Honorata w supermarkecie

IP: *.ipartners.pl / *.migutmedia.pl 17.12.02, 14:25
Tekst genialny! i ...niestety duzo w nim prawdy. Czesto lapie
sie na takie zagrywki w marketach.. szczegolnie na promocje i
przeceny. Dzieki temu mam troche bubli w domu... Najgorsze jest
jednak to, ze dzialanie mechanizmow i metod wplywu uswiadamiamy
sobie dopiero w domu... czyli troche za pozno..
    • Gość: radek Re: Honorata w supermarkecie IP: *.pl 17.12.02, 16:45
      Ja tam się nie hamuję zbytnio podczas chodzenia między półkami.
      Pozwalam sobie na małe szaleństwo. Zawsze biorę trochę zbędnych
      rzeczy. Za to w kolejce do kasy bez żenady przeglądam...
      herbata... mam jeszcze i odkładam, pasta do zębów (super tania!),
      ale po co mi dwie... odkładam jedną i tak dalej. Zabawa jest
      przednia. Zwykle redukuję wydatki o dwie trzecie. :-)
      • Gość: Dorenia Re: Honorata w supermarkecie IP: *.osowa.gda.osk.pl / 192.168.3.* 18.12.02, 15:26
        IDIOTA ktory nie szanuje pracy innych!
    • Gość: Damianek Uwielbiam promocje i degustacje IP: *.optimus.lodz.pl / 10.1.1.* 17.12.02, 18:30
      Bywam w supermarketach i uwielbiam wszelkie degustacje:)
      Potrafie zjesc po kilkanascie patyczkow z serem albo z szynka
      lub wypic po 10 malenkich kubeczkow jogurtu lub kawy - potrafie
      wrecz poinformowac hostesse - ze cos sie konczy - a ja chce
      jeszcze degustowac...
      Jestem klientem znienawidzonym przez te biedne dziewczyny. A dla
      mnie to doskonala zabawa.
      Najczesciej obzeram sie - ale nie kupuje tego co jem.
      Czy jestem bezczelny?
      • Gość: mimi Re: Uwielbiam promocje i degustacje IP: 24.157.198.* 18.12.02, 06:49
        nie damianek, nie jestes bezczelny
        jestes po prostu malym polaczkiem i takim juz zostaniesz
        • Gość: Wojo Re: Uwielbiam promocje i degustacje IP: 157.25.200.* 18.12.02, 15:03
          A ty głupia (lub głupi) jesteś.
          Wszyscy w marketach czekają tylko na to by na tobie żerować, by
          wcisnąć ci to czego nie potrzebujesz. To czemu my sami nie mamy
          wykorzystać tego prostego mechanizmu ?
    • jotembi Re: Honorata w supermarkecie 17.12.02, 18:34
      rzeczywiście świetny tekst, bardzo dobrze napisany no i jakże prawdziwy...
      walczę ze sobą (i z promocjami), też się czasami obżeram (i czuję się jednak
      troszeczkę jak świnia, że nie kupuję), no i staram się jednak nie kupować
      rzeczy zupełnie mi zbędnych
      ale czasem niestety sklep wygrywa...
      • Gość: marcin Re: Honorata w supermarkecie IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 17.12.02, 20:20
        najprostszy sposób to nie wchodzić do sklepu w ogóle , a jeżeli
        już trzeba ,to lista zakupów i mniej pieniedzy niz potrzeba a
        karty najlepiej oprawić w ramki i zostawić w domu na ścianie!
    • Gość: A DRUKOWANIE TEGO ARTYKUŁU TO TEZ ZASADZKA IP: *.miedzylesie.waw.pl 17.12.02, 21:08
      Przykre jest jeszcze coś. Po przczytaniu tego artykulu chciałam
      go wydrukować. Kliknęłam na napis "Wersja do druku". Artykuł się
      wydrukował, ale przed nim wydrukowałą się reklama firmy lexmark.
      Troche to chamskie, że ta "firma od drukarek" reklamuje się na
      mój koszt. I tyle bedzie miała z moich pieniedzy - tyle ile
      kosztowalo mnie wydrukowanie ich reklamy, która notabene już
      leży w koszu. Nie kupię ani jeden rzeczy wyprodukowanej przez tą
      firmę. I co spryciarze od reklamy?
      • jotembi Re: DRUKOWANIE TEGO ARTYKUŁU TO TEZ ZASADZKA 17.12.02, 21:12
        hmmm... a z drugiej strony...
        gazeta to przede wszystkim papierowy dziennik, który rano kupuje się w kiosku
        wtedy ma się wersję wydrukowaną na czymś innym niż własna drukarka
        no i z baaardzo dużą ilością reklam oczywiście hehe
      • Gość: Paso Re: DRUKOWANIE TEGO ARTYKUŁU TO TEZ ZASADZKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.02, 12:00
        Przecież Gazeta też musi coś mieć z tego , ze czytasz bezpłatnie
        teksty. Utrzymanie serwisu kosztuje.
        Jak chcesz drukować bez reklamy to zaznacz fragment do wydruku
        lub skopiuj ten blok do edytora tekstu. Tam będziez mógł np.
        zmniejszyć czcionkę-też trochę zaoszczędzisz.
    • grogreg Ja jestem odporny. 18.12.02, 08:18
      Zawsze wiem po co ide do sklepu, czy hipermarketu.
      Jezdze zawsze do tego samego marketu, wiem gdzie co lezy, wiem co mam kupic.
      Robie szybka runde i spadam nie patrzac na boki. Zwykle mojej rodzinie zakupy
      zajmuja 2-3 godziny. Mi gora 20 minut (10 minu na stanie w kolejce do kasy).

      A samzenia Cammebert`a to zbrodnia!!!


      • jotembi Re: Ja jestem odporny. 18.12.02, 09:20
        taaa, ja też tak mam w moim markecie osiedlowym
        ale czasem wybieram się do tych bardziej odległych marketów no i wtedy to już
        tak łatwo nie jest...
    • Gość: Chmielu Re: Honorata w supermarkecie IP: *.echostar.pl 18.12.02, 10:48
      Gorąco polecam wspomniana w tekscie książkę R. Cialdiniego!!!
      Jest to pasjonująca lektura dla każdego (pomaga zrozumiec wiele
      technik handlowców) a sam autor uważany jest za papieża technik
      komunikacji interpersonalnej!


      Gość portalu: Zoska napisał(a):

      > Tekst genialny! i ...niestety duzo w nim prawdy. Czesto lapie
      > sie na takie zagrywki w marketach.. szczegolnie na promocje i
      > przeceny. Dzieki temu mam troche bubli w domu... Najgorsze
      jest
      > jednak to, ze dzialanie mechanizmow i metod wplywu
      uswiadamiamy
      > sobie dopiero w domu... czyli troche za pozno..
    • leganza1 Re: Honorata w supermarkecie 18.12.02, 11:19
      doskonały tekst. Sam zachowuję się jak baran, ale po tym
      artykule na pewno mój stosunek do promocji ulegnie zmianie.
      Cześć lecę do TESCO na zakupy
    • Gość: lolyta Re: Honorata w supermarkecie IP: *.proxy.aol.com 18.12.02, 21:51
      Jeszcze jedna zagrywka, na ktora natknelam sie w USA (Cialdini
      tez o niej pisal): na polce (w sklepie sieci Eckerd to bylo, tak
      sie przynajmniej na nich zemszcze) duzy wybor tamponow. Wsrod
      nich ostatnio reklamowane za 5 dolcow, a przy nich naklejka, ze
      promocja i sa dolca tansze (a tym samym kosztuja tyle co inne
      albo i mniej). Wrzucilam do koszyczka. Podchodze do kasy (bylam
      z kolega, a za mna spora kolejka) i pani mnie kasuje 5$. Ja na
      to: no zaraz, ale tam jest promocja, ze 4? a ona: a, sorry, ta
      promocja bedzie dopiero jutro, po prostu naklejke powiesilismy
      wczesniej. Juz mialam sie zaczac pienic (moj maz Amerykanin,
      kiedy nabralismy sie na false advertising - raz w Krakchemii,
      raz w Geancie powiedzial mi, ze w USA by cos takiego nie
      przeszlo, MUSZA mi sprzedac produkt w cenie jaka jest przy nim
      podana), kiedy kolega muwi "no daj spokoj, dam ci tego dolara,
      ludzie czekaja, nam sie spieszy..." i w koncu odpuscilam.
      Pomyslane perfekcyjnie: produkt dosc intymny (dochodzenie swoich
      praw rowna sie obwieszczenie wszystkim w kolejce ze mam okres i
      jakich tamponow uzywam, a niekoniecznie mam na to ochote), no i
      ostatecznie roznica w cenie nie taka duza, do tego ta kolejka,
      poza tym ostatecznie taka byla realna cena tego produktu, wiec
      na logike nie zostalam oszukana, tylko nie kupilam taniej niz
      powinnam. A ze, gdyby nie promocja, kupilabym inne tampony?
      Well...
      (ten sam kolega potem w tej samej sieci Eckerd natknal sie na
      taki sam numer z innym produktem i to go dopiero przekonalo, ze
      cos tu nie gra)
    • Gość: lolyta Re: Honorata w supermarkecie IP: *.proxy.aol.com 18.12.02, 21:51
      Jeszcze jedna zagrywka, na ktora natknelam sie w USA (Cialdini
      tez o niej pisal): na polce (w sklepie sieci Eckerd to bylo, tak
      sie przynajmniej na nich zemszcze) duzy wybor tamponow. Wsrod
      nich ostatnio reklamowane za 5 dolcow, a przy nich naklejka, ze
      promocja i sa dolca tansze (a tym samym kosztuja tyle co inne
      albo i mniej). Wrzucilam do koszyczka. Podchodze do kasy (bylam
      z kolega, a za mna spora kolejka) i pani mnie kasuje 5$. Ja na
      to: no zaraz, ale tam jest promocja, ze 4? a ona: a, sorry, ta
      promocja bedzie dopiero jutro, po prostu naklejke powiesilismy
      wczesniej. Juz mialam sie zaczac pienic (moj maz Amerykanin,
      kiedy nabralismy sie na false advertising - raz w Krakchemii,
      raz w Geancie powiedzial mi, ze w USA by cos takiego nie
      przeszlo, MUSZA mi sprzedac produkt w cenie jaka jest przy nim
      podana), kiedy kolega muwi "no daj spokoj, dam ci tego dolara,
      ludzie czekaja, nam sie spieszy..." i w koncu odpuscilam.
      Pomyslane perfekcyjnie: produkt dosc intymny (dochodzenie swoich
      praw rowna sie obwieszczenie wszystkim w kolejce ze mam okres i
      jakich tamponow uzywam, a niekoniecznie mam na to ochote), no i
      ostatecznie roznica w cenie nie taka duza, do tego ta kolejka,
      poza tym ostatecznie taka byla realna cena tego produktu, wiec
      na logike nie zostalam oszukana, tylko nie kupilam taniej niz
      powinnam. A ze, gdyby nie promocja, kupilabym inne tampony?
      Well...
      (ten sam kolega potem w tej samej sieci Eckerd natknal sie na
      taki sam numer z innym produktem i to go dopiero przekonalo, ze
      cos tu nie gra)
      • Gość: WaS Re: Jeszcze jedna zagrywka IP: *.tvk.tpsa.pl 19.12.02, 21:15

        W takim przypadku najprościej zrezygnować z towaru,
        i dodać "...to ja przyjdę jutro."


        Gość portalu: lolyta napisał(a):

        > Jeszcze jedna zagrywka, na ktora natknelam sie w USA (Cialdini
        > tez o niej pisal): na polce (w sklepie sieci Eckerd to bylo, tak
        > sie przynajmniej na nich zemszcze) duzy wybor tamponow. Wsrod
        > nich ostatnio reklamowane za 5 dolcow, a przy nich naklejka, ze
        > promocja i sa dolca tansze (a tym samym kosztuja tyle co inne
        > albo i mniej). Wrzucilam do koszyczka. Podchodze do kasy (bylam
        > z kolega, a za mna spora kolejka) i pani mnie kasuje 5$. Ja na
        > to: no zaraz, ale tam jest promocja, ze 4? a ona: a, sorry, ta
        > promocja bedzie dopiero jutro, po prostu naklejke powiesilismy
        > wczesniej. Juz mialam sie zaczac pienic (moj maz Amerykanin,
        > kiedy nabralismy sie na false advertising - raz w Krakchemii,
        > raz w Geancie powiedzial mi, ze w USA by cos takiego nie
        > przeszlo, MUSZA mi sprzedac produkt w cenie jaka jest przy nim
        > podana), kiedy kolega muwi "no daj spokoj, dam ci tego dolara,
        > ludzie czekaja, nam sie spieszy..." i w koncu odpuscilam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja