magda_27a
07.06.06, 09:17
Od dawna czytam fora "kobiece" na gazecie i jednego zrozumiec nie mogę. Bez
względu na to co to za forum (kobieta, feminizm, ślub i wesele, młodziutkie
męzatki itd...) wszędzie tylko narzekania na mężczyzn. Skargi, żale, wyrzuty
typu: dlaczego on taki jest?, czy on mnie zdradza?, on mnie nie kocha, on jest
nieudacznikiem itd... Można by mnożyć takie przykłady bez konca. Czy w Waszym
zyciu uczuciwym naprawdę nie ma nic pozytywnego. Czy naprawdę wiążecie się z
takimi nieudacznikami i prostakami? A może nie potraficie docenić tego co macie?
Ja mam 27 lat, od 5 lat jestem mężatką a wcześniej przez 3 lata "chodziłam" ze
swoim obecnym mężem.Jesteśmy więc razem od dobrych 8 lat. Niektórzy powiedzą
że to niedużo, ale w tej chwili to nie ma znaczenia. Faktem jest, że mam
wspaniałego kochanka, przyjaciele, bratnią duszę. To jest moja druga połówka.
Nigdy się na nim nie zawiodłam, kocham go do szaleństwa i wiem ze on mnie też
kocha. Oczywiście,że nie zawsze jest różowo, bywały lepsze i gorsze momenty,
ale nigdy nie było między nami spięć, powaznych kłótni (raczej drobne różnice
zdań, które zawsze rozwiązywaliśmy je pokojowo :D) Mój mąż nawet nigdy nie
podniósł na mnie głosu, nigdy nie krzyczał. Przy nim czuje się jak
pełnowartościowa kobieta, nie tylko z fizycznego aspektu, ale także dlatego,
że mnie szanuję, że liczy się z moim zdaniem, że zawsze się mnie radzi i
bierze pod uwage to co mówię. Wiem że zawsze moge na nim polegać, a on wie że
może polegac na mnie. Dla niego najwazniejsze jest to abym ja była szczęśliwa,
rozumiemy się bez słów, to jest moja bratnia dusza. Jak mówi mój mąż: radość
życia czerpie sie z drobnostek dnia codziennego. Od czasu do czasu dostaję
więc od niego kwiaty, drobne upominki, śniadanko do łużka :D. Zaprasza mnie do
kina, do teatru, na kolację do restauracji. Niby drobnostki, ale ile radości
mi sprawiają. Mąż, docenia moja pracę, zawsze mnie wysłucha i poradzi co
zrobić. W jego ramionach mogę się wypłakac i znaleźć pocieszenie, jeszcze
nigdy się na nim nie zawiodłam pomimo tego że znamy się od 8 lat. Zawsze
dotrzymuje danego słowa. Przy nim czuję się jak księzniczka :) i wiem że to
mój książe z bajki o którym zawsze marzyłam.
Nie znaczy to oczywiście że jest doskonały. Ma dość poważny mankament,
mianowicie nie znosi chodzić ze mną na zakupu :-( i zawsze stara się wykręcic,
ale to może jakoś przecierpię.
Tak czy inaczej ciężko mi uwieżyć w to, że wszystkie trafiacie na drani.
Mężczyźni są różni tak jak i kobiety, może problem polega na tym że Wy same
nie wiecie czego chcecie. Jedno wiem na pewno. W życiu małżeńskim (i nie
tylko) jest jedna bardzo prosta zasada: traktuj partnera tak, jak sama
chciałabyś być przez niego traktowana.
W moim przypadku to działa perfekcyjnie, jestem szczęśliwa kiedy wiem, że mój
ukochany równiez jest szczęśliwy.