Wątek dla (nie) zadowolonych z życia

17.01.03, 12:47
Czy jest tutaj ktoś zadowolony z życia? Gadamy o różnych sprawach, wyrażamy
opinie, żartujemy, oburzamy się, ale czuję, że większość ludzi cierpi na
przygnębienie, zniechęcenie, coś ich drąży...
Od razu dodam, że ja też tak mam.
Tak więc proszę o szczere wpisy ludzi ze wszystkiego zadowolonych i tych
niezadowolonych też. Zobaczymy, jakie są proporcje.
    • Gość: suri Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 12:52
      pajdeczka napisał:

      > Czy jest tutaj ktoś zadowolony z życia? Gadamy o różnych sprawach, wyrażamy
      > opinie, żartujemy, oburzamy się, ale czuję, że większość ludzi cierpi na
      > przygnębienie, zniechęcenie, coś ich drąży...
      > Od razu dodam, że ja też tak mam.
      > Tak więc proszę o szczere wpisy ludzi ze wszystkiego zadowolonych i tych
      > niezadowolonych też. Zobaczymy, jakie są proporcje.

      przeciez zyjemy w najpiekniejszym ze swiatow

      a drazy - zycie
      najwazniejsze to czuc

      <naiwna suri>
      • pajdeczka Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 12:53
        Gość portalu: suri napisał(a):

        >
        > przeciez zyjemy w najpiekniejszym ze swiatow
        >
        > a drazy - zycie
        > najwazniejsze to czuc
        >
        > <naiwna suri>

        Czuć, czuć.... A jak się ma katar, jak ja dzisiaj? Nawet obiadu nie mogę
        ugotować, bo nic nie czuję i przesolam (salam).
        • Gość: julka Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 13:08
          Ja też mam katar a na dodatek ważne wystąpienie o godz.17 więc jestem bardzo
          niezadowolona. Boję się, że publicznie się (pardon)zasmarkam
          Poza tym jak mnie wszystko wpieprza to sobie myślę: jakie życie jest
          absurdalne, jak niewiele rzeczy ma naprawdę znaczenie, i że jestem w takim
          wieku, że niedługo już "z górki" i wtedy zaczynam sie panicznie cieszyć, że
          jeszcze jestem!
          Bardzo zadowolona z życia byłam trzy lata temu, ale mi już przeszło.
        • Gość: suri Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:09
          pajdeczka napisał:

          > Gość portalu: suri napisał(a):
          >
          > >
          > > przeciez zyjemy w najpiekniejszym ze swiatow
          > >
          > > a drazy - zycie
          > > najwazniejsze to czuc
          > >
          > > <naiwna suri>
          >
          > Czuć, czuć.... A jak się ma katar, jak ja dzisiaj?

          to wtedy drazy katar:)

          ja tez jesc nie moge a kataru nie mam :))

      • Gość: Xanatos Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: proxy / 213.17.170.* 17.01.03, 13:02

        > przeciez zyjemy w najpiekniejszym ze swiatow
        >
        > a drazy - zycie
        > najwazniejsze to czuc
        >
        > <naiwna suri>



        Potrafię tworzyć piękniejsze :)
        • pajdeczka Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 13:05
          Gość portalu: Xanatos napisał(a):

          >
          > >>
          >
          > Potrafię tworzyć piękniejsze :)

          Na jak długo?
          • Gość: Xanatos Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: proxy / 213.17.170.* 17.01.03, 13:08
            pajdeczka napisał:

            > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
            >
            > >
            > > >>
            > >
            > > Potrafię tworzyć piękniejsze :)
            >
            > Na jak długo?



            Na zawsze. Wiele miłości, pożądania, szczypta bólu do smaku, dużo
            abstrakcji... :))
            • pajdeczka Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 13:20
              Gość portalu: Xanatos napisał(a):

              > pajdeczka napisał:
              >
              > > Gość portalu: Xanatos napisał(a):
              > >

              > Na zawsze. Wiele miłości, pożądania, szczypta bólu do smaku, dużo
              > abstrakcji... :))

              Nigdy nie mów "na zawsze".
              • rena_gd Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 13:31
                pajdeczka napisał:

                > Nigdy nie mów "na zawsze".


                Nigdy nie mów "nigdy" ;)


                pozdrawiam.... raczej ciesząca się małymi szczęściami rena

                I pośpiewajcie sobie od czasu do czasu... to pomaga.. gwarantuję..


                Małe szczęścia

                Póki radość jest w nas
                Słońca dłoń gładzi twarz
                Warto żyć, warto śnic, warto być
                Póki wciąż śpiewa ptak
                Rzeka ma źródeł smak
                Warto śmiać, cieszyć się
                Warto kochać

                Gdzieś w każdym z nas
                Jest dziecka ślad
                Małe szczęścia
                I ich smak

                Póki śmiech tłumi łzy
                Cieszą nas zwykle dni
                Warto żyć, warto śnic, warto być
                Póki wciąż mamy sny
                Krąży w nas czerwień krwi
                Warto śmiać, cieszyć się, warto
                Kochać

                Gdzieś w każdym z nas
                Jest dziecka ślad
                Małe szczęścia
                I ich smak

                Póki radość jest w nas
                Póki wciąż śpiewa ptak
                Warto żyć, warto śnic, warto być
                Póki śmiech tłumi łzy
                Póki wciąż mamy sny
                Warto śmiać, cieszyć się, warto
                Kochać
                póki wciąż mamy sny
                Póki ja, póki ty...
        • Gość: suri Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:11
          Gość portalu: Xanatos napisał(a):

          >
          > > przeciez zyjemy w najpiekniejszym ze swiatow
          > >
          > > a drazy - zycie
          > > najwazniejsze to czuc
          > >
          > > <naiwna suri>
          >
          >
          >
          > Potrafię tworzyć piękniejsze :)
          juz wiem
    • Gość: małgosia Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 13:10
      wiesz co, zadowolony z wszystkiego nikt chyba nie jest. No bo jak być
      zadowolonym np. z ciężkiej choroby, braku pracy, czy męża pijaka. Ale może
      zapytajmy, kto jest szczęśliwy? Czyli pomimo tych trudności?
      Ja właśnie jestem szczęśliwa, choć zadowolną z wszystkiego siebie bym nie
      nazwała
      • pajdeczka Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 13:22
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > wiesz co, zadowolony z wszystkiego nikt chyba nie jest. No bo jak być
        > zadowolonym np. z ciężkiej choroby, braku pracy, czy męża pijaka. Ale może
        > zapytajmy, kto jest szczęśliwy? Czyli pomimo tych trudności?
        > Ja właśnie jestem szczęśliwa, choć zadowolną z wszystkiego siebie bym nie
        > nazwała

        Dla mnie zadowolonie to szczęście. No bo jak mogę być jedocześnie szczęśliwa i
        mieć niezadowolenie wypisane na twarzy?
        • sagan2 Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 13:30
          ja jestem raczej zadowolona z zycia i szczesliwa.
          oczywiscie sa sprawy, ktore mnie gnebia, ale musze dac
          sobie rade ;)
          ale lubie sobie ponarzekac, tylko ze raczej zartobliwie
          (sluchajacy o tym wiedza)
    • Gość: frisky2 Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia IP: 217.17.46.* 17.01.03, 13:25
      pajdeczka napisał:

      > Czy jest tutaj ktoś zadowolony z życia? Gadamy o różnych sprawach, wyrażamy
      > opinie, żartujemy, oburzamy się, ale czuję, że większość ludzi cierpi na
      > przygnębienie, zniechęcenie, coś ich drąży...
      > Od razu dodam, że ja też tak mam.
      > Tak więc proszę o szczere wpisy ludzi ze wszystkiego zadowolonych i tych
      > niezadowolonych też. Zobaczymy, jakie są proporcje.


      Jestem zadowolony z zycia, choc czesto cierpie, czuje przygnebienie
      zniechecenie itp. Ale uwazam, ze generelnie zycie jest OK.
    • Gość: suri bilans pierwszy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:32
      odnotowuje jako pozytywny
      • pajdeczka Re: bilans pierwszy 17.01.03, 13:39
        Gość portalu: suri napisał(a):

        > odnotowuje jako pozytywny

        Pani bilansistko, ale nie napisali jeszcze najwięksi frustraci tego forum:)
        • Gość: suri Re: bilans pierwszy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 13:41
          pajdeczka napisał:

          > Gość portalu: suri napisał(a):
          >
          > > odnotowuje jako pozytywny
          >
          > Pani bilansistko, ale nie napisali jeszcze najwięksi frustraci tego forum:)

          przecie moderuje, nie?!
          :)
          • pajdeczka Re: bilans pierwszy 17.01.03, 13:57
            Gość portalu: suri napisał(a):

            >> przecie moderuje, nie?!
            > :)

            To moderujta dalej:)
    • aguszak Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 14:03
      Ogólnie deprechę jakąś taką zimową mam.
      Brak Słońca czy cóś...
      Natomiast takich rzeczywistych powodów do doła, to nie mam i już z tego samego
      powodu powinnam się cieszyć z życia... ale jak jest ciągle zimno, mokro i
      ciemno, to wybaczcie, ale deprecha będzie u mnie trwała do pierwszych tchnień
      wiosny...
    • vortex Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 14:04
      dlaczego jestem nieszczęśliwy:

      mój super związek ma parę wad które mi nie dają spokoju
      moje życie jest nudne
      sam jestem nudny
      większość ludzi jest głupich i ciągle sobie kłody pod nogi rzucają
      nie mam pieniędzy (czytaj możliwości)
      wiele rzeczy jest powierzchownych i żałosnych
      nikt mnie nie rozumie w pełni
      nie mam przyjaciela (pomijając moją dziewczynę, ale przez pewne waśnie między
      nami nie zawsze jesteśmy super przyjaciółmi)
      magia w naszym świecie jest krótkotrwała i złudna
      mamy na to wszystko za mało czasu

      dlaczego jestem szczęśliwy:

      kocham i jestem kochany
      świat mimo wszystko jest fascynujący
      istnieją rzeczy piękne

      Jak coś sobie jeszcze przypomnę to napiszę :P
      • pajdeczka Vortex - tak samo czuję siebie. 17.01.03, 14:07
        vortex napisał:

