matka mnie nie kocha - dlaczego?

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 19:18
mam 20 lat i od jakichs 8 czuje, ze matka mnie nie kocha. to nie jest bunt 15
roku zycia, kiedy wszystko, w tym rodzice, sa na nie, zaznaczam. nie moge
zrozumiec, dlaczego tak jest, co moglam takiego zrobic? zawsze sie dobrze
uczylam, jestem na dziennych studiach panstwowych, nigdy nie pilam, nie
palilam, nie bralam narkotykow, nie szlam na impreze bez uprzedzenia, nie
robilam awantur, jestem dla niej uprzejma, gdy tylko moge staram sie pomoc w
pracach domowych. i mimo to mam strasznie silne wrazenie ze ona mnie
nienawidzi. dzisiaj (to moja 1. sesja) obudzilam sie o 5 rano zeby sie uczyc
do testu, prawie nic nie zjadlam, bylam bardzo zdenerwowana, przez caly dzien
krecilo mi sie w glowie i bylo mi niedobrze z nerwow. ale matka nie
przyjechala po mnie o 5 po poludniu jak sie ten kociol skonczyl, tylko
pojechala wypozyczyc mojej siostrze kasety video (siostra jest zdrowa i
silna, nie jakas chorowita czy uposledzona, zaznaczam). wrocilam do domu i
rozplakalam sie, nie chcialam, zeby matka to widziala. ona to jednak
zauwazyla i wtedy przyznalam, ze czuje sie rozpaczliwie samotnie, ze nie moge
liczyc na nikogo z rodziny gdy jest mi zle. i ona wtedy... nawrzeszczala na
mnie. ale spodziewalam sie tego, bo zawsze tak jest. krzyczy na mnie jak
placze (placze rzadko, 3/4 razy do roku) bo po co robie klopot, gdy jestem
chora krzyczy ze moje leki kosztuja i ona nie moze w tym czasie liczyc na
zadna moja pomoc w pracach domowych. prawie nigdy nie slysze od niej dobrego
slowa, chyba ze jej pomoge np. cos napisac na komputerze, albo cos zrobie.
dla swoich znajomych jest przesadnie mila. mam wrazenie ze nie kocha nikogo
oprocz siebie: mnie, siostry, taty. naprawde sie staram od tak dawna ale
chyba wlasnie teraz stracilam do niej milosc, zostalo mi tylko poczucie
obowiazku wobec niej. wytlumaczcie mi, co moglam zrobic, ze ona mnie tak nie
znosi (to nie jest pytanie retoryczne, naprawde chce wiedziec!). to dla mnie
bardzo wazne. czy to moze nie moja wina i powinnam przestac sie zadreczac?
    • vortex Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? 22.01.03, 19:31
      ojej, z tego co napisałaś jesteś bardzo porządna a Twoja matka bezuczuciowa.
      Na tej podstawie mogę się tylko domyślać paru spraw. Nie jestem psychologiem
      więc proszę nie krzyczeć jak coś źle napisze.

      1. może już taka jest że kocha tylko siebie a reszte nienawidzi
      2. może Cie nie chciała i jesteś dla niej wpadką (przepraszam jeśli napisałem
      to zbyt brutalnie, jesteś bardzo wartościowa)
      3. może jest o Ciebie w jakiś sposób zazdrosna, że jesteś lepsza od niej czy
      coś takiego, może ojciec kocha Cie bardziej niż ją
      4. może sama tego zaznała od matki i tak jej zostało
      5. może by chciała zrobić coś, wyjechać, spełnić jakieś marzenie a rodzina jej
      w tym przeszkadza

      Teoretycznie rozmowa by pomogła ale z tego co napisałaś wnioskuję że nie da
      się z nią o tym pogadać

      Jak coś jeszcze wymyślę to napiszę

      Pozdrawiam, nie martw się. Ja nie mam zbyt dobrego kontaktu ze starymi, nie
      potrafie z nimi rozmawiać, co najwyżej słuchać jak rozmawiają między sobą. A
      mój kolega ma matkę która nie potrafi niczego powiedzieć nie krzycząc i nie
      wściekając się. Matka innej koleżanki nie stroni od wulgaryzmów opisując
      własną córkę, zwłaszcza jak ta się spóźni, ma wieczny zakaz na wszystko.

      Ważne żebyśmy my nie traktowali tak własnych dzieci.
    • liloom Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? 22.01.03, 19:42
      Gość portalu: anka napisał(a):

      > mam 20 lat i od jakichs 8 czuje, ze matka mnie nie kocha. to nie jest bunt 15
      > roku zycia, kiedy wszystko, w tym rodzice, sa na nie, zaznaczam. nie moge
      > zrozumiec, dlaczego tak jest, co moglam takiego zrobic? zawsze sie dobrze
      > uczylam, jestem na dziennych studiach panstwowych, nigdy nie pilam, nie
      > palilam, nie bralam narkotykow, nie szlam na impreze bez uprzedzenia, nie
      > robilam awantur, jestem dla niej uprzejma, gdy tylko moge staram sie pomoc w
      > pracach domowych. i mimo to mam strasznie silne wrazenie ze ona mnie
      > nienawidzi. dzisiaj (to moja 1. sesja) obudzilam sie o 5 rano zeby sie uczyc
      > do testu, prawie nic nie zjadlam, bylam bardzo zdenerwowana, przez caly dzien
      > krecilo mi sie w glowie i bylo mi niedobrze z nerwow. ale matka nie
      > przyjechala po mnie o 5 po poludniu jak sie ten kociol skonczyl,tylko
      > pojechala wypozyczyc mojej siostrze kasety video (siostra jest zdrowa i
      > silna, nie jakas chorowita czy uposledzona, zaznaczam).

      *** A dlaczego mialaby po Ciebie jezdzic?????????? Czy Ty czasem po prostu nie
      jestes zazdrosna o siostre? Po mnie moja mama nigdy nie przyjezdzala po zadnej
      sesji i DO GLOWY BY MI NIE PRZYSZLO warunkowac w ten sposob jej uczucia do
      mnie! Ja tez bylam nerwowa i nie jadalam - ale wymagac od MATKI zeby po mnie
      przyjezdzala - to jest bardzo Ciekawe podejscie. Egoistyczne.
      Samo to ze mowisz o niej MATKA a nie mama swiadczy o Twoim stosunku do niej.
      Zlym. Mozesz miec jakis zal, wtedy trzeba o tym pogadac. Moze Ona ma jakies
      problemy, ktorych nawet nie domyslasz sie (?)

      wrocilam do domu i
      > rozplakalam sie, nie chcialam, zeby matka to widziala. ona to jednak
      > zauwazyla i wtedy przyznalam, ze czuje sie rozpaczliwie samotnie, ze nie moge
      > liczyc na nikogo z rodziny gdy jest mi zle. i ona wtedy... nawrzeszczala na
      > mnie. ale spodziewalam sie tego, bo zawsze tak jest. krzyczy na mnie jak
      > placze (placze rzadko, 3/4 razy do roku) bo po co robie klopot, gdy jestem
      > chora krzyczy ze moje leki kosztuja i ona nie moze w tym czasie liczyc na
      > zadna moja pomoc w pracach domowych. prawie nigdy nie slysze od niej dobrego
      > slowa, chyba ze jej pomoge np. cos napisac na komputerze, albo cos zrobie.
      > dla swoich znajomych jest przesadnie mila. mam wrazenie ze nie kocha nikogo
      > oprocz siebie: mnie, siostry, taty. naprawde sie staram od tak dawna ale
      > chyba wlasnie teraz stracilam do niej milosc, zostalo mi tylko poczucie
      > obowiazku wobec niej. wytlumaczcie mi, co moglam zrobic, ze ona mnie tak nie
      > znosi (to nie jest pytanie retoryczne, naprawde chce wiedziec!).

      *** Porozmawiaj z nia koniecznie. Barzdo Cie prosze. I dopiero potem wyciagaj
      wnioski. Moze po prostu jest choleryczka. Nie wierze ze Cie nie kocha.
      Trzymam kciuki. Powodzenia!

      to dla mnie
      > bardzo wazne. czy to moze nie moja wina i powinnam przestac sie zadreczac?
      • Gość: anka Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 14:45
        wiesz co, jakby Ci to powiedziec - o siostre raczej zadrosna nie jestem, bo
        kocham ja chyba najbardziej na swiecie. a co do podwozenia, to sytuacja byla
        wyjatkowa, normalnie przemieszczam sie komunikacja miejska tylko bylo mi tak
        slabo ze myslalam ze zemdleje. nie traktuje matki jak taksowkarza. poza tym
        leczylam sie 2 lata na depresje i kazda (lagodna, spokojna, nieagresywna itd)
        sugestia, zeby przestala na mnie krzyczec i tak sie do mnie odnosic (mowic
        rzeczy w stylu ,,jestes moja kleska'', ,,jak juz sie ciebie pozbede to...")
        konczyla sie jeszcze gorszym wrzaskiem.

        sory.

        ona nie jest aniolem. i nie moge tak myslec tylko dlatego ze mnie urodzila.

        nie chce robic jej na zlosc, byc tak samo jak ona nieuprzejma... chce jej
        pomagac. chcialabym tylko zrozumiec, dlaczego ona mnie tak traktuje, i przestac
        sie przejmowac.
        • lavazza Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? 23.01.03, 15:06
          Leczyłaś się na depresję, więc byłaś pod opieką psychiatry i co on na Twoje
          problemy? Przecież musieliście o tym rozmawiać a on musiał rozmawiać z Twoją
          mamą, w takich sytuacjach lekarz zawsze rozmawia z bliską rodziną, to normalne.
          Wyniknęło coś z tego?
          L.
          • Gość: anka Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 21:47
            no i w koncu zrezygnowalam ze spotkan rodzinnych. bo po kazdych sie na mnie
            darli ze robie z nich zla rodzine, bo np. mowie ze nie chca mnie sluchac.

            brzmi zalosnie. i takie jest. to nie chodzi o to ze ja jakos strasznie cierpie
            bo ona nie jest alkoholiczka, nie leje mnie, nie wyzywa wulgaryzmami itd. tylko
            caly czas daje do zrozumienia albo mowi wprost ze jestem ciezarem, a ja sie
            naprawde staram nim nie byc. staram sie byc pomoca. i to boli.
        • zgnilak Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? 23.01.03, 22:44
          > rzeczy w stylu ,,jestes moja kleska'', ,,jak juz sie ciebie pozbede to...")
          > konczyla sie jeszcze gorszym wrzaskiem.
          >

          widzisz..moja mama np. mowi,"juz sie nie moge doczekac az sie
          usamodzielnisz' 'do twojego mieszkania to ja nie wejde nigdy'
          albo np zalalam jej awalek stolu zmywaczem do paznokci i "wstawaj suko i idz
          do ...'-tak mnie kiedys obudzila
          albo. 'tkto to widzial zeby taka krowe w domu trzymac','ty cholero jedna' 'nikt
          nie ma w domu tak jak ja z toba"
          itepe
          wiec jak widzisz nie masz az tak zle
          i jak czasem ze soba gadamy i sie nie mnie nie drze to az czuje sie dziwnie bo
          nie ma tygodnia zeby sie na mnie nie darla

          ale przywyklam
          powodzenia

      • pajdeczka Ważne 24.01.03, 10:20
        1.Jestem dzieckiem drugim, niechcianym.
        2.Mama nawet nie zapytała na jaką ocenę zdałam maturę.
        3.Urodziłam jedyne dziecko, rano. Pierwszą osobą, która mnie odwiedziła w
        godzinach popołudniowych w szpitalu był teściowa. Matka nawet nie zadzwoniła.
        Zobaczyła mnie i dziecko dopiero po czterech dniach w domu.
        4.Reżim w domu. Awantury za zbyt późne powroty.
        5.Kiedyś zachorowałam za żółtaczkę. Wiozła mnie pół godziny czerwonym autobusem
        do szpitala, bo żal jej było na taksówkę (pieniądze miała).

        Teraz jest moją jedyną powierniczką i mogę liczyć na nią w każdej (no, prawie
        każdej) sytuacji.

        Zahartowała mnie na dalsze życie, i pewnie coś przy okazji odebrała.
        Ale wiem, że mnie kocha, chociaż nigdy mi tego nie powiedziała, i ja ją też.




