problem z ojcem..

15.06.06, 00:19
jestem jedynaczka i pomomo tego nigdy nie moglam porozumiec sie ze swoim
ojcem, zawsze byly miedzy nami klotnie, wobec ktorych mama "siedziala cicho"
ale dzisiejsza klotnia to juz przesada - moj ojciec powiedzial mi ze mnie nie
wychowal i sie mnie wstydzi(wszystko dlatego ze jestem niewierzaca a on to
typowy przedstawiciel wzrowych katolikow ktorzy zaraz po mszy wala na browar
majac w dupie zone i dzieci, poza tym jego poziom kultury mnie dobija - to
niby moj ojciec i nalezy mu sie szacunek , ale jak mozna szanowac kogos kto
niczym sie nie interesuje poza piwem i kosciolem a od Ciebie tylko wymaga!nie
ma to tamto, niedlugo sie stad wyprowadzam bo nie wytrzymam z tym czlowiekiem
pod jednym dachem...
    • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:24
      Jezeli to prawda to co napisalas, to on powinien raczej siebie sie
      wstydzic a nie ciebie. Chociazby z tej racji ze ciebie nie wychowal, choc
      powinien, bo to w koncu jeden z jego glowniejszych obowiazkow.
      • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:28
        kiedys mu tak powiedzialam, prawie to samo co napisalas i wtedy zostalam
        nazwana "bezczelna gowniara" i koniec a to co pisze to prawda...niestety...
        • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:35
          Juz nie wiem co ci pisac, bo troche koliduje mi tutaj. Moze powinnas
          lekko traktowac tatusia i mowic w takich sytuacjach, kiedy nazywa ciebie
          bazczelna gowniara, cos w stylu -tatusku kochany, ja ciebie, bedac twoja
          coreczka poprostu powtarzam.
          • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:41
            to chyba sytuacja bez wyjscia, stracilam nadzieje na porozumienie z nim, mam
            wrazenie ze jestesmy na innych stadiach ewolucji intelektualnej, zero wspolnych
            tematow zeby choc przy nich sie nie klocic
            • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:45
              Mowisz tu tez duzo o sobie. Te klotnie to potwierdzaja. Przestan sie
              ciagle z ojcem klocic, bo raz ze to nie jest ladnie, a po drugie -skad taka
              pewna jestes ze ojciec nie ma racji, tylko zawsze ty ja masz.
              • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:49
                bylam z tym u psychologa i stwierdzil ze problemu nie mam ja tylko moj ojciec i
                probowal mnie namowic na wspolna terapie, zaproponowalam to ojcu a on
                stwierdzil ze dla mnie nie warto tracic kasy na psychologa - ma racje? nie
                sadze...
                • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:59
                  fergie18 napisała:

                  > bylam z tym u psychologa i stwierdzil ze problemu nie mam ja tylko moj ojciec
                  i
                  >
                  > probowal mnie namowic na wspolna terapie, zaproponowalam to ojcu a on
                  > stwierdzil ze dla mnie nie warto tracic kasy na psychologa - ma racje? nie
                  > sadze...
                  No to ladnego masz psychologa. Stwierdzil problem twego ojca wcale go nie
                  znajac i nie widzac. To tak jakby sedzia wydal wyrok wysluchawszy tylko jednej
                  strony. Pobajeruj sobie.
                  • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:05
                    no widocznie nie za dobry lekarz, ale gdyby mojemu ojcu zalezalo na tym, ysmy
                    mieli normalne stsunki to zgodzilby sie na te kilka spotkan z
                    psychologiem...widocznie nie chce...
                    • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:11
                      fergie18 napisała:

                      > no widocznie nie za dobry lekarz, ale gdyby mojemu ojcu zalezalo na tym, ysmy
                      > mieli normalne stsunki to zgodzilby sie na te kilka spotkan z
                      > psychologiem...widocznie nie chce...
                      I slusznie ze nie chce, bo skoro ten juz go wzial za idiote to nie warto na
                      takiego lekarza pieniedzy wydawac -tu przyznam racje twojemu ojcu. No, a
                      lekarza rozumiem, bo leczyc normalnych w koncu nie mozna. Trzeba zza wczasu
                      zrobic ich chorymi psychicznie by pozniej kase od nich wyrywac.
                      • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:17
                        tak, tylko ze ja nie mowilam ojcu tego, co doktorek powiedzial, on nawet nie
                        wiedzial u ktorego bylam, na sama propozycje tak zareagowal...
                        • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:31
                          A jak mial zareagowac normalny czlowiek (napisalem normalny gdyz z pewnoscia
                          on siebie za takiego uwaza). To tak jakby dla zdrowego (chodzi o fizycznosc
                          tutaj) ktos powiedzial np. idz do lekarza bo masz chore serce czy nogi.
                          Poszlabys?
                          • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:40
                            poszlabym zeby sie upewnic..
                            • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:45
                              Upewnic tylko dlatego ze ktos powiedzial ze masz chore nogi czy serce? Dziwne,
                              bo tak mozna biegac do lekarza co drugi dzien. A jesli ktos ci powie, ze
                              jestes glupia,idz sie leczyc, to tez go posluchasz i pojdziesz?
                              • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:56
                                sorki ale mam teraz powazniejszy problem niz zastanawianie sie nad tym czy isc
                                do lekarza czy nie, wolalabym zeby odpowiedzi byly na temat watku, narazie nikt
                                nic sensownego nie poradzil w tej sytauacji...
                                • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 02:04
                                  fergie18 napisała:

