tusiak22
21.05.06, 15:59
Z mojej winy, ale z wyzszych pobudek nie widzialam sie z moim chlopakiem
ponad 2 miesiace , chyba 3 nawet. Myslalam, ze nasz znajomosc sie skonczy, bo
naprawde nie bylam w stanie sie spotkac...(sila wyzsza, nie chce o tym
opowiadac na forum). Ciezka sprawa, ale obiecalam ze mu o tym wszystkim
powiem, nie zaleznie od tego czy bedzie juz z kims innym, nie zaleznie od
tego jak zareaguje na to co powiem. Uznalam, ze jestem mu to winna. Aby on
nie czul sie winny i takie tam...
Minelo duzo czasu. Teraz jestem gotowa aby sie spotkac. On caly czas wysylal
smsy, mile smsy, dodawaly mi sily:). Stwierdzilam, ze opowiem mu cala prawde.
Pal licho. W ta albo w ta. Podziwialam go za wytrwalosc. Uznalam, ze naprawde
musi mu zalezec, a ja to docenie!
No i wrocilam, a on wyjechal. To po co pisal, ze teskni itp. Ja musze
przeprowadzic teraz sporo zmian w swoim zyciu. Chcialam zobaczyc jaki on ma
to poglad, moze zamiescic go w swoich planach, jesli by chcial. Teraz musze
dzialac sama. Nie patrzec na niego. Bo czas nagli. On ma wrocic za pare dni.
Ale moge tzn. musze w tym czasie podjac wazne decyzje dot. wynajecia
mieszkania, pracy itp....Nie wiem co robic?