...zauroczenie...czy co to jest...?

27.12.02, 20:08
W ostatnim czasie zauwazylam, ze cos zaczyna sie ze mna "dziac".
Nie wiem co to jest, to "cos" pojawilo sie tak szybko, nagle,
nieoczekiwanie i z taka sila, ze zaczyna burzyc moj spokoj.
Zupelnie nie umiem sobie z tym poradzic i nie wiem co to jest...
Otoz zainteresowal sie mna mlody mezczyzna, jest bardzo
subtelny i delikatny. Oczywiscie zadnych propozycji, ale boje
sie siebie. Dodam jeszcze, ze jestem szczesliwa mezatka i
przygod nigdy nie szukalam. Czy cos takiego komus sie
przydarzylo ? Czy mam zupelnie zerwac kontakt ? Zaznaczam, ze
spotkania sa tylko przypadkowe , nie mamy kontaktu przez
telefon (nie chce ), a tylko niewinny E-mail...
    • Gość: krecha Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.12.02, 23:01
      przyjda problemy
      jesli ich nie chcesz - zerwij teraz
    • ulalka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 27.12.02, 23:11
      a on wie, ze jestes mezatka i nadal szuka kontaktu?? no to zwiewaj gdzie pieprz
      rosnie.. bo beda klopoty...
      • ulalka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 27.12.02, 23:12
        qrde.. zabrzmialam glupio ;))
        chodzi mi o to, ze jesli czujesz, ze on Cie czaruje, mimo, ze wie, ze jestes
        mezatka, to powinnas zwiewac..
        pozdrawiam :))
        • Gość: krecha Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.12.02, 23:42
          no i jeszcze dlatego, ze, jak napisala,
          jest szczesliwa mezatka;
          po co to szczescie psuc?...
          • Gość: monia Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? IP: luthien:* / 192.168.1.* 27.12.02, 23:45
            Widać nie jest AŻ TAK szczęśliwą mężatką...Może gdzieś coś zgrzyta...
            • Gość: krecha Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? IP: *.hwr.Arizona.EDU 27.12.02, 23:50
              a moze po prostu facet jest taki "hot",
              ze babce sie zrobilo cieplo

              to nie koniecznie znaczy, ze
              w malzenstwie sa zgrzyty

              wazne jest to, co sie stanie teraz:
              szczesliwa mezatka stlumi chcice
              zgrzytajaca mezatka - kto wie
    • czarne-oczka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 28.12.02, 16:27

      Widze , ze nikt nie przeczytal uwaznie tego co napisalam...,wiec w skrocie...
      Jestem szczesliwa,... zadnych propozycji..., niewinny e-mail...
      ...co sie dzieje...?
      • ulalka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 28.12.02, 16:35
        ano.. to nic sie nie dzieje.. :))) nie ma sprawy.. robisz z igly widly, nie
        mozesz dostac sympatycznego maila od faceta?? :))
        • czarne-oczka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 28.12.02, 16:47
          ulalka napisała:


          > ...nie mozesz dostac sympatycznego maila od faceta?? :))

          ---Ulalka i znowu nie zrozumialas...
          Otoz dostaje same sympatyczne i bardzo delikatne...i to jest
          wlasnie bardzo...piekne...
          • ulalka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 28.12.02, 17:07
            zrozumialam :)) tez takie dostaje i to nie tylko od jednego faceta.. bo w ogole
            przyjaznie sie z kilkoma :)) nie robie z tego zamieszania, po prostu wyczujesz,
            w jakims momencie, czy nalezy dac jakos do zrozumienia, ze nic z tego nie
            bedzie, i tyle.. :))
            trzym sie cieplo :))
            • mala-gapka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 28.12.02, 17:59
              ulalka napisała:

              > zrozumialam :)) tez takie dostaje i to nie tylko od jednego faceta.. bo w
              ogole przyjaznie sie z kilkoma :))


              ...i widzisz tu jest ten problem. Ona nie pisze o tych kilku,
              tylko o tym jednym...special...
              • aankaa Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 28.12.02, 18:01
                a może, skoro jest szczęśliwą mężatką, niech da sobie spokój ?
      • Gość: krecha Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? IP: *.hwr.Arizona.EDU 28.12.02, 19:24
        przeczytali, przeczytali...

        tylko pewnie nie powiedzieli tego,
        co chcesz uslyszec...

        -----------------------------------------

        czarne-oczka napisała:

        >
        > Widze , ze nikt nie przeczytal uwaznie tego co napisalam...,wiec w
        skrocie...
        > Jestem szczesliwa,... zadnych propozycji..., niewinny e-mail...
        > ...co sie dzieje...?
        • Gość: ulalka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? IP: 195.116.200.* 28.12.02, 20:08
          heh.. obawiam sie, ze trafiles w sedno, drogi Krecho :)))
          pozdrooveczki cieplutkie :))

          Gość portalu: krecha napisał:

          > przeczytali, przeczytali...
          >
          > tylko pewnie nie powiedzieli tego,
          > co chcesz uslyszec...
          >
          > -----------------------------------------
          >
          > czarne-oczka napisała:
          >
          > >
          > > Widze , ze nikt nie przeczytal uwaznie tego co napisalam...,wiec w
          > skrocie...
          > > Jestem szczesliwa,... zadnych propozycji..., niewinny e-mail...
          > > ...co sie dzieje...?
        • czarne-oczka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 30.12.02, 01:36
          Gość portalu: krecha napisał(a):

          > przeczytali, przeczytali...
          >
          > tylko pewnie nie powiedzieli tego,
          > co chcesz uslyszec...
          >

          ...wiem, ze...przeczytali...nie zrozumieli...
          i nie powiedzieli...i nadal szukam tego..."cos"
    • melinek Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 29.12.02, 20:56
      czarne-oczka napisał(a):

      > W ostatnim czasie zauwazylam, ze cos zaczyna sie ze mna "dziac".
      > Nie wiem co to jest,

      To proste. Lecisz na niego.
      W jaki sposob zaciesniacie znajomosc czy telefonicznie, meilowo, sms-owo czy
      telepatycznie czy na tysiac innych niewinnych sposobow, to nie wazne.
      Wazne, ze to zawsze bedzie trudne do ukrycia a jesli sie nawet uda ukryc,
      to czy przez reszte wspolnego zycia z aktualnym partnerem bedziesz w stanie
      utrzymywac przed nim taka tajmnice?
      Przez sen tez sie mozna wygadac ;))
      • ulalka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 29.12.02, 21:08
        melinek napisał:

        > czarne-oczka napisał(a):
        >
        > > W ostatnim czasie zauwazylam, ze cos zaczyna sie ze mna "dziac".
        > > Nie wiem co to jest,
        >
        > To proste. Lecisz na niego.
        > W jaki sposob zaciesniacie znajomosc czy telefonicznie, meilowo, sms-owo czy
        > telepatycznie czy na tysiac innych niewinnych sposobow, to nie wazne.
        > Wazne, ze to zawsze bedzie trudne do ukrycia a jesli sie nawet uda ukryc,
        > to czy przez reszte wspolnego zycia z aktualnym partnerem bedziesz w stanie
        > utrzymywac przed nim taka tajmnice?
        > Przez sen tez sie mozna wygadac ;))

        heh.. i to tez racja... ale nie wiem, Melinek, czy czarne-oczka Cie za to
        polubi.. ;))
      • czarne-oczka Re: ...zauroczenie...czy co to jest...? 30.12.02, 01:18
        melinek napisał:
        >
        > To proste. Lecisz na niego.

        ...nie, nie lece na niego, poniewaz nie moge, ale podoba mi sie bardzo...

        > W jaki sposob zaciesniacie znajomosc czy telefonicznie, meilowo, sms-owo czy
        > telepatycznie czy na tysiac innych niewinnych sposobow, to nie wazne.

        ...i tu bede musiala sie niestety z Toba zgodzic, chyba "zaciesniamy"
        ta nasza znajomosc, oczywiscie wszystko jest bardzo niewinne i
        kulturalne i dlatego moze takie...piekne...

        pzdr.
        • melinek Ze mna bylo podobnie. 30.12.02, 10:24
          Tez mialam kiedys takie zauroczenie. Poznalam tego mezczyzne na wycieczce
          zagranicznej. Bardzo dobrze nam sie rozmawialo, zartowalo, uwielbialam
          przebywac w jego towarzystwie, ciagle go szukalkam, staralam sie nie tracic go
          z oczu i narodzila sie silna nic sympatii.
          Po powrocie trudno mi bylo o nim nie myslec, do niego nie dzwonic, nie
          spacerowac pod jego oknami. Byl powaznym rywalem dla mojego meza. Spotkalismy
          sie dwa razy w jego mieszkaniu - sytuacja do zdrady idelana. Bylam gotowa
          rzucic sie na niego, bo w jego obecnosci dostawalam malpiego rozumu. Musialam
          mocno sie szczypac w udo, by sie opamietac i by do niczego wiecej nie doszlo.
          Mieszkamy blisko siebie, w jednej dzielnicy. Ale to minelo. Wypalilo sie jak
          slomiany ogien. Teraz nawet nie telefonujemy do siebie.

          Moj maz wiedziam o mojej fascynacji. Nie ingerowal. Decyzje zostawil mnie do
          podjecia. Wtedy bylo by to latwiejsze, nie mielismy jeszcze dzieci. Moze byl
          pewien, ze go nie opuszcze.

          Milo miec taka znajomosc. Tym bardziej, ze mimo szczescia
          w malzenstwie maz Ci liscikow nie pisze. Zaproponuj mu takie pisanie tzn.
          sama zacznij do niego pisac slodkie lisciki, moze sie okazac, ze beda pelne
          czulosci, milosci, wiernosci i przywiazania ;))

          Jak to dalej sie rozwinie zalezy tylko od Ciebie :)))
          Trzymaj sie cieplo, mrozy wracaja ..... do Polski.
    • niuniek6 uzywaj zycia a nie szukaj dziur w calym n/t 30.12.02, 14:56
    • czarne-oczka Re: ...sztuka gry milosnej...? 02.01.03, 03:45
      Wszystkim dziekuje za wypowiedzi i na zakonczenie pozwole sobie zacytowac
      wypowiedz jednego forumowicza ktora znalazlam na innym watku....

      > rb13 napisał:

      > W dawnych ,dawnych czasach było coś takiego jak "przyjażń erotyczna" i to
      > nazywało się flirtem. To była i jest do dziś ( niestety w zaniku)wielka
      sztuka gry miłosnej , która nigdy nie przekracza pewnej granicy.
      I to jest też cudowne - umiejetność balansowania na krawędzi niedomówień i
      skojarzeń...
      >
      > Wiecej finezji Panie i Panowie !
      > Wzywam Was !Do nauki flirtu!!!!!!!!!!
      > Oczekuje na efekty na tych stronach !

      *****

      Swietnie to wszystko ""rb13" potrafil ujac w slowa. To jest chyba TO czego
      ja szukalam , jakies sensowne wytlumaczenie tego co ostatnio mnie
      spotkalo... Nigdy nie przypuszczalam , ze zycie moze cos tak pieknego
      a zarazem niewinnego zaoferowac. Jest to fantastyczna "gra" , ktora
      potrafi dac wiele przyjemnosci...ale nalezy pamietac o tej "granicy",
      bo tylko wtedy moze byc tak ...pieknie...

      pzdr.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja