Dodaj do ulubionych

Mieszkanie za granicą

08.06.06, 17:41
Jako, że mam średni (delikatnie rzecz ujmując) nastrój, to nachodza mnie
przemyslenia egzystencjalne. I tak sobie myślę, co ze mna będzie za miesięcy
kilka. Niedługo wyjeżdżam i nie musze wracać (tzn. nic mnie tu nie będzie
trzymało). I tak myślę - warto? Czy któraś z Was osiadła na stałe poza naszym
krajem? A może planujecie? Co o tym myslicie w ogóle? Pewnie i tak człoweika
tesknota ogarnia za tym krajem szarym, pełnym bloków i z długa zimą... Jak to
jest?
Obserwuj wątek
    • domisku_21 Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 17:44
      od prawie 2 lat mieszkam w anglii.tu tez wyszlam za maz,zaczelam
      szkole,znalazlam prace,a po otrzymaniu statusu mieszkanca wraz z moim mezem
      (ktory posiada juz angielski paszport)kupilam dom na kredyt na 20lat!!!!!!!!!
      czuje sie tu jednak b.dobrze...bo w wieku 21 lat jestem calkowicie na swoim,co
      pewnie w polsce nie udaloby mi sie w wieku 51:)
        • domisku_21 Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 17:56
          frutinka napisała:

          > A gdzie w Anglii? I w jaki sposób Twój mąż uzyskał paszport angieklski?


          w anglii-bedford 100 km od londynu...male,przyjazne miasteczko...moj maz
          mieszka w anglii od 13 lat dlatego posiada paszport...po roku legalne
          zamieszkania mozesz sie starac o status mieszkanca(jak ja),po pieciu o
          paszport...i dalej obywatelstwo....ale zaznaczam legalnego mieszkania z home
          officem,insurancem i (nie koniecznie)kontem bankowym lub zameldowaniem,a co za
          tym idzie placeniem taxu(podatek)
    • 36mayfair Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 17:49
      Jesli nie wyjedziesz, to za pare lat bedzie zalowala. Nie ma sie czego bac.
      Musisz znac jezyk choc troche i byc otwarta na inna mentalnosc. Ludzie, ktorzy
      wracaja z emigracji robia to czesto dlatego, ze bedac w obcym kraju mysla jak
      Polacy, krytykuja zwyczaje nowego kraju i oczekuja, ze to do nich sie inni
      dostosuja. Ja, po wielu latach za granica nie widze siebie w Polsce. Nie
      rozumiem potocznej polsczyzny, ktora widze w polskich filmach, nie smiesza mnie
      polskie dowcipy. Po prostu mysle juz inaczej.
      • frutinka Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 18:13
        Wyjadę na pewno - tam jest mój facet. Ale boję się bardzo - to prawda. Nie tyle
        innego kraju, co tego, że pracy nie znajdę. W Anglii, jak wiadomo mnóstwo teraz
        Polaków. Język znam, choć może nie na poziomie zaawansowanym. Myślę, że
        intermediate lub upper-intermediate. Coś takiego. Wykształcenie mam kompletnie
        nieprzydatne za granica, więc na poczatek musze podjąc jakąkolwiek pracę - to
        akurat mnie nie przeraża. Pracowałam już jako housekeeper, ale nie w Anglii i
        było OK. Boję się po prostu, że tam jest tylu Polaków, że dla mnie już nie ma
        miejsca:( Na szczęście nie jade do Londynu, bo słyszałam, że tam jest pod tym
        względem najgorzej.
          • bogini96 Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 19:14
            A dacie rade splaicic ten maly domek w 20 lat? Podobno twoj stary w kasynie
            przewala cala kase, to nie za dobrze to moze wygladac, nie myslisz ze w PL bys
            sie szybciej doszarpala tego domku malego :) Mniej kasyn ...
            • 36mayfair Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 20:18
              No i po co ta zlosliwa uwaga? To nie forum Polonia.
              Jeszcze raz powiem: jedz. W koncu mozesz wrocic. Przestan sie tylko bac i
              uwazac, ze jestes gorsza od innych. Znam troche Anglie i poza Londynem nie
              chcialabym mieszkac. Badz pewna siebie (cecha rzadka u Polakow) i szukaj pracy
              w Londynie. Przystosuj sie do mentalnosci mieszkancow kraju. Nie oczekuj, ze do
              Ciebie sie przystosuja. Ich naprawde nie obchodzi, ze jestes Polka. Niektorym
              Polakom wydaje sie, ze sa jakims narodem wybranym. Jednoczesnie sa bardzo
              zakompleksieni. Duzo wiary we wlasne mozliwosci i zycze powodzenia. Potraktuj
              ten wyjazd jako przygode. Wiele ludzi chcialo by wyjechac, ale trzymaja je w
              Polsce rozne rzeczy. Ciebie nie trzymaja. Ciesz sie i wykorzystaj ta wolnosc.
            • domisku_21 Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 20:23
              bogini96 napisał:

