Miłość? A co to takiego?

13.05.06, 23:35
bo ja juz nie wiem :(
    • prawdziwa_wenusjanka Re: Miłość? A co to takiego? 13.05.06, 23:38
      wertus6 napisała:

      > bo ja juz nie wiem :(

      Wlasnie to samo chcialam ci odpowiedziec...
    • mahadeva Re: Miłość? A co to takiego? 13.05.06, 23:57
      no niektorzy sie lubia bardziej a niektorzy mniej, a ta osobe, ktora lubisz
      najbardziej to kochasz wlasnie :)
      • laher Re: Miłość? A co to takiego? 14.05.06, 02:21
        ja tez nie wiem, a chcialabym kogos pokochac:-(
        czasmi wmawiam sobie ze moze kocham mojego chlopaka ale przeciez to sie wie,
        czuje, tak mowia inni, a ja nie wiem
    • wertus6 Re: Miłość? A co to takiego? 14.05.06, 09:05
      bo jestem z kims, ponad 5 lat, nie wiem może to za długo,
      ale tego co do niego czuje nie mozna chyba nazawac miłością,
      może przywiazaniam..... jestem tchórzem,bo nie potrafie
      jasno postawić sprawy i skończyć, odejść, chociaz juz
      od dawna chcialam, może boje sie samotnosci, chociaz mam dopiero 25 lat.....
      ostatnio mamy nawet inne spojrzenie na przyszlosc,
      nie planujemy jej razem, tylko kazde osobno
      nie jestem szczesliwa
      a moze to tylko tzw kryzys w zwiazku?
      moze mi sie tylko wydaje ze go nie kocham, a prawda jest inna,
      moze tylko za bardzo draznia mnie jego wady, ktore kiedys nie przeszkadzaly?
      a moze dopiero teraz przejrzalam na oczy, bo zauroczenie sie skonczyło?
      ile jeszcze czasu potrzebuje, zeby wiedziec? oby nie było za poźno...
    • wertus6 Re: Miłość? A co to takiego? 14.05.06, 09:05
      bo jestem z kims, ponad 5 lat, nie wiem może to za długo,
      ale tego co do niego czuje nie mozna chyba nazawac miłością,
      może przywiazaniam..... jestem tchórzem,bo nie potrafie
      jasno postawić sprawy i skończyć, odejść, chociaz juz
      od dawna chcialam, może boje sie samotnosci, chociaz mam dopiero 25 lat.....
      ostatnio mamy nawet inne spojrzenie na przyszlosc,
      nie planujemy jej razem, tylko kazde osobno
      nie jestem szczesliwa
      a moze to tylko tzw kryzys w zwiazku?
      moze mi sie tylko wydaje ze go nie kocham, a prawda jest inna,
      moze tylko za bardzo draznia mnie jego wady, ktore kiedys nie przeszkadzaly?
      a moze dopiero teraz przejrzalam na oczy, bo zauroczenie sie skonczyło?
      ile jeszcze czasu potrzebuje, zeby wiedziec? oby nie było za poźno...
Pełna wersja