość portalu: krętlik napisał(a):

        > W kręcenie wora.

        A jak twój wór? Ocalał czy już ukręcony matole?
        • Gość: krętlik Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.acn.pl 06.12.02, 15:41
          pajdeczka napisał:

          > Gość portalu: krętlik napisał(a):
          >
          > > W kręcenie wora.
          >
          > A jak twój wór? Ocalał czy już ukręcony matole?

          No przecież wiadomo, że nie mojego. A jak tam ten wór- nie wiem, z niektórymi
          nie widziałem się przecież od dzieciństwa. Ewentualnie bawiłem się w kręcenie
          pajdy.
      • Gość: renata34 Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: proxy / 67.17.243.* 06.12.02, 16:57
        Robilo sie w piaskownicy tzw. sekrety. Polegalo to na tym, ze do wykopanego
        dolka wkladalo sie rozne kwiatki, kolorowe szkielka i wpuszczalo np. pszczoly.
        Na to szybka, zeby pszczolki nie uciekly i sekret gotowy.
        Pozdrawiam
        Renata
        • anula73 Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. 10.12.02, 08:19
          Gość portalu: renata34 napisał(a):

          > Robilo sie w piaskownicy tzw. sekrety. Polegalo to na tym, ze do wykopanego
          > dolka wkladalo sie rozne kwiatki, kolorowe szkielka i wpuszczalo np.
          pszczoly.
          > Na to szybka, zeby pszczolki nie uciekly i sekret gotowy.
          > Pozdrawiam
          > Renata

          a co to za sadystyczna zabawa? :-(
          ja tez robilam "sekrety" ale bez zywych stworzen w srodku...
      • Gość: dziura w desce Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 14:48
        urzadzałam pogrzeby, wszystkiemu - starym butom, lalkom.
        Raz znalazłam zdechłego wróbla - to byl jedyny raz kiedy
        się nasyciłam - potem przestalam.-))
    • Gość: renia Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.athens.access.acn.gr 06.12.02, 15:30
      Bierki, bierki i jeszcze raz bierki, poza tym przesylanie sygnalow swietlnych z
      kolezanka - ja w jednym oknie u siebie w domu, ona w drugim po drugiej stronie
      ulicy i dawaj, migac zarowka. Raz dlugi dwa razy krotki - Mietek mnie zlapal za
      reke. dwa krotkie trzy dlugie: no co ty, i jak bylo? itd , super jazda, pomysl
      zaczerpniety chyb z Tomka Sawyera (jak to sie pisze? )
    • sagan2 Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. 06.12.02, 15:40
      jak bylam zupelnie mala, to sie uwielbialam bawic w
      lodziarnie na podworku. rozne kolory piasku i ziemi to
      byly rozne smaki lodow. oprocz tego nasionka, kwiatki i
      inne posypki. czasami mozna bylo i ciasta kupic, zaleznie
      od tego, czy mialam foermki czy nie...
      ... problem byl w tym, ze wszystkie chcialysmy te lody
      sprzedawac, ale co to za frajda, jak nikt nie chce
      kupowac... zmuszalam i rodzine ;)

      potem mialam krotka ale intensywna fascynacje do takiej
      gry z chlopakami, w ktorej rzuca sie nozem o ziemie tak,
      aby wbil sie w odpowiednim miejscu... brr...

      no a potem juz na zawsze byli: ASTRONAUCI!!!
      mialam swoja bande na podworku (ogrodek jordanowski z
      chaszczami i takimi drabinkami z metalu) i ciagle
      robilismy wypady na inne planet!
      przypominam, ze wtedy star treku u nas nie pokazywali...
      • Gość: krętlik Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.acn.pl 06.12.02, 15:42
        sagan2 napisała:

        > jak bylam zupelnie mala, to sie uwielbialam bawic w
        > lodziarnie na podworku.

        Już w tym wielu? I to na podwórku? Może chociaż w krzakach, czy tak bezwstydnie
        przy wszystkich?
      • Gość: renia a'propos lodziarni. IP: *.athens.access.acn.gr 06.12.02, 15:46
        U nas w parku byla budka z rurkami z kremem. po kazdym spacerze niedzielnym
        robilismy z bratem ruloniki z papieru, lampka na biurku to byla maszyna z
        kremem i bawilismy sie w te rurki... Raz wlozylam palec w otwor po zarowce, jak
        mnie siekło to szok!! hihi,

        Ponadto w sklep, glownie obuwniczy w piwnicy u kuzynki - nieli tam taka komorke
        z butami, tyle tych butow bylo, Matko, jaki sklep mialysmy w tych kryzysowych
        czasac, w zadnym prawdziwym sklepie nie bylo tyle towaru co una s:))), Pamietam
        wyjek bardzo wielki choleryk byl (do dzisiaj jest) Raz sie poklocil z ciocia,
        poszedl do tej kanciapy z butami i porabal wiekszosc tych butow siekiera, haha
        nie mial potem w czym chodzic :)))

        Wiele fajnych zabaw bylo, nad rzeka, w lasku , zawsze sie cos wymyslilo, nie to
        co teraz te dzieciaki w swiecie z betonu, nie maja gdzie poszalec tak szczerze
        mowiac...
        • agick podchody.... 06.12.02, 16:16
          całą dzieciarnia z naszego podwórka uiwielbiała te zabawę..
          w chownego, w dom, w sklep.....
          pamiętacie tez zabawę w gumę..?? zawsze mamie podkradałam gumki wszelakie,
          wiązałam, i bawiliśmy się w gumę...
          pamiętam jeszcze taką zabawę w puszkę.... pustą puszkę po paście do butów
          napełnialiśmy piaskiem i kopało się to po narysowanych klasach na betonie...
    • crunchips Re: w doktora!!! 06.12.02, 15:46
      Z koleżankami...Oczywiście wszystko na golaska!
    • Gość: Lena Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: 213.216.82.* 06.12.02, 16:28
      Jako małe dziecko wychowałam się na takim podwórku-studni. Prawie sami chłopcy
      więc granie w noże i karty było czymś normalnym, do tego zabawy w chowanego w
      piwnicach, podchody i wszystkie zabawy z książek i filmów tzn.w indian, w Tomka
      Sawyera, w czterech pancernych i nawet psa, kopanie w tzw. zośkę, kopanie w
      piłkę, budowaliśmy tory wyscigowe dla samochodów, póżniej jazda na rowerach a z
      dziewczynkami najfajnie wspominam skakanie w gumę /na takiej jak kiedyś była do
      majtek/. W domu z rodzeństwem i mamą bardzo często gralismy w gry planszowe a
      jak znudziły nam się te ze sklepu to na bristolu, płytkach PCV roziliśmy gry wg
      własnego pomysłu. Moja mama potrafiła tak nam organizować zabawę,że śmiechów i
      zartów było co niemiara. Pamiętam jak w duzym pokoju np. podczas ferii zimowych
      mama rozkładała nam duzy stół, przykręcaliśmy siateczkę do ping-ponga i
      wszystkie dzieciaki okupowały nasz dom od rana do wieczora grając w tego ping-
      ponga. Jak wytrzymywała to moja mama do dziś nie mam pojęcia
      • Gość: J.S. Zorro to jest to. IP: proxy / *.hemocleanse.com 06.12.02, 17:11
        Maske na oczy sam zrobilem. Kapelusz taty, przescierdalo z lozka, a kij ktory
        imitowal szpade to juz nie pamietam moze zdemolowalem miotle. W pokoju bylo
        duze lustro stawalem przed nim i zaczynalem fechtowac. Godzinami. Czasami
        tracilem orientacje ktory z nich to "prawdziwy" Zorro ja czy moje odbicie w
        lustrze.
        J.S.
        • kwik Re: Zorro to jest to. 06.12.02, 17:16
          swietne zabawy. jedna z nich (skakanie z drzewa) skonczyla sie zlamaniem rak w
          nadgarstkach. obu:)
      • Gość: Lena PS IP: 213.216.82.* 08.12.02, 07:42
        Miałam jeszcze wspaniałą zabawę jakiej pewnie nikt nie miał! Przedszkole tylko
        dla siebie!
        NIgdy nie chodziłam do przedszkola bo ani nie musiałam /mama nie pracowała/ ani
        nie chciałam /brat chciał i chodził/. Miałam jednak ciocię, która w przedszkolu
        pracowała. Gdy miała jakieś faktury do rozliczeń lub częściej czekała na
        telefon lub na rozmowę telefoniczną zamówioną zabierała mnie ze sobą. Może ktoś
        pamięta jak to kiedyś wieczorem zamawiało się rozmowę do USA lub Kanady i
        czekało do rana aż międzymiastowa połączy lub nie.My mieliśmy dużą /a mamy
        jeszcze większą teraz/ rodzinę za Oceanem i moja ciocia utrzymywała bliskie z
        nimi kontakty - wtedy głównie telefoniczne. Ponieważ nie mieliśmy ani my ani
        ciocia telefonu w domu ciocia zamawiała rozmowę w przedszkolu. A ja miałam całe
        przedszkole do swojej dyspozycji łącznie z przedszkolnym placem zabaw. Mogłam
        bawić się u maluchów, średniaków, starszaków wszystkimi zabawkami.Gdy padałam
        na nos układałam zabawki, myłam ząbki, przebierałam się w pidżamkę i ciocia w
        tymże przedszkolu rozkładała mi łóżko polowe.A rano odporowadzała do domu. Same
        atrakcje.
        Dziś ciocia mieszka za Oceanem, podnoszę słuchawkę, wykręcam numer ... jak
        dobrze że wtedy tego nie było.
    • kwaku.kwaku.pierdu.pierdu Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. 06.12.02, 22:35
      pajdeczka napisał:

      > Z okazji Mikołaja chciałam zapytać, w co bawiliście się najczęściej w
      > dzieciństwie? Że w lekarza to wiadomo - wszyscy? Ale co, oprócz ginekologii
      > was interesowało? Ja namiętnie urządzałam w pudłach kartonowych miniaturowe
      > mieszkanka dla lalek. Wycinałam okienka i drzwi. Przyklejałam kolorowe
      > firanki, z pudełek po zapałkach budowałam mebelki. Nie było wówczas Barbie,
      > za to można było kupić małe laleczki z gumy lub plastiku. Świetnie mieściły
      > się na tych mebelkach.
      > Teraz się zastanawiam, czy to była jakaś ukryta tęsknota za spokojnym własnym
      > domem?
      >
      > A kiedy byłam starsza pasjonowałam się Indianami. Uwielbiałam walczyć z
      > innymi szczepami na niby. Ta waleczność została mi do dzisiaj.
      >


      tylko i wylacznie w lekarza ...
    • Gość: marucha Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.dip.t-dialin.net 08.12.02, 08:51
      To moze nie na temat Pajdeczka.Ale Ty masz tyle ukrytego ciepla.
      • melinek Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. 08.12.02, 21:50
        Gość portalu: marucha napisał(a):

        > To moze nie na temat Pajdeczka.Ale Ty masz tyle ukrytego ciepla.

        Oj, bo bedzie goracy poniedzialek. Ona jest jak Etna;-)

        Na moim podworku chlopcy bawili sie w szajbe. Bylo to rzucanie stalowym kolkiem
        wygladajacym, jak najmnijesza fajerka, do piramidy z drobniakow.
        Nie znam regul, bo szajby nie mialam, wiec mi nie odbila.
        Poza tym gralismy w klasy, w gume, dwa ognie, w chowanego, w ciuciubabke
        i w 4 pancernych i psa. Zawsze znalazl sie jakis kundel, chetny do odegrania
        roli Szarika za kawalek kanapki.
        • Gość: marucha Re: Wasza ulubiona zabawa w dziciństwie. IP: *.dip.t-dialin.net 09.12.02, 12:16
          melinek napisał:

          > Gość portalu: marucha napisał(a):
          >
          > > To moze nie na temat Pajdeczka.Ale Ty masz tyle ukrytego ciepla.
          >
          > Oj, bo bedzie goracy poniedzialek. Ona jest jak Etna;-)
          >
          > Na moim podworku chlopcy bawili sie w szajbe. Bylo to rzucanie stalowym
          kolkiem
          >
          > wygladajacym, jak najmnijesza fajerka, do piramidy z drobniakow.
          > Nie znam regul, bo szajby nie mialam, wiec mi nie odbila.
          > Poza tym gralismy w klasy, w gume, dwa ognie, w chowanego, w ciuciubabke
          > i w 4 pancernych i psa. Zawsze znalazl sie jakis kundel, chetny do odegrania
          > roli Szarika za kawalek kanapki.

          E tam,nie boje sie.A w te zabawy tez sie bawilem.Czesto bawilismy sie z
          kolegami w wojne.Teraz mi przeszlo.Jestem zdecydowanym pacyfista i nie lubie
          przemocy w zadnej formie.
      • pajdeczka Nie na temat - m.in. do Maruchy. 09.12.02, 15:08
        Gość portalu: marucha napisał(a):

        > To moze nie na temat Pajdeczka.Ale Ty masz tyle ukrytego ciepla.


