maz nie daje mi pieniedzy

05.06.06, 16:49
Witajcie,

kiedy wychodzilam za maz,moj maz mial przyslowiowa jedna walizke...za slub
zaplacili moi rodzice,bo uznal,iz nie potrzebuje tych calych ceremonii,bo nie
ma i pieniedzy i ochoty.Ja bardzo chcialam,aby byla ta cala otoczka,chociaz
raz w zyciu,ale z uwagi,iz studiowalam,to rowniez nie mialam pieniedzy na
wesele.Moi rodzice jednak postanowili oplacic cale wesele ,wlacznie z hotelem
dla gosci,ubiorem slubnym oraz bukietem slubnym...

Prze pierwsze dwalata wynajmowalismy mieszkanie(najpierw kawalerke,pozniej
dwupokojowe),maz zarabial wtedy niecale 2 tys zl ,wiec oplata dwupokojowego
mieszkania byla sporym wydatkiem.Moi rodzice zawsze nam pomogali finansowo i
dawali nam 700 zl miesiecznie na wszystkie oplaty.
Pozniej ponad rok temu kupili nam piekne dwupokojowe mieszkanie.Maz zaczal
zarabiac ponad 3 tys zl i ... i nadal nie mam zadnej zlotowki.
Maz dolozyl sie do uzywanego auta( 4 tys )+ placi co miesiac benzyne ok 120-
150 zl ,moi rodzice daja mi 500 zl na wlasne wydatki+ubieraja mnie+kupuja
ksiazki itp+placa za komorke

W przyszlym miesiacu wyjezdzam za granice na praktyki,decyzje podjelam
samodzielnie,a ze musialam ja podjac w ciagu kilku minut,to oznajmilam mezowi
w domu,iz jade do Ameryki Pd na miesiac czasu.Maz sie wpierw do mnie nie
odzywal,a pozniej z czasem mu przeszlo.Jednakze poinformowal mnie,iz nie
zasponsoruje mojego wyjazdu.Mialam troche oszczednosci,ale i tak to nie
starczylo na bilet,prosilam go chociaz o pieniadze,ktore bede musiala wydac
tutaj w Polsce na jedzenie,odpowiedzial,ze nie i koniec.Skruszona poprosilam
rodzicow o pozyczke,oni jednak mimo ze sie zgodzili,to uwazaja ,ze nie
potrafie postawic na swoim...ze nie mam karty kredytowej i ze w ogole,jak tam
mozna traktowac zone.
Przed chwila maz zadzwonil,ze sie spozni,bo idze na poczte wyslac przekazem
swojej mamie pieniadze,nie pierwszy raz...
nie wiem,co mam z tym fantem zrobic.sama nie pracuje,bo jeszcze sie
ksztalce,ale chyba tez z uwagi na bycie zona oraz to,iz przeciez nie weszlam
w ten zwiazek bez niczego(prace znalazl mu moj tato),powinno go do czegos
zobowiazywac...
    • ilka07 Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 16:59
      Mam nadzieję, ze nie odbierzesz tego co napiszę źle, nie chcę byc
      złośliwa...ale...może nei trzeba było za niego wychodzić-ja bym sie zastanowiła
      juz wtedy gdy nie chciał ceremonii-ze wzgledów pieniężnych mogę zrozumieć, ale
      ze nie miał ochoty???;o/ Po drugie nauczyliście go, ze utzrymują cie rodzice to
      trudno sie dziwić, a po nastepne ja bym mu awanture urządziła-jest mężem nie
      kawalerem to niech daje na utrzymanie...wiedział, zę żeni sie z dziewczyna nie
      pracującą, uczącą sie to o co chodzi??? Ja bym sobie z nim dała spokój, ale
      wiem, ze to nie jest łatwe, bo to w końcu m ąż. Życze powodzenia
    • co_ci_zrobie_jak_cie_zlapie nic ci sie nie należy 05.06.06, 17:01
      A wiesz dlaczego?!
      Boś gapa, że tyle lat z takim wariatem przesiedziałaś.
      Bossszzzzeeee
      • zlocista100 Re: nic ci sie nie należy 05.06.06, 17:07
        wiem,ze macie racje:(slepa bylam,to fakt:(
        dzisiaj sie z nim rozmowie,jak nie chce lozyc na moje utrzymanie,to niech sie
        wyprowadza.
        • daria_nowak Re: nic ci sie nie należy 05.06.06, 21:54
          Zastanów się co mówisz?? Kobieto - mąż ma Cię utrzymywac, bo się ksztalcisz?
          Rusz główką! To nie te czasy! Można pracować i się kształcić i wbrew pozorom od
          tego się nie umiera. Trochę jest trudniej to fakt, ale bez przesady.
          poza tym nie rozumiem - dorosła kobieta, mężatka, na utrzymaniu rodziców??

          Ale zrób mu tą uprzejmość, niech się facet wyprowdzi, jak Cię utrzymywac nie
          chce... daj mu szansę na normalne życie...
          • zlocista100 ja studiuje bardzo ciezki kierunek 06.06.06, 08:04
            Sa to chyba jedyne studia w tym kraju i na swiecie,gdzie raczej nie znajdziesz
            studentow siedzacych za lada w wolnych chwilach...
            • maretina Re: ja studiuje bardzo ciezki kierunek 06.06.06, 09:24
              zlocista100 napisała:

              > Sa to chyba jedyne studia w tym kraju i na swiecie,gdzie raczej nie
              znajdziesz
              > studentow siedzacych za lada w wolnych chwilach...

              nie tlumacz sie z tego czy mozesz pracowac. sadze, ze facet zeniacy sie ze
              studentka studiow dziennych nie powinien liczyc, ze zona bedzie zarabiala
              kokosy. mial zasponsorowane wesele, mieszkanie i mu malo? nie ma honoru.
            • aiczka Re: ja studiuje bardzo ciezki kierunek 06.06.06, 14:04
              astronomia?
        • maretina Re: nic ci sie nie należy 06.06.06, 09:18
          zlocista100 napisała:

          > wiem,ze macie racje:(slepa bylam,to fakt:(
          > dzisiaj sie z nim rozmowie,jak nie chce lozyc na moje utrzymanie,to niech sie
          > wyprowadza.

          jak bedzie chcial lozyc to tez niech spieprzxa. dziewczyno, naprawde nie
          widzis, ze on nie jest nic wart? jak go postraszysz to MOZe bedzie lepszy jakis
          czas, a potem bedzie tak samo. po jakims czasie znajdzie sobie inna dziewczyne,
          a Ty zostaniesz bez zrodla utrzymania nie daj boze z dzieckiem. wywal go z
          domu. mam nadzieje, ze rodzice sa bardziej roztropni od Ciebie i ta hiena nie
          ma praw do mieszkania.
        • agniesia331 Re: nic ci sie nie należy 22.01.16, 17:23
          Dokładnie. Poza tym powiedziała bym rodzicom jak wygląda sytuacja.,fora ze dwora,maja potwierdzenia,ze oni kupowali,mieszkanie jest na niego tez?Twoje małżeństwo i tak nie istnieje,a ,czasami kubel zimnej wody na głowę pasożyta tylko przyspieszyć Twoje pozdrowienie. wóz albo przewóz,samochód też bym spróbowała zabrać lub lase odzyskac
    • angelika206 Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 17:07
      Co wy tak na nia najezdzacie , poprostu dziewczyna go bardzo kochala i za niego
      wyszla za maz , milosc potrafi byc slepa.

      Co do autorki , to powiem ci tyle , nie ma czaus na skrupuly , poprostu powiedz
      mu , ze juz troche jestescie malzenstwem i czas wreszcie zaczac brac za to
      odpowiedzialnosc , powiedz mu , ze jesli nadal chce byc mezem to ma ci dawac
      pieniadze na zycie , a jesli mu to nie odpowiada , to powiedz , ze chcesz
      ropzwodu ...zobaczysz jak zmieknie , a jesli nie to , albo on cie nie kocha ,
      albo stawia pieniadze , swpje pieniadz eponad wszytsko...pozdrawiam
    • wiktoryna25 Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 17:28
      ojej, to małzenstwo wyglada jak rachunek matematyczny,ciagle
      dodajecie,odejmujecie,dzielicie kto-za co-ile płaci .... szczerze Ci wspołczuje
      tej sytuacji,powinnas jasno przedstawic mezowi swoje zdanie, ja bym tego dłuzej
      nie tolerowała,bo jeszcze zacznie Ci dzienne racje zywieniowe wydzielac...nie
      rob mu awantury, ale bardzo stanowczo z nim pogadaj
    • iloiza Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 17:39
      O jezu!!!ta sytuacja jest chora. To co on robi z tymi 3 tys.?????????????
      MUSISZ postawic sprawe jasno, ze nie tolerujesz tego!!!!!!!!!!! wygodniś sie
      znalazł!!!!jeśli nie zmieni tego, pomysl czy warto byc z nim? mówię serio,
      jestem mężatką od 6 lat, teżnie pracuję , mamy wspólne pieniądze z mężem.
      POmysl ,co będzie, jeśli na świat przyjdzie dziecko!!!!!!!!!!!!!! przysłowiowe
    • popea1 Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 17:53
      A spytałas go chociaż raz dlaczego?
      Np dlaczego nie da Ci pieniędzy na wyjazd?
      Jesli odpowiada "bo nie" .... to nic dobrego was nie czeka. Tak sądzę.
      • zlocista100 Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 19:28
        ta spytalam,bo on potrzebuje pieniedzy na wyjazd ,by odwiedzic swoja
        rodzinke,mieszkaja za granica...zaznaczam,ze byl w tamtym roku u nich.
        • popea1 Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 10:38
          On czy wy?
    • bitch.with.a.brain Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 19:35
      to,że rodzice cie utrzymuja nie nzaczy,że i on musi.Ja mam wrażenie,że po prostu
      cie rozpiescili w domu i oczekujesz za wiele.
      to,ze rodzice oplacili ci wystawny slub ktorego ty chcialas nie zobowiazuje
      twojego faceta do niczego.
      • kasiar74 Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 20:08
        co ty pierniczysz skoro gosciu mieszka w jej mieszkaniu to moglby sie dolozyc a
        poza tym jesli malzenstwo nie potrafi sie dogadac w zasadniczych sprawach to i
        na innych polach nie zagra wiem to z autopsji
        • malgorzata_i_mistrz Re: maz nie daje mi pieniedzy 05.06.06, 20:34
          Przecież tu nie ma żadnego małżeństwa, tylko dwójka gó..arzy, bawiących się w
          dom za pieniądze jej rodziców. Którzy, BTW, muszą być straszliwymi frajerami, że
          zgadzają się na finansowanie tej farsy...
          ___________________________

          Twoja matka była chomikiem.
    • harriet_makepeace Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 07:20
      wow! i Ty tak na serio? To nie jest prowokacja?
    • b-beagle Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 07:47
      Dziwnym małzeństwem jesteście i nie wróżę wam szczęśliwego życia.
    • kryzolia Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 08:01
      NIe wiem czy to noe podpucha, ale: Czy to ładnie wypominac , ze maż mial tylko
      jedną walizkę? Piszesz że nie chcial okazałego ślubu, ale przy okazji opisujesz
      slub jaki zafundowali Twoi rodzice. Tą częśc powinnaś ominąc opisując jakiego
      masz złego meża - poniewaz o niczym takim nie świadczy. Z tego co widzę ,
      równiez TY zyjesz na konto rodziców. Nie wiem czy Twój mąż nie chce CI dac
      pieniedzy na wyjazd, czy może nie podoba MU się sam wyjazd lub forma w jakiej Mu
      to przedstawiłaś.
      • mb800 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 08:30
        Wiesz współczuję Ci że masz taka sytuacje z mężem, ale zastanawiam się dlaczego
        się pobraliście?Wy nie dorośliście jeszcze do samodzielnego życia (przynajmniej
        mówię o Tobie). Jak można być w tym wieku zależnym od rodziców i męża? Jeśli
        nie miałabym pracy i nie byłabym w stanie utrzymać samej siebie to napewno nie
        wychodziłabym za mąż, bynajmniej jeszcze nie teraz.
    • saskiaplus1 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 08:31
      Łomatko. Żeście się dobrali...
    • maretina rozwiedz sie 06.06.06, 09:16
      nie widzisz, ze zyjesz z kanalia bez honoru? kase na wesele wzial, do
      mieszkania kupionego za cudze pieniazki sie wprowadzil, a Ty nie masz prawa do
      waszyxch pieniedzy? jestes mloda... wiej od tego sku..ela.
      • saskiaplus1 Re: rozwiedz sie 06.06.06, 10:12
        Maretina, nie gorączkuj się, przecież to dobrana para - przynajmniej tak wynika
        z postu autorki. Swoją drogą pozdrawiam serdecznie i zapytuję o zdrowie Kajtka.
        Rośnie i blondynieje nadal?
        • maretina Re: rozwiedz sie 06.06.06, 10:17
          rosnie kajtek, rosna mu zabki, raczkuje, staje, siada.... i ma biegunke od
          wczoraj:/
          nie wiem czy jutro moj malzonek w domu nie zostanie. za te psie pieniadze
          lepiej niech swojego potomka poleczy;-)
          • saskiaplus1 Re: rozwiedz sie 06.06.06, 11:14
            Niech leczy, w końcu chyba się na tym zna, nie? A własnego to zaopiekuje jak
            żaden inny... :). Zdrowia Kajtkowi życzę, niech rośnie jak szalony :)
            • maretina Re: rozwiedz sie 06.06.06, 11:24
              dzieki:)
              czy Twoj potomek juz biega?:)
              • saskiaplus1 Re: rozwiedz sie 06.06.06, 11:34
                Heh, co jakiś czas podnosi się, rusza do przodu i dochodzi do wniosku, że co
                cztery nogi to nie dwie, wali się więc na cztery i pruje ze zdwojoną
                szybkością ;))). Mam w domu dziecko-tajfun, czego i Tobie życzę.
    • bri Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 10:20
      Każ mu płacić za wynajem mieszkania - w końcu mieszkanie kupili Twoi rodzice ;)
      • aiczka Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 17:23
        Fajny pomysł, ale jeśli mąż jest współwłaścicielem mieszkania, to pewnie nie
        będzie go chciał od żony "wynajmować". Jest?
    • jola261 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 10:41
      Krew w żyłach mi się goruje jak to czytam,no co za s..el.Ja bym go zjechała
      równo,mam tylko nadzieję,że mieszkanie jest na ciebie i wpadłaś na pomysł aby
      on wyrzekł się na papierze praw do mieszkania.Wygarnij mu to wszystko
      ostro,zarządaj karty kredytowej do konta albo załóż swoje i stałe zlecenie co
      miesiąc na twoje konto ma ci wpłacać pieniążki.Albo otwórz oczy i podziękuj
      rodzicom,że pomogli ci rozpieścić twojego facecika,a co będzie jak dojdą dzieci?
      Będzie utrzymywał rodzinę.Aha,i chyba czas najwyższy skończyć z tymi
      dofinansowaniami od rodziców,ewentualnie załóż sobie tajne konto,czy książeczkę
      i wpłacaj sobie pieniądze od nich na tzw "czarną godzinę".Po takim typie nie
      wiadomo czego można się spodziewać.Nie bądź głupia dziewczyno!Zacznij po
      swojemu go wychowywać bo za parę lat kopnie cię w zadek jak już się ustawi
      porządnie przy tobie i tyle.
      • listopadowa3 chwilunia a dlaczego maz pomaga rodzicom a nie zon 06.06.06, 11:39
        ie?nosz choleraaa wszystko dla mamunci,zone mozna kopnac w dupeeeeeee
        • wojtek_blankietowy Sama decydujesz ze jedziesz sama płac 06.06.06, 11:57
          Jak sama decydujesz bez meza ze jedziesz na wyjazd to miej honor i sama za
          wyjazd plac. Wspołczułbym Ci jakby maż sie zgodził na wyjazd i wtedy nie chcial
          dac ale w twojej sytuacji na miejscu twojego meza zrobilbym tak samo.
          Wiesz wogole wspolczuje twojemu mezowi widac ze pochodzi z niezamoznej pewno
          rodziny a dla ciebie wystawny slub byl najwazniejszy - co zapewne wiazalo sie z
          jego upokorzeniem bo on nie mogl pokryc kosztow. gdybys go kochala zgodzilabys
          sie go nie upokarzac i wziac skromy slub. Chodzi przeciez o to by byc razem a
          nie by sie pokazac - przynajmniej moim zdaniem ale u Ciebie chyba inaczej.
    • lena575 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 11:56
      Po co tyle emocji! Wyjedź, przyjedź i spróbuj rozegrać to spokonie. Nie
      wyrzucaniem faceta z domu, rozwodem i nie wiadomo jeszcze czym.
      Twoi rodzice popełnili ogromny błąd utrzymując ciebie. Gdy widzieli,ze nie
      macie pieniędzy to ok,że płacili np. za wynajęcie lub za czynsz ale absolutnie
      nie powinni utrzymywać ciebie "na boku". Twój mąż zarabiał pieniądze na siebie
      a ty byłaś utrzymywana przez rodziców. Rozumiem,ze możgli kupić ci jakieś fajne
      ciuchy bo cię nie stać ale kupowć i płacić jak za dzieciaka który dalej z nimi
      mieszka i jest na ich utrzymaniu? Nie rozumiem. Oni kompletnie zdjęli
      odpowiedzialność z twojego męża za wasze życie. Wyobraź sonie jak on się czuł
      gdy ty wracałaś z nowymi cuchami od rodziców (a jego na to nie było stać by ci
      to kupić), zapłaconymi przez nich ksiązkami, komórką i czym tam jeszcze. Na
      początku pewnie było mu przykro bo w tej rodzinie nie mieliście wspólnoty a
      potem przyzwyczaił się. Moze właśnie ma poczucie więzi z matką bo dla niej moze
      nawet jego nieduże pieniądze są wartością i on ma poczucie odpowiedzialności za
      nią. Za ciebie nie musi, wie doskonale,ze ty masz rodziców (i słabo
      zarabiającego męża)i podejrzewam,że do tej pory mocno to podkreślałaś. Twoi
      rodzice rozbili wam małżeństwo, rozbili wam waszą wspólnotę. Powinnaś się
      zatanowić co z tym zrobić i jak to teraz zbudować.
      • kryzolia Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 12:52
        popieram
    • kobieta_na_pasach Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 12:49
      jak tylko skonczysz edukacje znajdz sobie innego. z facetami z wiekiem moze byc
      tylko gorzej. nie licz na cud
      .
      • lena575 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 13:15
        Myslisz,ze znajdzie na poczekaniu takiego który weźmie ją od rodziców (po małym
        małżeńskim przebiegu) z tym mieszkaniem i bedzie ją utrzymywał jak rodzice? A
        jak nie będzie go stać na coś to ona pobiegnie do tatusia i tatuś da? Mamusia
        kupi ciuchy, zapłaci rachunki? A duża dzidza będzie pokazywała męzowi,że jak
        nie on to rodzice dadzą. No w końcu należy jej się to do czego przyzwyczaili
        rodzce.
        Moze czas dorosnąć.
    • calusek70 on ma obowiązek łożyć 06.06.06, 13:20
      Posłuchaj złocista 100 twój mąż ma OBOWIĄZEK łożyć na rodzinę - gwarantuje ci
      to prawo z chwilą zawarcia związku małżeńskiego. Jeśli nie chce łożyć w
      ekstremalnych sytuacjach można się zwrócić do sądu.Powtarzam to jest jego
      OBOWIĄZEK. Egzekwuj swoje prawa. To co ci daje rodzina to wyłącznie twoja
      sprawa. Nie musisz się z tego tłumaczyć. Natomiast on chociazby jako męzczyzna
      powinien się poczuwać do łożenia na wspólne gospodarstwo domowe i co
      najwazniejsze na wsparcie swojej żony!!!!!!
      Przeanalizuj na co on ciuła pieniądze?
      • wojtek_blankietowy Re: on ma obowiązek łożyć - oki a pomysl o tym 06.06.06, 13:26
        calusek70 napisała:
        > Posłuchaj złocista 100 twój mąż ma OBOWIĄZEK łożyć na rodzinę - gwarantuje ci
        > to prawo z chwilą zawarcia związku małżeńskiego. Jeśli nie chce łożyć w
        > ekstremalnych sytuacjach można się zwrócić do sądu.Powtarzam to jest jego
        > OBOWIĄZEK. Egzekwuj swoje prawa. To co ci daje rodzina to wyłącznie twoja
        > sprawa. Nie musisz się z tego tłumaczyć Natomiast on chociazby jako męzczyzna
        > powinien się poczuwać do łożenia na wspólne gospodarstwo domowe i co
        > najwazniejsze na wsparcie swojej żony!!!!!!
        > Przeanalizuj na co on ciuła pieniądze?

        ciuła pieniadze? a ile mozna uciułać z 3000 zł pomagając matce, raczej niewiele
        lub nic.
        co do zas obowiazku łożenia na żone to jak się małżonkowie nie zgadzaja mogą
        zwrócić się do Sądu o rozstrzygniecie i wyobraz sobie sprawe w sadzie maz mowi
        zarabiam 3 tys zona nie pracuje i chce jechac do ameryki poludniowej. Co na to
        powie sad? ze dziewczyna zglupiala i w zyciu nie wyrazi zgody na pokrycie
        kosztow wyjazdu. Doswiadczenie zyciowe. jesli jest jedno wynagrodzenie w kwocie
        3000 zl to wyjazd do ameryki poludniowej tozbytnia ekstrawagancja. ja sie nie
        dziwie ze meza krew zalewa.
      • john_malkovitch Re: on ma obowiązek łożyć 06.06.06, 14:49
        To co ci daje rodzina to wyłącznie twoja
        > sprawa. Nie musisz się z tego tłumaczyć. Natomiast on chociazby jako męzczyzna
        > powinien się poczuwać do łożenia na wspólne gospodarstwo domowe i co
        > najwazniejsze na wsparcie swojej żony!!!!!!

        Jak to jej sprawa..? To jakieś inne pieniądze są czy co?
        Tam wyżej jest napisane, że rodzice DAWALI pieniądze na utrzymanie i
        z treści postu wynika, że już tego nie robią, tylko dają pannie 500 zł na
        ciuchy, książki i komórkę, a dom i ją UTRZYMUJE mąż. Też byłem studentem i wiem doskonale, że studia, przy odrobinie refleksu można skończyć bez kupowania książek w ogóle, ew. tych potrzebnych na przyszłość. Ile zatem potrzeba jej do tych 500 zł, które pewnie i tak by od rodziców dostawała? Tyle, żeby
        starczyło na wyjazdy zagraniczne?
        Ma bogatych rodziców, to niech się cieszy. Matka facetowi pewnie żyje
        za 500 zł renty miesięcznie. Którą z nich powinien finansować?
        • burza4 Re: on ma obowiązek łożyć 06.06.06, 15:25
          john_malkovitch napisał:


          > Jak to jej sprawa..? To jakieś inne pieniądze są czy co?

          poniekąd - bowiem darowizny od rodziców stanowią majątek odrębny a nie wspólny,
          mam jedynie nadzieję, że rodzice mieli dość oleju w głowie, żeby to formalnie
          zapisać.

          > Tam wyżej jest napisane, że rodzice DAWALI pieniądze na utrzymanie i
          > z treści postu wynika, że już tego nie robią, tylko dają pannie 500 zł na
          > ciuchy, książki i komórkę, a dom i ją UTRZYMUJE mąż.

          "utrzymywanie" w tym konkretnym przypadku nie jest żadną łaską, jest jego
          PRAWNYM obowiązkiem, moralnym zresztą również - bowiem gdyby nie nakłady jej
          rodziny musiałby wynajmować mieszkanie. Więc - on "oszczędza" żerując na cudzym
          majątku i jeszcze ma czelność zwalać na teściów koszty utrzymania żony?

          Też byłem studentem i wiem
          > doskonale, że studia, przy odrobinie refleksu można skończyć bez kupowania ksi
          > ążek w ogóle, ew. tych potrzebnych na przyszłość.

          Można ukraść, będzie taniej?

          Ile zatem potrzeba jej do tych 500 zł, które pewnie i tak by od rodziców
          dostawała? Tyle, żeby > starczyło na wyjazdy zagraniczne?
          > Ma bogatych rodziców, to niech się cieszy. Matka facetowi pewnie żyje
          > za 500 zł renty miesięcznie. Którą z nich powinien finansować?

          odpowiem krótko - żonę, bowiem ON MA PRAWNY OBOWIĄZEK ŁOŻYĆ NA RODZINĘ KTÓRĄ
          ZAŁOŻYŁ, zaś w stosunku do matki jest to jedynie dobra wola. Jeśli chce się być
          syneczkiem mamusi, to na własny koszt, a nie żerując na teściach, bo do tego
          się to sprowadza, gdyby jak pijawka nie uczepił się tego wygodnego układu, nie
          byłoby mowy o wysyłaniu kasy mamuni, bo musiałby wynajmować mieszkanie albo
          spłacać kredyt. Normalne chyba, że jej rodzice kupili to mieszkanie, żeby córce
          było lepiej i żeby córka na tym korzystała, a nie teściowa???

          • margonik Re: on ma obowiązek łożyć 06.06.06, 16:49
            John po części ma rację. Z postu autorki wynika, że opłaty za mieszkanie i
            jedzenie idą z pensji męża (bo jeśli nie, to niby z jakich pieniędzy?). Mąż nie
            chce tylko dawać dodatkowej kasy dziewczynie i za ubranie, książki itd płacą
            rodzice. Oczekiwanie, że powinien jej zafundować kartę kredytową jest dla mnie
            przegięciem. Niech sama zacznie zarabiać na kartę kredytową.

            Nie chce jej zafundować wyjazdu do Ameryki, ale przecież ona z nim tego wyjazdu
            nie przedyskutowała? Sama podjęła decyzje o wyjeździe. Nie widzę powodów dla
            których on miałby być zobowiązany do sfinansowania jej teraz tego wyjazdu. A
            może nawet nie ma pieniędzy na ten wyjazd?

            Autorka nie zarabia i wydaje jej się, że 3tys. to kokosy. Na utrzymanie dwóch
            osób to naprawdę NIE SĄ ŻADNE KOKOSY! Facet zarabia i zna wartość tej kasy.
            Pięć razy się zastanowi, czy wydać kilka tys. na wyjazd, czy nie (autorce
            wystarczyło kilka minut, bo fajnie się zarządza nie swoimi pieniędzmi).

            > ON MA PRAWNY OBOWIĄZEK ŁOŻYĆ NA RODZINĘ KTÓRĄ
            > ZAŁOŻYŁ, zaś w stosunku do matki jest to jedynie dobra wola.

            Akurat się mylisz, bo jeżeli matce brakuje kasy, to ma taki sam PRAWNY
            OBOWIĄZEK ją utrzymywać i sąd tak samo mógłby nałożyć na niego alimenty na
            rzecz matki.
            A żonę utrzymuje (mieszkanie, jedzenie) - co nie znaczy, że musi jej fundować
            wyjazdy.

            Gdyby dziewczyna nie dostawała żadnej kasy od rodziców, to pewnie dawałby jej
            na potrzebne ciuchy itd. Ale jeśli ona - oprócz zapewnionych swoich potrzeb
            (ciuszy, książki i komórka za które płaca rodzice) ma jeszcze 500zł na rękę, to
            ja się nie dziwię, że on nie widzi potrzeby. Całkiem możliwe, że z tych 3tys.
            które zarabia, mu osobiście mniej niż 500zł zostaje na ot, takie sobie własne
            wydatki.
            • margonik Re: on ma obowiązek łożyć 06.06.06, 16:52
              > Całkiem możliwe, że z tych 3tys.
              > które zarabia, mu osobiście mniej niż 500zł zostaje na ot, takie sobie własne
              > wydatki.

              Nawet jeśli zostaje mu więcej, to całkiem możliwe, że ma więcej rozsądku niż
              autorka postu i po prostu oszczędza...
            • burza4 Re: on ma obowiązek łożyć 07.06.06, 12:02
              margonik napisała:
              > Akurat się mylisz, bo jeżeli matce brakuje kasy, to ma taki sam PRAWNY
              > OBOWIĄZEK ją utrzymywać i sąd tak samo mógłby nałożyć na niego alimenty na
              > rzecz matki.

              Akurat ty się mylisz - prawnie - obowiązek wobec żony "wyprzedza" obowiązek
              wobec matki, najpierw MUSI zreaalizować swoje obowiązki w rodzinie, dopiero
              potem może mieć gest w stosunku do matki.

              Jesli uprawnionym do żądania alimentów jest kobieta będąca w związku
              małżeńskim, zobowiązanie ciąży w kolejności na:
              1. mężu
              2. dzieciach
              3. wnukach
              4. rodzicach kobiety
              5. dziadku itd.

              Sąd mógłby nałozyć na niego alimenty, jednak biorąc pod uwagę jego podstawowe
              obowiązki - utrzymania rodziny, którą założył. Poza tym obowiązek wobec matki
              rozkłada się również na jego siostry, które - z tego co zrozumiałam - dzięki
              jego wsparciu nie muszą się dokładać do życia z matką, a niby z jakiej racji>


              Gdyby dziewczyna nie dostawała żadnej kasy od rodziców, to pewnie dawałby jej
              > na potrzebne ciuchy itd. Ale jeśli ona - oprócz zapewnionych swoich potrzeb
              > (ciuszy, książki i komórka za które płaca rodzice) ma jeszcze 500zł na rękę,
              to > ja się nie dziwię, że on nie widzi potrzeby.?

              wg ciebie rodzice mają utrzymywać studiującą córkę w zastępstwie męża? to jest
              normalne? teściowie pomagają IM chyba nie po to, żeby siostrom zięcia wygodniej
              się żyło?
              • margonik Re: on ma obowiązek łożyć 07.06.06, 14:12
                > wg ciebie rodzice mają utrzymywać studiującą córkę w zastępstwie męża?

                Sorry, ale to jest dla mnie naprawdę normalne, że rodzice pomagają finansowo
                swojemu dziecku do czasu skończenia przez nie studiów - nie zależnie, czy to
                dziecko wyszło za mąż, czy nie. Rozumiem, że są przypadki, gdy rodziców nie
                stać i wówczas dziecko jest skazane na siebie, ale jeśli stać, to jest to dla
                mnie bardzo naturalne!
                Kto z Was nie dostawał od rodziców żadnej kasy do końca studiów (mam na myśli
                tych, którzy studiowali dziennie)?
                Czemu nagle mieliby przerzucić swoje obowiązki całkowicie na młodego faceta,
                który pewnie też jest świeżo po studiach? Na zasadzie, że "sprzedali" córkę, to
                niech teraz on sie martwi?
                W moim mniemaniu zapewnienie wykształcenia to obowiązek rodziców, a nie męża.

                (Pomijam tutaj przypadki, gdy rodziców nie stać i człowiek idzie na studia ze
                świadomością, że niestety sam musi sobie radzić. Tylko wówczas powinien starać
                radzić sobie SAM, a nie szukać kozła ofiarnego...)


                • baba67 Re: on ma obowiązek łożyć 07.06.06, 15:50
                  Ja juz nie jestem mloda,i mnie wychowano w przeswiadczeniu, ze dorosle zycie
                  bede mogla zaczac, kiedy swoj chleb bede jadla.A jesli maz wzialby mnie na
                  utrzymanie w czasie studiow, to jego decyzja, nie jest to zadnym obowiazkiem ,
                  tylko dobra wola. Zatem jesli ozenil sie ze studiujaca dziewczyna , to powzial
                  takie zobowiazanie.Mogl sie nie zenic i nie byloby wielu problemow-dziewczyna
                  mieszkalaby u rodzicow, tak jak ja do slubu i podjecia pracy.
                  Facet jest zatem nie w porzadku uznajac pomoc tesciow za cos oczywistego.
                  Z drugiej strony jej rodzice zdecydowali sie finansowac zycie seksualne corki
                  (bo w tym malzenstwie chyba glownie o to chodzi), to sami sobie bat ukrecili.
          • john_malkovitch Re: on ma obowiązek łożyć 06.06.06, 16:53
            > poniekąd - bowiem darowizny od rodziców stanowią majątek odrębny a nie wspólny,

            spadki też..?

            > "utrzymywanie" w tym konkretnym przypadku nie jest żadną łaską, jest jego
            > PRAWNYM obowiązkiem, moralnym zresztą również - bowiem gdyby nie nakłady jej
            > rodziny musiałby wynajmować mieszkanie. Więc - on "oszczędza" żerując na cudzym majątku i jeszcze ma czelność zwalać na teściów koszty utrzymania żony?

            Kupno mieszkania było dobrowolnym gestem teściów i do niczego go nie zobowiązuje (nota bene, autorka wątku jest śmieszna pisząc, ze rodzice zapłacili za wesele, mieszkanie i znaleźli pracę mężowi, więc to nie jest tak, że ONA nic nie wniosła do małżeństwa) Poza tym mamy chyba różne pojęcia na temat słowa "utrzymywać"..
            Myslę, że pod względem prawnym powód wywiązuje się z obowiązku..

            > Można ukraść, będzie taniej?

            Proponuję udać się na studia, tam Ci powiedzą..

            > odpowiem krótko - żonę, bowiem ON MA PRAWNY OBOWIĄZEK ŁOŻYĆ NA RODZINĘ KTÓRĄ
            > ZAŁOŻYŁ.

            Jw. prawo na pewno nie nakazuje płacenia za telefon osoby, która de facto tego telefonu nie potrzebuje, ani kupowania nowych ciuchów, gdy szafa pełna. Co do reszty jestem pewien,że się wywiązuje z obowiązku.

            zaś w stosunku do matki jest to jedynie dobra wola. Jeśli chce się być
            >syneczkiem mamusi, to na własny koszt, a nie żerując na teściach, bo do tego
            > się to sprowadza, gdyby jak pijawka nie uczepił się tego wygodnego układu, nie
            > byłoby mowy o wysyłaniu kasy mamuni, bo musiałby wynajmować mieszkanie albo
            > spłacać kredyt. Normalne chyba, że jej rodzice kupili to mieszkanie, żeby córce było lepiej i żeby córka na tym korzystała, a nie teściowa???

            Jak to na własny koszt? Nie rozumiem dlaczego Twoim argumentem jest rto, że skoro teściowie pomogli, to żonie się coś należy.. ma sie wypiąć na własną matkę, bo jest biedna? Przecież do tego się to sprowadza według Ciebie. Gdyby to jego matka kupiła mu mieszkanie, oczywiscie pisała byś, ze żoneczka ma całkowite prawo do połowy mieszkania i skoro tak, to wszystko jedno skąd ono się wzięło.
            Według Ciebie powinien się wypiąć na osobę, która łożyła na niego przez jakieś 20 lat, a piszesz o Moralnym Obowiązku Utrzymywania Żony. I to nie, bo żona, tylko, bo teściowie (swoją drogą, ciekawe, co oni myślą o tym mieszkaniu..?).
            Czy on się stał ich niewolnikiem przez ich dobrą wolę? Dlaczego ma być bardziej wdzięczny im niż swojej matce (i co tu ona zawiniła?)?

            Mamy tu przypadek rozpieszczonej gó..ary, która w życiu nie zarobiła ani grosza, wszystko miała od rodziców (domyślam sie, że głównie od ojca) i nagle
            stanęła twarzą w twarz z rzeczywistością. Co można powiedzieć o osobie, która
            robi mężowi awanturę, że nie chce zapłacić za jej wyjazd, bo kupuje np. leki dla matki? Jedyną osobą, która tu na wszystkich żeruje jest ona sama. Nie rozumiem jak mozna jej bronić..

            Poza tym proponuje, żebyś pokazała twój post swojej matce..
            Będzie dumna, że taka z Ciebie obrończyni prawa..
            • burza4 Re: on ma obowiązek łożyć 07.06.06, 14:03
              poczytaj - facet ma siostry, które z matką mieszkają, jego pomoc zwalnia je z
              obowiązku choćby dokładania się do życia. Ta pomoc może być realizowana
              wyłącznie dlatego, że teściowie dokładają im do życia.

              skoro matka nie ma - czemu nie pojdzie do pracy, w końcu jeśli syn ma 30-tkę to
              zapewne nie jest to bezradna staruszka? nigdy nie pracowała - i co - ma zamiar
              do końca życia wisieć na dzieciach? i czemu na synu, a nie na córkach, które z
              nią mieszkają? nie było mowy o tym, że jego matka choruje, skąd twoje
              przypuszczenia, że potrzebuje na leki? a może potrzebuje na kablówkę, bo nie
              mając nic do roboty lubi oglądać seriale? czemu nie patrzysz na to tak, że to
              jego rodzina doi kasę? facet żeniąc się wiedział, że żona studiuje i jakiś czas
              będzie na jego utrzymaniu. Zawierał związek świadomie, bez presji ciąży (bo
              dziecka nie mają), to trzeba ponosić tego konsekwencje, a nie oglądać się kto
              by go tu wyręczył.

              Facet nie jest niewolnikiem, mógł nie brać, nie korzystać z pomocy - i tak
              postąpiłby ktoś, kto chce być sam sobie sterem i żeglarzem i nie chce nic
              nikomu zawdzięczać. Korzystanie z czyjejś uprzejmości rodzi zobowiązania. Że
              nie wspomnę o drobiazgu - że dziewczyna jedzie na staż - który da jej lepszy
              start w pracę (a więc jest to działanie korzystne dla związku), a nie na wczasy
              na Majorkę. Nikt nie mówi o sponsorowaniu fanaberii, a o działaniach dla dobra
              własnej rodziny.

              czy ci się to podoba, czy nie - obowiązek ma przede wszystkim w stosunku do
              żony, dopiero potem może realizować obowiązek w stosunku do matki. Facet
              tymczasem traktuje to małżeństwo jakby był sublokatorem, który oprócz opłacenia
              rachunków nic z siebie nie musi dawać. To on jest tu nieodpowiedzialnym
              gó..arzem, który najwidoczniej nie wie na czym polega małżeństwo.

    • deodyma Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 13:48
      naprawde, dziwna sytuacja. maz nie daje pieniedzy a wydaje mi sie, ze powinien
      poczuwac sie do obowiazku lozenia na wasze wspolne gospodarstwo domowe. z
      drugiej strony to mu sie nie dziwie. sama napisalas, ze rodzice daja ci kase na
      na wlasne wydatki. nie pomyslalas, zeby isc do pracy? przeciez rodzice cie
      utrzymuja. czy to nie przesada??? skoro wiec masz swoja kase na wlasne wydatki
      od rodzicow,maz widocznie uznal, ze nie musi ci dawac zadnych pieniedzy i
      rowniez wydaje je podobnie, jak ty swoje, na co chce. rozmawialas wogole z
      mezem na ten temat? co z czynszem? kto go oplaca? rodzice?
      • zlocista100 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 15:57
        Moze zaczne od tego,iz moi rodzice poczatkowo dawali nam 750 zl,zeby bylo nam
        lzej.Owszem moich rodzicow jest na to stac,co wcale nie oznacza,iz jestem
        niedopowiedzialna osoba i nie potrafie sobie poradzic.Wychodzac za maz
        wiedzialam,iz bedzie nam trudno zyc z jednej pensji,ale zgodzilam sie na te
        warunki.Po jakims czasie rodzice zauwazyli,ze jest nam ciezko i postanowili nas
        wspomagac.Pozniej kupili mieszkanie i zauwazyli,ze chodze 3 sezon w tych samych
        butach,wiec postanowili dawac NAM 500 zl .Prosze zauwazyc,ze odciazyli nas od
        placenia 900 zl za wynajem mieszkania,a teraz musimy placic jedynie za czynsz
        330.Moja dobra wola bylo dokladanie sie do wspolnej kasy i nigdy nie wzielam
        tych 500 zl dla siebie.Jedyne o co meza poprosilam,to ten kredyty na auto w
        wysokosci 4 tys zl+ benzyna.
        A ja nie mam zadnych oszczednosci.Ocknelam sie dopiero,gdy maz mi powiedzial,iz
        nie wyraza zgody na moj wyjazd,bo nie ma pieniedzy...co jest nieprawda
        Bo:
        - zarabia 3 tys
        - + 500 zl miesiecznie od rodzicow

        bo ja musze kupic jedynie bilet samolotowy,wszystko mam inne oplacone na moj
        miesieczny wyjazd.Fakt wydatek ten to 3 tys.
        Postanowilam zatem od kilku miesiecy nie dawac tych 500 zl mezowi i
        tak "uzbieralam" 2 tys zl,ale maz i tak nie chce sie dolozyc,mimo iz przeciez
        jest przez ten caly miesiac ,gdy nie bedzie mnie w domu nie bede,a on nie chce
        dac mi kieszonkowego nawet,glupich 200 zl ...bo uwaza,ze podjelam decyzje
        samodzielnie i to sa jego pieniadze:(czy to moja wina,ze nie pracuje?nie moge
        pracowac,bo studiuje medycyne i nie mam fizycznie takiej mozliwosci,zwlaszcza w
        roku szkolnym,a ten wyjazd daje mi ogromna szanse ,aby moc sie doksztalcic.
        • maria37a Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 16:25
          Mąż ma rację że nie daje Ci pieniędzy na wyjazd. Koszt wyjazdu to jego
          miesięczne zarobki wiec bardzo dużo. Do tego tak ważną decyzje podjęłaś sama
          bez konsultacji z nim. Małżeństwo to wspólnota tak poważne decyzje podjemuje
          się razem. Tylko ty chyba do tej wspólnoty nie dojrzałaś. W pełni popieram
          decyzje twojego męża o tym by nie dawać Ci pieniędzy na wyjazd.
          • lusia59 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 16:48
            No Ty chyba sobie żartujesz?? Przecież ona już uzbierała 2 tys. zł. I dlaczego
            on bez jej zgody może wydawac pieniądze pomagając matce, oszczędzając na
            wyjazdy do rodziny i Bóg wie na co jeszcze? Po drugie ten wyjazd jest
            inwestycją w ich wspólną przyszłość, przecież jak skończy studia zacznie
            zarabiać a że jest na medycynie to z czasem pewnie nie mało! Ten człowiek
            mieszkać w domu kupionym przez jej rodziców, żyje za pieniądze od jej rodziców
            a z żony robi żebraka! Sam nie ma za grosz godności i jej tez chce ją odebrać.
            To jest poniżające, więc jak mozesz wymagać od niej aby liczył się z męzem. Ja
            na jej miejscu zrobiła bym mu pożadna awanture ( skoro prosby i rozmowy nie
            pomagają)postawiła sprawy jasno, a jak nie pasuje... walizki za drzwi.
            Kochana, rodzice na pewno dorzucą Ci na wyjazd, oni jak widac troszczą się o
            Ciebie. Przez ten czas kiedy nie bedzie Cię w kraju pomyslisz sprawe,
            zastanowisz się co dalej... jezeli mąz nie zmądrzeje, trudno. Sama z rodziną
            napewno sobie poradzisz. Wierze że jesteś mądrą osobą i dłuzej już nie
            pozwolisz się tak traktować.
            • zlocista100 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 16:57
              Wlsnie chcialam z nim grzecznie porozmawiac,ale on powiedzial mi,iz wcale nie
              mam prawa do tych pieniedzy,poniewaz sama powinnam sie dorzucac do
              mieszkania.Boze!niby jak?i te moje 500 zl ,to nie jest zadna laska,tylko
              normalne 50%,ktore on takze placi ze swoich zarobionych pieniedzy...jestem w
              szoku.A jak mu powiedzialam,ze przeciez jest teraz nam lzej,ze nie musi placic
              tych 900 zl za wynajem,to on ,ze owszem,ale mieszkanie jest na mnie,wiec on nie
              poczuwa sie do tego,aby placic mi dodatkowe pieniadze na moje zachcianki ,a
              poza tym ,to on potrzebuje pieniedzy na bilet zagraniczny ,aby poleciec do
              rodziny.
              Wiec nie dostane zadnej zlotowki,to znaczy,ze nie mam prawa wziac nawet glupich
              10 zl z jego konta bez zapytania sie...dzisiaj zostawil mi 5 zl na bulki,czuje
              sie strasznie zle,nikt sobie nie zdaje sprawy,jak to boli.Prosilam go ,zeby
              kupil mi jeansy,ale nie mial czasu,wiec poszlam sama do tego sklepu i kupilam
              za ostatnie zlotowki te spodnie.On powiedzial,ze mi odda pieniadze,ale nie
              zrobil tego.Wczoraj rzucil mi 10 zl za ksero,bo powiedzialam,ze tyle
              kosztowalo.Przeciez drobniaki powinny lezec w domu,a nie ja mam go prosic o
              kilka zl na chleb codziennie.
              • deodyma Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 17:43
                przepraszam, ale czy ty i twoj maz zanim sie pobraliscie, rozmawialiscie o tym,
                jak bedzie wygladalo wasze malzenstwo??? a jak sie zachowywal przed slubem? tez
                byl taki??? jak dlugo trwa wasze malzenstwo?
              • listopadowa3 juezu rozwiedz sie rzuc sku..synko-mamisynka 06.06.06, 22:41
            • nglka Jest sposób 06.06.06, 17:26
              Widzisz
              Ponieważ jest to twoje mieszkanie - a mąż twierdzi, że nie da ci pieniążków
              ponieważ ich nie ma (mimo, że je ma) i widać, że przeyzwyczajony jest tylko do
              tego by wszystko wokół brać - postaw sprawę jasno:
              "Kochanie, dziękuję, uzbieram sobie sama, natomiast w czasie gdy nie będzie mnie
              w kraju będę wynajmować to mieszkanie by zwróciło mi się za wyjazd, masz na
              znalezienie na ten czas nowego lokum tyle czasu ile mi pozostało do wyjazdu".

              Skoro on ma prawo Cię ograniczać - Ty Jego też. Tylko bądź świadoma, że takie
              postawienie sprawy może rozpętać wojnę. Natomiast przemilczenie utrwali w nim
              przekonanie, że kobietę należy wychować i coraz częściej będziesz miaa
              "finansowe kłody" pod nogami.
              Taka cena.
        • burza4 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 16:28
          masz poważny problem, a twój mąż nie rozumie co to znaczy "świadom praw i
          OBOWIĄZKÓW", i powiem szczerze - wątpię czy ten związek przy takim nastawieniu
          ma sens. Wygodnicki układzik, gdzie on zyskuje nie dając nic w zamian i nie
          widzi w tym nic zdrożnego? czy mu się to podoba czy nie - pieniądze są WASZE.
          chętnie korzysta z cudzego wkładu, nie ma nic przeciwko temu, żeby teściowie
          odciążali go w JEGO obowiązkach, pieniądze są "jego" a mieszkanie czyje? twoje
          czy wasze? wypina się na żonę, bo musiałby wysupłać 3000 zł na jej bilet? a ile
          zyskał nie musząc płacić w tym czasie za wynajem?
        • malutka_lilu wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 16:59
          Moj Boze, dziewczyno, mi cie tak szkoda, moja Ci porada, twoj facet mieszka w
          mieszkaniu,ktore kupili twoje rodzice i on tak Ciebie traktuje?? To mi do glowy
          nie wchodzi, nie sie wyprowadza, ty jedz do Ameryki, zmien swoje zycie i
          zapomnij tego idiote, pomysl, co bedzie dalej..
          • zlocista100 Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:02
            Owszem moi rodzice wiedza o tym,co sie dzieje...
            I rowniez nie sa zadowoleni z jego postepowania,bo wlasnie to oni nam pomagaja
            i mysleli,ze gdy kupia mieszkanie,maz zmieni prace na lepsza,to nie bede
            musiala prosic ich o glubi fartuch na zajecia :(((((
            Bo przeciez oni nie ubieraja tylko mnie,ale i meza,Kupuja mu kurtki,spodnie.A
            on potem mi mowi,ze tak naprawde on niczego nie potrzebuje i moze chodzic w
            jednych czystych spodniach i jednej kurtce przez caly rok...
            I oczywoscie na swoje przyjemnosci wydaje pieniadze np na papieroski codziennie
            6 zl
            • zlocista100 Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:04
              a jak chcialam sobie kupic puder ,to zrobil mi przedstawienie i nie chcial
              wydac 10 zl,potem sie zgodzil.Mama zauwazyla ,ze sie nie maluje,bo mnie nie
              stac,niby z czego,jak wszystko oddawalam do wspolnej kasy...to kupila mi
              ostatnio kosmetyki.
              • malutka_lilu Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:06
                mi tak cie szkoda, no nie moge tego czytac...
              • malutka_lilu Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:08
                poki jestes mloda, to zapomnij, to jak swoja pierwsza pomylke, znajdziesz fajna
                prace, faceta, ktory cie bedzie cenil...
              • margonik Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:10
                Napisałaś wcześniej, że dają Ci 500zł na Twoje własne wydatki. Wprowadzasz w
                błąd. Swoja drogą, skoro dostajesz te 500zł, to czemu nie zatrzymujesz części
                jako kieszonkowego?
                • nglka Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:44
                  margonik napisała:

                  > Napisałaś wcześniej, że dają Ci 500zł na Twoje własne wydatki. Wprowadzasz w
                  > błąd.

                  Myślę, że niedokładnie czytasz. Pisała, że dostaje na własne wydatki ale zawsze
                  dokłada się z tych pieniędzy do życia wspólnego nie zostawiając sobie ani grosza
                  - bo tyle ma.

                  Swoją drogą powinna zatrzymać całość, w szczególności, że mąż nie płaci ani za
                  ubrania ani za mieszkanie ani za czynsz chore).

                  A! I wykorzystać koniecznie fakt, że mąż twierdzi iż może chodzić w jednych
                  ciuchach - niech chodzi!
                  Allegro to bardzo fajna sprawa - skoro On twierdzi że to jego pieniądze - jego
                  ciuchy są Twoje - myślę, że jak są mało zniszczone to nawet sporo dorobisz (ja
                  bym tak zrobiła).
                  • margonik Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 18:20
                    > Myślę, że niedokładnie czytasz. Pisała, że dostaje na własne wydatki ale
                    > zawsze dokłada się z tych pieniędzy do życia wspólnego nie zostawiając sobie
                    > ani grosza - bo tyle ma.

                    W pierwszym poście napisała:
                    "moi rodzice daja mi 500 zl na WŁASNE wydatki+ubieraja mnie+kupuja
                    ksiazki itp+placa za komorke"

                    > Swoją drogą powinna zatrzymać całość, w szczególności, że mąż nie płaci ani za
                    > ubrania ani za mieszkanie ani za czynsz chore).

                    Ty też niedokładnie czytasz :-) Czynsz za mieszkanie, rachunki, jedzenie płaci
                    mąż (albo inaczej, biorąc pod uwagę kolejne posty: są one opłacane z kasy męża
                    + tych 500zł).

                    A to, że rodzice dorzucają te 500zł miesięcznie, to nie jest jakaś łaska, którą
                    można traktować jako kasę na jej fanaberie. To naturalne, że jeżeli rodziców
                    stać, to utrzymują swoje dziecko w trakcie studiów, jeżeli nie jest ono w
                    stanie samo zarabiać.
                    • nglka Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 18:36
                      margonik napisała:

                      > Ty też niedokładnie czytasz :-) Czynsz za mieszkanie, rachunki, jedzenie płaci
                      > mąż (albo inaczej, biorąc pod uwagę kolejne posty: są one opłacane z kasy męża
                      > + tych 500zł).

                      - Nie zgodzę się - w pierwsyzm poście pisała, że kupę czasu za mieszkanie
                      płacili jej rodzice (700 zł a później 900) i do tej pory kupują mu unbrania (!)
                      i dopiero OD NIEDAWNA czynsz opłaca mąż razem z jej 500 złotymi.

                      > A to, że rodzice dorzucają te 500zł miesięcznie, to nie jest jakaś łaska, którą
                      > można traktować jako kasę na jej fanaberie. To naturalne, że jeżeli rodziców
                      > stać, to utrzymują swoje dziecko w trakcie studiów, jeżeli nie jest ono w
                      > stanie samo zarabiać.

                      - Ja to doskonale rozumiem i twierdzę podobnie - nie wiem czy nie zrozumiałaś
                      intencji mojego posta.
                    • burza4 Re: wyrzuc go z glowy i domu 07.06.06, 14:10
                      margonik napisała:
                      > A to, że rodzice dorzucają te 500zł miesięcznie, to nie jest jakaś łaska,
                      którą > można traktować jako kasę na jej fanaberie. To naturalne, że jeżeli
                      rodziców > stać, to utrzymują swoje dziecko w trakcie studiów, jeżeli nie jest
                      ono w > stanie samo zarabiać.

                      padłam - nie łaska, a coż innego?????? czyli to normalne, żeby doić rodziców do
                      późnej starości? bo według rodzinę powinni zakładać samodzielni, dorośli ludzie
                      którzy odpowiadają za swoje decyzje. Dodatkowa kasa od rodziców nie powinna być
                      podstawą egzystencji małżeństwa, tym bardziej jeśli jest ono w stanie samo się
                      utrzymać.

                      Obowiązek męża wyprzedza obowiązek rodziców.
            • malutka_lilu wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:04
              rzucaj tego faceta dopoki nie pozno, on w ogole trafil do takiej rodzinki i co
              robi? wszystko niszczy, a szczegolnie twoje nerwy i wasze uczucia...
            • deodyma Re: wyrzuc go z glowy i domu 06.06.06, 17:49
              czyli twoj maz pasozytuje na tobie i twoich rodzicach i tyle. nie dosc, ze sam
              tylko bierze to jeszcze nic nie daje od siebie. nie wiem, co zrobisz ale
              powinnas z nim pogadac. skoro wyjezdzasz to powiedz mu, zeby placil ci za
              wynajem mieszkania. a jak powie, ze nie bo mieszkanie figuruje na ciebie?
              powiedz, zeby szukal sobie innego lokum skoro tak stawia sprawe. a ze rozmowa
              doprowadzi do klotni, awantury czy wojny? trudno, ale ty badz nieugieta.
    • margonik Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 16:58
      > ze nie mam karty kredytowej i ze w ogole,jak tam
      > mozna traktowac zone

      No faktycznie... jak tak można traktować żonę, aby nie dać jej karty kretydowej.

      Masz chyba niezłe wyobrażenie o małżeństwie... Chyba z seriali: mąż biznesmen,
      a żona niepracująca, śliczna i pachnąca, zasuwająca po sklepach z kartą
      kredytową męża... Marzenie każdej żony :-)
      • john_malkovitch Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 17:33
        I ma na imię Alutka.. :-)
    • nglka A mnie dziwią te jady i tyle 06.06.06, 17:18
      jak to mąż ją utrzymuje?
      Napisała dziewczyna WYRAŹNIE, że rodzice dawali przez kupę czasu 700 zł na
      wszystkie opłaty mieszkaniowe.
      nie Ona? Nie ważne. Potraktować to można właśnie w ten sposób, że można - to Jej
      rodzice.
      I owszem, jeśli są małżeństwem mąż ma obowiązek ją utrzymać - nie bardzo
      rozumiem, czy ona ma się przed Nim kajać w podzięce do końca życia?
      Tak to już jest - raz z górki a raz pod górkę, raz jedno raz drugie - dlaczego
      tak ciężko Wam zrozumieć, że nie wszyscy wszystko mogą?
      To, że ktoś studiuje sobie ekonomię dziennie, bywa na zajęciach raz w tygodniu
      nie znaczy, że ktoś, kto studiuje japonitykę i anglistykę jednocześnie (o ile
      wiem powstał u nas kierunek japonistyki z tym głównym językiem a większość
      wykładów przedmiotowych prowadzona jest po angielsku) - nie znnaczy, że i ten
      drugi ktoś ma tyle czasu, by się - przysłowiowo - opieprzać.
      Wy macie jakąś taką dziwną tendencję do oceniania po łebkach, bo ciężej jest się
      zastanowić i pomyśleć LUB CHOĆBY ZAPYTAĆ.

      Autorko wątku - a ja myślę, że powinnaś przedyskutować z mężem kwestię podziału
      finansów.
      I fakt - późno trochę na to, bo przyzwyczaiłaś męża zarówno do tego, że jak nie
      ma pieniędzy - to i tak się znajdą - jak i do tego, że pieniądze Twoich rodziców
      są Wasze ale już Jego pieniądze są tylko Jego.
      Jka rozumuem - w tym tkwi główny problem?
      Może nie zaczynaj od góry (kwestia karty kredytowej) ale przedyskutuj sprawę
      dawania Ci pewnej sumy pieniędzy na zakupy do domu.

      Kto u Was zajmuje się zakupami, porządkami, zmywaniem naczyń, praniem itd? jeśli
      Ty - to również pracujesz i mąż nie powinien ograniczać finansów bo niejako
      "odpracowujesz" za Niego jego część pracy w domu.

      Przepraszam, jeśli nie usatysfakcjonowałam kobitek sączących tutaj jadem - mamy
      XXI wiek i skończyły się czasy, gdy kobieta siedzi w domu i słówkiem nie pisknie.
    • no1teresa Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 17:33
      wybacz, zlocista, ale wydawac by sie moglo, ze osoba na studiach jakis rozum ma,
      a ty zachowujesz sie jak bezwolna sierota
      dla mnie niepojete jest, jak mozna pozwolic na takie traktowanie siebie i jak w
      ogole tak moze wygladac malzenstwo, wspolnota malzenska?
      fakt, sprawy finansowe w zwiazku moga byc trudne, wiec tym bardziej nalezy je
      dobrze przemyslec i ustalic, a jezeli sie nie da, to pozostaje sąd i
      ew.zastanowienie sie powazne nad sensem trwania tego malzenstwa
      • zlocista100 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 18:02
        juz sie zastanowilam i chyba nie ma szansy na zmiany,on powiedzial,iz woli
        wydawac pieniadze na swoja rodzine niz na mnie.to tyle,bol jest ogromny i nie
        mowa juz tutaj o tych pieniadzach,ale o caloksztalcie...przykro mi,bo bylismy
        malzenstwem kilka lat.Ale ja juz dluzej nie moge.
        • nglka Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 18:05
          Przepraszam, że tak bezpośrednio zapytam - ale czy nie jest przypadkiem tak, że
          On się chciał po prostu bogato wżenić?
          Koniecznie rozważ tę kwestię bo może się okazać brutalną prawdą "nie ważne gdzie
          i nie ważne z kim".
          • zlocista100 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 18:06
            nie sadze,on nigdy nie dbal o pieniadze,ale od jakiegos czasu wspomaga swoja
            rodzine finansowo(mama cale zycie nie pracowala ,a siostry pracuja i z nia
            mieszkaja) i uwaza,ze wlasnie to on jest glowa rodziny,a siostry maja sie nie
            dokladac...
            • lena575 Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 18:40
              Im dłużej piszesz tym bardziej to widać - ustawiliście faceta na takiej pozycji
              i nie dziwcie się,że on tak się zachowuje. Nie ma człowiek pieniędzy na ślub -
              jej rodzice dadzą, wynajmują mieszkanie - dadzą na to jej rodzice, kupią jej
              mieszkanie, dadzą na czynsz, ubrania, telefon, książki. Jak jej facet czegoś
              nie kupi to kupią rodzice. A ona pewnie za każdym razem ze skargą na męża biega
              do tych rodziców. Dlaczego on ma inaczej postępować jesli nie dość,ze mu tak
              wygodnie to i tak ma ten front w postaci żony i (płacących) teściów przeciwko
              sobie (pewnie,że powie,ze niczego od nich nie chce, co ma mówić jak mu to stale
              wypominasz)? Pewnie rodzice już widzą,ze krzywdę córce zrobili i próbują choć
              trochę odciąć od kasy (nie dawaĆ ale pożyczać) by sama układała sobie
              małżeństwo a tu córka-dupa dalej lata z płaczem do nich a zięć przyzwyczajony
              do tego,że niczego nie musi daje opór.
              Chcesz być dorosła to zachowuj się jak dorosła. Nie lataj do rodziców z każdym
              małżeńskim i nie tylko problemem. Zastanów się czy chcesz to małżeństwo
              utrzymać i walczyć o nie czy nie. Jeśli nie - wywal faceta bez dyskusji, nawet
              nie będziesz się musiała zastanawiać nad swoją rolą w małżeństwie. Jeśli
              natomiast zależy ci - walcz. Usiądź z mężem i spokojnie ustal jak wyopbrażacie
              sobie małżeństwo. Powiedz,że rodzice nie dadzą już ani grosza ale ty też do
              nich stale biegać nie będziesz. To wy jesteście rodziną.Żądasz jednak takiego
              samego prawa do wspólnych przez niego zarabianych pieniędzy i wspólnych decyzji
              co do ich wydawania. Ustal,że ten miesiąc waszego rozstania będzie czasem
              przemyslenia czy warto kontynuować ten związek czy nie. Tylko nie strasz
              rozwodem jeśli wiesz,ze się bez sp[ełnienia waszych ustaleń wycofasz to poważna
              sprawa. Moze to jednak zadecydować do waszym dlaszym życiu. Powodzenia .
              • no1teresa pieprzysz, lena 06.06.06, 20:12
              • krakoma Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 11:48
                bardzo slusznie!
              • kryzolia Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 12:38
                popieram Cie Lena,
            • kryzolia Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 08:43
              żenada i nic wiecej nie można dodać - stanęłaś w rozwoju na etapie dziecka.....
        • deodyma Re: maz nie daje mi pieniedzy 06.06.06, 18:17
          no on sobie chyba zartuje??? woli wydawac pieniadze na swoja rodzine, niz na
          ciebie??? a ty dla niego to niby kto jestes??? skad on sie urwal??? dziewczyno,
          wspolczuje ci! na to wyglada, ze juz sie z nim nie dogadasz i zadna rozmowa tu
          nie pomoze. ale mozesz jszcze zmienic swoje zycie na lepsze! dobrze, ze nie
          masz z nim dzieci.
    • calusek70 Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 10:58
      Współczuje ci...twój maż jest egoistą. Myślę że kieruję nim zazdrość że się
      rozwijasz i masz okazję podnieść kwalifikacje. Ciekawa jestem czy on
      przedyskutował z Tobą wspomaganie z waszych wspólnych pieniędzy (te jego 3000
      zł co zarabia jest wspólnotą majątkową i są to również Twoje pieniądze) swojej
      rodziny i biletu na zagraniczne wakacje do rodziny? Jeśli nie prosił cię o
      zgodę w tym temacie oznacza to , że nie jest fair w stosunku do ciebie i jego
      zarzuty, że nie przedyskutowałś z nim decyzji o twoim szkoleniu są tylko
      złośliwą KARĄ dla ciebie jaką on ci wymierza...

      Ja bym skierowała sprawę do sądu o alimenty dla Ciebie. Wygrasz ją bo jeszcze
      studiujesz i dopóty studiujesz on będzie musiał łożyć, tyle że to pogrzebie
      wasze małżeństwo...
    • m_wiatro Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 16:04
      Już po tym jak potraktował Cie w związku ze ślubem, można było sie spodziewać
      takiego obrotu sprawy w przyszłości. Jak Ty możesz tak żyć? Przecież to nie
      małżeństwo, tylko jakiś chory układ, z którego mam wrażenie tylko Twój "mąż"
      czerpie korzyści. Poza tym ten człowiek zdaje się być kompletnie
      nieodpowiedzialny. Ja też jestem mężatką-studentką, do tego w ciąży i bez
      pracy, ale mój mąż nie wypomniał mi nigdy ani złotówki. W małżeństwie nie
      powinno być podziału moje-twoje, małżeństwo to wspólnota, także finansowa.
    • banofee Re: maz nie daje mi pieniedzy 07.06.06, 16:35
      Sorry Gregory-Twoi rodzice są też jego rodzicami skoro pracy mu szukali już
      pomijam wątek że jestem babą a jakby mi tatuś mój własny miał pracy szukać to
      chyba pod ziemię bym się zapadła a co dopiero cudzy.Poza tym kwestia wesela-nie
      chce wydatku czy nie chciał imprezy?Wydatek i tak nie jego był.Myślę (że jeśli
      jest juz po),że można było tragedii zaradzić na początku-facet nie zmienił się
      dzień po ślubie.Trzeba mieć oczy szeroko otwarte-taka nauka,a jeszcze do tego
      mamie swojej kase wysyła.On nie potrzebuje żony tylko rodzica.
      Z całym szacunkiem banofee.
      • plum1000 Re: maz nie daje mi pieniedzy 18.06.06, 22:22
        nie czytalam calego postu bo dlugi.Ale DZiewczyno ZOSTAW GO!!!!!!!!!!
        masz przed soba przyszlosc po skonczeniu studiów/w polsce lub usa/ .
        5zł na bułki?ja pie.olę .to ci juz na masło nie starczylopewnie.
        JAK MOZESZ IMOGLAS TO ZNOSIC KILKA LAT????
Inne wątki na temat:
Pełna wersja