amelia782
18.04.06, 08:45
Witam Wszystkich,
Na tym forum pisałem juz wiele razy, przewaznie na temat moich stosunków z
tesciową.Było żle na poczatku małzeństwa ale jakość potem sie ustabilizowało.
(mieszkam z mężem u jego rodziców, jestesmy prawie rok po ślubie, my na
gorze, oni na dole).Wczoraj teściowa znów zaczęła swoje jazdy. Opisze po
krótce. W rozmowie dała mi do zrozumienia, że nic nie mam w sensie
majatkowym, że wszystko to co mamy z mężem to jest tylko jego bo on dostał to
jak był kawalerem.Moi rodzice faktycznie jeszcze nam nic nie dali ale
zamierzaja dać niebawem sporą kwotę pieniedzy. Przecież ja wiem ,że póki co
to ja nic nie mam i wszystko to co mąż dostał albo sie dorobił za kawalera to
jest tylko jego, ale czy musi mi o tym przypominac i to w świeta. Czułam sie
jak przybłęda.
Teściowa ma jeszcze drugą synową - ta jest z kolei dobrze sytuowana
finansowo, rodzice maja kasy jak lodu, dom młodym postawili od ręki.
To wszystko moge jeszcze przezyc, ale najgorsze jest to że teściowa do mnie
przy ludziach, nawet jak siedze obok, zwraca sie do mnie "ona",
albo "synowa", nie potrafi powiedziac po imieniu. Do wszystkich mówi po
imieniu, dosłownie, a do mnie "ona". Drugą synową po prostu celebruje, Kasia
to, Kasia tamto, ciagle o niej opowiada. Kasia wszystko wie najlepiej,
chociaz też potrafi teściowej powiedziec z grubej rury.Ja do niej zawsze
mówie "mamo" bo uważam że tak powinnam. Męża na poczatku to zupełnie nie
ruszało bo twierdził, że jej przejdzie. Teraz juz sie zmieniło i tez sie juz
denerwuje.
Przepraszam za chaotyczne pisanie ale jest mi tak strasznie smutno i zle.
Poradzcie co mam zrobić, porozmawiać z teściam. Teść z kolei to widzi i też
nie raguje.
Wiem, że musimy sie wyprowadzić, ale młodym małżeństwom jest teraz tak
strasznie trudno, jestesmy dopiero na etapie zbierania pieniędzy na działke.
Pomocy, co robic. Zaczynam powoli wierzyc, że może takie zachowanie teściowej
to norma...