Jezyki obce - jak to jest??

06.04.06, 21:25
Witam!

Przed chwila ktos zalozyc watek na temat znajomosci jezykow, co sklonilo mnie
z kolei do zalozenia tego watku...

Czesto gesto slysze albo czytam, jak ludzie pisza ile znaja jezykow. Tylko co
dla Was jest znajmoscia jezyka? Przerobienie kasiazki upper-intermediate czy
nawet advanced w szkole i dogadanie sie na wakacjach? Uczenie sie jezyka w
szkole? Znam ludzi, ktorzy mowia, ze swietnie znaja jezyk, a jak przychodzi
co do czego, to potrafia prostymi zdaniami tylko operowac.

Jezeli ktos mowi, ze zna jezyk obcy, dla mnie oznacza to:
- znajomosc j. pozwalajaca na swobodne studiowanie w tym j. w danym kraju
- znajomosc j. pozwalajaca na podjecie pracy w danym kraju
- znajomosc j. pozwalajaca na swobodne mieszkanie w danym kraju i zalatwinie
spraw codziennych bez zadnych trudnosci
- znajomosc j. pozwalajaca na dyskutowanie na doslownie kazdy temat.

To jest wlasnie znajomosc jezyka. Czy naprawde jestescie w stanie powiedziec
szczerze, ze znacie 3,4,5 jezykow w takim stopniu? Bo wedlug mnie to
niemozliwe. Chyba, ze kto ma np. ojca Francuza, matke Niemke, mieszka we
Wloszech od urodzenia i uczy sie dodatkowo 1,2 jezykow....ale takie przypadki
naleza do rzadkosci...
    • d.o.s.i.a Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 21:38
      Zgadzam sie z Toba. Osobiscie moge powiedziec, ze znam tylko jeden jezyk -
      angielski. Znam go w stopniu pozwalajacym na mieszkanie i prace w
      anglojezycznym kraju. Mimo to wciaz czasem, mam trudnosci w zrozumieniu, czy
      dyskutowaniu na doslownie kazdy temat. No bo jak tu dyskutowac o footballu
      amerykanskim, kiedy nie ma sie zadnego rozeznania w tym temacie? ;)

      Takze zgodze sie z pierwszymi 3 warunkami, ktore podalas. Natomiast nad
      czwartym bym sie zastanowila. Po Polsku tez nie potrafie dyskutowac doslownie
      na kazdy temat.
    • croyance Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 21:59
      Takie przypadki nie naleza do rzadkosci. Wiekszosc ludzi, z ktorymi pracuje,
      jest troj-jezyczna, a dwujezyczni sa wszyscy.
    • nutopia Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:00
      masz rację.
      mieszkalam 7 lat w Szwajcarii i Niemczech, mówię po niemiecku ale w życiu nie
      powiedziałabm, że znam ten język doskonale. Rozmawiam, piszę rozumiem. A już
      napewno nie miałam typowych problemów z językiem polskim gdy wróciałm do
      kraju. :)))
      • purecharm Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:06
        Wlasnie tak to jest: osoby ktore naprawde znaja swietnie jezyk(mieszkajac 7 lat
        w Niemczech i Szwajcarii na pewno biegle nim wladasz) sa skromne, a osoby,
        ktore slabo znaja jezyk, mowia, ze znaja go bardzo dobrze:)
        Co do problemow z naszym jezykiem ojczystym, to niektorzy delikwenci juz po pol
        roku spedzonego za granica nie wyobrazaja sobie zdania bez wtracenia obcego
        slowka, a znajomy moich rodzicow mieszka od 25 lat w Californii i podczas
        rozmowy nigdy nie zdarzylo mu sie zadne wtracenie, zaden blad, czy nie taka
        melodia zdania.
        • krakoma Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:14
          a mnie najbardziej wkurzaja komentarze ludzi, ktorzy obcujac z ludzmi
          mieszkajacymi zagranica, wytykaja im wtracanie obcych slow, ze niby "dla
          szpanu", "bo chce pokazac jako to in wazny" itp.. po jakims czasie nie jest
          wcale tak latwo znalezc odpowiednie slowo w jezyku ojczystym. niejednokrotnie
          mysli sie w obcym jezyku, a nie kazde slowo da sie przetlumaczyc 1:1
          • purecharm Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:19
            Mieszkam za granica i nie mam z tym problemow:)Chyba, ze faktycznie nie ma
            odpowiednika slowa w jezyku polskim....wtedy mowie to slowo i wyjasniam o co
            chodzi. Chyba mi nie powiesz, ze zapomnialo sie jak jest np. ogrod po polsku?
            List znajomej: Kupujemy meble do backyardu, remontujemy living room albo
            kupilam cos na cornerze(rog), nie zrobilam duzego progressu(postepu)...
            • nutopia Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:24
              purecharm napisała:

