Pokłóciliśmy się o wakacje...

09.06.06, 21:00
Ja 23 lata, on 30. Ostatnio zmienił pracę, więc nie ma prawa do płatnego
urlopu. W sierpniu mieliśmy pojechać na 2tyg nad morze. Wiadomo, że sezon,
więc zaczęłam rozmowę o zarezerwowaniu miejsca, na co on odparł, że on nie
wie jak to będzie z tym wyjazdem, bo nie ma prawa do płatnego urlopu.

Sprawiło mi to okropną przykrość, bo ja w mojej pracy w ogóle nie mam szansy
na płatny urlop, no i zawsze na nasze wyjazdy brałam urlop bezpłatny, bo
pieniądze nie były dla mnie najważniejsze, tylko żeby spędzić razem czas. A
zarabiam ponad połowę mniej niż on!

Niechby był i tylko tydzień, byleśmy razem wypoczęli. Ale gdzie tam. On nie
chce nawet słyszeć o zostaniu po godzinach czy pracy w soboty, żeby nadrobić
ten "stracony" sierpniowy tydzień. Czyli chyba nici z wakacji, bo jaśnie pan
nie chce brać bezpłatnego urlopu.

Jest mi okropnie przykro i chce mi się płakać. Pokłóciliśmy się, on się nie
odzywa teraz do mnie, nie wiem czy zrobić pierwszy krok w jego stronę, czy
zapomnieć o tych nieszczęsnych wakacjach, czy jechać sama (ale nie chcę, żeby
odebrał to jako robienie scen). Nie przekreślę wspólnych 3 lat z powodu
głupich wakacji, ale przykro mi ogromnie:(
    • horpyna4 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 09.06.06, 21:56
      Widzisz, każdy ma inne priorytety. Ja bym nie związała się z facetem, dla
      którego wakacje nie są ważne. Ostatecznie życie jest krótkie i trzeba je
      spędzać przyjemnie. Jeżeli dla niego ważniejsze są pieniądze, a dla Ciebie
      wspólne spędzanie wolnego czasu, to nie wygląda to dobrze. Były już takie wątki
      na forum, nie wiem, czy akurat na tym. Typowa różnica zdań, co jest ważniejsze:
      być, czy mieć>
    • misscraft Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 09.06.06, 22:17
      głupi egosita, nie wyciągnęłabym pierwsza ręki do zgody, a na wakacje bym
      pojechała z koleżanką.
    • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 09.06.06, 22:58
      dziwne, ze On nie potrafi pojsc na kompromis, czyli jak Ty bralas bezplatny to
      bylo ok, ale ksieze nie moze?No jak dla mnei to facet jest niepowazny.
      • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 01:39
        Uwaza, ze strasznie egoistycznie podchodzisz do sprawy. Pamietaj ze on ma nowa
        prace jak sama mowisz, moze nie moze sobie pojechac swiezo po podjeciu pracy na
        urlop bo bedzie to zle widziane. Gdybym ja byl pracowdawca zle bym widzial
        pracownika ktory od razu po podjeciu pracy idzie na urlop.
        • wielo-kropek Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 01:47
          Gdyby to bylo zle widziane przez pracodawce, to powinien jej o tym powiedziec.
          On jednak argumentuje to wylacznie nieplatnym urlopem.
          • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 01:49
            wielo-kropek napisał:
            > Gdyby to bylo zle widziane przez pracodawce, to powinien jej o tym powiedziec.
            > On jednak argumentuje to wylacznie nieplatnym urlopem.

            zmienil prace to wiemy. byc moze stracil dobra prace i po trudach udalo mu sie
            zdobyc gorsza. trzesie tylkiem by ja zachowac w trudnych czasach. myslisz ze
            facet przyzna sie kobiecie ze ma lub moze miec problemy w pracy? niekotrzy tak
            wiekszosc nie. bo facet musi byc twardziel przed kobieta. glyupie lecz czesto
            prawdziwe
            • wielo-kropek Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 02:02
              Najwidoczniej ma tam swoje powody by nie jechac. Byc moze one sa glebsze,
              bardziej zwiazane z tym co mowisz. Dziewczynie byc moze z pewnych powodow
              nie chce powiedziec calej prawdy, stad tez nieplatny urlop ma byc tu tym jego
              usprawiedliwieniem. Nie sadze zeby egoizm w nim glownie dominowal, bo egoista
              wielki nawet na platny urlop niezbyt wyjezdza a on to robil. Trzeba bilet
              kupic, dach nad glowa wynajac itp. Mysle ze ona powinna z nim na ten temat
              urlopu porozmawiac, tak jak tu z nami zrobila, szczegolnie jak sie czuje z
              tego powodu itd.
              • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 02:14
                Mnie uderza egoizm autorki watku. Facet nie chce lub nie moze wyjechac na urlop
                a ona stawia pod znakiem zapytania caly zwiazek. Lepiej by bylo dla faceta by
                ona go zostawila bo jesli z byle pretekstu mysli o rozstaniu to widac ze go nie
                kocha.
                Na marginesie irytuje tez ze kobiety wymagaja by facet domyslal sie jej uczuc
                emocji komplekosow ale w druga strone to nie laska.
                • kotecek22 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 08:13
                  Gdzie ja napisałam o rozstaniu, możesz mi pokazać? Napisałam że NIE PRZEKREŚLĘ
                  wspólnych lat prrzez zwykłe wakacje, ale mi PRZYKRO! Gdy on ma ochotę wyjechać
                  na dzień czy dwa z kumplami na piwo, to udaje mu się jednak popracować w sobotę
                  i wszystko załatwić. Ja też zawsze u siebie w pracy stawałam na głowie,
                  siedziałam po godzinach, w soboty, w niedziele i nie marudziłam, bo wiedziałam,
                  że zależy mu na wyjazdach. A teraz, mimo że on wie, że mnie zależy, to szkoda
                  mu głupiego tygodnia, który ma możliwość odrobić po godzinach albo w soboty.
                  • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:28
                    kotecek22 napisała:
                    > Gdzie ja napisałam o rozstaniu możesz mi pokazać? Napisałam że NIE PRZEKREŚLĘ
                    > wspólnych lat prrzez zwykłe wakacje ale mi PRZYKRO! Gdy on ma ochotę wyjechać

                    ta wypowiedz - nie przekresle - wskazuje iz myslalas o tym, inaczej dopuscilas
                    taka mysl ale ja odrzucilas takie jest moje zdanie.


                    > na dzień czy dwa z kumplami na piwo to udaje mu się jednak popracować w sobotę
                    > i wszystko załatwić. Ja też zawsze u siebie w pracy stawałam na głowie,
                    > siedziałam po godzinach w soboty, w niedziele i nie marudziłam, bo wiedziałam,
                    > że zależy mu na wyjazdach. A teraz, mimo że on wie, że mnie zależy, to szkoda
                    > mu głupiego tygodnia, który ma możliwość odrobić po godzinach albo w soboty.

                    wiesz zwiazek to kompromis gdzie obie podkreslam obie strony ida na ustepstwa.
                    ty chcesz jechac on nie chce. kompromis jest trudny. proponuje taki jesli
                    byliscie w zeszlym roku to darujcie sobie w tym roku wyjazd a pojedziecie za
                    rok. To jest roziwazanie kompromisowe.
                    Musisz akceptowac to ze on moze wiedziec pewne sprawy inaczej. On ma prawo do
                    wlasnego zdania. Ma tez prawo jechac z kumplami podobnie jak ty z kolezankami.
                    On nie jest twoja wlasnoscia. To drugi czlowiek ktory ma swoje mysli pragnienia
                    uczucia.
                • mamba30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:37
                  wojtek_blankietowy napisał:

                  > Mnie uderza egoizm autorki watku. Facet nie chce lub nie moze wyjechac na
                  urlop
                  >
                  > a ona stawia pod znakiem zapytania caly zwiazek. Lepiej by bylo dla faceta by
                  > ona go zostawila bo jesli z byle pretekstu mysli o rozstaniu to widac ze go
                  nie
                  >
                  > kocha.
                  > Na marginesie irytuje tez ze kobiety wymagaja by facet domyslal sie jej uczuc
                  > emocji komplekosow ale w druga strone to nie laska.



                  popieram Cie w całej rozciągłości, niestety autorka wykazuje sie strasznym
                  egoizmem. Mnie by nawet przez mysl nie przeszło czepiać się faceta o taką
                  sprawę i to w takim momencie Jego kariery zawodowej... Najwidoczniej z racji
                  młodego wieku za mało jeszcze przeżyła i doświadczyła.... Przykre, że kobiety
                  tak się zachowują, zamiast być tą podporą i scalaczem domowego ogniska...
                  • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:45
                    mamba30 napisała:
                    > popieram Cie w całej rozciągłości, niestety autorka wykazuje sie strasznym
                    > egoizmem. Mnie by nawet przez mysl nie przeszło czepiać się faceta o taką
                    > sprawę i to w takim momencie Jego kariery zawodowej... Najwidoczniej z racji
                    > młodego wieku za mało jeszcze przeżyła i doświadczyła.... Przykre, że kobiety
                    > tak się zachowują, zamiast być tą podporą i scalaczem domowego ogniska...

                    dziekuje droga mambo :)
                    • mamba30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:50
                      nie ma za co. Szlag mnie po prostu trafia, jak takie coś czytam. Kiedyś byłam
                      często na Kobiecie, teraz mam swoje forum i wszyscy starzy bywalcy sie tam
                      przenieśli. Na FK sporadycznie zaglądam, dzisiaj tez i od razu takie teksty...
                      tak jak w wątku o spotkaniach, nastepna egoistyczna kobieta... a później tyle
                      rozstań, rozwodów, zawodów, ech..... Mam wrażenie, że ludzie przestaja żyć
                      dobrze, w zgodzie ze wszystlkimi, wyścig szczurów zabija wszelkie
                      pozytywniejsze odczucia... brać, brać i brać....
        • kotecek22 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 08:09
          On pracuje u swojego własnego wujka, związany jest z tą firmą OD LAT. To nie
          jest tak, że to NOWA praca, nowi ludzie itd. Współpracowal z tą firmą latami,
          teraz po prostu dostał umowę.
          • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 11:02
            kotecek22 napisała:

            > On pracuje u swojego własnego wujka, związany jest z tą firmą OD LAT. To nie
            > jest tak, że to NOWA praca, nowi ludzie itd. Współpracowal z tą firmą latami,
            > teraz po prostu dostał umowę.


            no widzisz wojtku-blankietowy, w tej sytuacji nie mam pytan, i kto tu jest
            egoista?Faktycznie bym sie zaczela zastanawiac, czy to nie jest wymowka o
            jakims glebszym podlozu....
            • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:24
              iberia30 napisała:
              > no widzisz wojtku-blankietowy, w tej sytuacji nie mam pytan, i kto tu jest
              > egoista?Faktycznie bym sie zaczela zastanawiac, czy to nie jest wymowka o
              > jakims glebszym podlozu....

              Spokojnie. Autorka pisze ze zmienil prace a potem ze pracuje tam od lat to sie
              nie trzyma kupy. Poza tym ze pracuje u wuja to nie znaczy ze musi byc lagodniej
              traktowany. Pomysl droga iberio czy ty pozwalalabys pracownikowi na luzy bo
              jest twoim krewnym? Ja nie. Wlasnie rodzina powinna swiecic przykladem.

              To co pisalem wczesniej ze faceci tez pewne rzeczy kryja i ukrywaja bo maja
              kompleksy. Kariera praca zarobki to trudny temat dla wielu facetow. Nie wiemy
              dokladnie jak jest. Moze facet ma problemy finansowe? Moze nie chce zeby
              dziewczyna musiala mu fundowac drinki na wyjezdzie. Kto wie.

              Co do tego ze ty bys zaczela sie zastanawiac nad zwiazkiem z powodu tego ze nie
              mozecie razem jechac na wyjazd to chyba jakas paranoja. Ja inaczej moze pojmuje
              zwiazek ale dla mnie wyznaczniekiem zwiazku dwojga ludzi nie jest to by spedzac
              razem wakacje. Czy to warunek sine qua non dobrego zwiazku? Absolutnie nie.
              Ludzie sa ze soba bo sie kochaja a nie zeby razem spedzac wakacje.

              Przypomina mi sie piosenka Stinga : if you love somebody set them free - sens
              taki: jesli kogosz kochasz daj mu wolnosc, nie ograniczaj go, nie narzucaj mu
              co ma robic, akceptuj go badz z nim. Nie chce jechac na wakacje zrozum to.
              Szkoda ze dla niektorych zwiazek to narzucanie swoich planow innym. Szkoda.
              • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:46
                wojtek_blankietowy napisał:

                > Spokojnie. Autorka pisze ze zmienil prace a potem ze pracuje tam od lat to
                sie nie trzyma kupy.

                racja....

                >Poza tym ze pracuje u wuja to nie znaczy ze musi byc lagodniej
                > traktowany.

                owszem, ale lagodniej to by bylo jakby dostal urlop platny anwet jesli zgodnie
                z KP mu on nie przysluguje, przeciez wuj moglby go puscic na wyjazd, a wniosek
                urlopowy moglby byc wypisany z data duuuzo pozniejsza wtedy gdy juz nabedzie
                prawo do platnego urlopu- i to by bylo ulgowe traktowanie czlonka rodziny .

                > Pomysl droga iberio czy ty pozwalalabys pracownikowi na luzy bo
                > jest twoim krewnym? Ja nie. Wlasnie rodzina powinna swiecic przykladem.

                racja, ale jakie to sa luzy, ze ktos chce wziac tydzien BEZPLATNEGO urlopu??
                moze dla Ciebie cos takiego to szczyt marzen jak zaczynasz nowa prace.

                > To co pisalem wczesniej ze faceci tez pewne rzeczy kryja i ukrywaja bo maja
                > kompleksy. Kariera praca zarobki to trudny temat dla wielu facetow. Nie wiemy
                > dokladnie jak jest. Moze facet ma problemy finansowe? Moze nie chce zeby
                > dziewczyna musiala mu fundowac drinki na wyjezdzie. Kto wie.

                oczywiscie wylazi meska ambicja i choera wie co jeszcze, chyba bedac z kims w
                zwiazku, w powaznym zwiazku nie ma znaczenia, ze facet chwilowo jest bez kasy,
                prawda?Co innego gdyby taka sytuacja utrzymywala sie przez dlugi czas-to co
                innego.


                > Co do tego ze ty bys zaczela sie zastanawiac nad zwiazkiem z powodu tego ze
                nie mozecie razem jechac na wyjazd to chyba jakas paranoja.

                czyzby??szkoda, ze nie zrozumiales dlaczego.

                >Ja inaczej moze pojmuje zwiazek ale dla mnie wyznaczniekiem zwiazku dwojga
                ludzi nie jest to by spedzac razem wakacje. Czy to warunek sine qua non
                dobrego zwiazku? Absolutnie nie. Ludzie sa ze soba bo sie kochaja a nie zeby
                razem spedzac wakacje.

                masz racje ale, dlaczego z uporem maniaka bronisz tego faceta?Autorka wyraznie
                napisala, ze byla taka sytuacja gdy to Ona brala bezplatny urlop po to byc moc
                z nim gdzies wyjechac, czyli co Kali krasc ale jak Kalemu ukrasc to juz nie?
                Czyli co Ona jest zdolna do jakis tam poswiecen a On nie?

                > Przypomina mi sie piosenka Stinga : if you love somebody set them free - sens
                > taki: jesli kogosz kochasz daj mu wolnosc, nie ograniczaj go, nie narzucaj mu
                > co ma robic, akceptuj go badz z nim.

                tego akurat nie musisz mi tlumaczyc, ...taka wlasnie jestem.

                >Nie chce jechac na wakacje zrozum to.
                ale chyba powinien Jej to jakos SENSOWNIE uzasadnic, a nie jak dziecko:nie bo
                nie albo pseudowymowka.Nawet jesli faktycznie z jakis powowdow nie chce brac
                tego nieszczesnego bezplatnego urlopu to chyba mogl niejako w zamian cos innego
                zaproponowac-np. wypda na dlugi weekend sierpniowy, prawda?

                > Szkoda ze dla niektorych zwiazek to narzucanie swoich planow innym. Szkoda.

                mnie to na szczescie nie dotyczy, zycze kazdemu takiej dozy cierpliowsci i
                zrozumienia jaka ja mam:-)
                • kotecek22 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 16:59
                  To od razu wyjaśnię: pracował w tej firmie już kilka lat, ale na innych
                  zasadach, nie na takiej umowie, na jakiej teraz pracuje (czyli na czas
                  nieokreślony). Zmieniły się warunki po prostu, nie sama praca jako taka.

                  Najpierw sam opowiadał o wyjeździe, o tym że trzeba załatwić pokój, a kiedy ja
                  do tego wróciła to nagle nie chce mu się jechać. On naprawdę nieźle zarabia i
                  nie byłoby żadną stratą 5 głupich wolnych dni dla nas. A jak już mówiłam jak
                  chce gdzieś jechać z kumplami to bez narzekania bierze nadgodziny i pracuje w
                  soboty.

                  Ja jestem egoistką? Ja próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie, próbowałam
                  rozmiawiać, ale to nic nie daje, zaproponowałam tydzień, szukałam tańszych
                  pokoi, dalej brak zainteresowania. Bo pewnie miliony zarobi przez tych 5 dni:/
                  • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 17:02
                    kotecek22 napisała:

                    > To od razu wyjaśnię: pracował w tej firmie już kilka lat, ale na innych
                    > zasadach, nie na takiej umowie, na jakiej teraz pracuje (czyli na czas
                    > nieokreślony). Zmieniły się warunki po prostu, nie sama praca jako taka.

                    rozumiem.

                    > Najpierw sam opowiadał o wyjeździe, o tym że trzeba załatwić pokój, a kiedy
                    ja do tego wróciła to nagle nie chce mu się jechać.

                    troche dziwne....jak dla mnie.

                    >On naprawdę nieźle zarabia i nie byłoby żadną stratą 5 głupich wolnych dni
                    dla nas. A jak już mówiłam jak chce gdzieś jechać z kumplami to bez narzekania
                    bierze nadgodziny i pracuje w soboty.

                    no wojtek i co TY na takie dictum?Dalej bedziesz go bronil????

                    > Ja jestem egoistką?

                    moim zdaniem nie jestes.

                    >Ja próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie, próbowałam
                    > rozmiawiać, ale to nic nie daje, zaproponowałam tydzień, szukałam tańszych
                    > pokoi, dalej brak zainteresowania. Bo pewnie miliony zarobi przez tych 5 dni:/

                    dla mnie dziwne, mnie by to dalo do myslenia, a szkoda, bo to po to natura
                    obdarzyla nas mozliwoscia komuniakcji, zeby domyslow nie bylo,powtarzam:facet
                    jest malo powazny i chyba sam nie wie czego chce.
                    • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 11:13
                      iberia30 napisała:
                      > > Najpierw sam opowiadał o wyjeździe, o tym że trzeba załatwić pokój, a kie
                      > ja do tego wróciła to nagle nie chce mu się jechać.
                      >
                      > troche dziwne....jak dla mnie.

                      a co tu jest dziwnego? ty nigdy nie zmieniasz planow? jak ustalilas ze w sobote
                      pojdziesz na spacer a w sobote pada deszcz to nadal idziesz bo plany sa swiete
                      i nie mozna zmieniac niewazne ze zmokne.
                      moglo sie zdarzyc setki rzeczy moze musi naprawic samochod za 5000 zl a moze
                      zobaczyl fajny magnetofon do kupienia. co w tym dziwnego ze zmienil zdanie



                      > >On naprawdę nieźle zarabia i nie byłoby żadną stratą 5 głupich wolnych dn
                      > dla nas A jak już mówiłam jak chce gdzieś jechać z kumplami to bez narzekania
                      > bierze nadgodziny i pracuje w soboty.

                      wlasnie jak autorka cos SAMA zaplanuje to jest dla NICH, a jesli on ma inne
                      plany to jest dla NIEGO. wszystko co dobre dla niej to jest dla nich to jest
                      egoizm

                      > no wojtek i co TY na takie dictum?Dalej bedziesz go bronil????

                      ciekawe jak ty bys sie czula jakby twoj facet (a masz takiego?) powiedzial Ci
                      nie spotkasz sie z kolezankami bo za malo czasu spedzasz ze mna. Przypomnij
                      sobie pisoenke Stinga podobno znasz i stosujesz.



                      > > Ja jestem egoistką?
                      >
                      > moim zdaniem nie jestes.

                      dla mnie tak



                      > >Ja próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie, próbowałam
                      > > rozmiawiać, ale to nic nie daje, zaproponowałam tydzień, szukałam tańszyc
                      > > pokoi, dalej brak zainteresowania. Bo pewnie miliony zarobi przez tych 5

                      to nie jest kompromis. kompromis to znajdowanie rozwiazania miedzy dwoma
                      odmiennymi zdaniami. jedno zdanie to jedziemy drugie nie jedziemy. wiec rozmowy
                      o komopromisie to rozmowy o tym czy jedziemy czy nie. NIE SA ROZMOWAMI O
                      KOMPRPMISIE rozmowy czy jedziemy na krocej lub taniej bo to ciagle rozwmowy o
                      wersji jednej strony. to tak jakby maz chcal kupic auto a zona nie a maz mowi
                      idzmy na kompromis kupimy czerwony a nie zolty samochod.
                      Podalem kompromisowe rozwiazenie: jesli byliscie w zeszlym roku, w tym sobie
                      darujcie a uzgodniejcie z epojedziecie za rok. To kompromis



                      > dla mnie dziwne, mnie by to dalo do myslenia, a szkoda, bo to po to natura
                      > obdarzyla nas mozliwoscia komuniakcji, zeby domyslow nie bylo,powtarzam:facet
                      > jest malo powazny i chyba sam nie wie czego chce.

                      wiesz iberia gratuluje ci. jesli oceniasz zwiazek po tym ze facet nie chce albo
                      nie moze pojechac na urlop - jesli to ma byc kryterium milosci dopasaowania
                      dwojga ludzi to plakac mi sie chce jak niskimi pobutkami potrafia LUDZIE
                      oceniac niby ukochane osoby. Rozumiem ze kierujesz sie tym w zyicu i jesli twoj
                      maz kiedys Ci powie "kochanie nie moge jechac z toba na urlop" to zgodnie z tym
                      co mowisz (o komunikacji) uczciwie powiesz mu: "niepowazny jestes, nie wiesz
                      czego chcesz" Powiesz tak? Tak czy NIe?
                      • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 12:12
                        wojtek_blankietowy napisał:


                        > a co tu jest dziwnego? ty nigdy nie zmieniasz planow? jak ustalilas ze w
                        sobote pojdziesz na spacer a w sobote pada deszcz to nadal idziesz bo plany sa
                        swiete i nie mozna zmieniac niewazne ze zmokne.

                        dalej nie rozumiesz, jesli mu sie odwidzialo to niech Jej to powie prosto z
                        mostu i tyle.

                        > moglo sie zdarzyc setki rzeczy moze musi naprawic samochod za 5000 zl a moze
                        > zobaczyl fajny magnetofon do kupienia.
                        o tym chyba autorka by wiedziala nie sadzisz?Bo trudno z tego robic tajemnice.

                        >co w tym dziwnego ze zmienil zdanie

                        jesli je zmienil to neich jej powie dlaczego-chyba Jej sie nalezy.

                        > ciekawe jak ty bys sie czula jakby twoj facet
                        > (a masz takiego?)daruj sobie osobiste wycieczki, bo to nie moje zycie
                        prywatne jest tematem niniejszegoo watku.

                        > powiedzial Ci nie spotkasz sie z kolezankami bo za malo czasu spedzasz ze
                        mna.

                        daloby mi to do myslenia, ze moze cos przeoczylam, na pewno sprobowalabym
                        postawic sie na jego miejscu i na pewno porozmawiac o wzajemnych oczekiwaniach
                        i wyjasnic te kwestie.

                        > Podalem kompromisowe rozwiazenie: jesli byliscie w zeszlym roku, w tym sobie
                        > darujcie a uzgodniejcie z epojedziecie za rok. To kompromis

                        jak dla kogo, dla mnie kompromisem bylby wyjazd na (dlugi) weekend.


                        wojtek-jezdzisz na urlop co drugi rok???Podziwiam, bo ja sobie nie wyobrazam
                        normalnie egzystowac bez min. 2 tyg urlopu w roku.

                        > wiesz iberia gratuluje ci. jesli oceniasz zwiazek po tym ze facet nie chce
                        albo nie moze pojechac na urlop - jesli to ma byc kryterium milosci
                        dopasaowania dwojga ludzi to plakac mi sie chce jak niskimi pobutkami potrafia
                        LUDZIE oceniac niby ukochane osoby.

                        a ja wspolczuje ci przeinaczania moich slow i splycania calego problemu.

                        >Rozumiem ze kierujesz sie tym w zyicu i jesli twoj
                        maz kiedys Ci powie "kochanie nie moge jechac z toba na urlop" to zgodnie z tym
                        co mowisz (o komunikacji) uczciwie powiesz mu: "niepowazny jestes, nie wiesz
                        > czego chcesz" Powiesz tak? Tak czy NIe?

                        zadalabym pytanie dlaczego ? i daloby mi do myslenia czemu nie chce wspolnie
                        spedzic ze mna urlopu co dla mnie jest oczywiste, jak to zeby miec max ilosc
                        wspolnego czasu z zaznaczeniem, ze kazde z nas ma rowniez pewniem margines
                        czasu tylko dla siebie i wierz mi, ze przy odrobinie dobrej woli mozna to
                        polaczyc.
                        • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 12:43
                          iberia30 napisała:
                          > dalej nie rozumiesz, jesli mu sie odwidzialo to niech Jej to powie prosto z
                          > mostu i tyle.

                          a dlaczego mu sie odwidzialo? moze po prostu nie moze? czy w 100 % mozesz
                          powiedziec ze nie chce? a ja mowie moze byc tak ze chce ale nie moze.
                          pisalem juz ze czesto ludzie boja sie przyznac do porazek nawet przed
                          najblizszym. czy to ma go przekreslac jako czlowieka?



                          > jesli je zmienil to neich jej powie dlaczego-chyba Jej sie nalezy.

                          jak wyzej i jak 100 razy wczesniej



                          > jak dla kogo, dla mnie kompromisem bylby wyjazd na (dlugi) weekend.

                          oki jesli tak uzgodnia moga jechac piatek popoludnie do niedzieli i zgodze sie
                          ze to tez kompromis



                          > wojtek-jezdzisz na urlop co drugi rok???Podziwiam, bo ja sobie nie wyobrazam
                          > normalnie egzystowac bez min. 2 tyg urlopu w roku.

                          na urlop jezdze raz na 3 lata, ale lubie swoja prace i wypoczywam pracujac



                          > a ja wspolczuje ci przeinaczania moich slow i splycania calego problemu.

                          nie to nie przeinaczanie to prawda



                          > >Rozumiem ze kierujesz sie tym w zyicu i jesli twoj
                          > maz kiedys Ci powie "kochanie nie moge jechac z toba na urlop to zgodnie z tym
                          > co mowisz (o komunikacji) uczciwie powiesz mu: "niepowazny jestes, nie wiesz
                          > > czego chcesz" Powiesz tak? Tak czy NIe?
                          >
                          > zadalabym pytanie dlaczego ? i daloby mi do myslenia czemu nie chce wspolnie
                          > spedzic ze mna urlopu co dla mnie jest oczywiste, jak to zeby miec max ilosc
                          > wspolnego czasu z zaznaczeniem, ze kazde z nas ma rowniez pewniem margines
                          > czasu tylko dla siebie i wierz mi, ze przy odrobinie dobrej woli mozna to
                          > polaczyc.

                          i co zadalabys pytanie a jesli maz by odpowiedzial musze popracowac
                          powiedzialabys "niepowazny jestes"? sama sie zamotalas widzisz. radzisz cos co
                          sama bys nie zrobila
                  • login.kochanie Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 08:09
                    Koteczku, odpuść lub jedź z koleżanką.
                    Gdyby mu zależało na urlopie z Tobą sam załatwiłby urlop, zastępstwo, pokój...
                • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 11:02
                  iberia30 napisała:
                  > > Przypomina mi sie piosenka Stinga : if you love somebody set them free -
                  >
                  > tego akurat nie musisz mi tlumaczyc, ...taka wlasnie jestem.

                  jesli taka jestes czemu bronisz dziewczyny ktora za wszelka cene chce
                  ograniczyc swojego chlopaka i cos mu narzucic? narzucic mu co ma robic jak ma
                  spedzic czas. on nie powiedzial ze nie chce byc z nia on powiedzial ze nie chce
                  brac urlopu nie ma do tego prawa do cholery?


                  >> mnie to na szczescie nie dotyczy, zycze kazdemu takiej dozy cierpliowsci i
                  > zrozumienia jaka ja mam:-)

                  wprowadzaj te sluszne zasady na forum rowniez
                  • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 11:12
                    wojtek_blankietowy napisał:

                    > jesli taka jestes czemu bronisz dziewczyny ktora za wszelka cene chce
                    > ograniczyc swojego chlopaka i cos mu narzucic?

                    przeczytaj dokladnie wszystkie posty zwlaszcza autorki watku...bo chyba
                    naprawde nie rozumiesz o co w tej sytuacji chodzi.

                    > narzucic mu co ma robic jak ma spedzic czas. on nie powiedzial ze nie chce
                    byc z nia on powiedzial ze nie chce brac urlopu nie ma do tego prawa do
                    cholery?

                    szkoda, ze on nie wzial pod uwage, ze wczesniej to ONA robila wszystko aby moc
                    z nim wyjechac, czyli co Ona sie mogal poswiecic a on nie?
                    Poza tym dla mnei to dziwne, ze ktos nie chcialby spedzic ze mna choc kawalka
                    urlopu......

                    > wprowadzaj te sluszne zasady na forum rowniez

                    taki mam teraz obowiazek?
                    Zrozum, ze kazda sytuacja jest inna i nie wszystko jest czarno-biale.
                    • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 11:18
                      iberia30 napisała:
                      > przeczytaj dokladnie wszystkie posty zwlaszcza autorki watku...bo chyba
                      > naprawde nie rozumiesz o co w tej sytuacji chodzi.

                      jesli nie rozumiem to mi wytlumacz prosze. czekam na wyjasnienia


                      > szkoda, ze on nie wzial pod uwage ze wczesniej to ONA robila wszystko aby moc
                      > z nim wyjechac, czyli co Ona sie mogal poswiecic a on nie?

                      czyli co zwiazek to wyliczanie ja sie poswiecilam ty tez musisz? ona pisze ze
                      wczesniej kiedys brala wolne czy to znaczy ze on tez musi? jesli zona urodzi mi
                      dziecko to ja tez musze urodzic?


                      > Poza tym dla mnei to dziwne, ze ktos nie chcialby spedzic ze mna choc kawalka
                      > urlopu......

                      jakos sie nie dziwilas jak pisalem o majsterkowaniu kolegi, podkreslalas wtedy
                      ze ona ma prawo ogladac serial. Znam setki udanych malzesntw ktroe spedzaja
                      urlop osobno. uwazam ze nie jest to dobre ale sie kochaja i sa razem. zycie nie
                      jets jednoznaczne



                      > > wprowadzaj te sluszne zasady na forum rowniez
                      > taki mam teraz obowiazek?
                      > Zrozum, ze kazda sytuacja jest inna i nie wszystko jest czarno-biale.

                      ja rozumiem ale mniej zrozumienie dla niego. ja tu widze rozkapryszona
                      dziewczyne ktora jest wsciekla ze jej chlopak nie pojedzie z nia na urlop. nie
                      widze w niej pokory i zrozumienia dla niego rowiez. widze jednostronne
                      egosityczne domaganie sie - jechal z kumplami ma jechac ze mna.
                      • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 12:16
                        wojtek_blankietowy napisał:

                        > jesli nie rozumiem to mi wytlumacz prosze. czekam na wyjasnienia
                        szkoda, czasu bo i tak nie zrozumiesz, przemawia przez ciebie solidarnosc
                        plemnikow i tyle.


                        > czyli co zwiazek to wyliczanie ja sie poswiecilam ty tez musisz? ona pisze ze
                        > wczesniej kiedys brala wolne czy to znaczy ze on tez musi?

                        nie, ale skoro ja moge cos zrobic dla ciebie to i ty dla mnie , prawda?Skoro
                        daje to oczekuje ze moge cos dostac, czy sie myle?

                        > jesli zona urodzi mi dziecko to ja tez musze urodzic?
                        typowe myslenie niedojrzalego faceta.....

                        > jakos sie nie dziwilas jak pisalem o majsterkowaniu kolegi, podkreslalas
                        wtedy ze ona ma prawo ogladac serial.


                        nie widzisz roznicy miedzy urlopem raz w roku a zajeciami codziennymi???

                        > Znam setki udanych malzesntw ktroe spedzaja urlop osobno. uwazam ze nie jest
                        to dobre ale sie kochaja i sa razem. zycie nie jets jednoznaczne

                        ale autorka nie pisala, ze u nich takowy zwyczaj panuje.

                        > ja rozumiem ale mniej zrozumienie dla niego. ja tu widze rozkapryszona
                        > dziewczyne ktora jest wsciekla ze jej chlopak nie pojedzie z nia na urlop.
                        nie widze w niej pokory i zrozumienia dla niego rowiez.

                        moze gdyby jej to sensownie wytlumaczyl byloby inaczej.

                        > widze jednostronne egosityczne domaganie sie - jechal z kumplami ma jechac
                        ze mna.

                        skoro ma czas dla kolego to i dla niej ten czAs miec powinien, nie sadzisz?No
                        chyba, ze przyjmiemy, ze koledzy i reszta swiata jest wazniejsza a dopiero
                        potem Ona.
                        • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 12:38
                          iberia30 napisała:
                          > > jesli nie rozumiem to mi wytlumacz prosze. czekam na wyjasnienia
                          > szkoda, czasu bo i tak nie zrozumiesz, przemawia przez ciebie solidarnosc
                          > plemnikow i tyle.

                          nie wytlumaczysz mi bo nie umiesz tego wytlumaczyc bo wiesz ze mam racje.
                          nie przemawia przeze mnie zadna solidarnosc te same zasady stosuje do kobiet i
                          mezczyzn




                          > > jesli zona urodzi mi dziecko to ja tez musze urodzic?
                          > typowe myslenie niedojrzalego faceta.....

                          to ty mowilas o wyliczaniu cos za cos


                          > nie widzisz roznicy miedzy urlopem raz w roku a zajeciami codziennymi???

                          w swojej teori o tym ze jesli ludzie sie kochaja chca byc jak najwiecej razem
                          nic nie mowilas o wyjatku co do zajec dnia codziennego. To jak to jest z ta
                          twoja teoria>?



                          > ale autorka nie pisala, ze u nich takowy zwyczaj panuje.

                          nie pisala tez ze NIE panuje




                          > moze gdyby jej to sensownie wytlumaczyl byloby inaczej.

                          podalem ci przyklad kobiet ktore maluja sie przed wlasnym mezem, to pokazuje ze
                          ludzie nawet najblizszi nie zawsze chca sobie mowic i pokazywac prawde.
                          oczywiscie ze to zle ale tak czesto jest.



                          > skoro ma czas dla kolego to i dla niej ten czAs miec powinien, nie sadzisz?No
                          > chyba, ze przyjmiemy, ze koledzy i reszta swiata jest wazniejsza a dopiero
                          > potem Ona.

                          gdyby byla sytuacja ze on nie jedzie z nia a jedzie z kolegami moze mialabys
                          racje ale tu jest tak ze on nie jedzie wogole. to zupelnie inaczej


                          Wiesz o co my sie klocimy. o to ze moim zdaniem ty idzie po najprostszej lini
                          sugerujac: "facet cie nie kocha". Tymczasem ja mowie moze tak byc ale nie musi
                          moze np miec problemy i boi ci sie przyznac. Czy mozesz w 100 % wykluczyc moje
                          rozwiazanie?
                          • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 13:16
                            wojtek_blankietowy napisał:
                            >
                            > nie wytlumaczysz mi bo nie umiesz tego wytlumaczyc bo wiesz ze mam racje.
                            ja o kozie a ty o wozie, w przeciwienstwie do innych potrafie przyznac komus
                            racje....albo przyznac sie do bledu gdy takowy popelnie, co tu nie mialo
                            miejsca.

                            > nie przemawia przeze mnie zadna solidarnosc te same zasady stosuje do kobiet
                            i mezczyzn

                            ja rowniez.

                            > to ty mowilas o wyliczaniu cos za cos

                            nie widzisz roznicy miedzy tym co napisalam ja a tym jaki przykald dales ty??

                            > w swojej teori o tym ze jesli ludzie sie kochaja chca byc jak najwiecej razem
                            > nic nie mowilas o wyjatku co do zajec dnia codziennego. To jak to jest z ta
                            > twoja teoria>?
                            >
                            to sobie dopisz.

                            > nie pisala tez ze NIE panuje

                            ale pisala, juz o wczesniejszym wposlnych wyjazdach co pozwala domniemywac
                            jednak ze taki zwyczaj u niech NIE PANUJE.

                            > > moze gdyby jej to sensownie wytlumaczyl byloby inaczej.
                            > podalem ci przyklad kobiet ktore maluja sie przed wlasnym mezem, to pokazuje
                            ze ludzie nawet najblizszi nie zawsze chca sobie mowic i pokazywac prawde.
                            > oczywiscie ze to zle ale tak czesto jest.

                            wybacz ale w tej sytuacji tlumaczenie nie bo nie dla mnie jest dziecinada, tak
                            samo jak robienie tajemnic gdzie jest to zbedne.


                            > > skoro ma czas dla kolego to i dla niej ten czAs miec powinien, nie sadzis
                            > z?No > chyba, ze przyjmiemy, ze koledzy i reszta swiata jest wazniejsza a
                            dopiero potem Ona.

                            > gdyby byla sytuacja ze on nie jedzie z nia a jedzie z kolegami moze mialabys
                            > racje ale tu jest tak ze on nie jedzie wogole. to zupelnie inaczej

                            poczytaj co napisala autorka:
                            "A jak już mówiłam jak
                            chce gdzieś jechać z kumplami to bez narzekania bierze nadgodziny i pracuje w
                            soboty."

                            dla mnie to sugeruje, ze jezdzil z kolegami-ok, jego prawo, ale dlaczego teraz
                            jak ma okazje pojechac z nia to stroi fochy????


                            > Wiesz o co my sie klocimy. o to ze moim zdaniem ty idzie po najprostszej lini
                            > sugerujac: "facet cie nie kocha".
                            nic takiego nie napisalam.Choc nie ukrywam sytuacja conajmniej dziwna i
                            niezrozumiala dla mnie.


                            >Tymczasem ja mowie moze tak byc ale nie musi moze np miec problemy i boi ci
                            sie przyznac. Czy mozesz w 100 % wykluczyc moje rozwiazanie?

                            nie wykluczam, co nie zmienia faktu, iz mogl uzyc sensowniejszego i bardziej
                            przekonywujacego argumentu niz brak platnego urlopu.
        • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 11:01
          wojtek_blankietowy napisał:

          > Uwaza, ze strasznie egoistycznie podchodzisz do sprawy. Pamietaj ze on ma
          nowa > prace jak sama mowisz, moze nie moze sobie pojechac swiezo po podjeciu
          pracy na urlop bo bedzie to zle widziane.

          to chyba mogl Jej to powiedziec, a nie wymawiac, ze bezplatnego nie wezmie.

          >Gdybym ja byl pracowdawca zle bym widzial
          > pracownika ktory od razu po podjeciu pracy idzie na urlop.

          jakie od razu, mamy czerwiec, pojecie ostatnio moze dot.maja labo i kwietnia, a
          oni chca jechac na tydzien w sierpniu.Poza tym pamietaj, o tym, ze pracownik
          jest wydajniejszy jak ma naladowane akumulatory, no chyba ze jestes
          zwolennikiem pracoholizmu a to dla mnie= marny pracodawca.
          • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:34
            iberia30 napisała:
            > pracy na urlop bo bedzie to zle widziane.
            >
            > to chyba mogl Jej to powiedziec, a nie wymawiac, ze bezplatnego nie wezmie.

            a znasz ludzi ktorzy otwarcie sie do wszytskiego absolutnie wsyztskiego
            przynaja? moze gra przed nia ze jesli firma wujka to moze robic co chce a w
            rzeczystosci jest pomiatany i nie odchodzi bo boi sie o prace. Ma sie przyeznac
            do tego? facet?




            > oni chca jechac na tydzien w sierpniu.Poza tym pamietaj, o tym, ze pracownik
            > jest wydajniejszy jak ma naladowane akumulatory, no chyba ze jestes
            > zwolennikiem pracoholizmu a to dla mnie= marny pracodawca.

            pisze ze dopiero co zmienil prace a jest czerwiec sierpien jest za 2 miesiace a
            wiec bardzo szybko
            co do wypoczetego pracownika masz racje teoretyczne w praktyce zycie jest inne
            • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:37
              wojtek_blankietowy napisał:

              > a znasz ludzi ktorzy otwarcie sie do wszytskiego absolutnie wsyztskiego
              > przynaja? moze gra przed nia ze jesli firma wujka to moze robic co chce a w
              > rzeczystosci jest pomiatany i nie odchodzi bo boi sie o prace. Ma sie
              przyeznac do tego? facet?

              no to czegos nie rozumiem, bo bedac z kims w zwaizku chyba nie ma sie przed
              soba tajemnic, a skoro koles chce grac macho czyli udawac kims kim nie jest to
              jaki to ma sens?Chyba bycie razem cehcuje sie bycie na dobre i na zle, czy sie
              myle?

              > pisze ze dopiero co zmienil prace


              dopiero co czy ostatnio?dla mnie to jest roznica.

              >a jest czerwiec sierpien jest za 2 miesiace a wiec bardzo szybko co do
              wypoczetego pracownika masz racje teoretyczne w praktyce zycie jest inne.
              • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:46
                iberia30 napisała:
                > no to czegos nie rozumiem, bo bedac z kims w zwaizku chyba nie ma sie przed
                > soba tajemnic a skoro koles chce grac macho czyli udawac kims kim nie jest to
                > jaki to ma sens?Chyba bycie razem cehcuje sie bycie na dobre i na zle czy sie
                > myle?

                strasznie zdzwiona jestes zyciem widze. a znasz kobiety ktore wstaja wczesnie
                rano i maluja sie by je maz bez makijazu nie widzial? albo takie ktore nie chca
                by maz je w walkach widzial?
                • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 10.06.06, 15:48
                  wojtek_blankietowy napisał:

                  > strasznie zdzwiona jestes zyciem widze.

                  pudlo, raczej malo co mnie dziwi i jest roznica miedzy zdziwieniem a nie
                  zrozumieniem jakiegos postepowania,

                  > a znasz kobiety ktore wstaja wczesnie rano i maluja sie by je maz bez
                  makijazu nie widzial? albo takie ktore nie chca by maz je w walkach widzial?

                  nie, na szczescie nie znam:-).
                  • wielo-kropek Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 01:00
                    Jak juz pisalem facet ma najwidoczniej swoje powody by z nia nie jechac.
                    Jakie? To tylko on naprawde wie. Najwidoczniej nie chce jej o nich tez
                    powiedziec i wykreca sie sianem, czyli tym bezplatnym urlopem. Podejrzewam ze
                    mu zbytnio na niej nie zalezy, bo normalnie dla faceta z dziewczyna ktora
                    sie mocno kocha chce byc ciagle, zawsze i wszedzie. Urlop z nia -to dopiero
                    slodka muzyka.
                    • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 10:58
                      wielo-kropek napisał:
                      > mu zbytnio na niej nie zalezy, bo normalnie dla faceta z dziewczyna ktora
                      > sie mocno kocha chce byc ciagle, zawsze i wszedzie. Urlop z nia -to dopiero
                      > slodka muzyka.

                      mam do ciebie pytanie co do twojej dedukcji. mam kolege ktroy lubi
                      majsterkowac, godzinami siedzi w farbach smarach narzedziach. jego dziewczyna
                      nie chce z nim majsterkowac - czyli powiem mu ze ona go nie kocha bo idac twym
                      tokiem rozumowania gdyby kochala chciala by byc z nim tam prawda?
                      • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 11:09
                        wojtek_blankietowy napisał:


                        > mam do ciebie pytanie co do twojej dedukcji. mam kolege ktroy lubi
                        > majsterkowac, godzinami siedzi w farbach smarach narzedziach. jego dziewczyna
                        > nie chce z nim majsterkowac - czyli powiem mu ze ona go nie kocha bo idac
                        twym tokiem rozumowania gdyby kochala chciala by byc z nim tam prawda?

                        odwracasz kota ogonem, chyba kazdy ma potrzebe pobyc troche samemu, zajac sie
                        tylko swoimi sprawami, prawda?Zatem twoj kolega sobie majsterkuje a jego
                        dziewczyna oglada serial , ale czy kazde z nich unika spedzania ze soba wolnego
                        czasu???Nie sadze.
                        • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 11:21
                          iberia30 napisała:
                          > > mam do ciebie pytanie co do twojej dedukcji. mam kolege ktroy lubi
                          > > majsterkowac godzinami siedzi w farbach smarach narzedziach. jego dziewczyna
                          > > nie chce z nim majsterkowac - czyli powiem mu ze ona go nie kocha bo idac
                          > twym tokiem rozumowania gdyby kochala chciala by byc z nim tam prawda?
                          >
                          > odwracasz kota ogonem, chyba kazdy ma potrzebe pobyc troche samemu, zajac sie
                          > tylko swoimi sprawami, prawda?Zatem twoj kolega sobie majsterkuje a jego
                          > dziewczyna oglada serial, ale czy kazde z nich unika spedzania ze soba wolnego
                          > czasu???Nie sadze.

                          no prosze jakos chlopakowi autorki odbierasz prawo do bycia samemu. moze oni
                          widuja sie 24 h na dobe i on chce popracowac by kupic motor. co w tym zlego
                          jesli tak sie widuja. Jak znam zycie autorka napisze teraz ze widuja sie bardzo
                          bardzo rzadko i urlop to jedyna okazaja by sie spoatkac.
                          • iberia30 Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 12:03
                            wojtek_blankietowy napisał:
                            > no prosze jakos chlopakowi autorki odbierasz prawo do bycia samemu.

                            bzdura., ale ty jak zwykle wiesz lepiej, prawda??

                            > moze oni widuja sie 24 h na dobe i on chce popracowac by kupic motor.

                            to czy nie moze Jej tego powiedziec prosto z mostu tylko wynajduje bezsensowna
                            wymowke w postaci rzekomo nowej pracy?????
                            wojtek nie chodzi o to, ze ona chce koniecznie jechac a on nie, tylko jesli
                            nagle zmienil zdanie to niech to do cholery sensownie wytlumaczy, nie wiem jak
                            dla ciebie ale dla mnie takie gierki to dziecinada.

                            > co w tym zlego jesli tak sie widuja. Jak znam zycie autorka napisze teraz ze
                            widuja sie bardzo bardzo rzadko i urlop to jedyna okazaja by sie spoatkac.

                            nie wiem, zobaczymy.
                      • wielo-kropek Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 12.06.06, 00:39
                        wojtek_blankietowy napisał:


                        >
                        > mam do ciebie pytanie co do twojej dedukcji. mam kolege ktroy lubi
                        > majsterkowac, godzinami siedzi w farbach smarach narzedziach. jego dziewczyna
                        > nie chce z nim majsterkowac - czyli powiem mu ze ona go nie kocha bo idac
                        twym
                        > tokiem rozumowania gdyby kochala chciala by byc z nim tam prawda?
                        Kolego,zrozum to ze ona by byla tam z tym twoim kolega, a farby ,smary itp
                        malo by ja interesowaly, tylko ON. Czy nie przyszlo ci sie w zyciu znalezc w
                        sytuacji kiedy to dziewczyna mogla przebywac z toba godzinami, kiedy ty cos
                        robiles, o czym ona nawet pojecia mogla nie miec? Facet tez potrafi przebywac
                        i rozmawiac godzinami z kobieta ktora kocha , podziwiajac jej urok, ktory go
                        umila, kiedy ta np. robi na drutach (malo spotykane teraz) o czym on
                        praktycznie pojecia nie ma i to zajecie go nudzi. Zajecie nudzi,lub moze
                        nudzic, ale kochana kobieta nigdy nie znudzi. Z pewnoscia nigdy na urlopie.
                        Przynajmniej mnie.
                        • ania.downar Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 12.06.06, 00:45

                          > wojtek_blankietowy napisał:
                          >
                          >
                          > >
                          > > mam do ciebie pytanie co do twojej dedukcji. mam kolege ktroy lubi
                          > > majsterkowac, godzinami siedzi w farbach smarach narzedziach. jego dziewc
                          > zyna
                          > > nie chce z nim majsterkowac - czyli powiem mu ze ona go nie kocha bo idac
                          >
                          > twym
                          > > tokiem rozumowania gdyby kochala chciala by byc z nim tam prawda?
                          >
                          > Kolego,zrozum to ze ona by byla tam z tym twoim kolega, a farby ,smary itp
                          > malo by ja interesowaly, tylko ON. Czy nie przyszlo ci sie w zyciu znalezc
                          w
                          > sytuacji kiedy to dziewczyna mogla przebywac z toba godzinami, kiedy ty cos
                          > robiles, o czym ona nawet pojecia mogla nie miec? Facet tez potrafi
                          przebywac
                          >
                          > i rozmawiac godzinami z kobieta ktora kocha , podziwiajac jej urok, ktory go
                          > umila, kiedy ta np. robi na drutach (malo spotykane teraz) o czym on
                          > praktycznie pojecia nie ma i to zajecie go nudzi. Zajecie nudzi,lub moze
                          > nudzic, ale kochana kobieta nigdy nie znudzi. Z pewnoscia nigdy na
                          urlopie.
                          >
                          > Przynajmniej mnie.

                          Wojtek... ujales sedno sprawy... nigdy nie zapomne widoku jednego meczyzny,
                          ktory mi kiedys probowal naprawic samochod... Patrzenie na niego bylo czysta
                          poezja, choc za cholere nie pamietam jaki numerek mial bezpiecznik... Ale bylo,
                          minelo. Nie chce mnie. Co nie zmienia faktu, ze jego grzebanie w tym
                          samochodzie bylo.... eeee... niewazne....
                • login.kochanie Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 08:07
                  > strasznie zdzwiona jestes zyciem widze. a znasz kobiety ktore wstaja wczesnie
                  > rano i maluja sie by je maz bez makijazu nie widzial? albo takie ktore nie
                  chca
                  >
                  > by maz je w walkach widzial?
                  I co, Blankietowy - podobałaby Ci się taka kobieta ???
                  Ja słyszałam o takich ale nie znam... Czy ktoś zna ???
                  Czy to tylko legenda???
                  • wojtek_blankietowy Re: Pokłóciliśmy się o wakacje... 11.06.06, 10:57
                    login.kochanie napisała:
                    > rano i maluja sie by je maz bez makijazu nie widzial? albo takie ktore ni
                    > > by maz je w walkach widzial?
                    >
                    > I co, Blankietowy - podobałaby Ci się taka kobieta ???
                    > Ja słyszałam o takich ale nie znam... Czy ktoś zna ???
                    > Czy to tylko legenda???

                    nie nie podobaja mi sie takie kobiety. dalem ten przyklad by pokazac jak rozne
                    jest zycie i ludzie i jak nie mozna wszystkiego spłycac
Pełna wersja