              > A dacie rade splaicic ten maly domek w 20 lat? Podobno twoj stary w kasynie
              > przewala cala kase, to nie za dobrze to moze wygladac, nie myslisz ze w PL
              bys
              >
              > sie szybciej doszarpala tego domku malego :) Mniej kasyn ...


              nie napisalam nigdy o moim mezu-moj stary,to po pierwsze,po drugie-nie
              pisalam,ze cala kase przewala w kasynie,po trzecie nie musze ci sie tlumaczyc
              na co moj malzonek wydaje pieniadze...bo to nie o tym watek droga pani...z
              powazaniem...domisku
    • maialina1 Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 20:15
      Jest wlasnie tak jak mowisz: ogarnia czasem czlowieka tesknota za blokami,
      szarością i dlugą zimą. Niewytlumaczalna sprawa. Podczas gdy pod nosem ma się
      zieleń, ocean i slońce non stop.
        • frutinka Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 20:28
          Jeśli chodzi o kompleksy, ze Polka jestem - nigdy ich nie miałam będąc za
          granicą. Natomiast mam problem z moim pesymizmem - gdy słyszę, że w Anglii dużo
          Polaków i na pewno wszyscy pracy nie znajdą - myślę natychmiast - no tk, to ja
          nie znajdę:) Z drugiej jednak strony bardzo chcę się sprawdzić. Myślę, że jeśli
          coś znajdę i się utrzymam -być może i mój pesymizm nieco minie, ze wreszcie
          uwierzę, ze kurcze, mogę. Bo ja to mam taka durną cechę - jak mi sie cos udaje,
          to myslę sobie - a, bo to prościzna była (choć inni uwarzają inaczej), ale nim
          zacznę coś robić to wyadaje mi się to sraaasznie trudne. no - to się
          wywewnętrzniłam:) W każdym razie, trzymajcie za mnie kciuki:) Mam nadzieję, że
          za około trzy tygodnie będę mogła Wam napisać - znalazłam pracę i jest dobrze:)
          Pozdrawiam!
        • maialina1 Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 20:33
          36mayfair napisał:

          > Mnie zadna tesknota nie ogarnia. Zime to tez bedzie miala w Anglii. Przeciez
          > nie jedzie do Europy Poludniowej albo do egzotycznych krajow.


          Ale to nie chodzi o zimę, tylko o miejsca, z dzieciństwa, z mlodości...
          Natomiast zgadzam sie z tobą że jeśli nie wyjedzie to będzie za parę lat
          żalowala.
          • cala_w_kwiatkach Re: Mieszkanie za granicą 08.06.06, 21:57
            :) kurcze frutinka, jak czytam twoje posty to mam wrazenie jakbym to ja je
            pisala, jestesmy w bardzo podobnej zyciowej sytuacji
            na dniach obrona, potem mieszkanie z ukochanym i wyjazd z kraju
            tez mam obawy choc planuje ten wyjazd od prawie 3 lat, z ta roznica ze prace
            mam juz zalatwiona wiec latwiej na starcie, ale nie jade do Anglii