        Jestem z wiekiem, jak czajnik. Obrastam coraz grubszą warstwą kamienia i oddaję
        przez to coraz mniej ciepła na zewnątrz. Czy jest jakiś sposób żeby ten kamień
        w środku rozpuścić? Chyba nie.
        Dzięki wszystkim za fajne wpisy. Czasami warto poczuć się znowu dzieckiem i
        zamienić mieszkanie z cegły na kartonowe pudełko.
        Pozdrawiam w tym smutnym dniu.
        Paja
    • pajdeczka W grabarza 09.12.02, 12:40
      Robiłam z koleżankami pogrzeby oseskom wróbelków, które na wiosnę co i rusz
      wypadywały ze swoich gnizad i ginęły tragicznie dwa piętra niżej.
      • fe_male W lotnika... 09.12.02, 14:15
        Oprócz normalnych dziewczyńskich zabaw uwielbiałam czepiać się róznych
        wysokości, a to na drzewach, a to na meblach w domu - pamiętam skoki
        spadochronowe z szafy z parasolem w ręku. Ale największy popis powietrznego
        pokręcenia dałam na podwórku, kiedy to z kolegą umówiliśmy się, że wskoczymy z
        rozbiegu do piaskownicy z dwóch przeciwnych stron. On skacze "dołem" a ja nad
        nim. No i skoczyliśmy, zaczepiłam stopą o jego nos, jemu nawet krew nie
        pociekła a ja skręciłam nogę w kostce. Chyba dlatego mam teraz lęk wysokości.
        Raz odrysowałam na kartkach z zeszytu ślady stóp, wycięłam je i nitkami
        przyczepiłam do podeszew kapci, miałam zamiar ślizgać się po dywanie jak po
        lodzie, kiedy nabrałam rozpędu nitka się urwała, ja posunęłam po ziemi tępym
        kapciem, potknęłam się i wylądowałam na twarzy, no były jeszcze mecze w piłkę
        nożną, gdzie piłkę turlało się po ziemi popychając ją czołem, zabawa skończyła
        się jak pociągnęłam grzbietem nosa po dywanie i starłam sobie skórę na całej
        jego (znaczy nosa)długości. Tyle, wystarczy, żebyście zachowali chociaż
        odrobinę pewności, że jestem całkiem normalną osobą.

        fe_Pa
        o robieniu z pudełka od zapałek mini magnetofonu z serii gadżetów Bonda i
        steropianowych kaset do niego nie wspomnę
    • Gość: Staszek Do "pajdeczki"w zwiazku z zabawami w dziecinstwie IP: *.uznam.net.pl / 192.168.4.* 09.12.02, 16:28
      Kochana pajdeczko ,nie bede sobie mogl znalezc miejsca przez caly wieczor jak
      bedziesz w takim humorze.Co Ty o sobie jak o starym czajniku?TY?Podkochuje sie
      w Tobie a Ty lapiesz taki dol z nienacka.Nie bede Ci pisal w co sie bawilem jak
      bylem "sadzeniakiem",powiem tylko,ze zajmuje sie dzis tym co mnie wtedy bardzo
      juz intrygowalo.I prosze,nie badz juz smutna.Przesulam Ci goracego buziaczka-
      ccccmmmmoookkkk.Staszek.
      • Gość: Mrufka Re: Do 'pajdeczki'w zwiazku z zabawami w dziecin IP: *.abo.wanadoo.fr 09.12.02, 22:47
        A my robilismy sobie domki w trawie i zielskach wysokich do pasa. Domki te
        robilismy w ten sposob, ze wyrywalismy najpierw trawe, tak by powstalo trzy
        metry na trzy oczyszczonej ziemi i to byla podloga. Potem miedzy zielskami
        wplatalismy dlugie i grube trawy tak, jak sie plecie koszyki. Powstawal wokol
        nas naturalny i zwiezly mur, ktory nie mogl sie zawalic, bo mial przeciez
        korzenie. Dach robilismy z galezi, ktore przysypywalismy zielskami.
        Najwspanialej bylo jak zaczynal padac deszcz. Siedzielismy zwykle w naszej
        norce w piatke scisnieci jak sardynki w puszce i popijalismy goraca herbate ze
        sloika i jedlismy kanapki z dzemem. Zapach mokrej trawy, deszczu, szemranie
        lisci, mmm....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja