Prosze o rade

31.03.06, 19:06
Witam wszystkich,
Troszeczke mi sie w zyciu prywatnym nie uklada.
Obecnie jestem z chlopakiem (30l), ja (30l), juz 5 lat, ale wogole nie widze
aby on jakos pozytywnie myslal o naszej wspolnej przyszlosci, nie ma ochoty
sie zenic, nie mysli o kupnie mieszkania etc., ale ciagle mam problem aby
zrobic ten pierwszy krok i z nim zerwac. Moze to dlatego ze go kocham a do
tego boje sie ze zostane sama. Strasznie ciezko mi podjac ta decyzje. Dodam
ze probowalam rozmawiac, mowi ze jestem dla niego wszystkim ze chce byc ze
mna zawsze ale na slub ciezko mu sie zdecydowac, on czuje ze to jeszcze nie
jest dobry moment na to w jego zyciu, nie czuje sie na tyle dorosly...
Do tego wszytskiego ostatnio (3 miesiace temu) zmienilam prace, poznalam
kogos w pracy, na pierwszym sptokaniu prawil mi komplementy, ze jestem piekna
kobieta, obejmowal, codziennie w pracy sie oglada, czuje ze jest mna
zainteresowany. Ale... no wlasnie zawsze jest jakies ale. Pare tygodniu temu
zorganizowalam obiad u siebie, zaprosilam znajomych z pracy, poznal mojego
obecnego i niestety od tamtego czasu jak juz wychodzimy ze znajmomymi z
pracy, czuje ze stara sie byc ze mna na dystans, ale za kazdym razem czuje
jego spojrzenia, lape go na nich, nie bede ukrywac sama ukradkiem sie lapie
na spogaladaniu czestym w jego strone. Ostatnio tez sie dowiedzialam ze ma
dziewczynye od 5 lat, mowi ze to zwiazek solidny. Maja totalnie rozne
charaktery, on bardzo szalony, pogodny, ona dziewczyna ulozona z bardzo
dobrego domu, nigdzie nie wychodzi, taka do rany przyloz. Nie wiem co myslec,
tak mi tylko mowil komplementy, czy cos byc moglo z tego byc???
Dodam ze jest: inteligenty, wyksztalcony, przystojny, zabawny i wogole naj.
Wiem ze moglabym sie w nim zakochac (bo zauroczona jestem bardzo).
Dac sobie spokoj? A co z tym z ktorym teraz jestem (moze to
przyzwyczajenie.....)
Wielkie dzieki za wszelka pomoc,
Liliana
    • andrea71 Re: Prosze o rade 31.03.06, 19:41
      Bardzo czesto facet mowi kobiecie: nie chce sie z Toba zenic, ale ona tego nie
      slyszy. Twoj facet nie boi sie moze slubu, po prostu nie chce sie z Toba zenic.
      Znam duzo takich kilkuletnich zwiazkow, po ktorych skonczeniu facet zenil sie w
      przeciagu roku z inna kobieta. Mezczyzni sa wygodni, nie lubia konfrontacji.
      Jest mu wygodnie w takim zwiazku, wiec dlaczego ma go zmieniac? Jesli widzisz
      go jako faceta na cale zycie, to powiedz mu wprost, ze chcesz malzenstwa. Jesli
      bedzie krecil, to go zostaw. Boisz sie samotnosci, ale sprobuj sobie wyobrazic
      nastepne 5 lat w takim ukladzie. Nie wazne, czy bedzie mowil, ze Cie kocha.
      Kochac mozna na rozne sposoby. Zwodzenie Ciebie nie jest fair i zle o nim
      swiadczy. Co do tego drugiego faceta, nie wiaz sie z nim zanim nie zerwie ze
      swoja obecna kobieta. Nie wchodz w trojkat i nie daj sie zwodzic kolejnemu
      facetowi. Bedzie Ci mowil, jaka jestes wspaniala, lepsza od jego obecnej, ale z
      jakis powodow nie moze "narazie" z nia zerwac. To "narazie" moze trwac latami.
      • andrea71 Re: Prosze o rade 31.03.06, 19:43
        Jak to sie stalo, ze moja odpowiedz ma wczesniejsza date od Twojego postu?
      • andrea71 Re: Prosze o rade 31.03.06, 19:44
        Zmienila sie data. Dziwne.. Pewnie cos nie tak z moim komputerem albo moimi
        oczami.
    • illona Re: Prosze o rade 31.03.06, 19:44
      Spytaj siebie, czego pragniesz,
      określ cel, do którego dążysz,
      wsłuchaj się w swoją intuicję.
      Masz 30 lat, powinnaś wiedzieć, co czujesz i czego chcesz.
      Jeśli kochasz swojego chłopaka,
      to z nim zostań, wyraźnie artykułując swoje oczekiwania (ślub i wspólne życie).
      Jeśli nie kochasz, a zainteresowanie kolegą z pracy... świadczy o tym,
      że masz wątpliwości to skończ ten związek,
      póki nie uznasz, że jest już za późno...
      i zostanie Ci zgniły kompromis.
      Powodzenia.
      Ilona
      • lillia Re: Prosze o rade 31.03.06, 19:57
        Wielkie dzieki za odpowiedzi,
        zeby to wszytsko bylo takie latwe, jak jest trudne, spedza sie z kims pare lat,
        kocha sie kogos calym sercem, oddaje sie siebie i sie slysze ze ten ktos nie
        jest gotowy na malzenstwo, zebym ja miala taka sile w sobie aby z nim
        zerwac..., a do tego te jego przekonania o swojej milosci, robienie wszytskiego
        czego ja chce, ale nie malzenstwa...

        a do tego ten z pracy, prawiacy komplementy, zainteresowany ale przytym
        wszytskim mowiacy o swojej drugiej polowie....
        • pantarejka Re: Prosze o rade 31.03.06, 20:04
          Hmm... myślę, że ten kolega z pracy ma ochotę na miły niezobowiązujący
          romansik. Pewnie swojej miłej, ułożonej dziewczyny z dobrego domu nie rzuci
          (dobry dom często oznacza dobre wykształcenie i zapewniony start w życie - w
          życie małżeńskie dodam.). Gdybym była na Twoim miejscu, starałabym się głównie
          podjąć decyzję odnośnie Twojej dalszej przyszłości z mężczyzną, z którym teraz
          jesteś - niezależnie od tego, czy ktoś na boku będzie, czy nie. Za kilka lat
          możesz się okazać, że nie masz już takiej możliwości wyboru jak teraz.
        • illona Re: Prosze o rade 31.03.06, 20:10
          Lilia,
          pomyśl na ile ten znajomy z pracy zdeterminował Twoje spojrzenie na związek z
          Twoim chłopakiem.
          Eh, to pod wpływem jego spojrzeń doszłaś do tych wyrażonych tu wątpliwości.
          Wydaje Ci się, że może z nim to byłoby inaczej,
          że on być może chciałby mocniej się zaangażować... czytaj ślub.
          Sorry, ale nie masz ku temu żadnych podstaw.
          Możesz zniszczyć to, co masz, dla mirażu...
          a i tak zostać z <ręką w nocniku>.
          Ja tu nie zauważyłam Twojej deklaracji, czy kochasz swojego chłopaka.
          Na to pytanie musisz sobie przede wszystkim odpowiedzieć,
          a potem jednoznaczna rozmowa z NIM,
          <albo rybka, albo akwarium>.
          Pozdrawiam.
          Ilona
          • lillia Re: Prosze o rade 31.03.06, 20:17
            3 miesiace temu przeprowadzalm z nim rozmowe w stylu albo rybka albo akwarium i
            skonczylo sie na tym ze mi sie rozplakal, powiedzial ze mnie kocha i ze by
            strasznie chcial mojego szczescia, ze wie jak mi na slubie zalezy ale ze on ne
            czuje sie na to gotowy, nie czuje sie tak odpowiedzialny na taka decyzje,
            postanowilam dac nam troche czasu (pewnie glupia jestem), stara sie strasznie,
            kazda zachcianke spelnia, mowi ze kocha, w lozku zadnych problemow - ognista
            milosc, ale o slubie nie wspomina..........
            a w tym wszytskim pojawil sie ten inny, taki inny ze moglabym sie zakochac, ale
            ma inna......, wiec chyba lepiej nie mieszac sie w nastepne problemy.......
            • andrea71 Re: Prosze o rade 31.03.06, 22:04
              Znam identyczna sytuacje. Facet plakal, mowil, ze na nikim mu tak nie zalezy
              jak na dziewczynie, ale nie jest gotowy do malzenstwa. Ona czekala latami. W
              koncu od wyjechal daleko, zerwal z nia przez telefon i za pare miesiecy ozenil
              sie z inna. Nie chodzilo o to, ze nie byl gotowy do malzenstwa. Nie byl gotowy
              do malzenstwa z ta konkretna dziewczyna.
              Szkoda mi Ciebie, bo wiem, jak Ci ciezko, ale wiem tez, ze bedzie Ci coraz
              ciezej. Masz chyba niska samoocene. Nie obraz sie prosze, nie chodzi mi o to
              zeby Cie urazic. Ludzie tkwiacy w takiej sytuacji jak ty na ogol uwazaja, ze
              nie sa za duzo warci, ze nie zasluguja na nic lepszego. Mysle, ze
              przyzwyczailas sie do bycia z kims. Dobrze by Ci zrobilo pobyc troche samej,
              moze gdzies wyjechac. Bycie samemu nie jest straszne. Taki zwiazek jak Twoj
              bardzo zle wplywa na Twoja psychike. Zycze wiekszej wiary w siebie.
              • lillia Re: Prosze o rade 31.03.06, 22:09
                wielkie dzieki, wlasnie chyba takie slowa krytyki sa najbardziej
                potrzebne!!!!!!!!,
                tylko takie pomoga mi otworzy oczy, mam nadzieje ze sie w koncu przelamie do
                zerwania, chyba tylko tej sily na to i wiary w przyszlosc mi brakuje...
            • illona Re: Prosze o rade 31.03.06, 22:13
              Ty masz chyba do czynienia nie z facetem z <jajami>
              tylko z jakąś płaczką,
              sorry,
              ale to żenująca (jego) reakcja,
              jak spędziłaś z nim 5 lat swojego życia,
              to określić się powinien,
              przynajmniej jakąś perspektywę czasową powinien Ci podać,
              jak długo masz czekać na jednoznaczną deklarację?
              Ile można czekać?
              Pozdrawiam.
              Ilona


    • andrea71 Re: Prosze o rade 01.04.06, 05:36
      Co do mojego przykladu placzacego faceta, to wlasciwie zmarnowal on tej
      dziewczynie zycie. Moze powinnam powiedziec: ona pozwolila mu sobie zmarnowac
      zycie, bo do dzisiaj po ok. 10 latach nie moze ulozyc sobie zycia. Mowi, ze
      zainwestowala w niego tyle uczuc, ze juz jej chyba zadne nie zostaly.
      Na poczatku jej znajomosci wydawalo jej sie, ze on jest rownie zaangazowany jak
      ona. Powiedziala mu pierwsza, ze go kocha i powtarzala to wielokrotnie. On jej
      powiedzial, ze jej nie kocha, a wlasciwie, to nie wie, co czuje, ale nie jest
      to wystarczajace do malzenstwa. Ona pochodzila z biednej rodziny i nie miala
      fajnych ciuchow. On mial kupe forsy i patrzyl z pogarda na jej wedlug niego
      niemodne ubrania. Krytykowal jej charakter, a ona miala tak niska samoocene, ze
      na to pozwalala i miala o sobie coraz gorsze zdanie. Byla w nim tak zakochana
      (ja uwazam, ze to byla obsesja, nie milosc), ze gdy probowal ja zostawic
      polknela tabletki nasenne. Na szczescie przezyla, ale pogorszylo to ich
      zwiazek, bo on czul sie szantazowany. Gdy mial wyjechac daleko, ona chciala
      wreszcie uslyszec od niego jaka bedzie ich przyszlosc. Wtedy sie rozplakal i
      powiedzial, ze nie czuje do niej tyle zeby sie ozenic, ale ze nie potrafi jej
      zostawic. Wyjechal, bardzo czesto dzwonil, byl bardzo czuly, ale nie reagowal
      gdy mowila, jak bardzo go kocha. Ona wtedy poczula zlosc za te wszystkie lata
      gdy tak zle ja traktowal i zaczela byc dla niego oschla przez telefon.
      Przyjechala jednak daleko do niego nadal bardzo zakochana, a on mial juz kogos
      innego. Dziewczyna emocjonalnie nadal nie doszla do siebie. Zaluje, ze w ogole
      go poznala. Trzeba byc masochista (dotyczy to ich obojga) zeby tak sie dreczyc
      latami. Nie pozwol zmarnowac sobie zycia i szansy na prawdziwe uczucie.
      Daj mu ostatnia szanse. Powiedz, ze bardzo go kochasz, ale jesli on nie chce
      sie z Toba ozenic, to niech da Ci szanse poznac kogos, kto bedzie chcial, bo
      zaslugujesz na to.
Pełna wersja