            pozdrawiam i powodzenia:)
          • farnazon 22 lata na emigracji 09.06.06, 13:57
            A ja wyjechalem z Polski 22 lata temu. I zawsze podswiadomie chcialem wrocic a
            swej decyzji zalowalem . Tym co pozostali- zazdroscilem mimo ze wiekszosc nie
            mogla sobie kupic ogromnego domu na north shore of Long Island i do dzis nie
            jezdzi Infiniti Q45.
            Czesto slysze gadanie, "w Polsce bys nie mial", tego albo tamtego. A skad ten
            mowiacy wie? Po pierwsze, moze bym mial a po drugie w koncu nie dla
            materialnego chlamu sie zyje na swiecie. Przynajmniej ja nie tylko dla takowego
            zyje.
            Dzis mam na szczescie 6 tygodni rocznie urlopu i moge sobie jechac na miesiac
            do Polski, ktory to miesiac jest zawsze najlepszym miesiacem w roku. I zostaje
            mi jeszcze dwa tygodnie na wakacje gdzie indziej.
            Ci co wyjezdzaja dzis, nie wiedza co czynia. Wyjezdzaja jak ja, z ulga ze
            zostawiaja za soba problemy codziennego zycia i te meczaca szarpanine, po
            przyjezdzie do nowego kraju zaczynaja nauke jezyka, zalatwainie formalnosci,
            szukaja pracy i zwansuja. Zajmuje to wszystko na ogol wiele lat. Pozniej gdy
            dom prawie splacony, dwa blyszczace samochody na driveway'u, "docelowa" praca-
            dopada czlowieka refleksia, co ja k...a narobilem, przezywszy cale swe zycie
            wsrod obcych???? a moglem je przezyc wsrod swoich, ubogo ale chedogo.
            To oczywiscie moje refleksje, coz ja mog wiedziec po 22 latach na obczyznie.
            nie raz mi sie po lbie dostalo od jednego z drugim, ktorzy prosto z samolotu
            wysiedli by zaczac swa imigracyjna orke.
            • cala_w_kwiatkach Re: 22 lata na emigracji 09.06.06, 14:07
              no to bylo 22 lata temu, dzis mam nadzieje jest inaczej
              nie uciekam z kraju, tylko probuje czegos nowego a ze akurat za granica to tak
              sie ulozylo
              nie bede tam sama, bo bedzie moj facet i polowa jego rodziny, do Polski znow
              nie tak daleko
              jak sie nie ulozy, nie spodoba, zatesknie, to wroce
              chociaz mam wrazenie, ze jesli tam zaczne dobrze zarabiac to nie bedzie mnie
              pod wzgledem finansowym ciagnelo do Polski;)
              na dzisiejszy dzien nie widze zadnych minusow wyjazdu, oprocz rodziny nic mnie
              tu nie trzyma, mam nadzieje ze minusy nie zaczna narastac:)
              • pelikano73 Re: 09.06.06, 14:21
                Ja tez wyjeżdżam. Skoro komuś, kto jest 22 lata poza krajem, jest tam tak źle,
                chce do Polski, to czemu nie wraca?! Jak skosztuje chorej służby zdrowia,
                niewydolnego systemu ubezpieczeń, kosmicznych opłat w ZUSie, z których ma się
                potem 600 zł emerytury, to mu się jendka odechce. Droga wolna. Ja mam dość i
                dlatego wyjeżdżam. ALe nie do Anglii. Bardziej na południe. Ktoś wie, jaka jest
                sytaucja z emigracją na południu Europy? Tzn. chodzi o szanse na pracę. Bo
                jacy są Polacy dla Polaków za granicą, to wiem... :(
                • farnazon Typowa arogancja 09.06.06, 16:08
                  To jest ta wlasnie typowa glupkowata arogancja towarzyszaca wielu ludziom w
                  wyjezdzie. Czsto mylnie brana za zyciowa energie i zestawiana z teza ze tym
                  leniwym i nieudolnym nie chce sie wyjechac.
                  Przeciez ja Tobie wyjezdzac nie zabraniam ani nie odradzam, ani nikomu innemu
                  rowniez. Ty mnie rowniez nie mozesz zakazac powrotu do kraju, do ktorego sie
                  zreszta juz od pewnego czasu powaznie przymierzam.
                  Tak samo jak nigdzie , w zadnym miejscu nawet jednym slowem nie napisalem ze mi
                  jest za granica ZLE.
                  Czyzbym po 22 latach na obczyznie lepiej czytal i rozumial po polsku niz
                  Ty ????
                  Ja sie tylko podzielilem swymi wrazeniami po 22 latach od wyjazdu i tyle.
                • farnazon Arogancja + ignorancja 09.06.06, 16:11
                  pelikano73 napisała:

