Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w dorosło

29.03.06, 13:29
Otórz znalazłam na pewneym forum tak własnie (j/w) zatytuowany post, i pozwoliłam sobie go tutaj wkleić, bo uważam, że może podyskutowac na ten temat, dalej dziewczyna pisze tak:

--------Tak sie zastaniawiam czy to studiowanie(mam na mysli dzienne) to nie jest przypadkiem przedłużenie beztroskiej młodości.Nie pracuje, imprezuje od czasu do czasu sie poucze i nic mnie wiecej nie obchodzi.Fakt, że czasem w portwelu pustki, ale zawsze sie coś wymyśli.Jak dla mnie dorosłe życie bedzie dopiero po studiach.A jak Wy to odbieracie??--------

wiem, wiem, pagiat, ale tak mi sie spodobało to pytanko, że nie chcę w nim nic zmieniać
co Wy o tym myslicie?

    • kamikadze82 Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 13:31
      TRU... :)) ja własnie koncze studia i dopiero terazmi sie zaczyna dorosłe
      zycie...choc mozena poweidziec ze niektorzy juz na studiach zaczeli "zycie"
      zakaldaja rodziny, pracuja dorywczo itp.. :) a mi sie nie spieszy :)))
      Studia to najfajniejszy okres w zyciu :)
    • khaki3 Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 13:31
      Sadze,ze to polna pol. Jeszcze sobie imprezujesz,a z drugiej strony juz do zycia
      doroslego sie przygotowujesz. Oczywiscie zakladamy,ze osoba studiujaca dziennie,
      nie pracuje i utrzymuja ja rodzice. Studia to dobry czas na nauke doroslego
      zycia, sama soba sie zajmujesz, pranie, sprzatanie, gotowanie, zycie codziennie.
      No i nauka. Z drugiej strony imprezy, nie musiszpracowac, mozesz olac dzien
      wykladow, jak sobie zechcesz idziesz wylacznie na cwiczenia. Wiec takie pol na
      pol. Ni to dziecinnosc ni to doroslosc.
      • sabriel Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 17:34
        Do pracy poszłam zaraz po maturze,równocześnie studiowałam zaocznie(każdy
        weekend.W sumie nie wiem kiedy tydzień mi sie zaczynał,a kiedy kończył.
        Studia dzienne uważam za takie przedłużenie szkoły średniej.Człowiek dalej sie
        uczy,imprezuje,itd.
        • exim Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 18:09
          nie nazywaj weekendowej szkółki studiami
          • axia111 A Ty nie oceniaj szkół w ten sposób 29.03.06, 18:49
            Ja licencjat robiłam na studiach dziennych a studia magisterskie zaocznie i nie
            mogę powiedzieć, że na zaocznych było lżej.
            Zaoczni muszą mieć 60% godzin w porównaniu do dziennych a program jest taki sam,
            tyle tylko, że większość trzeba samemu przygotowywać w domu - a to jest
            trudniejsze niż wysłuchanie tego, co ma do powiedzenia wykładowca...
    • rosalba Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 17:49
      U mnie na siłę było przedłużanie dzieciństwa. Generalnie od podstawówki nic sie
      nie zmieniało: nie mogłam nic zrobic, nawet sobie herbaty, nie mogłam nigdzie
      wyjść bez pozwolenia (najczęściej go nie dostawałam). Mieszkałam z dziadkami i
      w pewnym momencie zaczęłam sie wstydzić domu, bo na studiach byłam
      ubezwłasnowolniona jak przedszkolak. Naweet kierunek studiów był wybrany pod
      presją.
      Z jednej strony: "Przecież wszystko ci dajemy!", a z drugiej: "Nie masz nic do
      gadania, przecież cię utrzymujemy i wszystko dostajesz". Musiałam zwiać z domu
      żeby sie wyrwać.
      Tak więc dużo zależy od rodziny, niestety.
    • mmaupa Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 18:27
      Studiuje nie tylko w innym miescie, ale tez i w innym kraju. Dodatkowo pracuje
      na uczelni (jestem na studiach dziennych). Rodzice nie maja nade mna
      jakiejkolwiek kontroli, mimo ze oczywiscie jestesmy w kontakcie. Obcy jezyk,
      inna kultura.

      Oczywiscie latam na imprezy itd, ale ogolnie rzecz biorac to studia sa dla mnie
      krokiem w doroslosc - wlasciwie to skokiem na glowke w doroslosc.
    • p.s.j Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 20:51
      dzieciństwo, yeah... studia pełnowymiarowe, nie zaoczne, od drugiego roku praca
      na pół etatu... w dodatku w tym samym mieście, wiec mieszkam ze starymi (zarobki
      z 1/2 etatu pozwoliłyby mi na egzystencję karalucha, a jako zamieszkały i
      zameldowany w W-wie na akademik nie mam co liczyć), imprezy owszem, ale w LO
      było więcej :) i mam mniej czasu na czytanie, choć chodzeniem na wykłady
      nieobowiązkowe jakoś się nie przemęczałem, podobnie jak 3/4 mego wydziału, i tak
      przekazywana tam wiedza ma się nijak do zawodu. Słowem, życie pseudo-dorosłe, bo
      studia uniemożliwiaja mi jednak pracę na 1/1 etatu i godziwe zarobki. Na
      szczęście zostały mi tych studiów jakieś 3-4 tygodnie :) a potem ostatni zryw
      umysłu i egzamin na aplikację. I koniec z domkiem rodzinnym.
      • shiva772 Re: Studia-przedłużenie dzieciństwa czy krok w do 29.03.06, 21:27
        Krok w dorosłość ale i najwspanialszy okres w życiu. Co ja bym dała żeby się
        móc cofnąć na studia chociaż na kilka godzin. Ostatnio byłam na swojej uczelni
        przez przypadek (po pięciu latach) i wyszłam co prędzej bo mi się na taki płacz
        zebrało...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja