alterna
03.04.06, 15:28
Kochane dziewczyny, oto problem:
Jestem z moim chłopakiem 2,5 roku, od niedawna mieszkamy razem (wynajmujemy).
Myslimy o czymś poważniejszym, ale różnie się między nami układa, czasem
kłócimy się, więc na razie to tylko plany. Z decyzją o ślubie czekamy aż się
trochę dotrzemy.
Mój chłopak pracuje, ale nie zarabia (staż). Pieniądze (nie za wielkie) ma z
wynajmowania swojego mieszkania i tylko za to żyjemy. Ja tez mam jakies
oszczędności, które kurczą się dość szybko:( Czasem któras mama jeszcze
pomoże.
Ja nie pracuje, bo kończe pisanie pracy mgr, ale swobodnie mogłabym pisać
wieczorami, chętnie zaczęłabym gdzies pracę. Złożyłam parę cv, na razie bez
odzewu.
Rodzina mojego chłopaka akceptuje mnie i lubi, z wyłączeniem jego ojca, który
mnie nie znosi. Czemu? Myślę że z powodu odciągnięcia mojego faceta spod jego
zaborczych "skrzydeł", braku mozliwości kontrolowania nas itd. Taki to
człowiek. Na swoją rodzine tylko się drze i ustawia, mnie udaje, że nie
zauważa, przez 2,5 roku doczekałam się tylko dzień dobry (i to z łaski).
Dzisiaj, żeby się chyba popisac swoimi możliwościami i "łaską pańską",
zaproponował mojemu facetowi, że miałby dla mnie pracę...U siebie w firmie,
1600 na rękę, dobre warunki, praca przy komputerze, czyli to co umiem (jak
widać:). W administracji... Jedziemy się zaraz naradzać do mamy mojego
chłopaka (też właściwie nie rozmiawia z mężem...)Ehh co robić?
Ja wiem, że jesli się zgodze, to do końca życia będzie nam to wypominał, że
to dzięki niemu i plepleple... Właśnie z tego powodu mój chłopak nigdy nie
bierze od niego nawet 10 zł, bo potem przez lata słyszałby że te 10 zł to
tyle dla niego znaczyło...Paranoja...
Co zrobiłybyście na moim miejscu? Poratujcie mnie jakąś obiektywną radą:)
POzdrawiam i czekam
Alterna