                  Ktoś wie, jaka jest
                  >
                  > sytaucja z emigracją na południu Europy? Tzn. chodzi o szanse na pracę. Bo
                  > jacy są Polacy dla Polaków za granicą, to wiem... :(

                  To duzo wiesz o emigracji szykujac sie do wyjazdu.....najwazniejsze ze wiesz
                  jacy sa Polacy dla Polakow, to w zaszadzie juz 90% sukcesu na "poludniu
                  Europy". To wazniejsze niz np. paraca.
                  Powodzenia.
                  • widokzmarsa Re: Arogancja + ignorancja 09.06.06, 17:31
                    Niech jadą, młodzi ludzi marnują tu swoje życie, gdybym był młody po studiach(
                    anawet wcześniej) to bym ani chwili tu nie został. Po to jest świat by go
                    oglądać i poznać, gdy są możliwości, bo życie nie jest zarabianiem pieniędzy.
                    Potem zawsze można wrócić. Niewiele osób ma szanse realizować swoje marzenia w
                    tym burdelu. Tylko te piękne Polki... Podejrzewam że przyjeżdzasz tu dla lasek a
                    nie lasów.
                    • cala_w_kwiatkach Re: Arogancja + ignorancja 09.06.06, 17:33
                      widokzmarsa napisał:

                      > Niech jadą, młodzi ludzi marnują tu swoje życie, gdybym był młody po studiach(
                      > anawet wcześniej) to bym ani chwili tu nie został. Po to jest świat by go
                      > oglądać i poznać, gdy są możliwości, bo życie nie jest zarabianiem pieniędzy.
                      > Potem zawsze można wrócić. Niewiele osób ma szanse realizować swoje marzenia w
                      > tym burdelu. Tylko te piękne Polki... Podejrzewam że przyjeżdzasz tu dla
                      lasek
                      > a
                      > nie lasów.


                      :) ale wlasnie wiekszosc mlodych ludzi wyjezdza zarobic zeby moc podrozowac
                    • farnazon Re: Arogancja + ignorancja 09.06.06, 19:02
                      Dla czego czy kogo przyjezdzam? To w sumie dobre pytanie.
                      Niech pomysle ...dla klimatu, w ktorym kazde wyjscie na 5 minut na ulice nie
                      oznacza koniecznosci brania kolejnego prysznica, dla jedzenia nie
                      nafaszerowanego konserwantami, dla znacznie wolniejszego tempa zycia (chociaz
                      na miesiac) , dla espresso w ogrodku knajpianym zamiast w papierowym kubku
                      przy kierownicy w drodze do pracy, dal kobiet ubranych i umalowanych i
                      umalowanych jak z zurnala przez caly dzien a nie w szorty i trampki albo
                      rozciagniete dresy i dla kilkudziesieciu innych spraw.
                      Niestety, moja rozmowa z kims kto sie szykuje do wyjazdu to typowa rozmowa :ja
                      o slupie ty o dupie" bo wyjezdzajacy uwaza, ze wyjezdza ze syfu zobaczyc lepszy
                      swiat i jego zdania nie zmieni nic. Idzie do biura, posocjalistyczna
                      urzedniczka rozedrze na niego morde i gowniarz obrazony postanawia:"wyjezdam".
                      Albo wysle trzy CV, nie dostanie pracy jako dyrektor i takze obrazony
                      wyjezdza. ....
                      A dla mnie to po prostu smiechu warte, bo jak w przyslowiu, trawa zawsze
                      zielensza po drugiej stronie plotu. Ja akurat bylem po obu stronach tego plotu.
                      Odnosnie powrotow- powrotow nie ma. A przynjamniej takich udanych, "z tarcza".
                      Z tego prostego powodu ze po latach juz po prostu nie ma do czego wracac.
                      Wyjatkiem moze sa tu powroty na emeryture ale i to nie zawsze sie udaje, bo
                      albo kasy malo albo w Kraju juz nikt nie pozostal. I wyjezdza sie na Floryde
                      zamiast. Zreszta, co to za radocha wrocic gdziekolwiek jako staruch?
                      Ilu ja znam takich co zyja ciagla uluda "powrotu"? Dziesiatki ! Kupuja w
                      polsce mieszkania, odkladaja kase a kiedy sie napija to opowiadaja jak to
                      olewaja Ameryke i ze juz, juz wracaja. tylko ze jakos zaden nie wrocil jeszcze.
                      No moze z jednym wyjatkiem, w zeszlym roku jeden wrocil, w aluminiowej
                      trumnie :)
                      • wielo-kropek Re: Arogancja + ignorancja 09.06.06, 19:10
                        farnazon napisał:

                        > Dla czego czy kogo przyjezdzam? To w sumie dobre pytanie.
                        > Niech pomysle ...dla klimatu, w ktorym kazde wyjscie na 5 minut na ulice nie
                        > oznacza koniecznosci brania kolejnego prysznica, dla jedzenia nie
                        > nafaszerowanego konserwantami, dla znacznie wolniejszego tempa zycia
                        Nie wiem co ty jesz w Polsce kiedy przyjezdzasz. Naturalne jedzenie mozna
                        jedynie w Polsce jeszcze na wsi znalezc, jak sie ma tam np. wujka na
                        emeryturze. Jak dla mnie obecna Polska pod wzgledem jedzenia nie wyglada wcale
                        lepiej niz USA. Jedzenie w Polsce zeszlo na psy. Wszystko naszpikowane. Kuraki
                        tez amerykanskie jedza. Klimat, czy powietrze -ja wole juz tutejsze. Jakoby
                        wiecej tlenu ma. Pozdrawiam
    • bez.wyksztalcenia Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 15:40
      mieszkalam kilka lat w Niemczech - wrocilam 10 miesiecy temu i bardzo zaluje.
      Niemcy nie sa moze tym wymarzonym krajem dla mnie, ale lubie zmiany i
      najchetniej co kilka lat zmienialabym miejsce zamieszkania
      na razie mam umowe w pracy do konca sierpnia - jesli dalej nic nie bedzie, to
      uciekam - tym razem duzo dalej, bo do Boliwii
      • frutinka Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 16:04
        Hej, z tą Boliwią to cudownie. Ja tez mam taki charakter, ze bardzo bym chciała
        często zmieniać otoczenie, ale niestety mam też drugą cechę - pesymizm i
        strach. I często to ona zwycięża. Ale jak widać zamierzam to przełamać:)
        Co do południowej Europy - pytanie poprzednika - ja moge powiedziec coś o
        Italii. Generalnie praca jest (moge się wypowiedziec tylko o dużych miastach),
        ale zarobki nie sa tak dobre jak w Anglii właśnie. Facetom jest łatwiej, bo
        zawsze moga zacząć od jakiejś cięższej pracy fizycznej. Wakacje w dużych
        miastach włoskich nie sa dobrym czasem do poszukiwania pracy, bo wielu Włochów
        bierze wolne i wyjeżdża (upały!), więc zamykaja swoje domy, sklepy i inne tego
        typu i jadą odpoczywać. Więc lepiej od września zacząc poszukiwania.
        Podejrzewam, że taka tendencja jest we wszystkich krajach o podobnym klimacie,
        bo praca w tych upałach jest naprawdę nie do zniesienia. Ale jak się uprzeć, da
        się znaleźć i latem. Powodzenia życzę! Na pewno jedzonko jest przepyszne!:)
        Natomiast o Anglii słyszałam fatalne opinie dotyczące ich kuchni. Troche się
        tego obawiam, bo ja wybredna jestem i nie zjem czegoś, co mi średnio smakuje (a
        takich tostowych chlebów to nienawidzę na przykład ani fast foodów, ani
        puszkowego żarcia; co ja pocznę?).
        • konopielka80 Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 17:20
          Do autorki wątku- nie jesteś ani pierwszą ani ostatnia osobą, która wyjeżdza..Wydaje mi się, ze każdy ma jakieś wahania..jakies obawy...W końcu to bardzo duża zmiana w życiu!
          Aha..ja tez wyjeżdzam za kilka tygodni do UK.;-))) Staram się być optymistką!
            • wielo-kropek Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 17:49
              Ja tam rozumiem farnazona. Emigracja ogolnie jest zludna. Oczywiscie,
              patrzac pod wzgledem pieniedzy ogolnie ci co wyjechali maja troche lepiej
              niz ich rowiesnicy co zostali w kraju. To tak ogolnie jak powiedzialem, bo nie
              wszyscy na emigracji osiagneli swoj zamierzony cel. Jedno jest pewne.
              Wiekszosc imigrantow i to zdecydowana, dorabia sie lub juz dorobila ciezka,
              zazwyczaj fizyczna praca. Ja mieszkam w Kanadzie w Vankuwerze. Tu zeby kupic
              np.najtanszy dom (taki ktory do zburzenia sie nadaje, bo do mieszkania raczej
              nie) trzeba zaplacic minimum pol miliona dolarow. Sredni dom w cenie 1
              miliona. Zapraszam wiec na emigracje tutaj. Dom wlasny niestety dla
              wiekszosci pozostanie marzeniem. Ci co wyjezdzaja np. do Anglii tez moga o
              wlasnym domu raczej tam pomarzyc. Mieszkac znowu w jednym pokoju z wieloma
              osobami nie jest chyba dla nikogo zbyt mile, ale to wlasnie sytuacja sklania
              nowoprzyjezdnych do takiego zycia. Wiem, duzo zyje nadzieja ze
              jutro..........Tak, jutro kolejny dzien naszego zycia przeminie. Ja osobiscie
              moge mieszkac w kazdym kraju w ktorym istnieje porzadek i prawo jest
              przestrzegane. Jednak musze dodac ze bardzo duzo zalezy od ludzi, od
              spoleczenstwa ogolnie w ktorym sie zyje. Ci co pisza ze w Polsce ich nic nie
              trzyma, dowiedza sie o tym co ich naprawde trzyma, kiedy wyjada. Mnie tez tak
              sie wydawalo. Dzisiaj juz zapomnialem o tym co mnie trzymalo, ale do konca
              niestety zapomniec kolebki swego pochodzenia sie nie da, stad tez emigrant w
              pewnym sensie wciaz pozostaje czlowiekiem "rozdartym".
              • frutinka Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 19:29
                Do farmazona:
                Nie wiem jak jest po 22 latach za granicą, bo sama, jak i moi znajomi, którzy
                wyjechali, mamy mniej więcej tyle lat. Ale wiem jedno - moje koleżanki, które
                wyjechały i wracają raz na jakiś czas - owszem, tęsknią, mówią, że fajnie się
                spotkac, ale po tygodniu, dwóch chcą już jechać do "domu" - czyli tam, za
                granicę. Podobnie para znajomych, którzy mieszkaja w Niemczech. Może więc nasze
                pokolenie ma nną mentalność? Ja nie wiem - to tylko przypuszczenia. sama nie
                wiem jeszcze co chce zrobić z moim zyciem i w jakim miejscu świata osiąść. Ale
                wiem jedno - Ci, którzy mieszkają w Polsce też wcale nie sa specjalnie
                szczęścliwi. Kwestia rozstrzygnięcia - co jest gorsze - tęsknota i nostalgia za
                krajem, czy wieczne użeranie się i wydrapywanie od życia po kawałku jakis
                przyjemności wśród "swoich" - oto jest pytanie...
              • cala_w_kwiatkach Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 19:41
                Ci co pisza ze w Polsce ich nic nie
                >
                > trzyma, dowiedza sie o tym co ich naprawde trzyma, kiedy wyjada.

                to chyba bylo do mnie
                chodzilo mi o to, ze nie mam zobowiazan wobec nikogo - nie mam meza, nie mam
                dzieci, jestem mloda, tuz po studiach, moge jezdzic, moge probowac na wlasnej
                skorze jak bedzie
                nie zakladam ze zostane tam na zawsze, bo nie wiem jak potocza sie moje losy,
                ale chce sprobowac zeby potem nie zalowac ze mialam okazje, z ktorej nie
                skorzystalam
                nie mam tez wyobrazenia o pieknym domie, wiem ze do tego prowadza lata pracy a
                i tak moze sie nie udac, jestem realistka, wiem jaka panuje sytuacja tam gdzie
                jade i jak traktowani sa Polacy
                nie bede tam sama i to chyba najwazniejsze, moge tez tam zarobic a mieszkanie
                kupic w Pl
                z drugiej jednak strony szkoda mi bardzo, ze nie bede pracowala w zawodzie
                zgodnym z moim wyksztalceniem (ale w sumie w minimalnym stopniu tak:))
              • chosia Re: Mieszkanie za granicą 10.06.06, 20:25


                > Ja tam rozumiem farnazona. Emigracja ogolnie jest zludna.

                Eee tam. To raczej wyobrazenie emigrantow o Ojczyznie jest jednym wielkim
                zludzieniem. Taka forma tesknoty za dziecinstwem, mlodoscia, "starymi dobrymi
                czasami". Taka nostalgia napada oczywiscie kazdego, ale jak ktos mieszka cale
                zycie w jednym miejscu to raczej nie ma zludzen, ze do "starych dobrych czasow"
                mozna wrocic. A emigrantom czesto sie wydaje, ze samolot do Ojczyzny to jakis
                wehikul czasu i ze jak tylko wyladuja na Ziemi Ojczystej to zaraz ich jakas
                nieziemska blogosc ogarnie... ech. Tymczasem czeka ich tylko wielki szok i
                budowanie od podstaw zycia w kraju, ktorego tak naprawde nie znaja.

                "Prawdziwy raj jest zawsze utracony" jak mawial Marcel Proust
                • wielo-kropek Re: Mieszkanie za granicą 11.06.06, 00:23
                  chosia napisała:

                  > Eee tam. To raczej wyobrazenie emigrantow o Ojczyznie jest jednym wielkim
                  > zludzieniem. Taka forma tesknoty za dziecinstwem, mlodoscia, "starymi dobrymi
                  > czasami". Taka nostalgia napada oczywiscie kazdego, ale jak ktos mieszka cale
                  > zycie w jednym miejscu to raczej nie ma zludzen, ze do "starych dobrych
                  czasow"
                  > mozna wrocic. A emigrantom czesto sie wydaje, ze samolot do Ojczyzny to jakis
                  > wehikul czasu i ze jak tylko wyladuja na Ziemi Ojczystej to zaraz ich jakas
                  > nieziemska blogosc ogarnie... ech. Tymczasem czeka ich tylko wielki szok i
                  > budowanie od podstaw zycia w kraju, ktorego tak naprawde nie znaja.
                  >
                  > "Prawdziwy raj jest zawsze utracony" jak mawial Marcel Proust
                  Za dziecinstwem, mlodoscia i starymi dobrymi czasami mozna tesknic
                  rownie dobrze bedac w Ojczyznie, nawet nigdy donikad z niej nie
                  wyjezdzajac. Wiekszosc emigrantow nie wraca do Ojczyzny by tam budowac znowu
                  swoje zycie. Emigranci nie sa tez naiwni i nic im sie nie wydaje, bo widza
                  realnie rzeczywistosc w Polsce jak tez i w krajach czy miejscach swoich
                  zamieszkan. Emigranci tez nie sa w szoku (moze niektore wyjatki) kiedy
                  wracaja do kraju. Emigranci (zdecydowana wiekszosc z nich) potrafili
                  zbudowac sobie normalne zycie w krajach (ogolnie im nieznanym, bo obcym)
                  do ktorych wyemigrowali, potrafia tez sie odnalezc w polskiej
                  rzeczywistosci jesli zdecyduja sie wrocic do kraku. Polska niestety byla i
                  jest im wciaz znana, jak tez i rzeczywistosc w niej (oczywiscie w
                  mniejszym stopniu niz tym ktorzy ciagle w niej mieszkaja). Wyobrazenie
                  emigrantow o Ojczyznie byc moze jest w pewnym stopniu czasem malym
                  zludzeniem -zgoda. Realizacja zludzenia ma pokrycie w zyciowym
                  rozczarowaniu.Rozczarowac sie mozna wszedzie. Wszedzie dobrze gdzie nas nie
                  ma -tam prawdziwy raj nieutracony, bo zludny.
    • reniatoja Re: Mieszkanie za granicą 09.06.06, 19:21
      Po kilkunastu latach w wielkim mieście za granica mam nadzieje wrócić kiedyś do
      Polski i spokojnie sobie żyć ze swoja rodzinką na zadupiu. Ale to jeszcze nie
      teraz. Nie mozna powiedziec, że żałuje - nam za granicą się "udało" pod każdym
      względem, moge tak chyba powiedzieć. Ale im dalej w las tym bardziej czuje się
      Polką i kocham moją Ojczyznę oraz wiem, że tutaj nie jest moje miejsce na
      ziemi. Nie wiem, czy w POlsce jest, ale mam taką nadzieję.
    • ania.downar Re: Mieszkanie za granicą 10.06.06, 21:15
      Jesli nic Cie tu nie trzyma, nie wahaj sie... Bedzie ciezko przez jakis czas,
      ale jesli przetrzymasz nie bedziesz chciala tu wracac...

      Ja mam o tyle dobrze, ze wychowalam sie miedzy dwoma krajami i wciaz tam
      uciekam na jakis czas, zeby sie oderwac. Nie wyjechalam, bo mnie dla odmiany tu
      jednak calkiem sporo trzyma.
    • beautiful_joanna Re: Mieszkanie za granicą 11.06.06, 16:18
      Ja tez mam zamiar wyjechac za kilka tygodni...
      ... i zaczac od nowa zycie. Szkola, praca, etc... wszystko od nowa, ale nie bede
      sama, wiec nie bedzie mi tak trudno...
      co do blokow, w Anglii tez sa bloki ;)
      Najbardziej mi bedzie chyba pogody brakowac, bo tam gdzie jade, na polnoc, to
      jest nieciekawie, taka 'przyslowiowa angielska pogoda', zimno, pada... choc nie
      zawsze, 28 stopni to juz upal przeogromny.....
      Jedzenie polskie moge kupic w polskim sklepie. Jak mi bardzo sie zateskni za
      Polakami, moge isc do Polskiego Klubu. Jak bardzo zatesknie za rodzina, moge
      przyleciec...
      Mam nadzieje, ze mi sie uda. Raczej powinno, ale nigdy nic nie wiadomo...
      Pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka