Podział obowiązków w związku

12.05.06, 15:34
Ostatnio analizowałam podział obowiązków w związku z moją połówką i doszłam do
wniosku, że mam chyba jakieś odchyły.
Pranie - nienawidzę, jak On wrzuca ciuchy do pralki, zawsze robię to ja -
segreguję, dzielę i tak dalej. Prania nie wstawiam,czekam aż on to zrobi (mam
jakąś koszmarną awersję do proszku do prania i przycisków). Potem nie wieszam.
Robi to On.
Zakupy (większe) - robię sama albo z nim. Nigdy on sam. To akurat zrozumiałe,
bo on zje wszystko, co się mu da, a ja jestem wybredna do granic możliwości i
wybór jedzenia jest dla mnie bardzo ważny.
Sprzątanie - nie ścieram kurzy, nie odkurzam, nie zamiatam, nie myję podłogi.
Za to układam w szafkach. Moich i jego - nie wybrażam sobie, że mógłby mi w
złe miejsce bluzke położyć. A jemu to wszystko jedno.
Prasowanie - prawie tylko ja. To znaczy on czasami swoje rzeczy, ale gdyby
uprasowałby mi coś... On potrafi i to dobrze, ale to Mój ciuch!
Mycie naczyń - dla mnie może gnić. Zmywa on.
Szafki w kuchni. Tylko ja się orientuję w porządku w szafkach i w lodówce.
Jest on dziwny i mało rozsądny,ale nie lubie, jak mi go ktoś psuje.

To chyba dużo o mnie mówi. Jakąś maniaczką układania wszystkiego jestem chyba.
Też tak macie?
    • iberia30 Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 15:39
      mieszkalas kiedys sama?wtedy tez nie pralas?nie zmywalas?
      • dirgone Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 15:45
        Och, mieszkałam. Prałam i zmywałam, bo inaczej by mnie nie chciał ;)
        chodzi mi o to, że pewne dziedziny mnie totalnie nie interesują i bym się
        najchętniej do nich nie dotykała, a inne są tylko moje i będę ich pazurami bronić.
        • dr.verte Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 16:23
          dirgone napisała:

          > Och, mieszkałam. Prałam i zmywałam, bo inaczej by mnie nie chciał ;)
          > chodzi mi o to, że pewne dziedziny mnie totalnie nie interesują i bym się
          > najchętniej do nich nie dotykała,a inne są tylko moje i będę ich pazurami bron
          > ić.


          to ja bym się z tobą nie żenił
          • piekielnica1 Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 22:08
            dr.verte napisał:

            > to ja bym się z tobą nie żenił

            I słusznie, skoro umowa ze służącą ma być poświadczona świadectwem ślubu, to
            wybór musi być bardzo staranny.
            0j, też sobie żartuję

    • bitch.with.a.brain Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 17:34
      Ja tak nie mam,bo mnie wiekszosc rzeczy nei obchodzi:)

      Pranie wrzucam do pralki i nastawiam,ale zwykle zapominam o wyjeciu i by zgnilo
      gdyby on nei rozwiesil. W szafkach nie ukladam. Jak prasuję to tylko czasem coś
      dla siebie,jak mam jakąs wazną okazję.Na codzień mam ciuchy który nie wymagają
      prasowania.
      Nie sprzatam,nie odkurzam - raz w tygodniu mamy zamówione sprzatanie,reszte robi
      on bo to jemu bardziej przeszkadza.
      Zakupy duże robimy razem,bo trzeba to potem przynieść do domu.codzienne robi on,
      bo ja mogłabym nie jeść:)
    • ania.downar Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 17:42
      No ja tez tak nie mam. Uwielbiam zmywac, prasowanie mnie odpreza. Gotowanie
      mnie drazni, bo trzeba pilnowac, ale nie jakos tragicznie.
      Nie lubie jedynie mycia okien i odkurzania, ale pozbylam sie dywanow, a mycie
      podlogi tak mnie nie odstrecza.

      Faktem jednak jest, ze robie to wszystko gdy "mnie najdzie". Ale nachodzi
      czesto, wiec tez nie problem.

      Ja ogolnie zauwazylam, ze robie te rzeczy jakos bezwiednie. W sensie, ze jak to
      robie to odplywam myslami i jestem gdzie indziej niz przy desce do prasowania,
      choc kontroli nie trace... :-)

      Acha, kura domowa nie jestem, zeby mi tu ktos nie wyskoczyl z takim tekstem :-D
    • potworska Re: Podział obowiązków w związku 12.05.06, 22:28
      dirgone napisała:

      > Ostatnio analizowałam podział obowiązków w związku z moją połówką i doszłam do
      > wniosku, że mam chyba jakieś odchyły.
      > Pranie - nienawidzę, jak On wrzuca ciuchy do pralki, zawsze robię to ja -
      > segreguję, dzielę i tak dalej. Prania nie wstawiam,czekam aż on to zrobi (mam
      > jakąś koszmarną awersję do proszku do prania i przycisków). Potem nie wieszam.
      > Robi to On.
      > Zakupy (większe) - robię sama albo z nim. Nigdy on sam. To akurat zrozumiałe,
      > bo on zje wszystko, co się mu da, a ja jestem wybredna do granic możliwości i
      > wybór jedzenia jest dla mnie bardzo ważny.
      > Sprzątanie - nie ścieram kurzy, nie odkurzam, nie zamiatam, nie myję podłogi.
      > Za to układam w szafkach. Moich i jego - nie wybrażam sobie, że mógłby mi w
      > złe miejsce bluzke położyć. A jemu to wszystko jedno.
      > Prasowanie - prawie tylko ja. To znaczy on czasami swoje rzeczy, ale gdyby
      > uprasowałby mi coś... On potrafi i to dobrze, ale to Mój ciuch!
      > Mycie naczyń - dla mnie może gnić. Zmywa on.
      > Szafki w kuchni. Tylko ja się orientuję w porządku w szafkach i w lodówce.
      > Jest on dziwny i mało rozsądny,ale nie lubie, jak mi go ktoś psuje.
      >
      > To chyba dużo o mnie mówi. Jakąś maniaczką układania wszystkiego jestem chyba.
      > Też tak macie?



      Mysle, że nadszed czas stworzenia pralki bez przycisków. Nabyj w tym celu
      poradnik Adama Slodowego Zrob to sam, pol kilo korka, dwa zwoje blachy, mlotek,
      mikrofon, dwa glosniki od magnetofonu szpulowego i beben od starej pralki.
      Przejdz na diete wodną.
      Zatrudnij gosposie, najlepiej wietnamska, zwiekszysz szanse polki na prace przy
      straganie z dresami za 9,99.
      Kupuj rzeczy z grempliny, one sie nie gniota i odpadnie prasowanie.
      Wstaw do mieszkania saturator ze szklanką na lancuchu, plucz ja w wodzie o
      zamknietym obiegu, taniej i bez wysilku.
Pełna wersja