yh 30.12.02, 15:29 Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: jabol Re: być kochanką... IP: proxy / 134.65.105.* 30.12.02, 15:34 tak tak kochanki sa fajne dopoki sa zarowno zonami jak i kochankami jak sie konczy bycie zona, to i traci sie status kochanki co wtedy? zazwyczaj w obliczu nowych wyzwan konczy sie milosc i szuka sie dalej czegos nowego na gwalt i powiem ze bardzo o cokolwiek trwalego to tak jak ze zlodziejem jak raz ukradnie zawsze juz bedzie zlodziejem Odpowiedz Link Zgłoś
phyllis_dietrichson Re: być kochanką... 04.01.03, 17:24 Tyle tylko,że facet,o ile mi wiadomo,to nie meblościanka,i raczej ciężko go ukraść bez jego woli ... Odpowiedz Link Zgłoś
_soso_ Re: być kochanką... 30.12.02, 15:36 Kwestia optyki. Byłem szczęśliwym kochankiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiwi Re: być kochanką... IP: 213.77.81.* 30.12.02, 15:59 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? różnie bywa .. :( Odpowiedz Link Zgłoś
clariette Re: być kochanką... 30.12.02, 16:05 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? zdarzaja sie tez nieszczesliwe i z wyrzutami sumienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kropka Re: być kochanką... IP: *.zlotow.sdi.tpnet.pl 30.12.02, 16:08 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? szczesliwe bo swiadome. nie oddane facetowi, ale bawiace sie i rozkoszujace chwila. a bycie zdradzana zona to jak dla mnie kleska zyciowa. Odpowiedz Link Zgłoś
melinek Re: być kochanką... 31.12.02, 00:16 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? Kochanki sa nieszczesliwe, bo nie moga stac sie zonami. Zony sa szczesliwe, ze nie musza byc juz kochankami. Kochanki nie sa zlodziejkami cudzych mezow. "Klejnociki" same trafiaja w kobiece rece. Odpowiedz Link Zgłoś
magd.a Re: być kochanką... 31.12.02, 10:38 Są kochanki nieszczęśliwe i są kochanki wyrafinowane. Obawiam się, że obie są spragnione bliskości drugiej osoby. Mnie to zdarzyło się po 6 latach małżeństwa, kiedy po raz kolejny zostałam odepchnięta łokciem i znów zobaczyłam plecy męża. Powiedziałam sobie: dość proszenia o czułość. Krótki aczkolwiek wzmacniający romans pozwolił mi dalej żyć. Zrobiłam to tylko i wyłącznie dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ub Re: być kochanką... IP: proxy / *.acnielsen.pl 31.12.02, 11:10 jestem taka zostawiona zona (od 5 dni). Nikt nie zdaje sobie sprawy, jak to boli, kiedy ukochany, idealny maz stwierdza, ze nie jestem dla niego odpowiednia kochanka. Przyjaciolka owszem, jak najbardziej, tylko nie kochanka. Najwiekszy policzek, jaki dalo mi zycie. I jak z tym zyc, wiedzac, ze maz nie pragnie ciebie? Co wiecej ma inna. I jest to jedyna osoba na swiecie, ktora naprawde nienawidze. Odpowiedz Link Zgłoś
niuniek6 Re: być kochanką... 31.12.02, 11:24 nie boj nic - ona tez mu sie znudzi:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anda Re: być kochanką... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 17:11 A ja bylam kochanka i to bylo straszne. Niemoc. Swiadomosc, ze on ma zone i dziecko. Ukrywanie sie w mieszkaniu. Zadnego manifestowania uczuc. I potworne poczucie winy, ze rani sie innych. I kiedy to sie skonczylo to okazalo sie, ze jego zona tez miala kogos od jakiegos czasu, ale i tak winna rozpadu malzenstwa byla kochanka meza, czyli ja. Bardzo nieprzyjemne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: john1@poczta.gazet Re: być kochanką... IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 31.12.02, 18:20 Być kochanką/iem to wspaniała rzecz, tylko trzeba do tego dorosnąć. Godzenie się na taki stan rzeczy wymaga od dwojga parterów pewnwej wiedzy i odpowiedzialności za to co się robi. Randka na Szyszylach czy Bermudach z pożądanym partnerem/ą to wspaniała przygoda. Zaliczanie kobiety w maluchu to totalne nieporozumienie. Pamiętaj, mieć kochankę nie sprowadza się do rozpięcia rozporka. Kobieta jako kochanka to zawsze kobieta, ze wszystkimi zaletami i przywarami i ty musisz pokierować tym co się później wydarzy i ponieść za to odpowiedzialność. Jeżeli tego nie potrafisz nie pchaj się na afisz. Pamiętaj kobieta w tym przypadku nie myśli, kobieta pragnie być zawsze kobietą. I jeżeli nie potrafisz Jej zapewnić tego komfortu psychicznego odejdź. Kobieta idąc w twoje ramiona pragnie całkowitego zrozumienia zaistniałej sytuacji i Ty za to ponosisz odpowiedzialność. Jeżeli tego nie potrafisz, baw się sam ze swoimi zabawkami, a kobietą zostaw w spokoju. Kobieta jest taka jaka jest i musisz to zrozumieć, zanim cokolwiek zaczniesz działać w tym kierunku. Jeżeli nie zgadzasz się z tym napisz, a wytłumaczę Ci to. Odpowiedz Link Zgłoś
zalotnica Re: być kochanką... 02.01.03, 03:19 Podoba mi sie to co napisales. Malo jest mezczyzn, ktorzy podchodza do tematu "kobieta" z takim zrozumieniem jak Ty to przedstawiles. W zyciu moze sie wszystko przydarzyc nawet ta "niedozwolona" milosc , i jesli juz kogos dopadnie to niech juz bedzie zapewniony ten komfort psychiczny dla kobiety. Podejrzewam, ze te Twoje kochanki , to raczej wolne panienki, bo tak jakos trudno mi jest sobie wyobrazic mezatki (i to do tego z dzieciatkami) zabawiajace sie z Toba na egzotycznych wyspach... pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tygress Re: być kochanką... IP: 24.157.199.* 02.01.03, 04:31 Dobrze napisales John1 bo jak znam zycie to kochanek nie chce byc spowiednikiem, psychologiem by wysluchiwac zalow i problemow kochanki. W wiekszosci chce seksu, potwierdzenia jaki to on wspanialy mezczyzna no i spedzenia czasu jakby to byl urlop a nie codziennosc. A jak jeszcze do tego maja dojsc dzieci i opieka nad nimi to juz tutaj zazwyczaj zaczynaja sie problemy. W wiekszosci kochankowie wracaja do zon a kobiecie pozostaje zal po niespelnionych nadziejach. Odpowiedz Link Zgłoś
john1 A może eMENSA 02.01.03, 19:04 Moje motto życiowe zawsze brzmiało: „stwórz kobiecie odpowiednie warunki, a zobaczysz jaką jest naprawdę ”. I nigdy nie żałowałem tej dewizy życiowej. Było wspaniale. Ale ja jestem z innej bajki, relikt minionej epoki. Żal mi jest bardzo teraz tych mądrych, inteligentnych, przedsiębiorczych, ambitnych kobiet - przywódców stada. Są super i tak bardzo kobiece, tylko kto to zauważa i docenia. Im mądrzejsza kobieta, tym większe ma kłopoty z własną akceptacją środowiskową. Potem popadają tylko w nieakceptowane,przez ogół,układy środowiskowe i ciężko za to potem płacą. Czasami, biorąc pod uwagę mój wiek i doświadczenie życiowe, myślę o założeniu eMensy i spróbować Je skupić w jakimś układzie towarzyskim, żeby mogły nawzajem wymieniać się poglądami doświadczeniami, wzajemnie sobie pomagać. Szkoda ich marnującej się osobowości. Same nie mają na to czasu ani ochoty. Razem możemy zacząć redagować swój własny biuletyn elektroniczny czy inne periodyki. Przemyślcie to miłe Panie i napiszcie na e-mail co o tym sądzicie. john1@gazeta.poczta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdecydowany4 Re: A może eMENSA IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.01.03, 01:50 john1 napisał: > Moje motto życiowe zawsze brzmiało: > „stwórz kobiecie odpowiednie warunki, a zobaczysz jaką jest naprawdę R > 21;. > I nigdy nie żałowałem tej dewizy życiowej. Było wspaniale. Ale ja jestem z > innej bajki, relikt minionej epoki. Żal mi jest bardzo teraz tych mądrych, > inteligentnych, przedsiębiorczych, ambitnych kobiet - przywódców stada. > Są super i tak bardzo kobiece, tylko kto to zauważa i docenia. Im mądrzejsza > kobieta, tym większe ma kłopoty z własną akceptacją środowiskową. Potem > popadają tylko w nieakceptowane,przez ogół,układy środowiskowe i ciężko za to > potem płacą. Czasami, biorąc pod uwagę mój wiek i doświadczenie życiowe, myślę Brawo brawo widzę, że kolega odrobił lekcje. Chcesz zdobyć kobietę daj jej się wygadać. Ja postawiłem sprawę ginekologicznie prosto.........i nic. Życzę szczęścia może spragnione intelektualistki same Ci wejdą do łózka. Oby. Pozdrawiam, > o założeniu eMensy i spróbować Je skupić w jakimś układzie towarzyskim, żeby > mogły nawzajem wymieniać się poglądami doświadczeniami, wzajemnie sobie > pomagać. Szkoda ich marnującej się osobowości. Same nie mają na to czasu ani > ochoty. Razem możemy zacząć redagować swój własny biuletyn elektroniczny czy > inne periodyki. Przemyślcie to miłe Panie i napiszcie na e-mail co o tym > sądzicie. john1@gazeta.poczta.pl > Odpowiedz Link Zgłoś
chanetka Re: być kochanką... 23.03.03, 11:55 Gość portalu: john1@poczta.gazet napisał(a): > Być kochanką/iem to wspaniała rzecz, tylko trzeba do tego dorosnąć. > Godzenie się na taki stan rzeczy wymaga od dwojga parterów pewnwej wiedzy i > odpowiedzialności za to co się robi. > Tak własnie mysle,ze w tym tkwi caly sekret bycia kochanka/kochankiem.Po co sie oszukiwac..?Nie chodzi o plomienne uczucie,milosc,tylko o feromony!Do tego sie nie dojrzewa..one po prostu działaja.A jesli zadzialaja w odpowiednim kierunku i z wzajemnoscia....to tylko brac i dawac:-)Oczywiscie trzeba byc swiadomym podjetej decyzji i ewnentualnych konsekwencji.Uwazam,ze sytuacja pwinna byc jasna od poczatku -innej ewentualnosci nie biore pod uwage. Odpowiedz Link Zgłoś
serendepity Re: być kochanką... 02.01.03, 19:15 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? A skad zalozenie, ze facet kochanki jest zawsze zonaty???? A co jesli ludzie spotykaja sie dla sexu, bez wiekszych zobowiazan i nie chodzi wcale o jakies uczucia. Np sa znajomymi i lubia uprawiac sex ze soba?? Przeciez to tez jest kochanek i kochanka??? Oczywiscie to tez kwestia dorosniecia do czegos takiego, zeby nie bylo potem nieporozumien, ze kobieta liczy na cos wiecej albo facet. W kazdym razie jest to jak najbardziej mozliwe, wykonalne i nie nalezy od razu mieszkac do tego jakis wiekszych uczuc. Serendepity. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdecydowany4 Re: być kochanką... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.01.03, 11:21 serendepity napisała: > Oczywiscie to tez kwestia dorosniecia do czegos takiego, zeby nie bylo potem > nieporozumien, ze kobieta liczy na cos wiecej albo facet. > W kazdym razie jest to jak najbardziej mozliwe, wykonalne i nie nalezy od razu > mieszkac do tego jakis wiekszych uczuc. > > . Brawo to jest pierwsza rozsądna postawa z jaką się zetknąłem do tej pory. Usiłowałem znależć jakąś równie dojrzałą panią dla której byłby to jedynie miły przerywnik bez całej otoczki uczuciowej i rozbijania czyichkolwiek związków - bezskutecznie. Gdyby takich jak Serendepity było więcej na tym forum to świat ( a napewno mój ) byłby ciekawszy. W razie czego proszę o kontakt na priva zdecydowany4@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
serendepity Re: być kochanką... 03.01.03, 21:49 Gość portalu: zdecydowany4 napisał(a): > Gdyby takich jak Serendepity było więcej na tym forum to świat > ( a napewno mój ) byłby ciekawszy. W razie czego proszę o kontakt na priva > zdecydowany4@gazeta.pl Witaj, czas moich przygod juz sie zakonczyl i od pol roku jestem szczesliwa mezatka. To co przezylam jest moje i nie zaluje tego. Nikomu przynajmniej nie rozbilam zadnego zwiazku a z bylym kochankiem utrzymuje kolezenskie kontakty. Zmartwie Cie troche, ale nie znam zadnej dziewczyny (duzo to ich nie znam), ktora by poszla na cos takiego. Podejrzewam, ze wiekszosc moich kolezanek probowalaby zdobyc faceta dla siebie gdyby im sie bardziej spodobal i caly urok ukladu by prysl. Pozdrowienia Serenedepity. Odpowiedz Link Zgłoś
hanna68 Re: być kochanką... 03.01.03, 11:52 Kochanki to nie tylko złodziejki cudzych mężów (w końcu kochankami zostają też wolni faceci) ani też nieszczęśliwe kobiety. Czasami pojawia sie między mężczyzną a kobietą ta jakaś chemia, która sprawia, że myślisz tylko o jednym... Nie masz zamiaru zmieniać niczego w swoim, czy jego zyciu. Nie chcesz deklaracji w stylu: odejdę od żony a ty zostaw męża. To nie o to chodzi. Chcesz po prostu troche przyjemności. Chcesz by po kilku czy kilkunastu latach małżeństwa ktoś na nowo dostrzegł w tobie KOBIETĘ, tylko i wyłącznie kobietę a nie matkę, gosposię, opiekunkę itp, itd. Chcesz znowu widzieć ten błysk w oku mężczyzny, czuć ten dreszcz. A potem silniejsza wracasz do domu i masz więcej cierpliwości a może wyrozumiałości dla tego samca, który z kolejną puszką piwa , po ciężkim i stresującym dniu spędza kolejny wieczór na kanapie. A gdy będzie Ci znowu źle, wyślesz SMS-a lub maila spotkasz się gdzieś z tym drugim, spędzicie razem kolejne kilka cudownych chwil, które dla Was obojga będą odskocznią, zabawą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: on Re: hanna68 IP: proxy / 10.120.23.* 03.01.03, 13:23 Ciekawe zapatrywania (ale w pełni się z nimi zgadzam). Szkoda że więcej pań nie myśli podobnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: plum Re: hanna68 IP: 213.77.81.* 07.01.03, 12:24 Gość portalu: on napisał(a): > Ciekawe zapatrywania (ale w pełni się z nimi zgadzam). Szkoda że więcej pań nie> myśli podobnie mysla tak na ogol te, ktore maja dom, meza ktorego nawet ciagle jeszcze lubia , i -najczesciej-dzieci dla ktorych nie rozbija swojego malzenstwa z powodu jakiegos tam romansu. te ktore wchodza w nowy uklad tylko dla chwil przyjemnosci i "doladowania" swojej kobiecosci cieplem i uwielbieniem - i doskonale wiedza ze to tylko chwile - bo codzienne zycie z obiektem romansu byloby gorsze niz z obecnym mezem ;)) ale wtedy wymagaja takiego samego "niezaangazowania" ze strony kochanka - wiec..bron obosieczna ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Izka Re: hanna68 IP: *.univ.szczecin.pl 08.01.03, 11:32 Gość portalu: on napisał(a): > Ciekawe zapatrywania (ale w pełni się z nimi zgadzam). Szkoda że więcej pań nie > > myśli podobnie A mysli mysli, Hanna ma racje tak samo jak i brzoskwinka. Sama atrakcja byc atrakcyjna w oczach innego faceta a nie upierdliwego tetryka. Bo do tego z czasem sie sprowadza. Przyzwyczajenie robi swoje i wtedy jestesmy tylko do garow. A taki skok w bok bez zobowiazan to ekscytujaca pociagajaca wspaniała przygoda warta niejednego grzechu!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktoś Re: być kochanką... IP: proxy / 10.120.23.* 03.01.03, 13:48 Ciekawe czemu żaden pan nie pisze jestem / byłem kochankiem. Wypowiadają sie same panie. Czy to oznaka zmiany mentalności kobiet - nie boją sie już mówic otwarcie że ich partnerzy nie spełnili pokładanych w nich nadzieji, czy też panowie są tak pewni swej roli przewódców przypisywanych im od wieków, i należnych im praw, że przyzwolenie społeczne na posiadanie przez mężczyzny kochanki uważają za cos oczywistego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: brzoskwinka Re: być kochanką... IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 03.01.03, 23:07 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? _________ szczerze powiedziawszy ja zwracalabym sie do drugiej czesci definicji jaka nam podsuwasz. O ile poznalam zycie i historie roznych osob, wydaje mi sie ze ludzie po prostu szukaja ciepla i zrozumienia, a to najlatwiej odkryc w ramionach drugiej osoby, kiedy ta nic nie mowi, nie ma o nic pretensji - bez zobowiazan. Uklad pomiedzy kochankami jest w jakis sposob doskonalym ukladem - nie ma problemow - co najwyzej jak zgrac sie czasowo, robi sie tylko przyjemosci. To dopiero swiat zewnetrzny ocenia postepowanie ludzi. Kochankowie swoje spotkania idealizuja. Przeciez czesto czlowiek dziala pod wplywem chwili, emocji. I tak rodzi sie romans. Niechcacy. A co do kobiet - mysle ze czasy sa teraz takie ze trudno ludziom parowac sie i czasem po prostu latwiej znalezc kochanka. Jest to jakas forma desperacji: nie moze znalezc sobie faceta na stale, wiec znajduje sobie kochanka. A - jak swiat stary - zawsze znajdzie sie taki ..kutafon.. ktory bedzie oszukiwal zone i korzystal z innej kobiety - bo uwazam ze tak nalezy to nazwac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: john1@poczta.gazet Re: być kochanką??? IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 04.01.03, 14:11 Zgadzam się z Tobą tylko nie do końca. No bo co zrobić z tymi największymi kutaf.... naszej historii Mickiewiczem, Słowackim i innymi sławnymi światowymi ludźmi nie mówiąc już o pierwszych sławnych kochankach Adamie i Ewie oraz ich dzieciach. Jak nazwać dzieci z tego związku, aż się boję pomyśleć jak byś ich nazwała. Jeżeli to jest prawdą co piszecie to proponuję wyrzucić i Mickiewicza, Slowackiego i większość impresjonistów i wiele, wiele bardzo znanych, szanowanych ludzi z piedestału publicznego i zrobić normalną chińską rewolucję moralno-kulturalną zgodnie z jedynie Waszymi słusznymi zasadami i przekonaniami. I to od zaraz " Oda do młodości" poszła w niepamięć, bo napisał ją największy ??? tamtych wszechczasów. A Wasze dzieci niech czytają i uczą się na pamięć jedynie tylko Waszych sentancji i wypowiedzi z tego forum. W nicość odejdzie miłość i uczucie z naszego życia, chociażby ta chwilowa, bo tylko taka w większości przypadków pozostała i bardzo proszę o powrót do prawa pierwszej nocy, inkwizycji i innych tamtejszych obyczajów i zasad stworzonych przez jedynie porządnych i uczciwych ludzi. To pozwoli Polsce usadowić i umocnić swoją pozycję na pierwszym miejcsu krajów, nie ważne zresztą, z której strony tabeli. To nic, że bezrobocie będzie 100 %. Ale jedynie słuszna prawda będzie obowiązywać w tym kraju i tak trzymać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ruda Re: być kochanką... IP: *.chelm.sdi.tpnet.pl 08.01.03, 00:12 Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? Powiem tak... z autopsji wiem, ze kochanki sa po prostu NAIWNE!!! Koniec, kropka Odpowiedz Link Zgłoś
romance Re: być kochanką... 08.01.03, 03:19 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? To wszystko zalezy od tego w jakim stopniu partner byl z nimi uczciwy. Jesli wiedzialy na poczatku znajomosci o tym, ze partner pozostaje juz w zwiazku, to bedzie to pierwsze. (Tylko po co ten dran zawraca jej glowe ?) Jesli kobieta dowiaduje sie o zonie, dzieciach, itp. po jej zaangazowaniu uczuciowym , to bedzie to drugie. (Tylko dlaczego ten dran ja oszukiwal ?) Odpowiedz Link Zgłoś
charlota Re: być kochanką... 21.03.03, 10:28 yh napisała: > Kochanki- to wyrachowane, egoistyczne i zakłamane złodziejki cudzych mężów > czy kobiety tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony? Myślę,ze tak samo nieszczęśliwe jak zdradzane żony. Nie chciałabym nigdy byc w takiej sytuacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: małgosia Re: być kochanką... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 13:09 Po pewnym czasie na pewno są nieszczęśliwe, bo nie mogą mieć faceta w pełni dla siebie. Tylko, że jest to nieszczęscie na swoje żądanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: thilil Re: być kochanką... IP: 195.116.92.* 21.03.03, 13:27 Wszystkie kobiety - w tym, zdardzone żony i kochanki są szczęśliwe dopuki nie czują się zaniedbywane i niekochane. Dbajcie więc Panowie o nas i kochajcie, a ominie Was tłuczenie wałkiem albo przytrzaśnięcie drzwiami, tudzież podobne "pieszczoty". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieobiektywna Re: być kochanką... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.03.03, 14:31 Oczywiście kochanka wie,co robi. Nawet, jeśli wydaje się jej, że nie rozbija cudzego małżeństwa, to jednak istotnie na nie wpływa.Wina niewątpliwie leży głównie po stronie "wesołego" męża, ale ta trzecia też ma rozum. Każdej kochance życzę, aby w swoim małżeństwie stała się zdradzaną żoną!Wtedy pogadamy o tym, czy warto... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: była "kochanka" dzięki za życzenia:-) IP: 203.42.23.* 21.03.03, 22:32 a co powiecie "nieobiektywne" na panów, co nie mają w zwyczaju chwalić się posiadaniem żony i dzieci? czasem takie historyjki trwają dość długo, zależnie od tego, jak dobrze on kłamie i od doświadczenia "kochanki" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gala Re: dzięki za życzenia:-) IP: *.dial.proxad.net 23.03.03, 14:28 Jestem kochanka, od 9 lat tego samego kochanka, nie czuje sie zlodziejka ani bynajmniej nie czuje sie nieszczesliwa, wrecz przeciwnie, korzystamy z kazdej okazji by byc ze soba, na nic wiecej nie liczac, w dodatku jestesmy w tej komfo.irtowej sytuacji, ze nie musimy sie liczyc z komplikacjami w postaci ewentualnego potomstwa. Jest to zwiazek dwoch osob, ktore sie nawzajem potzebuja dla samego szczescia obcowania ze soba, dzielenia radosci i przyjemnosci z tegoz, ale i mozliwosci moralnego wspierania sie w problemach, ktorych kazdemu z nas dostarcza zycie. Szczescie, ktore czerpiemy z obcowania ze soba dotyczy wylacznie nas i nie mamy potrzeby manifestowania go swiatu, nasi "slubni" partnerzy nie wiedza nic o naszym zwiazku i nie sa z jego powodu nieszczesliwi. Nie zamierzam sie ani kajac ani rozgrzeszac, zyje wg zasady "carpe diem" w nadziei, ze przed nami nastepne conajmniej tyle lat. Odpowiedz Link Zgłoś