dirgone
12.05.06, 15:34
Ostatnio analizowałam podział obowiązków w związku z moją połówką i doszłam do
wniosku, że mam chyba jakieś odchyły.
Pranie - nienawidzę, jak On wrzuca ciuchy do pralki, zawsze robię to ja -
segreguję, dzielę i tak dalej. Prania nie wstawiam,czekam aż on to zrobi (mam
jakąś koszmarną awersję do proszku do prania i przycisków). Potem nie wieszam.
Robi to On.
Zakupy (większe) - robię sama albo z nim. Nigdy on sam. To akurat zrozumiałe,
bo on zje wszystko, co się mu da, a ja jestem wybredna do granic możliwości i
wybór jedzenia jest dla mnie bardzo ważny.
Sprzątanie - nie ścieram kurzy, nie odkurzam, nie zamiatam, nie myję podłogi.
Za to układam w szafkach. Moich i jego - nie wybrażam sobie, że mógłby mi w
złe miejsce bluzke położyć. A jemu to wszystko jedno.
Prasowanie - prawie tylko ja. To znaczy on czasami swoje rzeczy, ale gdyby
uprasowałby mi coś... On potrafi i to dobrze, ale to Mój ciuch!
Mycie naczyń - dla mnie może gnić. Zmywa on.
Szafki w kuchni. Tylko ja się orientuję w porządku w szafkach i w lodówce.
Jest on dziwny i mało rozsądny,ale nie lubie, jak mi go ktoś psuje.
To chyba dużo o mnie mówi. Jakąś maniaczką układania wszystkiego jestem chyba.
Też tak macie?