nie kochająca

05.06.06, 20:09
Co radzicie - wiązać się z kobietą, o której wiem, że mnie nie kocha ale z
różnych względów da się (wszystko na to wskazuje) w ten związek wmanewrować?
Uprzedzam, że nie wierzę, że miłość "przyjdzie z czasem". Nawet gdyby - to
niech to będzie wątek czysto teoretyczny. Czy taki rodzaj związku z rozsądku
(nie kochająca i zakochany) ma szansę przetrwania czy prędzej czy później się
rozleci? I czy ma sens bycie z kobietą która nie kocha, a wydaje się, że jest
kobietą życia, czy lepiej od razu dać sobie spokój, przepłakać parę nocy i
starać się wyleczyć z uczucia? Tak czy inaczej wychodzi udręka...
    • varia1 Re: nie kochająca 05.06.06, 20:10
      jeśli wiesz że się przewrócisz, to dlaczego sie nie polożysz od razu?
      • starszy.facet Re: nie kochająca 05.06.06, 20:34
        Właśnie nie wiem. Dlatego proszę o radę.
        • varia1 Re: nie kochająca 05.06.06, 20:47
          ja ci radzę - połóż się od razu, to nie ma szans, ja byłam zakochana, on - nie
          kochający. Po 10 latach mam dość, mimo, że on twierdzi, że JUŻ kocha :(
    • futrzaste_mamuty Re: nie kochająca 05.06.06, 20:13
      Rozleci sie bardzo szybko. Kobieta sie zakocha w innym facecie i co wtedy?
      Lepiej sie w to nie pakuj.
      • wise_girl Re: nie kochająca 05.06.06, 20:57
        Dokładnie,po co być z kimś,komu nie zależy albo zależy mniej?Nie ma ludzi
        niezastapionych,z miłościami też tak jest,że przychodzą i odchodzą,więc będzie
        dobrze.Mało to romantyczne,ale wierzę,że zawsze znajdzie się ktoś,kto nas
        pokocha.Prędzej czy później,a uczucia jednej strony nie da się "przerzucić" na
        drugą.Wystarczy Ci związek bez uczucia tylko z wdzięczności,samotności czy
        sympatii?Jeśli tak,to pomyśl nad tym co napisał mój poprzednik-dziewczyna się
        zakocha i ucieknie do innego.Proste.
        • 13kocur Re: nie kochająca 05.06.06, 21:27
          związek nie ma szans, kobieta nie bedzie starac sie przecież dla faceta,
          ktorego nie kocha... przykro mi
    • widokzmarsa Re: nie kochająca 05.06.06, 21:39
      ale marudzisz. Pakuj się w związek, jak jesteś starszy facet to ile razy się
      jeszcze zakochasz?? Wyobraź sobie że jesteś na wakacjach i ona będzie musiała
      wrócić w koncu do dzieci i męża. Bzykaj(a nie ma większej przyjemności niż seks
      z kobietą którą kochasz), dogadzaj jej i sobie, poużywaj sobie ile się da. A
      może jak Bog da to dostaniesz na niej zawału i odejdziesz najszczęsliwszym
      sposobem. Dzieciaka tylko jej nie zrób. Brykaj, brykaj, brykaj a jak ona cię
      zostawi to będziesz miał co wspominać. Tylko pamiętaj że to może cię też
      powalić, jak za mocno przeżywasz rozstania
      No chyba że jesteś już taki stary że cię to nie bawi. Wtedy możesz wejśc w net
      jako rysio28wa-wa.
      • widokzmarsa Re: nie kochająca 05.06.06, 22:01
        dodam- zakładam że laska jest "otwarta" na takie cos a nie wpakujesz jakiejś
        kobiety w bagno, bo jeśli tak to zostaw ją w spokoju.
    • qui_pro_quo Re: nie kochająca 05.06.06, 23:18
      Ona zadeklarowała ten brak miłości do ciebie, czy to się jakoś przejawia w
      zachowaniu?
      • qui_pro_quo Re: nie kochająca 06.06.06, 00:19
        Pytam bo spotykałam się kiedys ze starszym ode mnie chłopakiem, nie kochałam
        go, on szalał na moim punkcie, miał też nieokrzesany temperament.
        Nasz "związek" był dosyć burzliwy :), kiedy odchodziłam, nie rozumiałam że
        wszystkie jego krzyki błagania i pogróżki są wyrazem cierpienia. Do miłości się
        chyba dorasta, a ja wtedy jeszcze nie umiałam nikogo kochać (chociaż formalnie
        byłam już dorosła). Czy jest szansa że ona z czasem ciebie pokocha - nie wiem,
        za mało o was napisałeś.
        • starszy.facet Re: nie kochająca 06.06.06, 15:59
          A żałujesz teraz tego, że się rozsypało?
          • qui_pro_quo Re: nie kochająca 07.06.06, 01:28
            Nie rozsypało sie tylko ja odeszłam. Żałuje jeśli go skrzywdziłam. Ze względu
            na siebie zwykle nie żałuje tego co robie, tym bardziej że związek był czysto
            platoniczny (chociaż trwał dosyć długo).
    • squirrel22 Re: nie kochająca 05.06.06, 23:29
      To nie ma sensu. Nie zmusisz nikogo do miłości.
      • natalia999 Re: nie kochająca 05.06.06, 23:33
        Mysle,ze mozna sprobowac.
        I moze pokocha cie z czasem,dostrzeze w Tobie co czego wczesniej nie widziala.
        Tez zalezy jaka to roznica wieku??
    • margonik Re: nie kochająca 05.06.06, 23:36
      Jeśli naprawdę to kobieta życia, to nie odpuszczaj. Nawet, jakby miało to
      później boleć.

      Rozumiem, że słowo "wmanewrować" nie oznacza żadnego podstępu? Jeśli tak, to
      zapomnij, trzeba byc fair. Ale jeśli będzie z Tobą na podstawie swojej własnej
      decyzji, to ok. Chyba nie jest niepoczytalna i też wie, co robi? ;-)

      Ale też nie spiesz sie ze sformalizowaniem tego związku. Może dziewczyna
      przeżywa jakiś kryzys i sama nie wie, czego chce. Trzeba dać jej szansę stanąć
      na nogi i spojrzeć na to trzeźwo. Także bądźcie razem i ciesz się jej
      bliskością, ale nie spiesz się ze ślubem!

      Swoją drogą ktoś tu napisał,że miłości nie można przerzucić na drugą osobę. Ja
      myślę, że troche można - szczególnie w tę stronę - z faceta na kobietę. I taki
      związek: kochający facet i niekochająca kobieta też jest bardziej sensowny niż
      odwrotnie (o ile ta kobieta akceptuje, ceni, szanuje, lubi tego faceta, a jego
      umizgi nie budzą w niej niechęci). Być zakochaną kobietą przy niezakochanym
      facecie to porażka. Ale jeśli jest odwrotnie, a jednocześnie jest jakaś więź
      przyjacielska między Wami, to kobieta raczej doceni Twoje uczucie i to
      ciepełko, które będziesz jej dawać i całkiem możliwe, że Twoje uczucie
      odwzajemni. Kobietom raczej potrzeba takiej adoracji, ciepła, poczucia pewności
      i w takiej atmosferze im bardzo dobrze (chociaż znacznie szybciej zakochują sie
      w łotrach ;-) ).

      Zakładam, że jest między Wami przyjaźń, porozumienie itd. Jeśli tego
      wszystkiego nie ma, to oczywiście nie warto. To podstawa.
      • starszy.facet Re: nie kochająca 06.06.06, 01:27
        Nie ma rzadnych podstępów. Babka po przejściach - dziecko itp. Widzi we mnie
        może trochę sponsora. Ale to bez znaczenia. Może być, że to kobieta życia...
        Boje sie jakiegoś emocjonalnego szantażu z jej strony. Ona będzie ok ale tylko
        wtedy, jak wszystko będzie tak, jak chce, a ja przez to będę musiał udawać
        kogoś innego... Bo ja wiem?
        • bastetinka Re: nie kochająca 06.06.06, 01:39
          jezeli uwazasz, ze babka chce miec w tobie "sponsora", to znaczy, ze ty w niej
          widzisz kurtyzane. daj jej w takich okolicznosciach swiety spokoj i idzcie w
          swoje strony.

          Co to znaczy szantaz emocjonalny? Wkurzylam sie niezle - fajny facet jestes!
        • bastetinka no i przede wszystkim 06.06.06, 01:58
          starszy.facet napisał:

          > Ona będzie ok ale tylko
          > wtedy, jak wszystko będzie tak, jak chce, a ja przez to będę musiał udawać
          > kogoś innego... Bo ja wiem?

          to nie jest kobieta twojego zycia, skoro bycie z nia oznacza dla ciebie
          udawanie kopgos innego. A moze to ty chcialbys sie podlaczyc finansowo do babki
          a ta niespecjalnie rokuje?

          • starszy.facet Re: no i przede wszystkim 06.06.06, 16:00
            Na jakiej podstawie tak sądzisz?
            • bastetinka Re: no i przede wszystkim 06.06.06, 18:34
              na podstawie wlasnych doswiadczen. Tez byl starszy facet. I to wlasciwie
              zupelnie niedawno wyszlo, juz po rozstaniu. Ale nie wazne!
              milego popoludnia
        • lidka_77 Re: nie kochająca 06.06.06, 09:48
          może tylko zakładasz, że Cię nie kocha, a ona ma już dość deklaracji i jest
          bierna - to taka optymistyczna wersja.
          zdrowy rozsądek podpowiada, żebyś dał sobie spokój, ale.. z drugiej strony... w
          pewnym momencie nie możesz już się zatrzymać i brniesz w coś, co Cię zrani...
          tak czy inaczej, powodzenia
        • margonik Re: nie kochająca 06.06.06, 11:05
          Jeśli jest po przejściach, to myślę, że nie będzie szukała przygód, ale raczej
          stabilizacji. Stąd nie obawiałabym sie raczej, że nagle zakocha sie w kimś
          innym i odejdzie. Myślę, że może bardzo doceniać, to, co jej dajesz (nie tylko
          finansowo). Ale jeśli masz takie wątpliwości, to się wstrzymaj. Jeśli boisz się
          emocjonalnego szantażu i tego, że nie będziesz mógł być przy niej sobą, to
          raczej to nie jest TA kobieta. Myślę, że przy tej właściwej nie miał byś takich
          obaw.
          Może Tobą też bardziej kieruje poczucie samotności, strach przed "ostatnią
          szansą" itd niż rzeczywiste przekonanie do niej?
        • tiuia Re: nie kochająca 06.06.06, 14:49
          Chciałam na początku napisać, że często u kobiet miłość przychodzi z czasem (tak
          było na przykład u mnie - na początku mój obecny narzeczony kompletnie mnie nie
          interesował, a teraz jestem w nim zakochana po uszy). I chciałam Cię namówić,
          żebyś zaryzykował i spróbował ją 'oswoić', przekonać do siebie. Czasami to działa.
          No ale po tym, co napisales, to nie mam wątpliwości, że powinieneś sobie
          odpuścic. Jeśli grozi Ci udawanie kogoś innego niż jesteś, to nie ma prawa
          zagrać. Jesli podejrzewasz, że ona może Cie szantażować emocjonalnie i urabiać
          według własnych potrzeb, jeśli podejrzewasz, że ona traktuje Cię jak sponsora...
          Totalnie sie nie opłaca.
    • kryzolia Re: nie kochająca 06.06.06, 08:47
      na to nie ma żadnej zasady, byłam taką kobietą i jestesmy razem wiele lat
      ( sytuacja bardzo podobna) i jest cudownie.......
    • annaoy Re: nie kochająca 06.06.06, 10:21
      Byłam w podobnej sytuacji, ale ja byłam tą niekochającą. Był już ustalony
      termin ślubu, prawie wszystko zapięte na ostatni guzik. On kochał szaleńczo ja
      w ogóle, chyba bałam się samotności. Na dwa miesiące przed ślubem poznałam
      kogoś, w kim się naprawdę zakochałam i postanowiłam to wszystko skończyć. Na
      szczęście mój były ułożył sobie życie myślę, że szczęśliwie.
      Podsumowując moim zdaniem powinieneś ten związek zakończyć w przeciwnym wypadku
      zawsze będziesz się obawiał każdego nowego dnia a po co tak żyć.
    • ania.downar Re: nie kochająca 06.06.06, 14:19
      ... rob jak czujesz.

      Jestem kobieta. Dorosla. Realistka, nie idealistka.
      Z doswiadczenia wiem, ze jest ogromna roznica miedzy ukladem gdzie "kobieta
      kocha a mezczyzna nie kocha", a "niekochajaca kobieta u boku zakochanego
      mezczyzny".
      Ten pierwszy uklad na 200% skazany jest na niepowodzenie. Ten drugi ma wieksze
      szanse na spelnienie. Wierze tez w milosc, ktora przychodzi z czasem. Wylacznie
      u kobiet.

      Nie jest pewne, ze spotkasz kobiete, ktora pokochasz rownie mocno. Nie ma
      gwarancji, ze ona pokocha Cie rowniez. A jesli jednak tak sie stanie - nie ma
      gwarancji, ze sie ktoremus nie odwidzi. Samo zycie... ;-)

      Mozecie na mnie naskoczyc. I tak wiem, co pisze... ;-p
    • ania.downar Re: nie kochająca 06.06.06, 14:24
      O. :-) doczytalam i sie okazalo, ze calkiem sporo osob tak mysli.... nawet z
      widokiemzmarsa sie zgadzam, choc tak dosadnie bym tego nie ujela.... :-)
    • tracja4 na razie wystarczy Ci fakt, iż tworzycie związek 06.06.06, 20:18
      na razie, będziesz sie karmić szczęściem, że masz ją blisko, ale za rok, trzy
      albo pięć zechcesz czuć troskę, miłość i oddanie. Będziesz cierpieć jeszcze
      bardziej, ale podejrzewam, że nasze rady nic tu nie pomogą, bo i tak się w to
      wpakujesz. Wiem z własnego doświadczenia, chociaż wszystko było jasne, ja się
      pchałam jak w ogień.
      • laher Re: na razie wystarczy Ci fakt, iż tworzycie zwią 07.06.06, 01:42
        moja babcia wyszla za maz ale niekochala dziadka.Za biedna byla by wysjc za
        tego w ktorym z reszta z wzajemnoscia byla zakochana.A musiala opuscic dom z
        powodow takze finansowych.wiec wyszla za maz. Przez rok plakala ale potem
        zakochala sie w dziadku, bo byl dla niej kochany, dobry czlowiek. Kiedy umarl
        wpadla w depresje.
        Wiec mysle ze nie ma reguly na milosc. Nie musi byc od pierwszego
        wejrzenia.Mozna sie zakochac po latach , w przyjacielu, bo ja wiem,cholera,
        sprobuj!!!!!!raz sie zyje, nie marnuj szansy na milosc, jak sie nie uda to sie
        nie uda, ale nie bedziesz gdybal , a co by to bylo gdybysmy jednak sprobowali...
        • starszy.facet Re: na razie wystarczy Ci fakt, iż tworzycie zwią 08.06.06, 22:04
          No tak. A tak będę gdybał - co by było gdybyśmy nie spróbowali. Tak źle i tak
          niedobrze
          • widokzmarsa Re: na razie wystarczy Ci fakt, iż tworzycie zwią 08.06.06, 22:11
    • widokzmarsa Re: nie kochająca 08.06.06, 22:14
      jak już zdradzasz żonę to jeszcze ci trzeba problemów. Predzej czy później
      będziesz miał dość a laska będzie ci robić rogi. Lepiej używaj, najwyżej zmień
      sobie kochankę. Kobiety lubią pieniądze więc jeśli je masz to zawsze znajdziesz
      takie które za nimi polecą. A żona jak przetrzyma to będzie twoim towarzyszem
      • widokzmarsa ech,, nie tu wkleiłem))) ntx 08.06.06, 22:16
Pełna wersja