        > dlaczego jestem nieszczęśliwy:
        >
        > mój super związek ma parę wad które mi nie dają spokoju
        > moje życie jest nudne
        > sam jestem nudny
        > większość ludzi jest głupich i ciągle sobie kłody pod nogi rzucają
        > nie mam pieniędzy (czytaj możliwości)
        > wiele rzeczy jest powierzchownych i żałosnych
        > nikt mnie nie rozumie w pełni
        > nie mam przyjaciela (pomijając moją dziewczynę, ale przez pewne waśnie między
        > nami nie zawsze jesteśmy super przyjaciółmi)
        > magia w naszym świecie jest krótkotrwała i złudna
        > mamy na to wszystko za mało czasu
        >
        > dlaczego jestem szczęśliwy:
        >
        > kocham i jestem kochany
        > świat mimo wszystko jest fascynujący
        > istnieją rzeczy piękne
        >
        > Jak coś sobie jeszcze przypomnę to napiszę :P
        • vortex Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:13
          jeszcze coś
          nie mam pasji, cały czas nie moge znaleźć swojego miejsca
          ciągle żałuję jakiś głupot mimo że to jest głupie i staram się tego nie robić
          • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:18
            vortex napisał:

            > jeszcze coś
            > nie mam pasji, cały czas nie moge znaleźć swojego miejsca
            > ciągle żałuję jakiś głupot mimo że to jest głupie i staram się tego nie robić

            Ale pasja, to nie musi być wcale coś wielkiego, epokowego - to może być coś
            malutkie i tylko Twoje...
            Ja np. pasjami uwielbiam swojego męża,rodzinę, przyjaciół - pasjami piszę
            listy...
            Chociaż taka mała ta pasja, ale moja...

            Pozdrowionka :)))
            • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:22
              aguszak napisała:

              > vortex napisał:
              >
              > > jeszcze coś
              > > nie mam pasji, cały czas nie moge znaleźć swojego miejsca
              > > ciągle żałuję jakiś głupot mimo że to jest głupie i staram się tego nie ro
              > bić
              >
              > Ale pasja, to nie musi być wcale coś wielkiego, epokowego - to może być coś
              > malutkie i tylko Twoje...
              > Ja np. pasjami uwielbiam swojego męża,rodzinę, przyjaciół - pasjami piszę
              > listy...
              > Chociaż taka mała ta pasja, ale moja...
              >
              > Pozdrowionka :)))
              >

              i w tym problem, ja pasjami jedynie gram na komputerze :P
              gdybym miał teleskop, albo laboratorium to bym nie narzekał bo chciałbym
              poznawać świat ale nie mam takiej możliwości, a z rzeczy codziennych poza
              spaniem i komputerem nic ciekawego nie robię. Jeszcze jakbym miał znajomych i
              chodzilibyśmy w jakieś ciekawe miejsca, eh, może kiedyś się dorobię
              • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:27
                vortex napisał:

                > i w tym problem, ja pasjami jedynie gram na komputerze :P
                > gdybym miał teleskop, albo laboratorium to bym nie narzekał bo chciałbym
                > poznawać świat ale nie mam takiej możliwości, a z rzeczy codziennych poza
                > spaniem i komputerem nic ciekawego nie robię. Jeszcze jakbym miał znajomych i
                > chodzilibyśmy w jakieś ciekawe miejsca, eh, może kiedyś się dorobię

                Problem w tym, żeby nie przeliczać możliwości na pieniądze: nie mam pieniędzy -
                nie mam możliwości.
                Owszem możliwości się ograniczają przez brak pieniędzy, ale komputer i gry
                kosztują przecież - jeżeli Cię to dołuje, że jedyną Twoją pasją są gry
                komputerowe, to wyjście jest proste - wymień komputer na inną pasję - środki
                będą pochodzić ze sprzedanego komputera...
                :)))
                • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:33
                  aguszak napisała:

                  > vortex napisał:
                  >
                  > > i w tym problem, ja pasjami jedynie gram na komputerze :P
                  > > gdybym miał teleskop, albo laboratorium to bym nie narzekał bo chciałbym
                  > > poznawać świat ale nie mam takiej możliwości, a z rzeczy codziennych poza
                  > > spaniem i komputerem nic ciekawego nie robię. Jeszcze jakbym miał znajomyc
                  > h i
                  > > chodzilibyśmy w jakieś ciekawe miejsca, eh, może kiedyś się dorobię
                  >
                  > Problem w tym, żeby nie przeliczać możliwości na pieniądze: nie mam
                  pieniędzy -
                  >
                  > nie mam możliwości.
                  > Owszem możliwości się ograniczają przez brak pieniędzy, ale komputer i gry
                  > kosztują przecież - jeżeli Cię to dołuje, że jedyną Twoją pasją są gry
                  > komputerowe, to wyjście jest proste - wymień komputer na inną pasję - środki
                  > będą pochodzić ze sprzedanego komputera...
                  > :)))
                  >

                  hehe, a jak wtedy będe się na forum wypowiadał :P pozatym nie tylko gram na
                  komputerze, używam go jeszcze do pracy, oglądania filmów, słuchania muzyki
                  itp. A jeżeli chodzi o wydatki na gry to są prawie żadne, nie gram w byle
                  jakie gry tylko w te które mi pasują i zazwyczaj pożyczone :P
                  • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:36
                    Oki! Ja podałam oczywiście jakieś rozwiązanie, nie zawsze najsłuszniejsze ;)
                    Komputer używany do tak wielu zajęć, jak w Twoim przypadku, nie jest stratą
                    czasu, tylko jakimś sposobem na zagospodarowanie...