                                  > sorki ale mam teraz powazniejszy problem niz zastanawianie sie nad tym czy
                                  isc
                                  > do lekarza czy nie, wolalabym zeby odpowiedzi byly na temat watku, narazie
                                  nikt
                                  >
                                  > nic sensownego nie poradzil w tej sytauacji...
                                  Chodzisz przeciez do psychologa. Niech on ci doradza. W koncu ciebie zna,
                                  placisz pieniazki dla niego nawet. Teraz sama widzisz ze za nic. Ojciec ma
                                  racje ze do niego nie idzie.
                                  • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 02:08
                                    psycholog pomaga mi nie tylko w tej sprawie, o tym dopiero na kilku spotkaniach
                                    rozmawialismi i przedstawial mi rozne sposoby za ktorych pomoca moze uda mi sie
                                    namowic ojca na wizyte, narazie probuję, moze sie uda...nawet jesli ta kasa
                                    pojdzie na marne to wole cos robic niz siedziec i czekac na cud...na inne
                                    dziecko to olaloby sprawe i po klopocie, ja sie przejmuje i jeszcze mi sie
                                    obrywa za to, ech...sprawiedliwosc...no ale trudno
                                    • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 02:17
                                      Nic ci sie nie obrywa. Ja tu tylko swoja opinie wydaje. Pisze to co mysle,
                                      ale widocznie tobie to niezbyt odpowiada, stad tez i tresc taka a nie inna.
                                      Nie bronie tu oczywiscie twojego ojca, bo nie popieram np. tego ze kloci sie
                                      z toba. Ciebie tymbardziej za to nie popieram (nie wnikam kto z was ma racje,
                                      bo nie o to tu glownie chodzi). Powiem ci tylko tyle -przestan sie z ojcem
                                      klocic jezeli chcesz go do czegokolwiek namowic. Czy psycholog ci o tym nie
                                      mowil?
                                      • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 10:32
                                        mowil, mowil, wszystko by sie skonczylo gdybym to ja zaczynala klotnie,
                                        niestety tak nie jest...
                    • bcde Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:51
                      Psycholog to nie lekarz!
                      • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:55
                        nie, wcale ;-)
                      • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 02:01
                        No faktycznie ze nie. Jakos pomylilo mi sie i to juz od poczatku z psychiatra.
                        Pewnie dlatego ze zaczela mowic o terapii ojca itp. Jaka role w tym
                        przypadku ma grac psycholog i w czym ma pomoc. Musialby uczestniczyc w
                        ich klotniach, byc przy tym, zeby cos zdzialac. No chyba ze wystarczy
                        jego "nie kloccie sie", w co watpie.
            • ania.downar Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:46
              Nadchodzi taki czas, ze dziecko musi odejsc z domu, zeby zaczac sobie zyc jak
              samo uwaza za stosowne.
              Nie przejmuj sie, normalny etap :-)
              • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:48
                etap oczywiscie normalny, ale zupelny brak porozumienia jest bardzo
                nienormalny. W koncu to ojciec i corka, pod jednym dachem w dodatku.
                • ania.downar Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:52
                  Odejmij od tego emocje dorastajacej dziewczyny, a wyjdzie Ci normalna rodzina w
                  ktorej dziewczyna chcialaby byc dorosla, a ojciec osmiela sie wtracac... Inna
                  sprawa, ze ojcowie do corek maja specyficzne podejscie. Moj tez takie mial,
                  teraz sie z tego smiejemy, choc tak zupelnie mu nie przeszlo... :-)

                  Moim zdaniem standard.
                  • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:55
                    moj ojciec nie wtraca sie do mojego zycia - ja go raczej wcale nie
                    interesuje,on sam zaczyna klotnie z byle powodu od razu mnie krytykujac i
                    obrazajac, wiec nie wiem czy to taki standard
                    a takim dorastajacym podlotkiem nie jestem, mam 2 dekady za soba...
                    • ania.downar Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:58
                      fergie18 napisała:

                      > moj ojciec nie wtraca sie do mojego zycia - ja go raczej wcale nie
                      > interesuje,on sam zaczyna klotnie z byle powodu od razu mnie krytykujac i
                      > obrazajac, wiec nie wiem czy to taki standard
                      > a takim dorastajacym podlotkiem nie jestem, mam 2 dekady za soba...

                      Wiec sie wyprowadz. Powaznie mowie. Najlepsze wyjscie z tej sytuacji...
                  • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 00:56
                    Rozumiem. Jednak trzeba podkreslic tu to, ze intencje ojca byly i sa dobre
                    w stosunku do ciebie. Czy trafne, potrzebne w danej chwili itp. to juz inna
                    sprawa.
                    • fergie18 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:00
                      to jaka jest dobra intencja w mowieniu swojej corce ze sie jej wstydzi? moze
                      mnie ktos oswiecic? ja nie widze powodow zeby ktos mial sie mnie wstydzic! to
                      ja sie jego wstydze jak idzie pijany do domu!
                      • wielo-kropek Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 01:02
                        Ja odpowiadalem z tymi intencjami anidownar. W twoim przypadku moze byc i
                        pewnie jest inaczej. W koncu klotnie nie naleza do dobrych intencji.Zalazicie
                        sobie za skore i tyle. Kto komu wiecej, to juz ty powinnas wiedziec.
                        • horpyna4 Re: problem z ojcem.. 15.06.06, 09:42
                          Piszesz, że niedługo się wyprowadzasz. I dobrze, bo problem sam się rozwiąże.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja