dziecko - utrata kobiecości?

22.01.03, 11:38
czy kobieta z dzieckem, matka, jest tak samo pociagajaca dla faceta jak ta
ktora jeszcze nie dorobila sie potomstwa?:) Dla mnie macierzynstwo jest
utrata tego czegos, sexapealu moze. Kobieta traci jakis element tajemniczości.
Mam racje czy sie myle? Nie wiem, sama nie mam dziecka i boje sie ze jak juz
je bede miec to stane sie taka kwoka, ktora troszczy sie o swoje piskle
gdaaa, gdaaa a kogut pojdzie szukac nowej kury hi hi:)))
Jak to jest kochani?
    • lavazza Re: dziecko - utrata kobiecości? 22.01.03, 12:25
      Wg mnie dziecko raczej kobiecości dodaje niż ujmuje. Sama nie mam dzieci, ale
      obserwując inne kobiety mam takie przekonanie. Chyba jestes za młoda żeby to
      dostrzec, ale sądzę że to się zmieni :-)
      Pozdrawiam
      L.
    • ydorius Re: dziecko - utrata czlowieczenstwa 22.01.03, 13:03

      Niestety, bywa i tak i to jest duuzo gorsze.
      Dziecko absorbuje czas, to oczywiste. Ale dochodzi do patologicznych z punktu
      samorozwoju przypadkow, gdy matka (ojcowie jednak rzadziej - czy angazuja sie
      mniej, czy wine za to ponosi bliskosc fizyczna matki z dzieckiem duzo wieksza
      niz w przypdku relacji ojciec - dziecko?) zaniedbuje sie nie jako kobieta, lecz
      jako czlowiek.
      Ile razy bylo tak, ze z interesujaca ongis kobieta dalo sie wymienic mysli
      jedynie na temat pieluch, kremow na odparzenia, kolek i nieprzespanych nocy...
      W wielu przypadkach bywalo tak, ze osoby intelektualnie aktywne - tylko z
      powodu dziecka - stawaly sie poznawczo jalowe...

      Oczywiscie, rozumiem. Wiem o tym bardzo dobrze. Jak sie rozwijac, gdy pojawia
      sie nowy czlowiek, zycie, ktorym sie trzeba zaopiekowac? Ale nie mozna stracic
      z oczu tego, ze ktos to dziecko musi wychowac. I lepiej, by byl to czlowiek.

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: miriam28 Re: dziecko - utrata czlowieczenstwa IP: *.telkab.pl 22.01.03, 22:43
        "Zagadzam się z przedmówcą" - chciałoby sie zacytować.
        Kobieta powinna dbać o to, aby była atrakcyjna nie tylko ciałem ale i duszą. O
        ile z ciałem po porodzie trzeba trochę powalczyć, to dusza pozostaje
        niezmieniona i jest nawet bogatsza w doznania i doświadczenia. Dla partnera
        zawsze będzie ekscytującą kobietą, jeśli pomiędzy kupkami i zasypkami
        porozmawiacie też o książce, wydarzeniach politycznych ... itp. - każdy sobie
        wstawi co chce.
        Na poczatku pojawił sie wątek kwoki. To nie dziecko robi z kobiety kwokę - ona
        sama na własne życzenie nią sie staje, jeśli nie pielęgnuje własnych
        zainteresowań, przyjaźni, jeśli nie dba o swoje własne działania a skupia się
        tylko na dziecku. Kwoka myśli, że jest potrzebna swojemu dziecku 24 h/dobę -
        nic bardziej mylnego - no może przez pierwsze 4 tygodnie życia. Potem trzeba
        zacząć odgraniczać czas przeznaczony wyłącznie dla siebie (i/lub swojego
        partnera)od czasu poświęcanego dziecku. Dziecko to oddzielny organizm, który
        tez czasem lubi poprzebywać sam na sam ze sobą.
        Mężczyzna na pewno nie przepada za kwoką - tym bardziej, że kwoka zaczyna też
        być kwoką w stosunku do swojego partnera, dla którego wcześniej była
        natchnieniem i snem nocy letniej ... itd. A kwoka marnuje nie tylko siebie ale
        też swoje dziecko, które darzy nadopiekuńczością i osacza non stop swoją
        obecnością (a może coś zjesz, a może się napijesz, a może się pobawisz, a co tu
        widzisz, a kochasz mamusię, itp.), pozbawiając chwili świętego spokoju (żeby
        mogło się pobawić albo "chłonąć piękno chwili")
        To co napisałam znam z własnego doświadczenia i obserwacji mojego środowiska.
        Kobiety, uważajmy abyśmy nie stały się kwokami, bo wtedy nasza kobiecość
        (kokieteria, tajemniczość, ciekawa osobowość) odejdzie w zapomnienie.
        • Gość: MIla Re: dziecko - utrata czlowieczenstwa IP: *.telia.com 22.01.03, 22:55
          Zadna mloda Mama nie bedzie (kwoka, czy kurka domowa) ,
          jesli wspolnie z ( kogucikiem), bedzie wychowywala nawet
          cale gniazdko ( pisklat).
          Przed zlozeniem (jajeczek do gniazdka), obejrzycie wspolnie jakis film
          przyrodniczki, np: jak to robia ptaki.!!!!....

