tygrysek27
02.06.06, 09:47
Od mojego odejścia minęło jakieś 8 miesięcy. W tym czasie przezyłam wiele ale
jakoś poradziłam sobie z tym i odżyłam. W międzyczasie poznałam kogoś
cudownego ale jeszcze jest tak spokojnie i delikatnie.
Natomiast ex - co dwa, trzy miesiące dostaje przypływy uczuć i dzwoni,
nagabuje, zaklina o swojej miości, czatuje pod klatką itd. Płacze że nigdy
dla żadnej kobiety tak się nie poniżył i aby dać mu szansę. Dodam tylko że w
czasie bycia ze mną zachowywał sie jak dupek i dlatego odeszłam. Unikałam z
nim kontaktów. Po prostu nie chciałam dac szansy bo nie wierze w jego zmianę.
Kiedy zobaczył że prośby i płacze nic nie dają chyba zaczął stosowac inna
taktykę? Dzwoni i mówi że chce normalnie porozmawiać, mieć ze mną kontakt.
ok, rozmawiamy, on chwali się że kupił sobie tv plazmowy, może pojedzie na
wycieczkę podczas urlopu do ciepłych krajów i czy ja bym nie chciała z nim
itd. Czuję się jakby brał mnie na kasę? Tak długo mnie zna a jeszcze nie
zrozumiał że nigdy nie zależało mi na tym. Jest mi przykro. A może ja nie
umiem i nie powinnam z nim rozmawiać? A może to paskudny manipulant?