    • Gość: Anioł Stróż Królowo! czas na własnego poddanego (faceta) IP: 209.234.157.* 22.01.03, 19:43
    • Gość: Lena Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? IP: 213.216.82.* 22.01.03, 20:26
      Aniu, popatrz na relacje Twojej mamy z jej mamą czyli Twoją babcią. Czy też są
      powiierzchowne, bezuczuciowe ? Może ona takie relacje z innymi wyniosła z domu
      i po prostu nie umie budować innych. Może nie umie rozwiązywać sama problemów i
      krzyczy ze strachu. Boi się Twoich problemów bo być może ze swoimi - będąc w
      Twoim wieku też nie bardzo sobie radziła a nikt nie nauczył jej o tym rozmawiać
      i pomagać sobie nawzajem. Krzyczy na Ciebie by zakrzyczeć swoje obawy i nawet
      nieświadomie spowodować,że nie przyjdziesz do niej z problemami. Nawet Twoja
      choroba o tym świadczy, ona wolałaby o tym nie wiedzieć. Nie wiem, czy Twoja
      mama potrafi to zmienić, nawet wątpię ale jeśli Ty będziesz wiedziała i
      rozumiała to nie będziesz czuła,że to wypływa z braku jej miłości do Ciebie.
      Ona Cię na pewno kocha tak jak umie, a że umie tak ... Pamiętaj, Ty będziesz
      miała swoja rodzinę i staraj się nie powielać takiego schematu - jeśli on taki
      jest. Cieplutkie pozdrowienia.
      • dociak75 Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? 22.01.03, 20:45

        Z przykladu ktory podalas wynika ze przestala ci matkowac, nie kochac. Mowisz
        ze nie kocha nikogo poza soba, a potem mowisz ze wykonuje prace domowe, jezdzi
        siostrze po wideo, powinna przyjechac po ciebie bo mialas ciezki dzien...nie
        wyglada mi twoja mama na egoistke, wiesz.
        Porozmawiaj z nia gdy bedzie ci przykro z powodu jej zachowania, ale dopiero
        wtedy gdy ci zlosc i smutek przejdzie bo wtedy jestesmy bardziej sklonni do
        obiektywizmu.
        Zycze powodzenia i dobrych wynikow z sesji
        Dorota
    • Gość: Jerk "Masz już 20 lat" ;-) IP: 212.106.159.* 22.01.03, 22:16
      A ja myślę, że to nie tak, że nie kocha. Też mam 20 lat (jeszcze przez 3
      miesiące ;-) i też ostatnio przechodziłam kryzys typu "czy rodzice mnie już nie
      kochają?..." Ostatnio, to zanczy na pierwszym roku, czyli z tego co piszesz, w
      tym samym czasie, co Ty. Oj nie było łatwo.

      Zaobserwowane objawy syndromu "masz już 20 lat" u rodziców to:
      - brak zainteresowania jakimiś mało istotnimi według nich (dla mnie wtedy
      jeszcze bardzo) sprawami, najgorsze było to jak ja wpadałam do domu i od razu
      biegłam coś opowiedzieć, a tam - "opowiesz nam później, teraz oglądamy film",
      albo wysłuchanie i w momencie, kiedy kończyłam zero reakcji i zajęcie się
      swoimi sprawami, uh... okropność!
      - brak zainteresowania moimi studiami (jeszcze w klasie maturalnej mnie
      denerwowało zbyt duże zainteresowanie moją nauką);... to ja tu opowiadam jak
      ten a ten mnie zdenerwował, jaki to straszny buc, a jaki niesprawiedliwy! jaki
      okropny! jak on mógł! a tam głucho...
      - wyraźne znudzenie kiedy opowiadałam co mi się danego dnia przytrafiło
      - zupełny brak zainteresowania tym, co się dzieje z moimi znajomymi (a
      wcześniej zawsze z ciekawością co jakiś czas pytali)
      - no właśnie skończyło się "tato podrzucisz mnie tu a tu?"
      - skończyło się "mamo a wiesz widziałam taką cudną bluzkę!"
      - skończyło się też pocieszanie córeczki jak tylko coś szło nie tak
      - pojawiło się na to miejsce "radź sobie sama", ale bez przesady, w
      ekstremalnych sytuacjach oczywiście mogę na rodziców liczyć
      - skończyły się też ciepłe obiadki jak wracam późnym popołudniem z zajęć, teraz
      przez dom leci: "podgrzej sobie, stoi na kuchence!"

      Zaraz na początku, kiedy dostrzegłam, że coś jest nie tak, to było mi przykro,
      nie rozumiałam dlaczego tak się zachowują. Byłam w końcu "porządną
      dziewczynką". Nie piłam za dużo, nie paliłam wcale, narkotykom mówię nie,
      wracałam na czas, ocenki całkiem dobre. Też myślałam, że chyba przestali mnie
      kochać, albo co...

      Ale nadszedł i drugi etap... o wiele milszy :)))))
      Syndrom "masz już 20 lat" w całej okazałości!

      - skończyło się "wolelibyśmy, że byś tam nie jechała", "nie powinnaś jedździć
      sama pociągiem", "gdzie idziesz i kiedy wrócisz?", "w domu masz być o
      22", "skąd takie oceny? stać Cię na więcej", "za dużo czasu spędzasz ze
      znajomymi", "jak ty się ubrałaś, wyglądasz jak... (tu są różne wersje)", "gaś
      światło - jutro masz na 8", "żagle nie - bo się utopisz, konie nie - bo
      złamiesz kręgosłup, skały nie - bo się zabijesz"
      - pojawiła się zupełna (no prawie) swoboda w podejmowaniu decyzji, a tylko
      jeżeli są naprawdę beznadziejne rodzice próbują mnie o tym przekonać,
      podkreślam - próbują przekonać, już nie ma tego bezwarunkowego "nie", moje
      wybory przyjmują do wiadomości, nie kwestionując ich;
      - zupełny luz jeśli chodzi o wyjścia, wracam kiedy chce i jeszcze nie muszę się
      z tego spowiadać, 10 minut przed wyjściem mówię, że jadę na tydzień w góry i
      rodzice życzą mi miłej podróży :)
      - to jak się ubieram to moja sprawa (ale wiadomo... z subkultury się wyrasta ;)
      - no i cudowna sprawa jaką są rozmowy z moją mamą... już nie są takie dawne
      pogadanki, a prawdziwe dyskusje, rozmowy o rzeczach "ogólnych", uniwersalnych,
      o tym co się dzieje na świecie, o tym co nas interesuje, o wielu innych
      sprawach, ale pewnie już wiecie o co mi chodzi.

      Nie wiem na ile to wynika ze zmian w moim zachowaniu, a na ile ze zmiany
      nastawienia rodziców. Myślę, że to leży gdzieś pośrodku, człowiek dorastając
      domaga się coraz większych praw, domaga się traktowania jak osobę dorosłą, z
      drugiej strony jak długo można dmuchać i chuchać na swoją pociechę? A właśnie
      początkowo brakuje nam tej opiekuńczości, chcemy jednocześnie swobody i praw, z
      drugiej - bycia nadal centrum uwagi dla rodziców. Ale nie ma nic za darmo, żeby
      coś osiągnąć, trzeba też coś poświęcić.

      Mój kontakt z rodzicami przemienił się w coś innego, ale wcale nie gorszego.
      Oczywiście, że nie przestali mnie kochać. Tylko już nie jestem tą małą córeczką.
      Powoli przecinała się pępowina. Teraz mam swoje życie, już nie tak
      nierozerwalnie złączone z rodzicami. Mam swoje plany, cele, o których oni nie
      koniecznie muszą wiedzieć, mam przyjaciół, których oni być może nigdy nie
      zobaczą, mam swoje sprawy i mam się też z kim nimi dzielić, mam kogoś, kogo
      rzeczywiście one będą bardziej obchodzić.

      Wiem też, że na rodzinkę w każdej chwili mogę liczyć, że rodzice zrobią
      wszystko żeby mi pomóc w razie czego. Kocham ich i wiem, że oni kochają mnie.
      Tylko nasze relacje wyglądają nieco inaczej.

      Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

      • franz__maurer Ja juz nie musze pisac... 22.01.03, 22:23
        Ta odpowiedz powstrzymala mnie przed dokonczeniem swojej :)
        Wszystko co tu "stoi" napisane, to swieta racja.


        banzai !
      • Gość: anka Re: 'Masz już 20 lat' ;-) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.03, 14:49
        nie powiem, swobody doceniam i sie nimi rozkoszuje, a z pytan ,,co u ciebie'' i
        tak nie wynikalo nigdy w efekcie koncowym wiele dobrego (w najlepszym wypadku
        polemika, w najgorszym awantura). ale ten ciagly wrzask, o wszystko... nie
        chodzi o to zeby mi matkowala, ja chce uciekac, jesli tylko znajda sie
        pieniadze! ja chce zeby mnie traktowala jak drugiego czlowieka, zeby nie
        wrzeszczala na mnie ze zabieram jej czasw chwili, gdy dzwonie zapytac, czy
        zrobic jej cos na obiad...
        • ulalka Re: 'Masz już 20 lat' ;-) 23.01.03, 21:40
          wiesz.. to na pewno nie jest mile.. tyle, ze skoro zaczynasz to dopiero teraz
          dostrzegac, skoro dopiero, jak skonczylas magiczne 20 lat, to moze Twoja Mama
          ma jakis problem, o ktorym nie umie z nikim porozmawiac, moze jest chora i nie
          chce Was martwic..? nie wiem.. jesli to jest przecinanie pepowiny, to bolesne,
          ale dobrze, ze jest - moi rodzice do tej pory nie umieja tego zrobic, a jestem
          sporo od Ciebie starsza ;)) moze sprobuj z nia pogadac? tak zwyczajnie, jak
          bedzie kiedys siedziec wieczorem, zapytaj, jak sie czuje, czy wszystko w
          porzadku? a moze zapytaj wprost czy ma Ci cos do zarzucenia, bo ostatnio jakos
          sie nieswojo czujesz.. badz szczera :))
          pozdrawiam i trzymam kciuki :))
          • Gość: anka Re: 'Masz już 20 lat' ;-) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 21:52
            widzisz, jakos chyba nie umiem z nia normalnie rozmawiac. chyba jest we mnie
            cos, co ja drazni. nawet jak zaczne mowic spokojnie, uprzejmie, grzecznie,
            taktownie itd., to ejj odpowiedzia jest krzyk i w koncu czuje sie okropnie,
            zaluje ze zaczelam rozmowe i tyle z tego mam. to wyglada np. tak:

            - mamo, jak sie czujesz?
            - o, prosze, pomyslalby kto ze ciebei obchodzi jak sie czuje!

            albo:

            - mamo, zrobic ci herbaty?
            - ooo, prosze, co sie stalo ze chcesz mi pomoc? nikogo w tym domu nie obchodzi
            moj los itd.

            a tak sie sklada ze jak mame bolaly kolana, to tato jej kupil samochod z
            automatyczna przekladnia biegow, ma dla siebie samej bardzo ladna, nowoczesna
            lazienke (my w 3 osoby mamy druga), naprawde nie jest biedna sierotka! jest
            najwazniejszym decydentem i ostatnia instancja w domu!
            • Gość: Jerk Re: 'Masz już 20 lat' ;-) IP: 212.106.159.* 24.01.03, 23:07
              Jest gorzej niż myślałam...
              Zupełnie nie wiem, co Ci doradzić. Może tylko tyle, że jeżeli byś chciała komuś
              się wygadać, to pisz śmiało (aga.n@gazeta.pl)
              Pozdrawiam! Trzymaj się dzielnie!
              • Gość: anka Re: 'Masz już 20 lat' ;-) IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.03, 16:40
                dziekuje :)

    • popotamka Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? 26.01.03, 23:06
      ja cię anka rozumiem. jestem znacznie starsza niż Ty, moje problemy
      teoretycznie są inne ale praktycznie te same - nie mam tego czego najbardziej
      potrzebowałabym od matki. nie dała mi wsparcia wtedy kiedy potrzebowałam jej
      najbardziej, odrzuciła mnie bez wysłuchania. Po roku fakt, ona spróbowała coś
      zrobić ale ...hm... a tam, są jeszcze inni ludzie. ech
      pozdrawiam cię serdecznie i lepiej pogodź się z tym co masz (a raczej z tym
      czego nie masz) bo za 20 lat i tak usłyszysz jaka to Ona dobra była dla Ciebie.
      Tylko, że Ty będziesz pamiętała to zupełnie inaczej. :(
      • Gość: małgosia Re: matka mnie nie kocha - dlaczego? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 27.01.03, 13:31
        popotamka, czuję się, jakbym ja napisała te słowa, które czytam u Ciebie
Pełna wersja