isobel2
07.05.06, 20:11
Mam chlopaka ktorego bardzo kocham. Spedzajac z Nim czas, czuje sie
szczesliwa. On rowniez powtarza ze jest Mu ze mna rewelacyjnie. Snujemy plany
malzenskie. Tyle ze to nie jest taka sielanka jak moze sie wydawac. Czasami,
srednio raz w tygodniu, przychodzi taka chwila ze chce wszytsko rzucic, zostac
sama, nie robic nic. To uczucie jest trudne do opisania, wydaje mi sie ze jest
to stan depresyjny. Tyle tylko ze jesli napotkam jakakowliek osobe na swej
drodze w tej zlej chwili, robie sie agresywna i okrutna. Ta osoba jest
najczesciej moj ukochany. Zaczynam sie klocic, a ja przeistaczam sie w
zupelnie inna osobe niz jestem nacodzien. Uzywam wulgazryzmow, wyrzucam
wszytskie rzeczy ktore dostalam od Niego, wyrzucam Go z domu, bije Go. Wiem,
ze ponosze za to calkowita odpowiedzialnosc, ale w tych chwilach ja naprawde
nad soba nie panuje. Prosze pomozcie! Gdzie moge szukac pomocy, w jaki sposob
sie leczyc? Dodam ze nie naduzywam alkoholu, narkotykow, nic. Jestem
wyksztalcna osoba, ktora przez otoczenie odbierana jest za mila i dobra osobe.