roza1232
28.05.06, 15:00
Jestem zazdrosna, ale tak jak sie to rozumie - dopiero od jakigos czasu. Moj
maz dal mi ostatnio powod do zazdrosci - mam wrazenie ze jest zafascynowany
swoja mloda pracownica. Jestesmy 10 lat po slubie, jedno dziecko. Sadzilam,
ze jestesmy dobrym malzenstwem, choc nigdy nie bylam zaslepiona, aby nie
dostrzegac jakis problemow. Teraz okazalo sie, ze on ma swoj wewnetrzny
erotyczny swiat, o ktorym nie mialam pojecia. Gdy podczas kolejnej rozmowy o
jego mlodej podwladnej zarzucalam mu, ze przyznaje sie tak otwarcie, ze mu
sie podoba jako kobieta (choc zaznacza, ze to nic nie znaczy i nic nie czuje
do niej, ze jest ladna i to swietny pracownik; ba ostatnio bardzo ja
awansowal a zmieniajac dzial ona tez poszla "za nim"!) nadmienil, ze czesto
podobaja mu sie tez inne koniety -"tak jak kazdemu facetowi". Wymienil
wtedy ... moja siostre, moja najblizsza przyjaciolke... a potem przyznal, ze
nawet miewa NIEKONTROLOWANE sny erotyczne o roznych kobietch w tym ... o tej
przyjaciolce!!!!!!.... Dla mnie to byl szok! Rzeczywiscie, ona jest kokietka
o bardzo rozbuchanych potrzbach erotycznych, ale wierna swemu facetowi.
Owszem, flirtowali przez telefon czasami gdy do mnie dzwonila a on podnosil
sluchawke- wydawalo sie to tak niewinnie bo przy mnie... teraz okazuje sie,
ze to wszystko na niego tez dzialalo...
Nie moge dojsc do siebie, mysle o rozstaniu bo czuje sie zdradzona... Nie
wiem dlaczego o tym mi powiedzial, mam wrazenie, ze chcial odciagnac moja
uwage od tej dziewczyny, z ktora obawiam sie jest bardziej emocjonalnie
zaanazowany, choc sadze, ze mnie nie zdradzil. Za bardzo mu zalezy na
rodzinie, wiedzialby ze to definitywny koniec. Zreszta nie wiem, jaki ona ma
do niego stosunek, moze o niczym nie wie. On jest bardzo przystojnym facetem,
mamy po 38 lat, ona 28. Moj maz zaznacza, ze nie powinnam byc zazdrosna
bo .. "ona ma chlopaka" (!). Od dawna czulam , ze nie jestem dla niego
atrakcyjna, choc w lozku nie bylo jakos tragicznie, ale na moj gust za
rzadko - raz na dwa tygodnie, tylko czasem czesciej. Owszem, zbrzydlam i
troche przytylam ale nadal sadzilam, ze jestem niebrzydka kobieta. Teraz mam
poczucie, ze jestem obrzydliwa a ze mna jest tylko dla malzenstwa. Pewnie
mnie kocha, ale nie tak jak kobiete.
Czy wy tez uwazacie, ze to zdrada, czy - tak jak on - "nie ma zadnego
problemu..."? Byl podobno zaszokowany moja reakcja, zapewnia, ze mnie kocha i
ze jestem jego calym swiatem, a on nie ma wyrzutow sumienia, bo nic zlego nie
zrobil...Co wy na to????