                    Pisanie na forum i to w takiej formie, jak Ty to prezentujesz, może też stać
                    się pasją... oby nie całym życiem, bo pamiętaj, że upragnionych przyjaciół
                    najlepiej poznasz w realu...
                    • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:39
                      aguszak napisała:

                      > Oki! Ja podałam oczywiście jakieś rozwiązanie, nie zawsze najsłuszniejsze ;)
                      > Komputer używany do tak wielu zajęć, jak w Twoim przypadku, nie jest stratą
                      > czasu, tylko jakimś sposobem na zagospodarowanie...
                      >
                      > Pisanie na forum i to w takiej formie, jak Ty to prezentujesz, może też stać
                      > się pasją... oby nie całym życiem, bo pamiętaj, że upragnionych przyjaciół
                      > najlepiej poznasz w realu...
                      >

                      no, muszę gdzieś wyjść i poznać więcej ludzi, ale gdzie? teraz zimno i
                      ponuro :P
                      • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:44
                        Najlepiej z dziewczyną (tą Twoją najlepszą przyjaciółka) do kina, albo pubu...
                        Tam, gdzie życie tętni, gdzie się coś dzieje...

                        Swoją drogą, reasumując, na Twoim miejscu wolałabym mieć jednego prawdziwego
                        przyjaciela w postaci mojego partnera życiowego, niż grono fałszywych
                        przyjaciół - doceń swoją przyjaźń z bliską Ci kobietą :))
                        • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:46
                          aguszak napisała:

                          > Najlepiej z dziewczyną (tą Twoją najlepszą przyjaciółka) do kina, albo
                          pubu...
                          > Tam, gdzie życie tętni, gdzie się coś dzieje...
                          >
                          > Swoją drogą, reasumując, na Twoim miejscu wolałabym mieć jednego prawdziwego
                          > przyjaciela w postaci mojego partnera życiowego, niż grono fałszywych
                          > przyjaciół - doceń swoją przyjaźń z bliską Ci kobietą :))
                          >

                          Właśnie tak.
                        • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:10
                          aguszak napisała:

                          > Najlepiej z dziewczyną (tą Twoją najlepszą przyjaciółka) do kina, albo
                          pubu...
                          > Tam, gdzie życie tętni, gdzie się coś dzieje...
                          >
                          > Swoją drogą, reasumując, na Twoim miejscu wolałabym mieć jednego prawdziwego
                          > przyjaciela w postaci mojego partnera życiowego, niż grono fałszywych
                          > przyjaciół - doceń swoją przyjaźń z bliską Ci kobietą :))
                          >

                          no niby tak, ale problem w tym że z nią nie mogą porozmawiać o wszystkim,
                          niektóre rzeczy ją nudzą, jak zaczynam rozważać na temat technologii,
                          matematyki, astronomii to po prostu tylko przytakuje i jak nadarza się okazja
                          to zmienia temat. Chciałbym mieć trochę więcej przyjaciół niż jednego :P może
                          za dużo żądam. Nasz jednyny wspólny znajomy też najlepszy w tych tematach nie
                          jest, jak tylko zaczynam to mówi "znowu cyferki, nie na moją głowę". Pomijając
                          parę "drobiazgów" to jestem naprawdę szczęśliwy w moim związku. Te "drobiazgi"
                          to brak całkowitego zrozumienia, brak seksu :P, i ciągłe spędzanie czasu tylko
                          z sobą (2,5 roku z jedną osobą prawie 12h na dobe która nie podziela
                          wszystkich twoich zainteresowań ale ciągle wymaga inicjatywy i czegoś do
                          powiedzenia potrafi wykończyć) chyba reszty nie ma albo zapomniałem teraz
                          nie pamiętam co chciałem dalej napisać, wyśle tyle ile jest :P
                          • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:16
                            vortex napisał:

                            >
                            >
                            > to brak całkowitego zrozumienia, brak seksu :P, i ciągłe spędzanie czasu
                            tylko
                            > z sobą (2,5 roku z jedną osobą prawie 12h na dobe która nie podziela
                            > wszystkich twoich zainteresowań ale ciągle wymaga inicjatywy i czegoś do
                            > powiedzenia potrafi wykończyć) chyba reszty nie ma albo zapomniałem teraz
                            > nie pamiętam co chciałem dalej napisać, wyśle tyle ile jest :P

                            Nie rozumiem tego "braku seksu". Jeśli się kochacie i Ci z nią dobrze to
                            dlaczego nie współżyjecie? Chyba, że sobie przysięgliście aż do ślubu, to was
                            rozgrzesza.
                            Co do rozmów na różne tematy to jednak ważne jest aby dwoje podzielało swoje
                            zainteresowania. Ja to przeoczyłam i teraz mam taki efekt, że siedzimy obok
                            siebie i nie mamy o czym gadać. Mnie interesuje dosłownie wszystko, mojego męża
                            prawie nic. Teraz , po latach , kiedy minęła szalona fascynacja zaczynam
                            zauważać ten błąd. Aczkolwiek ciągle szukam nici porozumienia. Ale się plączą...
                            • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:26
                              pajdeczka napisał:

                              > Nie rozumiem tego "braku seksu". Jeśli się kochacie i Ci z nią dobrze to
                              > dlaczego nie współżyjecie? Chyba, że sobie przysięgliście aż do ślubu, to
                              was
                              > rozgrzesza.

                              Uprawialiśmy już seks wiele razy, kiedyś do 4 razy dziennie, coraz mniej i
                              mniej, potem codziennie, co 2 dni, co tydzień, co 2 tygodnie, a teraz od ponad
                              mieśiąca czy nawet 2 nic. Ja chcę coraz więcej ale ona nie. Jej już się
                              znudziło, jest to dla niej zbyt fizyczne, mokre i ogólnie nieprzyjemne. :( Ja
                              nie wiem jaki błąd robię, kiedyś dowiedziałem się odniej że robię błąd ale nie
                              chce mi powiedzieć jaki. Może to monotonia, próbowałem już wielu rzeczy ale
                              nic nie skutkuje :P eh,
                              • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:32
                                vortex napisał:

                                > pajdeczka napisał:
                                >
                                > > Nie rozumiem tego "braku seksu". Jeśli się kochacie i Ci z nią dobrze to
                                > > dlaczego nie współżyjecie? Chyba, że sobie przysięgliście aż do ślubu, to
                                > was
                                > > rozgrzesza.
                                >
                                > Uprawialiśmy już seks wiele razy, kiedyś do 4 razy dziennie, coraz mniej i
                                > mniej, potem codziennie, co 2 dni, co tydzień, co 2 tygodnie, a teraz od
                                ponad
                                > mieśiąca czy nawet 2 nic. Ja chcę coraz więcej ale ona nie. Jej już się
                                > znudziło, jest to dla niej zbyt fizyczne, mokre i ogólnie nieprzyjemne. :( Ja
                                > nie wiem jaki błąd robię, kiedyś dowiedziałem się odniej że robię błąd ale
                                nie
                                > chce mi powiedzieć jaki. Może to monotonia, próbowałem już wielu rzeczy ale
                                > nic nie skutkuje :P eh,

                                Ile jesteś z nią? U mnie montonia wkradła się po ok.10,11 latach. Jesteśmy
                                z "tym" w tyle za średnią statystyczną, a wiesz jak jest fajnie po 2,3
                                miesiącach "nic nie robienia"? Warto zastosować na jakiś czas celibat, to jest
                                nawet naturalne. A i ruszyć głową nie zaszkodzi. Najgorzej jest wtedy, kiedy
                                fantazja się wyczerpuje.
                                • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:35
                                  w kwietniu będą 3 lata
                                  od prawie roku mamy tendencję spadkową, ja staram się jak mogę ale bez jej
                                  inicjatywy nic nie wskuram
          • Gość: suri i nie jestes nudny IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:20
            :))
            • vortex Re: i nie jestes nudny 17.01.03, 14:23
              w życiu codziennym mnie nie znasz, :P zobaczyłabyś jaki jestem :P
              • Gość: suri Re: i nie jestes nudny IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:28
                vortex napisał:

                > w życiu codziennym mnie nie znasz, :P zobaczyłabyś jaki jestem :P

                to co tu piszesz jest fragmentem twojego codziennego zycia i Ciebie
                i nie jest nudne:)
          • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:22
            vortex napisał:

            > jeszcze coś
            > nie mam pasji, cały czas nie moge znaleźć swojego miejsca
            > ciągle żałuję jakiś głupot mimo że to jest głupie i staram się tego nie robić

            Głupot już nie popełniam, bo wiek nie ten. Może głupotą są pewne posunięcia w
            imię trwałości rodziny, czuję się wówczas jakbym nie miala honoru, ale tłumaczę
            sobie wówczas, że to dla wspólnego dobra.
            Moja rodzina jest moją pasją. Ale to podobno za mało.
            • vortex Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:26
              pajdeczka napisał:

              > vortex napisał:
              >
              > > jeszcze coś
              > > nie mam pasji, cały czas nie moge znaleźć swojego miejsca
              > > ciągle żałuję jakiś głupot mimo że to jest głupie i staram się tego nie ro
              > bić
              >
              > Głupot już nie popełniam, bo wiek nie ten. Może głupotą są pewne posunięcia
              w
              > imię trwałości rodziny, czuję się wówczas jakbym nie miala honoru, ale
              tłumaczę
              >
              > sobie wówczas, że to dla wspólnego dobra.
              > Moja rodzina jest moją pasją. Ale to podobno za mało.

              Miałem na myśli to że samo żałowanie jest głupotą, i jest nieproduktywne,
              można okazywać komuś że popełniło się błąd i chce się go naprawić ale nigdy
              nie należy niczego żałować bo to niepotrzebne przygnębienie. Jakoś mi się nie
              udaje :P
              • Gość: suri Re: Nie jestem w taki razie sam IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 17.01.03, 14:30
                vortex napisał:

                > pajdeczka napisał:
                >
                > > vortex napisał:
                > >
                > > > jeszcze coś
                > > > nie mam pasji, cały czas nie moge znaleźć swojego miejsca
                > > > ciągle żałuję jakiś głupot mimo że to jest głupie i staram się tego n
                > ie ro
                > > bić
                > >
                > > Głupot już nie popełniam, bo wiek nie ten. Może głupotą są pewne posunięci
                > a
                > w
                > > imię trwałości rodziny, czuję się wówczas jakbym nie miala honoru, ale
                > tłumaczę
                > >
                > > sobie wówczas, że to dla wspólnego dobra.
                > > Moja rodzina jest moją pasją. Ale to podobno za mało.
                >
                > Miałem na myśli to że samo żałowanie jest głupotą, i jest nieproduktywne,
                > można okazywać komuś że popełniło się błąd i chce się go naprawić ale nigdy
                > nie należy niczego żałować bo to niepotrzebne przygnębienie. Jakoś mi się nie
                > udaje :P

                moim skromnym zdaniem, najwazniejsze, ze ciagle szukasz.
                dopoki w Tobie ten niepokoj i brak zgody na stan rzeczy, nie zginiesz :)
              • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:32
                vortex napisał:

                > Miałem na myśli to że samo żałowanie jest głupotą, i jest nieproduktywne,
                > można okazywać komuś że popełniło się błąd i chce się go naprawić ale nigdy
                > nie należy niczego żałować bo to niepotrzebne przygnębienie. Jakoś mi się nie
                > udaje :P

                Wszystko, czego doświadczamy i co popełniamy (w tym głupoty), czemuś służy. Tak
                więc nawet popelńianie głupot służy temu, żeby w przyszłości ich nie popełniać.
                To są nasze doświadczenia życiowe. Są jednak glupoty, a właściwe poważne błędy,
                ktore popełniliśmy i okazały się tragiczne w skutkach. Ja osobiście takich
                nie popełniłam, myślę, że Ty też nie. Wówczas nie ucieknie się od przygnębienia
                i rozpamiętywania.
            • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:32
              pajdeczka napisał:

              > Moja rodzina jest moją pasją. Ale to podobno za mało.

              To wcale nie za mało - to aż nadto. Sama pomyśl, ile czsu, energii, uczucia
              poświęcasz rodzinie - to jest pasja, bo jak to nazwać inaczej?
              A poza tym pomyśl ile jest samotnych ludzi na tym padole łez, jakim jest świat.
              W tym wszystkim jesteś najbogatsza osobą na Ziemi.
              Kochać i obdzielać tą miłością najbliższych - co ważniejszego jest do roboty na
              Świecie?
              • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:44
                aguszak napisała:

                > pajdeczka napisał:
                >
                > > Moja rodzina jest moją pasją. Ale to podobno za mało.
                >
                > To wcale nie za mało - to aż nadto. Sama pomyśl, ile czsu, energii, uczucia
                > poświęcasz rodzinie - to jest pasja, bo jak to nazwać inaczej?
                > A poza tym pomyśl ile jest samotnych ludzi na tym padole łez, jakim jest
                świat.
                >
                > W tym wszystkim jesteś najbogatsza osobą na Ziemi.
                > Kochać i obdzielać tą miłością najbliższych - co ważniejszego jest do roboty
                na
                >
                > Świecie?
                >

                Tylko, że mój mąż uważa inaczej. Uważa, że jesteśmy zamknięci na ludzi i robi
                mi zarzut z tego, że siedzę we własnym mieszkaniu. A jak lubię nasze
                mieszkanko, nasze zwierzątka, czuję się w nim bezpieczna i chciałabym aby tak
                czuli się domownicy. Mąż uważa, że powinnam od czasu do czasu gdzieś wyjść. A
                ja nie chcę. Dlatego napisałam, że to podobno za mało. Przecież nie będę się
                uszczęśliwiała na siłę?
                • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:47
                  A może do tego Twojego królestwa poprostu kogoś zapraszać...? Przyjaciół
                  znajomych... Wtedy Ty czułabyś się bezpieczna na swoim terenie, a mąż miałby
                  ten swój kontakt z ludźmi?
                  • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:49
                    aguszak napisała:

                    > A może do tego Twojego królestwa poprostu kogoś zapraszać...? Przyjaciół
                    > znajomych... Wtedy Ty czułabyś się bezpieczna na swoim terenie, a mąż miałby
                    > ten swój kontakt z ludźmi?
                    >

                    Wszyscy zostali stopniowo wyeliminowali. Jemu nie odpowiadali moi, mnie - jego.
                    • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:52
                      pajdeczka napisał:

                      > Wszyscy zostali stopniowo wyeliminowali. Jemu nie odpowiadali moi, mnie -
                      jego.

