starszy.facet
05.06.06, 20:09
Co radzicie - wiązać się z kobietą, o której wiem, że mnie nie kocha ale z
różnych względów da się (wszystko na to wskazuje) w ten związek wmanewrować?
Uprzedzam, że nie wierzę, że miłość "przyjdzie z czasem". Nawet gdyby - to
niech to będzie wątek czysto teoretyczny. Czy taki rodzaj związku z rozsądku
(nie kochająca i zakochany) ma szansę przetrwania czy prędzej czy później się
rozleci? I czy ma sens bycie z kobietą która nie kocha, a wydaje się, że jest
kobietą życia, czy lepiej od razu dać sobie spokój, przepłakać parę nocy i
starać się wyleczyć z uczucia? Tak czy inaczej wychodzi udręka...