kraszan28
18.03.06, 22:47
Ciekaw jestem jak to wygląda od strony kobiety
Sytuacja taka: Siedzę sobie w knajpie/pubie/whatever. Czuję i widzę kątem
oka, że zerka na mnie kobieta z sąsiedniego stolika. Niby nic, ale tu zaczyna
się już mój problem - kompletnie nie mam wyczucia kiedy to spojrzenie oznacza
zainteresowanie, a kiedy jest zwyczajnym spojrzeniem. Nie wiem też kompletnie
jak mam się wtedy zachować jeśli dany obiekt mi się podoba - patrzeć prosto w
oczy i świdrować na wylot wzrokiem? Próbować się uśmiechnąć? Kiedy kobieta
widzi, że facet spuszcza lub odwraca wzrok to co myśli? Rezygnuje, czy
próbuje dalej?
Pytanie drugie - jestem raczej bezpośredni i nie lubię owijać w bawełnę.
Idzie ulicą kobieta, która mi się podoba i mam ochotę do niej zagadać i
złowić. Z tym, że nie jestem dobry w układaniu jakichś karkołomnych
tekstów "podrywowych" o pieknych oczach. Czy wystarczy, jeśli podejdę i
powiem, że dana kobieta bardzo mi się spodobała? Że pomyslałem, że warto
spróbować, bo potem mógłbym żałować itd?
Żeby nie było, od razu zaznaczam - jestem przystojnym kolesiem, dosyć pewnym
siebie, znam swoją wartość i w relacjach z kobietami na codzień nie mam
problemów. Chodzi tylko o ten sam początek - nawiązywanie znajomości z
nieznajomymi.