n_nicky
04.05.06, 23:50
Spróbujcie wyobrazić sobie sytuację, w której istnieją kobiety i mężczyźni,
ale nie istnieje kobiecość i męskość. Co by się wówczas stało? Co by się
zmieniło, a co nie?
Nawiązując, czy fakt bycia kobietą wystarcza, by uważać się za kobiecą? Kto to
jest kobieta niekobieca? I czy prawdziwe jest stwierdzenie S. de Beauvoir „nie
rodzimy się kobietami, ale stajemy się nimi”? Jak pielęgnować naszą kobiecość?
wydaje się być ona tematem dość błahym i często poruszanym, także na forach,
ale tak naprawdę nikt nie potrafi jej zdefiniować, dla każdego oznacza ona co
innego (zwłaszcza dla mężczyzn ;)) Czy np. kobieta z wygoloną głową może być
kobieca? Chyba łatwiej jest zdefiniować męskiego i niemęskiego mężczyznę niż
kobiecą i niekobiecą kobietę...jak wam się wydaje?