          Ps : nie zapominajcie ,ze sa tez i kukulki..........
        • uasiczka Re: dziecko - utrata czlowieczenstwa 28.01.03, 13:31
          a dlaczego facet - nawet przed pojawiniem sie dziecka - nie może między
          komputer a samochód wtrącic parę słów na temata książki. dlaczego ludzie
          nabijają się z kobiet które "nawijają" o dziedziach a z facetów "nawijających o
          komputerach już nie. moim zdaniem wychowanie dziecka jest trudniejsze i
          bardziej odpowiedzialne od wymiany dysku a jednak traktowane jako za
          przeproszeniem "jeżdżenie szambem". MATKI POLKI - ŁĄCZCIE SIĘ!
    • melinek Re: dziecko - utrata kobiecości? 23.01.03, 01:07
      effi23 napisała:

      > czy kobieta z dzieckem, matka, jest tak samo pociagajaca dla faceta jak ta
      > ktora jeszcze nie dorobila sie potomstwa?:) Dla mnie macierzynstwo jest
      > utrata tego czegos, sexapealu moze.

      Dorobilam sie potomstwa. Raczej czuje sie bogatsza dzieki temu o nowy rodzaj
      milosci - macierzynskiej. Dla meza nie przestalam byc pociagajaca.
      • Gość: finka Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 23.01.03, 11:13
        Dla męża może i jesteś tak samo atrakcyjna, a dla innych? Ja osobiście czuję
        się mniej kobieca (nie dla mojego mężczyzny, ale tak obiektywnie, w ogóle).
        Nikt się nie ogląda na ulicy za mamusią z wózkiem, sorry. Nikt nie podrywa
        karmiącej matki. Dla naszych facetów może i stajemy się bliższe sercu jako
        matki ich dzieci, ale czy bardziej atrakcyjne fizycznie (z rozstępami i
        obwisłym biustem?). Pewnie, zapewniają nas o tym, ze jesteśmy piękne. Nie ma
        się co oszukiwać - co mają powiedzieć? Zresztą naszych facetów zaślepiają (daj
        Boże) uczucia. A obiektywnie? Przecież ja sama mam oczy i widzę, że moje ciało
        pozostawia wiele do życzenia, i cokolwiek on by nie mówił, widzę, że na
        szerszym polu (mówię o postrzeganiu przez innych ludzi) moja atrakcyjność
        zmalała. Nie ma cudów.
        • Gość: Leszek Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.dtvk.tpnet.pl 23.01.03, 11:30

          A probujesz robic cos z tym Twoim cialem? Cwiczyc je, trenowac? Czy tak po
          prostu olalas sprawe.

          BTW. To co zawsze mnie denerwowalo w kobietach to wielka niechec u wiekszosci z
          nich do uprawiania jakiejkolwiek aktywnosci fizycznej. Gdyby tylko wiedzialy do
          jakich efektow mozna dojsc poswiecajac 3,4 godziny w tygodniu na dobry trening
          nie zamartwialyby sie tak. Nie kieruje tej uwagi personalnie do Ciebie ale
          obserwuje moje kolezanki i szlag mnie trafia. Po prostu od pewnego wieku (25,
          27 lat) utrzymanie dobrej sylwetki wymaga juz wysilku. Nie ma co zwalac winy na
          ciaze i liczyc, ze kolejna dieta cud cos da.

          To tylko taka uwaga ogolna
          • Gość: finka Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 23.01.03, 11:45
            Dzięki za wsparcie, ale ważę 50 kg i żadnej diety w życiu nie potrzebowałam.
            Oczywiście masz rację co do ogólnej sprawności, ale ja mam na myśli typowo
            kobiece sprawy, na które żadna gimnastyka nie pomoże, typu rozstępy czy utrata
            jędrności skóry. I niech mi tu nikt nie pisze o cudownych preparatach, wydałam
            kosmiczną kasę i nic nie pomaga.

            Po prostu trzeba się pogodzić z nieuchronnymi znakami czasu czy macierzyństwa,
            ale nie wmawiajcie mi na litość boską, że kobieta z dzieckiem przy piersi i
            podkrążonymi z niewyspania oczami jest dla faceta bardziej atrakcyjna i
            pociągająca od laseczki nie obciążonej obowiązkami! Macierzyństwo może dodaje
            uroku w oczach ojca i męża, ale obiektywnie?!
        • Gość: Anton Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: 195.94.207.* 24.01.03, 11:05
          Gość portalu: finka napisał(a):
          > Nikt się nie ogląda na ulicy za mamusią z wózkiem,
          sorry. Nikt nie podrywa
          > karmiącej matki.

          Nie rozumiem. Przeciez to chyba dobrze. Wyjawszy
          przypadki samotnych matek - to trzeba być jakiś dziwny,
          żeby podrywać kobietę, która właśnie urodziła dziecko.
          Przecież to dziecko jest dowodem, że kogoś ma i z tym
          kimś jest jej dobrze. Ma jakby na czole wypisane "nie
          masz szans koleś".
          • Gość: finka Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 27.01.03, 13:57
            Nie o to chodzi! Po prostu nie jest miło, kiedy kobieta nagle staje
            się "przezroczysta" dla płci przeciwnej! Cóż w tym złego, że sprawiają mi
            przyjemność spojrzenia "obcych" facetów? Własnego trudno posądzić o
            obiektywizm, zawsze powie, że się ładnie wygląda...
    • ajustynka Re: dziecko - utrata kobiecości? 23.01.03, 13:13
      W życiu większych bzdur nie czytałam. Kobiety mające dzieci jeszcze bardziej
      potrafią o siebie zadbać, niż te które ich nie mają. Ja mam córkę, ale przez to
      nie zrobiłam się mniej atrakcyjna. Schudłam, skończyłam studia, nadal uczę się
      angielskiego i francuskiego. Pracuję, czytam książki, jeżdżę z córką na basen.
      Nie mam obwisłych piersi, mogę chodzić bez biustonosza. I nie jest to
      subiektywne wrażenie, bo przecież kobieta widzi spojrzenia innych na sobie i
      chyba potrafi je ocenić. Wychodzę wieczorem może rzedziej niż kiedyś, ale nie
      tylko z powodu dziecka. Mogę nosić nadal krótkie bluzeczki i kolczyk w pępku. I
      czuję sie bardzo dobrze, jestem dumna z córki i nie stałam się żadną kwoką.
      Myślę, że bez dziecka tez można byc kwoką i mieć ograniczone poglądy oraz nie
      mieć chęci dyskutowania o książkach i polityce. Pozdrawiam wszystkie mamy
      • Gość: renia no to teraz ja IP: *.athens.access.acn.gr 27.01.03, 14:16
        Moi drodzy. Haha ;)

        Dziecko to jest super sprawa. Mam dziecko i musze z cala odpowiedzialnoscia
        stwierdzic, ze jesli zaistniala w moim zyciu utrata kobiecosci (a owszem były
        takie okresy) to na pewno nie przez dziecko. Tylko i wylacznie z wlasnego
        zaniedbania. Kobieta jestem dzis rownie atrakcyjna dla facetow co 10 lat temu,
        moze nawet bardziej. Zadbalam ostatnio o siebie, schudlam 10 kg. Podjelam kilka
        wyzwan dotyczacych swojego wygladu, bo faktycznie w pewnym momencie trzeba o
        siebie zaczac dbac, zeby dobrze wygladac, ale to dotyczy zarowno kobiet z
        dzieckiem jak i nie. Moim zdaniem fakt, ze niektore kobiety po urodzeniu staja
        sie faktycznie barylkami siedzacymi w domu i rozrastajacymi sie we wszystkich
        kierunkach, to tylko i wylacznie tych kobiet wina, a nie dzieci, a dziecko jest
        tylko dobrą wymówka.

        Mam corke siegajaca mi do ramienia, chodzimy sobie objete, ludzie pytaja czy to
        moja siostra, czasem tak sie zreszta bawimy i mowimy, ze fakt, jestesmy
        siostrami. I nie wiem, ale niektorzy chyba w to wierza. Jest fajnie, ciesze
        sie, bo dziewczyna robi sie juz taka, ze zaczynamy sie przyjaznic, a tej
        wlasnie przyjazni z wlasna corka, dorastajaca, a potem dorosłą nie moge sie juz
        doczekac. Takiej partnerskiej relacji, czekam na czas, kirdy przestane jej
        cokolwiek kazac robic, a bedziemy po prostu o wszystkim sobie mowic i
        dyskutowac. To juz sie zaczyna. Bardzo sie ciesze.

        Faceci nadal sie za mna ogladaja, natomiast najbardziej nieprzyjemny incydent
        zwiazany z leskim zainteresowaniem moja osoba mial miejsce gdy bylam w
        zaawansowanej ciazy u jeden dupek ni mniej ni wiecej tylko... zlapal mie za
        d..... w sklepie. Bylam gotowa go zabic. Pamietam do dzisiaj, ryczalam pol
        wieczora z tego powodu.


        Dziecko nie jest powodem utraty kobiecosci. Z faktem, ze lata mijaja i "zmiana
        kodu trojka z przodu" tuz tuz - nie jest mi łatwo sie pogodzic. Bareziej
        psychicznie , bo fizyczne zmiany sa, ale nie az tak obvious, zeby ktos poza ma
        byl w stanie je zaobserwowac. Przede wszystkim jest jednak pewna dojrzalosc,
        mądrośc życiowa, ktora kobiecosci moim zdaniem dodaje i dla mezczyzn (a nie
        dupkow) kobieta trzydziestoletnia jest chyba bardziej atrakcyjna od 20 - latki.


        Nie wiem, czy nie namotałam za bardzo. W kazdym razie ja sie czuje bardzo
        dobrze ze swoja kobiecościa, uwazam, tez, ze duza córka mi jej dodaje, a nie
        zabiera. Moze dlatego, z po prsotu jestem z mojego dziecka dumna i szczesliwa,
        a dumna i szczesliwa kobieta to jest to! Pozdrawiam, R
        • Gość: alice Re: no to teraz ja IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.01.03, 14:52
          To jakaś paranoja z tą utratą kobiecości!
          Wręcz odwrotnie. Coraz więcej młodych mam reprezentuję się naprawde wspaniale.
          Nawet kobiety w ciąży wyglądają całkiem atrakcyjnie. Doprawdy to tylko i
          wyłącznie wasza/nasza chęć i wola. Będąc na spacerze z moja wówczas 4
          miesięczną córeczką usłyszałam taki komentarz wypowiedziany z ust może 20 -
          letnich chłopaków: " O taką mamuśkę to bym stuknął ". Wiem - to nie komplement
          jakie chciałbysmy słyszec ale oddaje sens. I mówię co wiem z autopsji - nie
          trudno być zadbaną, zapracowaną i nie rozprawiającą tylko o dziecku, a przy tym
          wszystkim calkiem niezłą mamą - zwłaszcza jezeli ma się przy boku faceta,
          który jest porostu dobrym ojcem.
          • ajustynka Re: no to teraz ja 29.01.03, 12:09
            AMEN
    • Gość: muniek Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.com.pl 30.01.03, 13:23
      1.Faceci, myśle ze nie podrywają już tak często kobiet z dziećmi jak kobiety
      bezdzietne, ponieważ nie ineteresuje ich potencjalnie opieka-utrzymywanie
      cudzego dziecka.
      do tego - dziecko oznacza najczęsciej innego (zdeterminowanego) faceta w
      poblizu...
      2.Kobieta która nie chce miec dzieci dla wiekszości facetów nie jest
      atrakcyjna,zawasze można taka RAZ przeleciec ale nic więcej.
      3. Powstaje pytanie dlaczego nie chce mieć dzieci - może mieć lęki zwiazane z
      chorobami genetycznymi i lub innymi słabosciami (i tu nie generalizuje), nie
      wiem co powiedzieć, ale jesli jedynym powodem jest kariera i około-roczny okres
      zmiejszonej atrakcyjnosci fizycznej to znaczy ze głupia i nie wie co sie w
      zyciu liczy...
      a seks z kaleką (umysłową) jest conajmniej żałosny.

      muniek
      • Gość: finka Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.03, 12:42
        Gość portalu: muniek napisał(a):

        > 1.Faceci, myśle ze nie podrywają już tak często kobiet z dziećmi jak kobiety
        > bezdzietne, ponieważ nie ineteresuje ich potencjalnie opieka-utrzymywanie
        > cudzego dziecka.
        > do tego - dziecko oznacza najczęsciej innego (zdeterminowanego) faceta w
        > poblizu...

        Całkowita racja. SZczególnie co do pierwszej części.

        > 2.Kobieta która nie chce miec dzieci dla wiekszości facetów nie jest
        > atrakcyjna,zawasze można taka RAZ przeleciec ale nic więcej.

        I tu się mylisz zasadniczo i przeczysz sam sobie w kontekście poprzedniej
        myśli. Faceci są wygodni i to że akurat ty lubisz i może chcesz mieć dzieci,
        nie znaczy, że taki jest ogolny trend. Znacznie więcej jest przypadków kiedy to
        facet wzbrania się przed rodzicielstwem niż kobieta. Mówiąc w skrócie -
        większość woli bzykać bez konsekwencji, także w trwałych związkach.

        > 3. Powstaje pytanie dlaczego nie chce mieć dzieci - może mieć lęki zwiazane z
        > chorobami genetycznymi i lub innymi słabosciami (i tu nie generalizuje), nie
        > wiem co powiedzieć, ale jesli jedynym powodem jest kariera i około-roczny
        okres
        > zmiejszonej atrakcyjnosci fizycznej to znaczy ze głupia i nie wie co sie w
        > zyciu liczy...
        > a seks z kaleką (umysłową) jest conajmniej żałosny.

        To że nie rozumiesz cudzych odczuć nie upoważnia cię do takiej oceny. Po
        pierwsze jeśli kobieta nie chce mieć dzieci, to jej sprawa. Powodów może być
        mnóstwo, z których uroda i kariera są najprawdopodobniej na końcu listy. Są
        kobiety, które w miacierzyństwie nie znajdują tyle przyjemności co większość i
        jest to ich sprawa. Wkurza mnie takie idiotyczne przekonywanie
        takich "niedowiarków" przez entuzjastki "jak już będzie dziedziuś, to świata
        poza nim nie będziesz widzieć". Nie dla każdego jest to szczęście! Dla
        niektórych taka wizja jest przerażająca (poprzez właśnie takie ograniczenie
        możliwości życiowych do biologii)
        Po drugie - jeśli już o wyglądzie mówimy - nie jest to okołoroczny spadek
        atrakcyjności. Takie np. rozstępy nie znikają do końca życia, a zapobiec im
        niesposób (ich pojawienie się jest kwestią pecha). Utrata jędrności biustu też
        jest trwała. Ponadto, macierzyństwo to nie jest zmiana stylu życia na rok czy
        dwa, kiedy dziecko jest małe. To zmiana CAŁEGO życia i to na zawsze.

        > muniek
    • marta_t Re: dziecko - utrata kobiecości? 30.01.03, 19:35
      nie mam jeszcze dzieci, ale mieć będę (jedno :-))i to niedługo. Więc nie wiem,
      jak to jest później.
      Ale mogę Wam powiedzieć, że w piątym miesiącu ciąży czuję się bardzo kobieco i
      seksownie. Brzuszek widać, ale nie jest jeszcze bardzo duży, a ja nabrałam
      ochoty, że seksownie się ubierać, nie jestem obsesyjnie zapatrzona w obwód
      swojej talii, bo i tak wiem, że musi się zmieniać, poprawiła mi się cera i ...
      koledzy, którzy jeszcze nie wiedzą o moim "stanie" już kilkakrotnie mówili mi,
      że ostatnio wyjątkowo atrakcyjnie wyglądam :-)
      • Gość: stonka Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.03, 12:24
        Jakim cudem można się czuć w ciąży seksownie????!!!! Kobieco (w kontekscie
        macierzyństwa) może i tak, ale seksownie?! Ja dzisiaj weszłam do sklepu z
        ubraniami ciążowymi i wybiegłam prawie z krzykiem... Przecież to można popaść w
        głęboką depresję! To, co tam wisi, jest niewiarygodnie brzydkie i do
        zaakceptowania może dla sklepowej w Pcimiu, ale nie kogoś, kto ma choć odrobinę
        choć gustu. Sama mam ochotę wyć na myśl o tym co na siebie będę musiała za parę
        miesięcy włożyć. Przestałam się dziwić, że kiedyś kobiety w ciąży nie
        wychodziły z domu...
        • Gość: renia Re: dziecko - utrata kobiecości? IP: *.athens.access.acn.gr 01.02.03, 12:31
          Stonka, wspolczuje Ci. Nie wiem dlaczego kobiecosc to ma byc mini i pepek na
          wierzchu. Jest to dla mnie straszne upraszczanie i spłaszczanie tego, czym
          kobiecosc naprawde jest. Kobiecosc jest w glowie, glosie, ruchach, sposobie
          myslenia, zachowaniu i mozna byc najzgrabniejsza laska i z kobiacoscia nie miec
          nic wspolnego - popytaj facetow. Kazdy etap zycia ma jakies plusy i minusy, a
          dziecko = pelnia kobiecosci - jak dla mnie.
          • burza4 Re: dziecko - utrata kobiecości? 01.02.03, 13:17
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Stonka, wspolczuje Ci. Nie wiem dlaczego kobiecosc to ma byc mini i pepek na
            > wierzchu. Jest to dla mnie straszne upraszczanie i spłaszczanie tego, czym
            > kobiecosc naprawde jest. Kobiecosc jest w glowie, glosie, ruchach, sposobie
            > myslenia, zachowaniu i mozna byc najzgrabniejsza laska i z kobiacoscia nie
            miec
            >
            > nic wspolnego - popytaj facetow. Kazdy etap zycia ma jakies plusy i minusy, a
            > dziecko = pelnia kobiecosci - jak dla mnie.

            Mówię o seksownym wyglądzie, który jest częścią szerszego pojęcia kobiecości.
            Lubię czuć się kobieco, a w fazie wieloryba nie ma o czym mówić! Co z tego, że
            dla własnego chłopa jestem najpiękniejsza, skoro on jest zaślepiony wizją
            posiadania upragnionego dziecka? Powiesz mi że kobieta w ciąży z bębnem z
            przodu i na opuchniętych nogach wygląda powabnie?! Co do strojów - nie mini i
            pępek, na litość boską, ale popatrz na te ciuchy ciążowe! Wszystkie fasony od
            40 lat niezmienne, workowate, po prostu "wsiowa elegancja". Gdzie się ubrać, bo
            to co widziałam do tej pory przyprawia mnie o dreszcze.
Pełna wersja