gwiazda_hollywoodu
31.03.06, 22:36
Sytuacja moja przedstawia się nastĘpująco: mam chłopaka, z którym jestem 6
lat. Mieszkamy razem. Oboje dużo pracujemy, rzadko się widujemy. Generalnie
kochamy się, ale trochę wieje nudą, nie ma już tych "motylków w brzuchu", nie
ma namiętności. Uważam jednak, że jest to facet, z którym chce spedzić resztę
życia.
Od niedawna pracuję w dużej firmie. Bardzo spodobał mi się pewnien facet
(jeden z dyrektorów) - jest b. przystojny, sexowny, błyskotliwy, zabawny,
świetnie się ubiera, ma klasę. Od imprezy firmowej zaczęło między nami
iskrzyć: on prawi mi ciągle komplementy, dotyka niby to niechcący, wyręcza w
obowiązkach, itp. A ja na jego widok dostaję dreszczy, podnieca mnie jego
dotyk, uśmiech, zapach perfum. Rano jak na skrzydłach lecę do pracy, żeby go
zobaczyć i poflirtować z nim. Ostatnio zaprosił mnie na wspólny wyjazd do
ośrodka SPA we Włoszech - na weekend. Wie, że mam faceta, którego kocham, ale
mu to nie przeszkadza.
Ja niestety też wiem, że on ma żonę (wpływowa sędzina), która na dodatek jest
w ciąży, a mimo to nie potrafię mu się oprzeć. Sytuacja jest dla nas obojga
wygodna: nic od siebie nie oczekujemy, poza dobra zabawą. Ciągle myślę nad
jego propozycją - byłoby cudownie, a życie jest takie krótkie... Nie wiem,co
robić - jeśli nie skorzystam, na starość będę załować, że kiedy byłam piękna
i młoda nie wykorzystałam okazji na szalony, namietny romans. z drugiej
strony - to przecież NIEMORALNE!!!!