czy milosc wystarczy...

12.05.06, 21:15
zdecydowalam sie na zycie z facetem poza granicami Polski, zostawilam
wszystko rodzicow, przjaciol, swietna prace i pojechalam... a teraz dusze
sie... brak mi niezaleznosci, pogaduszek z psiapsiolkami przy porannej kawce,
mojej pracy:( na razie nie pracuje bo ucze sie jezyka wiec o dobrej pracy
moge na razie zapomniec.. i przez to sa klotnie, bo mowie, ze mi zle, ze moze
sprobujemy na odleglosc a on , ze na odleglosc odpada... naprawde sie
mecze... czy milosc do mezczyzny moze zagluszyc jej wewnetrzne wolanie o
spelnienie?
    • wichrowe_wzgorza Re: czy milosc wystarczy... 12.05.06, 21:28
      Trudny problem. Czy On jest tez twoim pryjacielem? To wazne w pierwszymokresie
      "przeszczepienia sie"?
      Przyjaciele pozostawieni rzeczywiscie "kusza", tesknota jest silna, ale czy
      daloby Ci szczescie powrocenie tu i tesknota za kims, kogo, jak piszesz kochasz?
    • tylko-slowa Re: czy milosc wystarczy... 12.05.06, 22:10
      w moim wypadku milosc nie wystarczala....nie wyjechalam z kraju, zwiazek sie rozpadl... a w Polsce nie możecie spróbować??
      • zuzaas Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 10:17
        nie ma takiej mozliwosci poniewz od 20 lat jest na obczyznie prowadzi tu
        interes i nie widzi swojej przyszlosci w Polsce.
    • serrailler Re: czy milosc wystarczy... 12.05.06, 22:19
      Też się nad tym zastanawiam... to znaczy, ja jestem przed takim wyjazdem. Nie
      ma innej możliwości, żebyśmy dalej mieszkali na odległość, więc dla mnie to już
      podjęta decyzja... Ale im bliżej wyjazdu tym bardziej się boję... dokładnie
      tego samego.

      A mogę się zapytać, gdzie mieszkasz? I czy to daleko od Polski.

      Odpowiedź na pytanie... to chyba wszystko zależy od definicji miłości. Ale też
      nie można oczekiwać, że samą miłością człowiek może żyć. Ale jedno jest pewne,
      to na pewno pomaga w znalezieniu rozwiązania.

      I jeśli nie będzie to problem, mogę się zapytać o kilka spraw? Długo tam
      mieszkasz? Czy nauka języka jest od podstaw, czy masz już jakąś bazę? Dlaczego
      się zdecydowałaś na wyjazd (tzn. poza tym, że się kochacie), czy widzisz jakieś
      rozwiązanie? Czy kiedyś mieszkaliście na odległość? Czy wcześniej mieszkaliście
      razem?

      Może jakoś da się to rozwiązać. Na pewno! A wkrótce wakacje, może wrócisz do
      Polski sobie trochę odpocząć?
      • wichrowe_wzgorza Re: czy milosc wystarczy... 12.05.06, 23:36
        Wychowanie (polskie) nas 'zakorzenilo"... heh
        Nie wiem, czy to dobrze, bo jesli milosc nie wystarcza, to pytanie podstawowe:
        'co to za milosc"?
        i czy to milosc?
        nie, nie chce dokopac, rozwazyc trzeba z wielu stron.
        • serrailler Re: czy milosc wystarczy... 12.05.06, 23:58
          Hmmm...

          wychowanie, pod jakim względem?

          Wiesz, o to chodzi właśnie, że zależy jak się spojrzy na tą miłość
          lub 'miłość'. Jak się jeszcze człowiek ekscytuje i rozczula, że teraz będzie
          się w końcu razem, że na zawsze, że każde dnie ze sobą i w ogóle romantyzm w
          czystej postaci... to jest fajnie.

          A potem przychodzi ten moment, gdy się okazuje, że: zostawiło się i dom,
          przyjaciół i pracę dla jednego człowieka. I tu trzeba stwierdzić, czy ten
          człowiek jest ważniejszy od plotkowania z koleżankami, obiadami u babci i fajną
          pracą.

          Według mnie i dla mnie tak. Ale nie można też rzucać swojego życia nie mając w
          świadomości tego, że będzie ciężko. Bo to przecież logiczne, trzeba w jakiś
          niesamowitych złudzeniach żyć myśląc, że wszystko będzie cudnie.

          Żeby coś poradzić autorce wątku - to trzeba wiedzieć coś więcej. A zresztą
          tylko ona sobie musi z tym poradzić i jej chłopak.
      • zuzaas Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 10:16
        nie mieszkam daleko bo w Niemczech i nie za dlugo bo 4 mce , moze jestem
        histeryczka ktora ktos zamknal w klatce;( tak jezyk jest od podstaw a dlaczego
        sie zdecydowalam hmm to byl taki zryw serca ... kurcze teraz na to patrzac nie
        moge uwierzyc ze tak pochopnie postapilam... ale on chyba wywarl na mnie presje
        bo stwierdzil, ze zwiazki na odleglosc nigdy sie nie sprawdzaja a tu masz
        szanse na poznanie nowego jezyka itd. Wczesniej nie mieszkalismy razem i
        spotykalismy sie dosc krotko.Tak zawsze jak jade do Polski to czuje sie jakbym
        zyla czy to normalne?
        • serrailler Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 11:48
          Skoro piszesz na forum, to wnioskuję, że szukasz porady albo podjęcia za Ciebie
          decyzji: czy zostać, czy nie?

          A mogę się dalej popytać, to może łatwiej będzie Ci się nad wszystkim
          zastanowić i więcej osób może Ci doradzic?
          Jeśli będę za dużo pytać, to się nie obrażaj. A więc...

          A jak długo się znaliście (rok? mniej?), wcześniej mieliście kontakt tylko
          przez net? czy często się spotykaliście? czy dużo spędzaliście czasu razem? czy
          poznaliście się osobiście, czy internetowo? czy rodzina była ZA Twoim wyjazdem?

          Czy gdy nauczysz się języka (na pewno będzie to szybciej w Niemczech, niż
          jakbyś uczyła się w Polsce), to możesz podjąć pracę całkiem dobrą (tzn. masz
          doświadczenie, studia etc.?). A może wystarczy ze znajomością innych języków,
          niekoniecznie niemieckim, którego się nauczysz w trakcie pracy.

          Czy wcześniej mieszkałaś sama (bo może to podwójny 'szok', że pierwszy raz na
          tak długo wyjeżdżasz z domu)? I jak wyglądają wasze kontakty? Jak ktoś pisał,
          czy jest Twoim najlepszym przyjacielem, czy dobrze Wam się układa i czy Ci
          pomaga w Tym, żebyś się tam dobrze czuła (w sensie, pomaga z językiem,
          zajęciami, znajdowaniem przyjaciół)?

          Czy masz tam kontakt z innymi (Polakami/Niemcami/etc.), czy masz jakieś zajęcie
          w ciągu dnia? Czy masz poczucie niezależności (np. że masz swoje umiejętności,
          pieniądze, doświadczenie i wiesz, że sama też sobie poradzisz)

          Jak sama widzisz, samą miłością się nie da żyć. Ale bez niej - też nie. A
          związki na odległość, według mnie, nie mają zbytniej racji bytu. To znaczy,
          jeśli można go zmienić na 'zwykły związek', to się powinno to zrobić. Bo
          sporadyczne widzenie się, maile, smy, telefony - to nic. Sama zasypiasz, sama
          spędzasz dnie, sama rozwiązujesz problemy - nie rozumiem, jak można się zgodzić
          na związek na odległość z samej siebie. Dlatego uważam, że dobrze zrobiliście,
          a Twój chłopak ma rację.

          Jeśli masz ochotę mi odpowiedzieć na te pytania, to napisz, a ja postaram się
          znaleźć jakieś pozytywy ;-) jeśli masz ochotę!
          • zuzaas Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 14:37
            sporo tych pytan:) jasne, ze odpowiem na niektore...
            -znalismy sie 3 miesiace przez net zanim sie spotkalismy, potem to byly
            spotkania raz na tydzien, czasami przjezdzal na wekeend
            -rodzice byli przeciw;(
            -mam doswiadczenia, od 18 roku pracuje i sa to dobre stanowiska, mam ukonczone
            studia <stosunki miedzynarodowe> i teraz staram sie o staz,
            -niestety ze znajomoscia j angielskiego. ktory znam nie mozna zdobyc dobrej
            pracy
            -mieszkalam juz kiedy z kims wiec to nie byla dla mnie nowa sytuacja,
            -przebywaja z kims 24h na dobe poznaje sie go od podszweki a mi nie za bardzo
            ta podszweka sie podoba, on niby sie stara zapewnic mi byt ale ja do tej pory
            bylam niezalezna pod wzgledem finansowym i nie bylam nigdy na utrzymaniu kogos
            oprocz rodzicow, czy dobrze sie uklada .. hmmm sa dni wspaniale ale sa tez
            pewne sprawy ktore mi przeszkadzaja jako kobiecie, nie chce tu o tym pisac...
            Skoro targaja mna watpliwosci to znaczy, ze cos nie tak nie mam racji...?
            • serrailler Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 16:29
              Dałam kilka pytań, żeby się rozeznać w sytuacji, bo wiesz co innego wyjazd
              dziewczyny po maturze, bez języków, doświadczenia, a co innego, gdy masz
              doświadczenie zawodowe i studia.

              Zacznę od końca... to, że targają Tobą wątpliwości, to wcale nie znaczy, że coś
              jest zupełnie nie tak i to koniec i powinnaś wracać. Nie znam wielu związków, w
              których wszystko od samego początku jest idealne. Są trudniejsze momenty, są
              łatwiejsze, ale dają radę. I to, że pojawiają się u Ciebie wątpliwości, to
              chyba normalna sprawa, bo po części zrezygnowałaś ze swojego życia, dla niego.
              I to, że zawsze byłaś niezależna i NAGLE jesteś na jego "utrzymaniu". To jest
              problem, bo wolałabyś, żeby samemu odpowiadać za siebie, swoje finanse. I
              dlatego trudno się przyzwyczaić.

              ALE.... On jest świadomy tego, że zrezygnowałaś z pracy. On wie, że musi was
              utrzymać. On to wie i jeśliby mu to nie odpowiadało, to nie proponowałby,
              żebyście razem zamieszkali, nieprawdaż? Jeśli on nie robi z tego kłopotu, to
              powinnaś postarać się to sama zaakceptować, że TERAZ on będzie za WAS
              odpowiadać, ale to nie jest tak, że będzie to trwało zawsze. Nauczysz się
              języka, może udałoby się Ci zrobić jakiś kurs/studia podyplomowe (w j.
              angielskim, czy studia po niemiecku, choć będzie to trudne i trochę potrwa) czy
              kursy - po papierek niemieckiej szkoły zawsze się przyda...

              Jeśli on chce, żebyś z nim była, to spróbuj się przyzwyczaić do tego, że na
              razie to okres przejściowy. Rozumiem, że to ciężkie, nagle nie mieć zajęcia,
              czy posady o równym prestiżu co w Polsce. Ale przecież dobrze wiesz, że to nie
              będzie trwało wiecznie. A firmy polsko-niemieckie, przecież rozwija się handel
              z Polską, na pewno wielu z nich potrzebuje speców od kontaktów z Polską. Nie
              wiem, czy wielu Niemców zna polski (;-)), ale Ty na pewno jesteś
              bezkonkurencyjna z polskim, więc to jest atut. Znasz angielski, a firmy typowo
              międzynarodowe, gdzie językiem jakim się wszyscy posługują jest angielski -
              masz doświadczenie i dobre studia (o takim profilu), to choć bez niemieckiego -
              co Ci szkodzi wysyłać CV. Próbuj, nie wstydź się i korzystaj z tego.

              W całej rozciągłości zgadzam się z big2.munich... Wykorzystaj ten moment, gdy
              On jest w stanie Was utrzymać do nauki niemieckiego, bo to jest NAJWAŻNIEJSZE.
              Sama zobaczysz, że będzie coraz lepiej. Choć to niestety nie zmieni się w pół
              roku. Więc skoro masz teraz czas - po pierwsze: język, język, język. Możesz
              mieć dość, ale musisz to przejść.

              Jeśli się uda staraj się znaleźć zajęcie - wykorzystaj znajomość języków (w tym
              polskiego, może ktoś potrzebuje nauczycieli polskiego, np. handlowcy w firmach
              polsko-niemieckich, z kontaktami z Polską ... kto wie, jeśli masz
              zacięcie/doświadcznie pedagogiczne, można spróbować) i swoje doświadcznie. Choć
              zdaję sobie sprawę, że wolałabyś pracować, to jeśli na razie się nie da, próbuj
              szukać staży w firmach międzynarodowych, gdzie szukają znajomości języków
              słowiańskich, angielskiego. Nie zarobisz za wiele, ale będzie to trochę
              pieniędzy. Nawet jeśli będzie to czysty wolontariat - będziesz mieć styczność z
              językiem i spędzisz jakoś czas.

              I najważniejsze: kontakt z ludźmi. Polakami/Niemcami/cudzoziemcami. Istytucje
              polonijne, czy po prostu osoby, które w Niemczech studiują, polskie au-pair.
              Jest masa możliwości. Najlepiej rozwijaj znajomości Twojego chłopaka, próbuj
              się z nimi dogadać, z jego rodziną etc. Byleby nie być samemu!

              Co do tego, że inaczej jest z kimś być na odległość, na weekend, a potem
              mieszkać.... Hmmm... no, to są właśnie uroki związku. Zresztą mieszkałaś już z
              kimś to wiesz. I choć może nie znaliście się długo przed przeprowadzką, to
              wcale nie znaczy, że to nie była dobra decyzja. Związki na odległość są
              ciężkie, zresztą wiesz. Ale chyba już lepiej być razem, nie?

              I znam pary, które znały się 2 tygodnie i zamieszkały razem i są już po kilka
              lat razem i są szczęśliwi. Są też pary będące ze sobą po 5 lat i nagle razem
              zamieszkują i się szybko rozstają. Więc to wszystko zależy od ludzi.

              I zapamiętaj, że On chce z Tobą być, chce Ci zapewnić byt - no i to się liczy.
              Co innego fakt, że wolałabyś być niezależna finansowo, skoro tyle lat to
              robiłaś, to nie jest dziwne, że nagle jest to krępujące, gdy sama się nie
              utrzymujesz, a on dba o finanse w domu. Jeśli on ci nie robi z tego powodu
              wymowek (przeciez wie, ze nie znasz jezyka JESZCZE, ale wie, ze masz
              doswiadczenie/wykształcenie i prace znajdziesz na pewno w najblizszym czasie) i
              zgadza sie na to, to nie macie problemu :-) Po prostu TY musisz sie
              przyzwyczaic, ze na razie on bedzie pracowac, a Ty dopiero za jakis czas. I
              pomysl sobie, ze bedac w Niemczech w ciagu naprawde wcale nie takiego dlugiego
              czasu mozesz sie jezyka dobrze nauczyc, a bedac w Polsce tylko na kursach, na
              pewno tego nie osiagnelabys tak szybko.

              A poza tym ludzie nie sa idealni. Wiadomo, ze kazdy ma mase wad. On Cie pewnie
              irytuje ta sama iloscia rzeczy, jaka Ty go irytujesz i trzeba sie z tym
              pogodzic. Piszesz o milosci - wiec dlatego warto sie postarac. I moze te
              sprawy, ktore Tobie przeszkadzaja, to sa dla niego drobnostki, ktore moze
              zmienic. Musicie duzo rozmawiac.

              A co do mentalnosci niemieckiej i zycia tam. Jak pisze big2.munich - sama
              zobaczysz, ze sie powoli bedziesz przyzwyczajac. I jak pisze, ten poczatkowy
              okres osamotnienia minie. Grunt to miec w sobie oparcie. I rozmowa z nim o tym,
              ze Ci zle, ze sie boisz, ze jest inaczej. I skoro rodzice nie byli ZA wyjazdem,
              to nie pozwol, zeby teraz na Ciebie wplywali, skoro sie nie czujesz pewna
              swojej decyzji. Bo wrocisz do Polski i co... i mozesz miec poczucie, ze mozna
              bylo sie troche bardziej postarac razem, a by sie udalo. Bo z milosci nie
              powinno sie rezygnowac za szybko.

              Probuj znalezc kontakt z innymi Polkami mieszkajacymi niedaleko, to na pewno
              wiele Ci da, a jestem przekonana, ze jest wiele dziewczyn w podobnej sytuacji i
              mozecie sobie razem pomoc.

              I watpliwosci to nic zlego, mozesz sie zastanowic, zmienic cos. Gorzej jakbys
              zyla w bajce i tylko plakala i narzekala. A Ty sie starasz, wiec jestem
              przekonana, ze za kilka miesiecy, gdy bedziesz miala zajecie (np. staz, kurs
              niemieckiego etc.) - bedziesz sie juz inaczej czula.

              Pozdrawiam serdecznie i nie poddawaj sie!
              • zuzaas Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 17:47
                przydalaby mi sie tutaj taka dobra duszyczka jak Ty:)
                Dziekuje za madre rady i spostrzezenia, napisze zapewne za jakis czas na formu
                moze z Niemiec a moze z Polski, ktoz to wiem ... chyba tylko ON:)

                Pozdrawiam cieplo zuza.
    • big2.munich Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 15:05
      Rozumiem Twoje rozterki - wyjechalam do Niemiec jakies 7 lat ze wzgledu wlasnie
      na milosc. Byla to moze troche inna sytuacja, bo ja juz wczesniej mieszkalam 4
      lata w BRD i znalam ten jezyk, ale w zupelnie innym regionie.
      Wyjazd do Monachium byl dla mnie czyms nowym - nie mialam wizy na staly pobyt,
      a wtedy Polska nie nalezala jeszcze do Unii i Bawarczycy robili mi mnostwo jak
      chcialam podjac (bardziej dla rozrywki niz z potrzeb finansowych) jakkolwiek
      prace.
      Najwazniejsze jest abys poznala jakichs nowych ludzi - moze ktos z kursu?
      Niekoniecznie Polakow - niestety baaardzo czesto jest tak, ze Polak Polakowi na
      Zachodzie wilkiem. Trzeba bardzo uwazac - sa cholernie zazdrosni i zawistni,
      bron Boze, aby Ci sie lepiej powodzila niz im. Na szczescie nie wszyscy sa
      tacy - znam kilka cudownych polskich rodzin.
      Cztery miesiace to krotki okres czasu i Twoje rozterki prawdopodbnie wkrotce
      mina jak juz poznasz jak funkcjonuje zycie w BRD.
      Najwzniejsze abys na poczatek bardzo dobrze nauczyla sie jezyka - jezeli teraz
      tego nie zrobisz, to potem juz nigdy nie znajdziesz na to czasu. Dlatego
      wykorzystaj to, ze teraz nie pracujesz - ucz sie slowek, jak najwiecej ogladaj
      niemiecka tv i czytaj tez niemiecka babska prase. To bardzo pomaga. Staraj sie
      tez nawiazac kontakt z Niemcami z Twojej okolicy np. w klubie fitnes. Niemcy sa
      ciezcy w konatktach z bliznimi, ale na Twoje potrzeby (chodzi o nauke jezyka)
      troche pogaduszek w klubie fitnes wystarczy.
      Nie zalamuj sie - ten piekielny okres, kiedy sie czlowiek czuje bezwartosciowy
      i trapia go rozterki - minie.
      Jesli chcesz mozesz do mnie pisac na gazetowego maila - nawet z problemami
      jezykowymi. A skad jestes? Jesli z okolic Monachium, to chetnie wyskocze z Toba
      na kawe.
      Pozdrawiam! Glowa do gory!
      P.S.: Milosc wystarcza, aby tu zostac!!!
      • zuzaas Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 16:27
        Dziekuje Ci, ze wlalas do mojej glowy odrobine swiatla:))
    • big2.munich Re: czy milosc wystarczy... 13.05.06, 15:16
      Zapomnialam cos dodac:
      Jak z ta miloscia nie wyjdzie, to zawsze mozesz wrocic do kraju - przynajmniej
      bedziesz znala dobrze jezyk niemiecki. Koniecznie zrob conajmniej certyfikat z
      jez. niemiec. przy Instytucie Goethego.
      Pa!
Pełna wersja