                      No to cieszcie się z tego co macie: siebie...
                      Możecie przecież zdobyć nowych, wspólnych przyjaciół...
                      • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 14:55
                        aguszak napisała:

                        > pajdeczka napisał:
                        >
                        > > Wszyscy zostali stopniowo wyeliminowali. Jemu nie odpowiadali moi, mnie -
                        > jego.
                        >
                        > No to cieszcie się z tego co macie: siebie...
                        > Możecie przecież zdobyć nowych, wspólnych przyjaciół...
                        >
                        W pewnym wieku jest coraz trudniej. Poza tym poruszamy się w różnych
                        środowiskach.
                        "W tym cały ambaras żeby dwoje chciało naraz".
                        • aguszak Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:02
                          Sama napisałaś, że trudniej - ale nie jest to niemożliwe - trochę wiary w
                          siebie (myślę, że Ci jej nie barkuje) :))))
                          • pajdeczka Re: Nie jestem w taki razie sam 17.01.03, 15:17
                            aguszak napisała:

                            > Sama napisałaś, że trudniej - ale nie jest to niemożliwe - trochę wiary w
                            > siebie (myślę, że Ci jej nie barkuje) :))))
                            >

                            Myślę, że nie, ale nie ufam ludziom tak jak dawniej.
              • capa_negra Re: Jestem zadowolona bo 17.01.03, 14:47

                Mam faceta, który mnie kocha, lubi, szanuje - mimo,ze to nie jest najwieksza
                miłośc mojego zycia, ale nie mozna mieć wszystkiego na raz
                Mam pracę która mnie satysfakcjonuje( i troche władzy ;-))), - mimo że
                zarabiac mogła bym troche lepiej... ale kto by tego nie chciał :-))
                Mam grono sprawdzonych, wieloletnich przyjaciół, rodzine ktora nie ma większych
                kłopotów, wszyscy zdrowi - a psy tyją ;-)))
                Mam marzenia.... czyli zyje i jest dobrze :-))
    • anula73 Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 14:45

      Mysle, ze w sumie mozna mnie zaliczyc do zadowolonych z zycia.
      Bo odbilam sie od mojego dna.
      Bo wiem, ze sa ludzie, na ktorych mozna liczyc.
      Bo realizuje swoje marzenie, mimo ze wiele osob puka sie w czolo.
      Jeszcze pare rzeczy moznaby wymienic.
      Pewnie, ze moje zycie nie jest idealne, ze czasem ciezko wstac z lozka i w
      dodatku swiadomosc, ze zima bedzie trwala jeszcze 3 miesiace ;-(
      Ale nie jest zle.
      Po przejsciach sprzed paru miesiecy - doceniam to co jest :-)

    • mantha Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 14:47
      Jestem zadowolona: dzisiaj mam dosc przyziemny powod, zeby tak sie czuc
      (podwyzka + premia), i naprawde jest mi dobrze. Ale nie o to chodzi. Jestem
      zadowolona, bo ciesze sie z tego co mam i osiagnelam, a nie mantycze, ze to za
      malo. Trzeba doceniac to co sie ma - to wyswiechtane powiedzenie, ale...
      pomyslmy przez chwile, a dojdziemy do wniosku, ze nie jest zle.
      Gdzies przeczytalam takie powiedzenie: "nie mozesz miec wszystkiego bo gdzie
      bys to wszystko zmiescil?" bardzo mi sie podoba :)
      pozdrawiam
      • pajdeczka Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 14:52
        mantha napisała:

        > Jestem zadowolona: dzisiaj mam dosc przyziemny powod, zeby tak sie czuc
        > (podwyzka + premia), i naprawde jest mi dobrze. Ale nie o to chodzi. Jestem
        > zadowolona, bo ciesze sie z tego co mam i osiagnelam, a nie mantycze, ze to
        za
        > malo. Trzeba doceniac to co sie ma - to wyswiechtane powiedzenie, ale...
        > pomyslmy przez chwile, a dojdziemy do wniosku, ze nie jest zle.
        > Gdzies przeczytalam takie powiedzenie: "nie mozesz miec wszystkiego bo gdzie
        > bys to wszystko zmiescil?" bardzo mi sie podoba :)
        > pozdrawiam


        Ja mam dużo miejsca:)))
        A u mnie i męża obniżka pensji, wizja utraty pracy, niemożność wzajemnego
        porozumienia się w kwestii dalszej rodziny, pozostała jeszcze radość z udanego
        dziecka. Oby na zawsze.
        • mantha Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 15:36
          Wierze, ze to przejsciowe problemy.
          Jestes madra, wiec ze wszystkim sobie poradzisz.
          pzdr.
    • aguszak Podsumowując :) 17.01.03, 14:50
      Robi się z tego prawdziwy i pozytywny wątek... Może zagłosuję na "+"?
    • fe_male Jest mi raczej dobrze. 17.01.03, 15:20
      Nic mi nie dolega, to co sobie zaplanuję to osiągam, to czego nie mam, to mi
      nie doskwiera.

      W pewnych sprawach mogłoby być lepiej, ale wiem, że tak jest tylko z powodu
      moich podjętych lub nie decyzji.

      W sumie zadowolenie mi sprawia subiektywne poczucie kontroli nad tym co się
      dzieje (dobrze wiemy jak to obiektywnie wygląda, ale o tym myśleć nie chcę).

