Gość: brzoskwinka
IP: *.wlop.ppp.polbox.pl
09.01.03, 00:00
sluchajcie
dzis jechalam bez biletu (zawsze mam miesieczny, zmienilam plaszcz i
zapomnialam wziac go) zlapal mnie kanar i juz nie pozwolil mi skasowac
jednorazowego. Wiec kulturalnie - bez protestow (!!!) nie kwestionujac
zasadnosci wypisania mandatu dalam mu swoja legitymacje studencka i wypisal
mandat.
(niestety cos mnie podkusilo) odmowilam podpisania tego dokumentu,
osiwadczajac ze mam prawo odmowic podpisania - nigdzie nie jest napisane ze
mam taki obowiazek.
Wiec facet dopisal cos jeszcze na tym dokumecie. Poprosilam zeby mi pokazal
to, ale odmowil. Poza tym schowal swoja blache identyfikacyjna i kiedy
zazadalam zeby podal mi swoj nr odpowiedzial ze nie ma takigo zamiaru!!! Poza
tym zaczal mu grozic ze jeszcze tego pozaluje.
Generalnie (nie podwazam zasadnosci wypisania tego mandatu) - ale chodzi mi o
zachwanei tego czlowieka - podwazyl moje prawa obywatelskie zagwarantowane mi
w Konstytucji i odmowil wgladu w dokumenty dotyczace mojej osoby, mimo ze
legitymacje pokazalam w dobrej wierze, no i odmowil mi swojej identyfikacji -
a mam prawo wiedziec kto mnie kontroluje, przeciez jest urzednikiem
panstwowym. Podobno policyjne zasady komunistyczne przestaly funkcjonowac
jakies 13 lat temu...
Zamierzam zlozyc skarge na tego faceta - opisze sytuacje, nr autobusu i to
jak sie zachwal.
DOmyslam sie ze niczego nie wskuram, a moze jeszcze (tfu, tfu) skonczy sie ze
beda ciagac mnie po kolegiach - w koncu takie jest niedoskonale nasze prawo.
no trudno. Po prostu nie cierpie hamstwa.
A Wy co mi radzicie??