              > Mieszkam za granica i nie mam z tym problemow:)Chyba, ze faktycznie nie ma
              > odpowiednika slowa w jezyku polskim....wtedy mowie to slowo i wyjasniam o co
              > chodzi. Chyba mi nie powiesz, ze zapomnialo sie jak jest np. ogrod po polsku?
              > List znajomej: Kupujemy meble do backyardu, remontujemy living room albo
              > kupilam cos na cornerze(rog), nie zrobilam duzego progressu(postepu)...

              hahaha dokładnie o to mi chodziło:)
              • d.o.s.i.a Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:34
                A ja owszem wtracam slowa angielskie, choc b. rzadko. Wtedy gdy angielskie
                slowo jest krotsze, albo lepiej oddaje to co chce powiedziec. Ale nie robie
                tego dla szpanu. Po prostu jakos latwiej. Mowie np. "moja roommate" zamiast
                moja wspolokatorka, albo "draft" zamiast "wstepny projekt". Jakos w pewnym
                momencie czlowiek przestaje myslec, ze to slowa obce i po prostu ich uzywa bez
                zastanowienia.
                • nutopia Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:35
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > A ja owszem wtracam slowa angielskie, choc b. rzadko. Wtedy gdy angielskie
                  > slowo jest krotsze, albo lepiej oddaje to co chce powiedziec. Ale nie robie
                  > tego dla szpanu. Po prostu jakos latwiej. Mowie np. "moja roommate" zamiast
                  > moja wspolokatorka, albo "draft" zamiast "wstepny projekt". Jakos w pewnym
                  > momencie czlowiek przestaje myslec, ze to slowa obce i po prostu ich uzywa
                  bez
                  > zastanowienia.


                  siur:)
            • saksalainen Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 22:47
              Mieszkam w Niemczech i czasem zdarza mi sie, ze brakuje mi slowa kiedy mowie po polsku - ale wtedy nie wtracam slowa po niemiecku tylko opisuje albo szukam synonimu. Tak samo jak uzywajac jezykow obcych nie wtracam niemieckich slow. Nie moge wychodzic z zalozenia ze wszyscy znaja niemiecki, to po pierwsze, a po drugie, po prostu staram sie mowic ladnie (moze to troche snobizm).
              • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 22:50
                mnie się wydaje, że to bardziej snobizm
                • saksalainen Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 22:58
                  Hmm... nie. To niedbalosc. Robilem kurs niemieckiego (w Niemczech) z ludzmi z Polski, i wielu z nich po krotkim czasie - mowiac po polsku miedzy soba - zaczelo wtracac niemieckie slowa. Na pewno nie po to zeby robic wrazenie "swiatowcow", bo niby przed kim, jak wszyscy byli mniej-wiecej na tym samym jezykowym poziomie.
                  • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 23:07
                    Ja tez uwazam, ze jest to naturalne i b. wiele osob tak mowi. Twierdzenie, ze
                    to szpan jest kompletna nieznajomoscia tematu.
                    • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 23:13
                      Rowniez drazni mnie, gdy ludzie patrza na mnie dziwnie, gdy mowiac po polsku
                      angielskie nazwy wlasne wymawiam z "amerykanskim" akcentem. A przeciez to
                      normalne, ze np. John mowi sie z amerykanskim akcentem, a nie polskim, bo John
                      to John, a nie dzon. Nie rozumiem dlaczego mialabym kaleczyc angielski mowiac
                      np. "manhatan", zamiast "menhetn". A ludzi to smieszy i uwazaja, ze mowie tak
                      dla szpanu...
                      • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 23:16
                        wiesz dosiu ty musisz mieć sporo problemów z sobą....twój akcent twoja
                        niebanalna uroda..... jak ci sie udaje żyć??
                        • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 06.04.06, 23:36
                          Akcent mam amerykanski.
                          Nie uwazam, abym miala niebanalna urode.

                          A w czym Ty masz problem?
                      • cirka Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 06:46
                        Dosiu
                        A jak Cie pytaja gdzie mieszkasz to mowisz ze w New York czy Nowym Yorku?
                        C
                        • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 11:39
                          cirka napisała:

                          > Dosiu
                          > A jak Cie pytaja gdzie mieszkasz to mowisz ze w New York czy Nowym Yorku?
                          > C

                          :)))
                          • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 11:40
                            nutopia napisała:

                            > cirka napisała:
                            >
                            > > Dosiu
                            > > A jak Cie pytaja gdzie mieszkasz to mowisz ze w New York czy Nowym Yorku?
                            > > C
                            >
                            > :)))
                            dosia mówi że mieszka w .... Cikago:)
                          • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 17:23
                            W Nowym Jorku, bo takie jest polskie wyrazenie. Z tym Manhattanem to chyba
                            rzeczywiscie przesadzilam, bo jednak bym tak chyba nie powiedziala. Ale imion
                            amerykanskich na pewno nie bede spolszczac.
                            Z Waszych wypowiedzi az zionie pogarda i totalna ignorancja. Jezeli uwazacie,
                            ze mowiac w obcym jezyku nalezy trzymac sie "ojczystego" akcentu to gratuluje.
                            NIe ma nic zlego w tym, ze mowiac w jezyku obcym mowi sie TAK JAK SIE
                            RZECZYWISCIE MOWI w tym jezyku. A jezeli amerykanski akcent kojarzy Wam sie
                            tylko z "Polonia z Czikago" to gratuluje inteligencji.
                            • olamariola Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 22:37
                              a wiesz co, jest taka ksiazka Korczaka o "małym Dżeku". Więc myślę, że [dżon]
                              też przejdzie w Polsce, a taki [dzaen], tzn. John wypowiedziany z amerykanskim
                              akcentem, brzmi smiesznie, uwierz!
                              slyszalam, jak kiedys koles w kiosku o "malborou" prosił...
                              Liwajsy i prins polo...
                              To chyba nadgorliwość, wiesz Dosiu?
                              • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 08.04.06, 00:00
                                A smieszyloby Cie, gdyby ktos wypowiadal jakies slowa z niemieckim akcentem,
                                albo np. holenderskim? Czy moze ten "hamerykanski" akcent Ci tak przeszkadza...?
                              • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 08.04.06, 00:05
                                Zreszta co tu duzo mowic. Po wielu latach prawidlowego wymawiania obcych
                                wyrazow, niby w jaki sposob nagle mam sie nauczyc "kaleczyc" je na potrzeby
                                jezyka polskiego???

                                Czy Polakow urodzonych za granica tez bedziesz ganic za to, ze
                                mowia "malborou"??? Jezyk obcy to jezyk obcy. Wymawiajac slowa w tym jezyku
                                nalezy je wymawiac PRAWIDLOWO! Chyba, ze istnieje POLSKI odpowiednik danego
                                slowa w jezyku polskim.

                                Livajs to nazwa wlasna i tak wlasnie sie ja wymawia, a nie inaczej. Tak samo
                                jak Najki. Chyba bym sie ze wstydu spalila gdybym miala powiedziec "prince
                                polo". Nawet moja mama, ktora angielskiego nie zna wypowiada to prawidlowo...
                                Moze mamy mowic tak jak ta pewna pani w sklepie "pani Iwonko, niech mi pani
                                poda to pudelko, no to, te, no.... fragile!"
                      • aiczka Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 18:02
                        A wiesz, coś w tym jest. Mnie tez to zawsze drażni. Chodzi m.in. o to, że są
                        słowa spolszczone lub często używane w mowie polskiej, jak np. Twój Manhatan,
                        albo (Microsoft) Word, albo "Star Trek". Wypowiadając się po polsku wszyscy
                        również te wyrazy wymawiają z polskim akcentem. Nagłe wprowadzanie do zdania
                        angielskiej wymowy brzmi sztucznie, jakbyś prowadził lekcję języka a nie -
                        rozmawiał.
                        To naturalne, że mówiąc po polsku zmieniamy wymowę słów, zaczynając tym samym
                        proces spolszczania. Inaczej mielibyśmy ciągle "portefeuille" zamiast portfela
                        itp. Jakby WTEDY nasza ortografia wyglądała? Każde słowo z innego języka...
                        • d.o.s.i.a Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 18:19
                          Zgadzam sie. Pod warunkiem, ze dane slowo ISTNIEJE w polskiej wersji jezykowej.
                          Niestety nie uwazam, aby spolszczanie na sile jakiegos wyrazu po to tylko, zeby
                          brzmialo po polsku jest bez sensu.
                          No bo jak powiedziec, ze moja roommate to Kathryn? No jak? Dlaczego mialabym to
                          spolszczac za wszelka cene, jezeli to co mi wyjdzie wcale nie bedzie jej
                          imieniem? Dlaczego mialabym mowic "tomb raider" (to chyba najwiekszy przeboj w
                          polskiej wersji jezykowej!) skoro normalna wymowa to "tum reider"? Bo Polakowi
                          trzeba na sile wszystko spolszczyc?
                          Ale zaloze sie, ze Polak z uporem maniaka probowalby nauczyc obcokrajowca
                          prawidlowo wymawiac "Brzeczyszczykiewicz...", bo przeciez po polsku nalezy
                          mowic po polsku!
                          • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 22:38
                            dosiu
                            inne nacje nie mają z tym problemu tylko oczwiście nadgorliwi Polacy. którzy
                            chcą być bardziej amerykańscy niż Amerykanie.
                            Myślisz. że Franzuzi mają taki problem? Mają to dokładne w d... Tak samo Niemcy
                            i Szwajcarzy. że o Włochach nie wspomnę
                            • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 08.04.06, 19:29
                              nutopia napisała:

                              > dosiu
                              > inne nacje nie mają z tym problemu tylko oczwiście nadgorliwi Polacy. którzy
                              > chcą być bardziej amerykańscy niż Amerykanie.
                              > Myślisz. że Franzuzi mają taki problem? Mają to dokładne w d... Tak samo
                              Niemcy
                              >
                              > i Szwajcarzy. że o Włochach nie wspomnę


                              dosiu dziewczynko z problemami. Nie zrozumiałaś o czym rozmawiamy???mówimy o
                              akcencie a nie prawidłowym czytaniu
                              natomiast jesli nie potrafisz wymówić wyrazu to....hmmm trudno. Ja potrafię
                              się przestawić
                        • nutopia Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 22:36
                          aiczka napisała:

                          > A wiesz, coś w tym jest. Mnie tez to zawsze drażni. Chodzi m.in. o to, że są
                          > słowa spolszczone lub często używane w mowie polskiej, jak np. Twój Manhatan,
                          > albo (Microsoft) Word, albo "Star Trek". Wypowiadając się po polsku wszyscy
                          > również te wyrazy wymawiają z polskim akcentem. Nagłe wprowadzanie do zdania
                          > angielskiej wymowy brzmi sztucznie, jakbyś prowadził lekcję języka a nie -
                          > rozmawiał.
                          > To naturalne, że mówiąc po polsku zmieniamy wymowę słów, zaczynając tym samym
                          > proces spolszczania. Inaczej mielibyśmy ciągle "portefeuille" zamiast portfela
                          > itp. Jakby WTEDY nasza ortografia wyglądała? Każde słowo z innego języka...


                          zgadzam się
                  • croyance Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 17:28
                    A ja uwazam, ze to sie naprawde zdarza.
                    Jesli przez kilka miesiecy mowie tylko i wylacznie w obcym jezyku, mysle w nim
                    (a mysle, bo tak mi latwiej, skoro w nim mowie - zbyt wiele energii by mnie
                    kosztowalo przekodowywanie sie kilka razy dziennie), a potem nagle ktos dzwoni
                    i chce rozmawiac po polsku, to myslicie, ze tak latwo sie kod przekreca, raz-
                    dwa? Nie wtracam angielskich slowek, ale przyznaje, ze czuje sie wybita z rytmu
                    i po prostu "slow mi brakuje". I mowie "eeee". Uwazam to za dosc naturalne.
                    Oczywiscie, ze polskiego nie zapomne, to pierwszy jezyk i juz, ale kiedy caly
                    czas uzywa sie jednego kodu, to zmiana nie jest latwa.
                    • croyance Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 07.04.06, 17:30
                      Juz nie mowie o tym, ze np. nie jestem w stanie podac swojego numeru telefonu
                      po polsku z glowy, jesli nie jest on zapisany na kartce. Znam go na pamiec jako
                      ciag angielskich cyfr i kurcze, musze naprawde sie zastanowic, jesli chce go
                      powiedziec po polsku (tak samo kod). Pisze sobie na kartce, i tak czytam z niej
                      wtedy.
                  • aretse11 Re: Wtracanie obcych slow to po prostu niedbalosc 08.04.06, 18:27
                    tak mi sie tez kiedys wydawalo,ze znam ang..a jak wyjechalam za granice i
                    zaczelam dukac..to az sie sama przezegnalam..ale mysle,ze przynajmniej
                    holenderskiego naucze sie bardzo dobrez..mam taka nadzieje..jak na arzie idzie
                    niezle..
          • morgan11 Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 22:21
            ja wczesniej pisalam na tym innym watku,ze znam komunikatywnie angielski i
            grecki i tak jest, nie mieszkam w polsce wiec wyszlo samo z siebie.
          • starszy_pan1 Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 18:41
            To ja sie pochwale: moj syn posluguje sie biegle 8 jezykami. Moglby zyc,
            pracowac, zreszta to tez czyni, we wszystkich panstwach, ktore posluguja sie
            tymi jezykami. Sa to:
            angielski - studia w high school Burbank i na UCLA
            francuski - matura w Mont de Marsan, studia w Lausanne i Paris
            szwedzki - studia na uniwesytecie w Linköping i Stockholmie
            dunski - praca
            norweski - praca
            hiszpanski - specjalistyczne studia w Malaga
            wloski - dwa lata pracy w Milano
            polski - ode mnie
            Zna jeszcze, niestety pobieznie, niemiecki - jezyk dziadkow

            Okazuje sie wiec ze to jest mozliwe majac zaledwie 32 lata

            Innym problemem wydaje mi sie, ktory nurtuje autora tego watku, jest chyba
            jakosc jezyka, ktorym sie poslugujemy, a ta wynika z naszej inteligencji,
            erudycji, retoryki , itd, itd
            Pozdrawiam
        • aiczka Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 17:43
          > Wlasnie tak to jest: osoby ktore naprawde znaja swietnie jezyk(mieszkajac 7 lat
          > w Niemczech i Szwajcarii na pewno biegle nim wladasz) sa skromne, a osoby,
          > ktore slabo znaja jezyk, mowia, ze znaja go bardzo dobrze:)
          Zasada "wiem, że nic nie wiem" ^_^. To nauralne. Po prostu brak niektórym
          świadomości nikłości swojego poznania. Albo na co dzień nie potrzebują zbyt
          wielu słów i już rzeczywiście umieją tyle, co po polsku ^_^.
          Jednak wydaje mi się, ze nie należy przesadzać ze skromnością. Co z tego, ze nie
          mówię w jakimś języku jak ktoś mówiący nim od dzieciństwa. Ważne (przynajmniej w
          Polsce) że mówię w nim lepiej niż inni. Oni napiszą sobie w CV, że mówią bardzo
          dobrze, a ja mam poprzestać na "dobrze"?

    • pianazludzen jest to możliwe moim zdaniem 06.04.06, 23:05
      Mnie tez dziwi naduzywanie stwierdzenia że zna się język "biegle". Ale z
      drugiej strony to nieprawda, że nie można znać biegle kilku języków - mój szef
      Polak oprócz polskiego zna angielski, francuski, niemiecki i rosyjski - słyszę
      jak w tych językach rozmawia z klientami. Mój były szef Niemiec znał oprócz
      niemieckiego Angielski, Włoski (stypendium we Włoszech) i francuski
      (dzieciństwo w Algierii).

      Ja znam niemiecki (pracowałam, studiowałam uzywając tego języka, w nim
      porozumiewam się z moim partnerem, nie mam problemów komunikacyjnych chociaz
      oczywiście mam lekki akcent i robię drobne błędy gramatyczne bo to chyba
      nieuniknione jeśli nie jest się bilingualnym) oraz angielski (trochę gorzej niż
      niemiecki, ale ok, pracowałam chwilę w UK jako sprzedawca, a więc miałam
      werbalny kontakt z ludzmi, zalatwialam sprawy jak numer ubezpieczenia,
      zalozenie konta itp).

      Teraz się uczę francuskiego a ponieważ to język ojczysty mojego partnera to
      ufam że uda mi się nauczyć go do tego stopnia by rozmawiać w nim z moimi
      przyszłymi dziećmi (po polsku oczywiście też!).

      Co do wtrącania obcych słów ja mam tak że po długim pobycie np w Niemczech i
      niemówienia po polsku przez pierwszy dzień wkradają się mi małe słowka jak "ach
      so", "echt" itp. ale to po dniu zazwyczaj mija. Zauważyłam też coś takiego
      zabawnego, że jak wymawiam na głos jakąś np. niemiecka nazwę to mózg się tak
      przestawia, że czasem jeśli mówię szybko następne słowko jest niemieckie
      zamiast polskie. Ale to chyba nie żaden szpan tylko ułomność połączeń półkul
      mózgowych :)
    • sumire Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 23:14
      Hmmm. To nie do końca tak jest.
      Owszem, zgadzam się - nigdy nie pojechałabym pracować w kraju, którego języka nie znam, albowiem naoglądałam się wielu takich smutnych przypadków. I zgadzam się - o znajomości języka decyduje umiejętność swobodnego dyskutowania z native speakerami ;) przy czym jeśli rzeczony native, dajmy na to z Kalabrii czy z Nowej Zelandii, albo nawet północnej Anglii, zaczyna gadać z lokalnym akcentem i wtrącając lokalne słówka, to niejeden znawca języka leży i kwiczy.
      Ale - ja znam człowieka, który mówi świetnie siedmioma językami, w tym dwoma azjatyckimi. Znam też takiego, który samiusieńki się nauczył francuskiego w takim stopniu, że teraz zarabia jako tłumacz tego języka. Można. Język obcy to trudna sprawa, ale nie wyższa matematyka - śmiem twierdzić, że ktoś z dobrym słuchem i pamięcią może opanować ich dowolną ilość ;) zwłaszcza że wcale nie trzeba być mistrzem gramatyki, żeby się dogadywać.
      Tylko że - żeby dobrze mówić w obcym języku, trzeba dobrze znać własny. Niestety :)
      • saksalainen O - to jest bardzo wazny punkt! 06.04.06, 23:19
        > Tylko że - żeby dobrze mówić w obcym języku, trzeba dobrze znać własny.

        Sa ludzie, ktory wyjezdzaja, ucza sie miejscowego jezyka na tyle ile koniecznie musza, a potem kalecza obydwa.
    • chosapio Re: Jezyki obce - jak to jest?? 06.04.06, 23:45
      Mieszkam za granica od 5 lat. Jestem w stanie zalatwic codzienne
      sprawy,dogaduje sie z ludzmi (raczej nie na kazdy temat np. o fizyce jadrowej
      nie porozmawiam bo nie znam slownictwa)i niedawno rozpoczelam nauke w
      collegu,ale w zyciu bym nie powiedziala,ze mam ten jezyk opanowany.
      Pomijajac juz akcent jesli czytajac ksiazke potrzebuje uzywac slownika to nie
      moge o sobie powiedziec,ze jezyk opanowalam takie jest moje zdanie.
      • cirka Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 03:30
        Mieszkam w AU od 24 lat, wyjechalam z Polski zaraz po liceum. Pracuje w
        szkolnictwie, ucze angielskiego i obracam sie wylacznie w anglojezycznym
        srodowisku towarzysko. Mimo tego rok-rocznie odwiedzajac rodzine w Polsce
        rozmawiam poprawna polszczyzna, bez obcych 'akcentow'. Jak to mozliwe? Ano
        mozliwe, trzeba tylko chciec.
        • croyance Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 17:32
          Pewnie, ze mozliwe, jesli sie przelaczy sobie jezyki w glowie ... Ja mam
          trudnosci z prowadzeniem rozmowy w obu. Albo mowie po polsku, albo po
          angielsku, jesli musze sie przelaczac, to mnie zaczyna glowa bolec.
          • deelaylah Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 17:47
            Faktem jest, ze jesli czlowiek uzywa na codzien tylko i wylacznie np. wloskiego
            (jak w moim przypadku), to zdarza sie, ze rozmawiajac po polsku ma problemy ze
            znalezieniem odpowiedniego slowa. Ja nie zastepuje go wowczas slowem wloskim,
            tylko zaczynam wyjekiwac jakies "eeeeee", "no.... ten...." itp.;) A jaka ulga,
            jak sie to cholerne slowo w koncu w glowie odnajdzie! W moim odczuciu to nie
            tylko nie jest zaden szpan, a wrecz problem, bo dla mnie to krepujace i
            wkurzajace, gdy nie moge znalezc potrzebnego mi w danej chwili wyrazenia.

            Zdarzaja mi sie tez sytuacje dosc komiczne (w obu jezykach), kiedy to np. po
            rozmowie telefonicznej lub napisaniu dluzszego maila w jezyku polskim odzywam
            sie do kolezanki z biura... po polsku. I nawet nie zdaje sobie z tego sprawy,
            orientuje sie dopiero po jej rozbawionej minie, ze znowu TO zrobilam.:)

            Pozdrawiam,
            Dee
    • kalinazkalinowa Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 18:16
      zazdroszczę wam znajomości jakiegoś języka poza polskim
      ja jestem antytalentem językowym
      jednym uchem mi wpadają słówka drugim wypadają
      zupełnie mnie ten temat nie pociąga
      uwielbiam podróżować ale kompletnie nie chce mi się uczyć języków
      podejmowałam już tyle prób i efekty mizerne
    • big2.munich Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 19:31
      Mieszkam od 12 lat w Niemczech i wydaje mi sie, ze znam dosc dobrze ten jezyk.
      I musze przyznac, ze zdarza mi sie w pierwszym dniu - glownie wieczorem - po
      przyjezdzie do Polski, ze nagle pytam sie cos brata po niemiecku. Ale to wynika
      ze zmeczenia i z tego, ze musze dosc szybko sie "przestawic w mysleniu": z
      mezem rozmawiam po niemiecku, za chwile odwracam sie w druga strone i rozmawiam
      z bratem po polsku. Ale na nastepny dzien - przyzwyczajam sie do tej
      szczegolnej sytuacji.
      Poza tym umiarkowanie dobrze jez. rosyjski - tzn. np. tlumaczylam juz
      wszelakie listy z niemieckiego na rosyjski i odwrotnie.
      Po angielsku moge uciac mala pogawedke, ale niestety nie na kazdy temat - za
      ubogie slownictwo.
      Poza tym znam w stopniu podstawowym wloski, hiszpanski i francuski - na
      tyle "dobrze", aby moc sobie dosc spokojnie poradzic robiac zakupy np. podczas
      urlopu we Wloszech.
    • gonia9995 Re: Jezyki obce - jak to jest?? 07.04.06, 21:58
      zgadzam się, że osoby ktore słabo znaja język zazwyczaj uważaja, że świetnie
      sobie radzą, podczas gdy osoby, których znajomość jest potwierdzona np.
      uzyskanymi ceftyfikatami z danego języka itd. wciąż widzą, że tak naprawdę
      jeszcze dużo mogłyby się nauczyć. Jest to ponadto sprawa względna, bo
      faktycznie jest coś takiego jak ucho czy talent do języków - jedni załapują
      szybciej, inni wolniej.
    • mary_an Re: Jezyki obce - jak to jest?? 08.04.06, 18:54
      A ja nie widze problemu - studiuje z Niemczech romanistyke (francuski i
      hiszpanski), czyli znam dobrze wszystkie te jezyki (ale nie perfekcyjnie).
      Pracowalam w Hiszpanii i studiowalam po francusku w Belgii, nie mam problemow z
      komunikacja i rozmowa na wiekszosc tematow, oprocz tego znam dobrze angielski
      (pracowalam w brytyjskiej organizacji i przez pol roku mieszkalam z
      Brytyjczykami). Przy czym do matury mieszkalam w Polsce i jezykow uczylam sie
      na kursach jezykowych (czesto w danym kraju, ale to byly krotkie kursy
      wakacyjne).
      Ale uczenie sie kilku jezykow to dla mnie ciezka praca, do tego musze przyznac,
      ze przychodzi mi to z pewna latwoscia, nie wiem czemu, ale nie robie duzo
      bledow i mam calkiem dobry akcent jak na obcokrajowca, a przynajmniej mam z tym
      mniejsze problemy niz wielu moich znajomych.
Pełna wersja