      A brakuje mi tylko do szczęścia słoneczka, zieleni, dwudziestu kilku stopni
      ciepła na dworze i jakiegoś miłego widoku za oknem, acha i trochę wolnego czasu.

      fe_pa
      Kurde w morde jeża, w dupu, nie mogę pisać więcej przez te pieprzone egzaminy,
      czas mi się kurczy w tempie błyskawicznym, a czytanie i pisanie to już mi tak
      litery obrzydziło, że ech...
      • pajdeczka Re: Jest mi raczej dobrze. 17.01.03, 15:23
        fe_male napisała:

        > Kurde w morde jeża, w dupu, nie mogę pisać więcej przez te pieprzone
        egzaminy,
        > czas mi się kurczy w tempie błyskawicznym, a czytanie i pisanie to już mi tak
        > litery obrzydziło, że ech...

        Ale potem jak będzie pięknie.
        A co to jest "w dupu"?
        • fe_male Pajda, kusisz. 17.01.03, 15:42
          Już tu miałam nie zaglądać a już pisać to na 100%. Ale nie, nie wytrzymałam,
          wiesz ile w tym czasie mogłam mądrych słów mądrych ludzi (bez urazy -
          koleżeństwo forumowe) przeczytać?

          W dupu to takie bardziej eleganckie coś w rodzju "mam to głęboko w d..." plus
          parę innych temu podobnych.

          Idę stąd i ani mi się waż(rz? no nawet mi się sprawdzać nie chce) podpuszczać
          mnie dalej.

          W poniedziałek wracam do obiegu (na jakiś czas).


          fe_papapapapapapa
    • piegoosek Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 17.01.03, 15:51
      po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi, zrobilo mi sie smutno... :((
      a ja jestem szczesliwa!! jestem szczesciara!! kocham zycie i wszystkich wokol
      mnie!! kazdego dnia wstaje z usmiechem, caluje mojego meza rano jak sie obudze,
      jak wychodze do pracy, a on jeszcze smacznie spi, jak wraca z pracy witam go w
      domu calusem i obiadkiem!! pokonuje przeciwnosci losu z uporem maniaka! mimo
      wszystko i wbrew wszystkiemu... chociaz tez nie wiem, czy jutro nie bede
      musiala sprzatac biurka... coz, dzis nikt nie wie...
      nie jest latwo zyc w tych trudnych czasach! ale trzeba chciec, i kazdy ma jakas
      pasje, mala, duza, ale ma! kazdy ma marzenia, plany...
      tez oprocz mojego meza nie mam przyjaciol, takich prawdziwych, kazdy ma swoje
      zycie, kazdy gdzies biegnie! ale znajomi sa potrzebni, odkrywaja przed nami
      inne swiaty, ich swiaty, przy innych ludziach widzimy jak mozna zyc, co mozna
      zmienic, uczymy sie od nich!
      tak jak na forum...
      wszystkim zycze powodzenia i powrotu pachnacej wiosny!!
      trzeba zyc tak, jakby kazdy dzien mial byc tym ostatnim!
    • olinka_z_olinkowa Re: Wątek dla (nie) zadowolonych z życia 27.06.03, 16:57
      pajdeczka napisał:

      > Czy jest tutaj ktoś zadowolony z życia? Gadamy o różnych sprawach, wyrażamy
      > opinie, żartujemy, oburzamy się, ale czuję, że większość ludzi cierpi na
      > przygnębienie, zniechęcenie, coś ich drąży...
      > Od razu dodam, że ja też tak mam.
      > Tak więc proszę o szczere wpisy ludzi ze wszystkiego zadowolonych i tych
      > niezadowolonych też. Zobaczymy, jakie są proporcje.


      Melduję się. Czytam sobie forum Kobieta. To ostatnio najcześciej odwiedzana
      przeze mnie strona internetowa. Czasem coś napiszę. Czasem się w głos
      roześmieję, czasem mnie drażni to czy owo. A jednak. Odrywam wzrok od
      monitora. Patrzę na brudną szybę mojego okna, której nie chce mi się umyć,
      niedosunietą szufladę biurka, niedopity wczorajszy sok. Zamykam oczy i zbieram
      myśli. Po pierwsze jestem w ciąży. Po druge jestem sama, po trzece nie mam
      pieniędzy na dalej niż pojutrze. Zawsze wystarcza mi tego co mam na max dwa
      dni. A za chwilę wszystko się zmieni i nic nie pomoże żadne forum, żaden miły
      uśmiech na wirtualnych łączach. Trzeba bedzie stanąc twarzą w twarz z faktami
      i to jest życie prawdziwe, a nie Wiktorka czy inne aborcje dyskutowane na
      wszystkie możliwe sposoby na forum. I to mnie mierzi, boli, tego się boję.
      Dlatego się tutaj wpisuje. Tak naprawdę nic mi to nie daje, że siedzę na tym
      forum prócz chwil odpręzenia psychicznego. Ale niczego to nie rozwiązuje.
      Uświadomienie sobie tego powoduje strach, napięcie, panikę. Chciałabym mieć
      znowu siedem osiem lat i wesołe życie.
    • dorotka1970 BARDZO ZADOWOLONA z zycia :-) 27.06.03, 16:59
      Wiecej nie napisze, bo maz zaraz wroci i da po paluchach, ze tyle tu siedze
      znowu! :-)

      Pozdrawiam weekendowo,
      Dorotka
      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
Inne wątki na temat:
Pełna wersja