Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziecka???

29.01.03, 11:57
    • Gość: suri Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.01.03, 11:57
      na dzien dzisiejszy ja bym sie nie zgodzila
      • capa_negra Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 29.01.03, 12:06
        jestem na nie - mężczyźni to delikatne istoty więc nalezy im oszczędzac
        drastycznych widoków
        • pajdeczka Gdyby faceci rodzili.. 29.01.03, 12:11
          ...nie miałabym ochoty w tym uczestniczyć.
        • Gość: oltynka Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.pl 29.01.03, 12:14
          Zdecydowanie TAK. Już coś takiego przeszłam i nie wiem jak dałabym sobie radę
          gdyby nie było przy mnie mojego męża (12h pod kroplówką, brrrr). Nawet, gdy
          trafią się ludzkie położne cudownie jest mieć kogoś bliskiego przy sobie,
          zwłaszcza, gdy to tak długo trwa. Nie wyobrażam sobie, abym mogła być tam
          sama. A tak z drugiej strony, to dlaczego tylko ja mam się męczyć?
          Pozdrawiam
          Ola
          PS. Jeszcze jedno, mój mąż też nie wyobrażał sobie, aby mogło go tam nie być.
          Moim zdaniem pogląd, że poród jest sprawą kobiet jest śmieszny.
      • ydorius Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 29.01.03, 12:46

        Na dzien dzisiejszy nie wyobrazam sobie, bym nie byl przy porodzie wlasnego
        dziecka.

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
      • wiktoria21 Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 11.06.03, 11:52
        Gość portalu: suri napisał(a):

        > na dzien dzisiejszy ja bym sie nie zgodzila

        dlaczego?
    • Gość: tipi Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.35.11.vie.surfer.at 29.01.03, 12:14
      ja mysle ze nie wyobrazam sobie zeby go nie bylo! Stwierdzenia moich 2
      poprzedniczek uwazam za (nie chce urazic...) troche zacofane. Takie z cyklu
      przy zgaszonym swietle i pod pierzyna, tylko kurcze skad sie te dzieci biora
      • Gość: suri do tipi IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.01.03, 12:17
        Gość portalu: tipi napisał(a):

        > ja mysle ze nie wyobrazam sobie zeby go nie bylo! Stwierdzenia moich 2
        > poprzedniczek uwazam za (nie chce urazic...) troche zacofane. Takie z cyklu
        > przy zgaszonym swietle i pod pierzyna, tylko kurcze skad sie te dzieci biora

        tylko bez epitetow.
        dobrze, ze w tej chwili kazda kobieta ma wybor.
        ja nie oceniam tych, ktore rodza przy mezach - maja ochote, czuja wsparcie, ich
        sprawa, ale prosze mi tu od zacofanych nie wymyslac, ok?
        • Gość: tipi Re: do tipi IP: *.35.11.vie.surfer.at 29.01.03, 12:21
          Gość portalu: suri napisał(a):

          > Gość portalu: tipi napisał(a):
          >
          > > ja mysle ze nie wyobrazam sobie zeby go nie bylo! Stwierdzenia moich 2
          > > poprzedniczek uwazam za (nie chce urazic...) troche zacofane. Takie z cykl
          > u
          > > przy zgaszonym swietle i pod pierzyna, tylko kurcze skad sie te dzieci bio
          > ra
          >
          > tylko bez epitetow.
          > dobrze, ze w tej chwili kazda kobieta ma wybor.
          > ja nie oceniam tych, ktore rodza przy mezach - maja ochote, czuja wsparcie,
          ich
          >
          > sprawa, ale prosze mi tu od zacofanych nie wymyslac, ok?



          ani ani nie mam ochoty ci od zacofanych ublizac...zaznaczylam w tekscie.Ja mam
          oparcie w moim mezu i niewyobrazam sobie zeby go w kazdej sytuacji, czy jestem
          zdrowa czy jestem chora, czy rodze , czy umieram nie bylo. Na szczescie mam
          wlasciwego meza i zdrowe spojrzenie na swiat.
          cyt:
          > ja nie oceniam tych, ktore rodza przy mezach - maja ochote, czuja wsparcie,
          ich
          > ja mam ochote na obecnosc meza w kazdej chwili, po to jestem z nim i czje
          z jego strony wsparcie i moge tylko ubolewc ze inni tak nie maja (nie
          koniecznie ty)
          • Gość: suri Re: do tipi IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.01.03, 12:27
            czyli mamy jasnosc:)
            a porod mam byc tak komfortowy, jak to tylko mozliwe ;)

            byc moze jak juz bede miala meza, zmienie zdanie:)
            zaznaczylam jednak, ze wypowiedz jest 'na dzien dzisiejszy'

            pzdr
          • capa_negra Re: do tipi 29.01.03, 12:40
            "ani ani nie mam ochoty ci od zacofanych ublizac...zaznaczylam w tekscie.Ja mam
            oparcie w moim mezu i niewyobrazam sobie zeby go w kazdej sytuacji, czy jestem
            zdrowa czy jestem chora, czy rodze , czy umieram nie bylo. Na szczescie mam
            wlasciwego meza i zdrowe spojrzenie na swiat"
            -------------------------------------------------------------------------------
            Oj Tipi
            Niech ci sie nie wydaje, że jedynie ty masz właściwego męza i zdrowe spojrzenie
            na świat.
            I chyba nie w tym tkwi problem.
            Mówią ci coś słowa wolny wybór??? Ja go mam i taki jest moj wybór - nie chce
            faceta przy porodzie.
            I nie dlatego ze go "oszczędzam" poprostu uważam, ze nie jest mi wtedy
            niezbędny.
            Nie przyło ci do głowy są są kobiety, które nie chca angazować "całego świata"
            w swój poród i w tej konkretnej chwili wola być same???
            Nie każda ma wizje jak z amerykańskiego filmu - rodząca + 15 osób blizszej i
            dalszej rodziny.
            Tyle róznych potrzeb ilu ludzi - ja nie krytykuje tych co chcą rodzić z
            mężczyzną u boku
            • Gość: tipi Re: do tipi IP: *.35.11.vie.surfer.at 29.01.03, 12:45
              capa_negra napisała:

              > "ani ani nie mam ochoty ci od zacofanych ublizac...zaznaczylam w tekscie.Ja
              mam
              >
              > oparcie w moim mezu i niewyobrazam sobie zeby go w kazdej sytuacji, czy
              jestem
              > zdrowa czy jestem chora, czy rodze , czy umieram nie bylo. Na szczescie mam
              > wlasciwego meza i zdrowe spojrzenie na swiat"
              > -----------------------------------------------------------------------------
              --
              > Oj Tipi
              > Niech ci sie nie wydaje, że jedynie ty masz właściwego męza i zdrowe
              spojrzenie
              >
              > na świat.
              > I chyba nie w tym tkwi problem.
              > Mówią ci coś słowa wolny wybór??? Ja go mam i taki jest moj wybór - nie chce
              > faceta przy porodzie.
              > I nie dlatego ze go "oszczędzam" poprostu uważam, ze nie jest mi wtedy
              > niezbędny.
              > Nie przyło ci do głowy są są kobiety, które nie chca angazować "całego
              świata"
              > w swój poród i w tej konkretnej chwili wola być same???
              > Nie każda ma wizje jak z amerykańskiego filmu - rodząca + 15 osób blizszej i
              > dalszej rodziny.
              > Tyle róznych potrzeb ilu ludzi - ja nie krytykuje tych co chcą rodzić z
              > mężczyzną u boku
              >



              ojej ojej ale sie znalazlo nozyczek...
              jeszcze raz powtorze ty sobie mozesz rodzic jak ci sie zywnie podoba, ja ani
              na to nie mam wplywu ani mnie to...ale jedno skoryguje to nie jest twoj porod
              bo to jest wasze dziecko i zrobiliscie go we dwoje i oboje macie prawo byc
              przy porodzie a tak po za tym to nie jestes odosobniona w swoich pogladach,
              znam wiele takich jak ty
              • capa_negra Re: do tipi 29.01.03, 14:36
                Swiete słowa - moge jak mi sie zywnie podoba - ale czytając ciebie mam
                wrażenie , ze nie koniecznie.
                A stwierdzenie znam wiele "takich jak ty" prawie zabrzmiało jak obelga.
                Ja też znam osoby , które odbyły poród jak ty, ale to nie znaczy że udowadniamy
                sobie wyższość świąt etc.

                Acha i to jest MÓJ poród i NASZE dziecko , a rodzic mam prawo tak jak jest dla
                mnie lepiej. Pisze dla mnie ( mając na myśli i dziecko) bo zestresowana matka
                rodząca w atmosferze, która jej nie odpowiada to chyba nic dobrego dla
                dzidziusia wiec.....
                TOLERANCJA





            • Gość: ojej do capa negra IP: *.co.uk 31.01.03, 16:39
              Ty nie chcesz bo uwazasz ze masz wybor. A co w przypadku gdyby On chcial?
              Uszanujesz jego wybor? Czy nazwiesz facetem nie szanujacym wyboru kobiety?
            • wiktoria21 Re: do tipi 11.06.03, 11:57
              > Nie przyło ci do głowy są są kobiety, które nie chca angazować "całego
              świata"
              > w swój poród i w tej konkretnej chwili wola być same???


              ***
              ale tu nie chodzi o angażowanie całego swiata ale o to,że ojciec jest przy
              porodzie WŁASNEGO dziecka.
              ***
      • pajdeczka Do Tipi 29.01.03, 12:25
        Gość portalu: tipi napisał(a):

        > ja mysle ze nie wyobrazam sobie zeby go nie bylo! Stwierdzenia moich 2
        > poprzedniczek uwazam za (nie chce urazic...) troche zacofane. Takie z cyklu
        > przy zgaszonym swietle i pod pierzyna, tylko kurcze skad sie te dzieci biora

        Czy Tobie aby nie myślą się dwa różne pojęcia? Poród to czynność czysto
        fizjologiczna, trochę ładniejsza od robienia kupy, natomiast płodzenie dziecka
        to akt miłosny, twórczy, pełen uniesień i pięknych wrażeń. Wrażenia dla
        rodzących natomiast nie są zbyt przyjemne.
        Ta ca już urodziła i wcale ni kocha się pod pierzyną (tylko pod kołdrą , a w
        koszuli nocnej ma wyciętą dziurkę).
        • Gość: :) Brawo Tipi IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 12:31
          • Gość: suri do glupawego usmiechu IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.01.03, 12:36
            co? slow zabraklo?
            • pajdeczka Re: do glupawego usmiechu 29.01.03, 12:38
              Gość portalu: suri napisał(a):

              > co? slow zabraklo?

              Jeszcze trochę a okrzykną Tipi bohaterką. Tak, to bohaterstwo rodzić we dwójkę.
              • Gość: Mirko Re: do glupawego usmiechu IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 29.01.03, 15:06
                A tobie pewnie żal d... ściska, że musiałaś rodzić samotnie?
        • Gość: renia Re: Do Tipi IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 12:38
          O! znalazlam rzeczowa wypowiedz Pajdeczki to i rzeczowo sie ustosukuje, bez
          znieksztalcania nicka rzecz jasna:)

          Tak wiec (wiem wiem) nie uwazam, zeby porod byl czynnoscia ladniejsza od
          robienia kupy - wrecz przeciwnie . lezy ta umeczona obolala kobieta, noga jedna
          tu, druga tam, w srodku lekaz pracuje, kobieta czasem nie moze powstrzymac sie
          od krzyku , spocona i czerwona ze zmeczenia, wlosy tragiczne, odziez jeszcze
          bardziej beznadziejna niz fryzura, twarz z grymasem bolu i wysilku, rece
          spocone, strach w oczach. Przy robieniu kupy jednak tak nie wygladam. Nie jest
          to tez czynnosc fizjologiczna tego samego rzedu co robienie kupy - kupe robisz
          po to, zeby sie jej pozbyc, o niej zapomniec. A dziecko sie rodzi zeby je
          przyjac i to jest zupelnie inny wymiar. W robieniu innych czynnosci
          fizjologicznych nie ma elementu duchowego, w rodzeniu dziecka jst ogramny
          wymiar duchowy. Nie wiem jak mozna to porownywac. Sama nie chcialabym zeby maz
          byl uczestnikiem mojego wydawania na swiat potomstwa, ale moze to mi sie jescze
          odmien, nie wiem. Mysle, ze wszystko trzeba sobie spokojnie ustalic przez te
          dziewiec miesiecy. Jak ktos dobrze napisal - fajnie, ze teraz jest mozliwosc
          wyboru, to bardzo wazne, ale niekoniecznie decyzja na nie ma byc swiadectwem o
          zacofaniu.

          Renata, co nie sypia w koszuli, ale tez pod koldrą.
          • pajdeczka Re: Do Tipi 29.01.03, 12:53
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > to tez czynnosc fizjologiczna tego samego rzedu co robienie kupy - kupe
            robisz
            > po to, zeby sie jej pozbyc, o niej zapomniec. A dziecko sie rodzi zeby je
            > przyjac i to jest zupelnie inny wymiar. W robieniu innych czynnosci
            > fizjologicznych nie ma elementu duchowego, w rodzeniu dziecka jst ogramny
            > wymiar duchowy. Nie wiem jak mozna to porownywac. Sama nie chcialabym zeby
            maz
            > byl uczestnikiem mojego wydawania na swiat potomstwa, ale moze to mi sie
            jescze
            >
            > odmien, nie wiem. Mysle, ze wszystko trzeba sobie spokojnie ustalic przez te
            > dziewiec miesiecy. Jak ktos dobrze napisal - fajnie, ze teraz jest mozliwosc
            > wyboru, to bardzo wazne, ale niekoniecznie decyzja na nie ma byc swiadectwem
            o
            > zacofaniu.
            >
            > Renata, co nie sypia w koszuli, ale tez pod koldrą.

            Dziękujemy za wyjaśnienie tego, co dla jednych od razu jest zrozumiałe , dla
            innych nie. Otóż pisałam li tylko o czynności zaliczanych do fizjologicznych,
            osobną sprawą jest kwestia uczuć i odczuć. Nikt tu nie porównywał dziecka do
            kupy (a może ja mam omamy?).
            Chciałam dodać, że dla mnie osobiście zrobienie kupy dość często jest męczącą
            czynnością (z oczywistych względow nie będe opisywała szczegółowo), natomiast
            sam poród należał do lekkich, łatwych i przyjemnych. No cóż, ale każdy ma inne
            odczucia.
            • Gość: renia Re: Do Tipi IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 12:58
              A to tylko pozazdroscic. Moj porod wygladal mniej wiecej jak w opisie. I trwal
              17 godzin. Przy okazji na sali porodowej byla kilkunastoosobowa grupa stidentow
              roznej plci i masci, sie na mnie uczyli blada kurka ;))))

              Ale kiedy to bylo, luuuudzie kochani....


              Co do kupy - pewnie jesz za malo owocow (kiwi) i jogurtow - zero do max 2%
              tluszczu. No i pamietaj o wodzie. Nie bedzie takich problemow. I generalnie nie
              nalezy sie przejadac ;)


              Co do podziekowan za wyjasnienie - prosze bardzo :)

              Zapomnialam zapytac - ta dziurka w koszuli nocnej to obdziergana, czy taka
              siepiąca sie?

              ;)
              • pajdeczka Re: Do Tipi 29.01.03, 13:11
                Gość portalu: renia napisał(a):

                >
                >
                > Co do kupy - pewnie jesz za malo owocow (kiwi) i jogurtow - zero do max 2%
                > tluszczu. No i pamietaj o wodzie. Nie bedzie takich problemow. I generalnie
                nie
                >
                > nalezy sie przejadac ;)
                >
                >
                > Co do podziekowan za wyjasnienie - prosze bardzo :)
                >
                > Zapomnialam zapytac - ta dziurka w koszuli nocnej to obdziergana, czy taka
                > siepiąca sie?
                >
                > ;)

                Dziękuję serdecznie za porady, ale z problemem sobie jakoś radzę, bo robię
                dokładnie to, co koleżanka mi radzi, z tym , że z przewagą jabłek. Problem mój
                ma inne podłoże, a mianowicie nerwicowe. Sczzególnie nasila się po całym dniu
                pisania na forum z pewnymi osobami.
                Co do dziurki to strzępiąca, bo wydarta siłą i gwałtem.
                • Gość: renia Re: Do Tipi IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 13:23
                  pajdeczka napisał:

                  > Dziękuję serdecznie za porady,


                  Drobiazg ;)))


                  > ale z problemem sobie jakoś radzę, bo robię
                  > dokładnie to, co koleżanka mi radzi, z tym , że z przewagą jabłek.


                  Tez dobre, ale kiwi tez wyprobuj.


                  >Problem mój
                  > ma inne podłoże, a mianowicie nerwicowe. Sczzególnie nasila się po całym dniu
                  > pisania na forum z pewnymi osobami.


                  Ciesze sie, ze nie jestem jedna z tych osob ;)))))))


                  > Co do dziurki to strzępiąca, bo wydarta siłą i gwałtem.

                  O kurcze !!!! Ty to masz napalonego faceta wow!!

                  Pozdrawiam i zycze udanej kupy , mnie juz nie ma. Papapapatki Pajdeczko:)
        • wiktoria21 Re: 11.06.03, 12:01
          pajdeczka napisał:

          > Czy Tobie aby nie myślą się dwa różne pojęcia? Poród to czynność czysto
          > fizjologiczna, trochę ładniejsza od robienia kupy, natomiast płodzenie
          dziecka
          > to akt miłosny, twórczy, pełen uniesień i pięknych wrażeń. Wrażenia dla
          > rodzących natomiast nie są zbyt przyjemne.
          > Ta ca już urodziła i wcale ni kocha się pod pierzyną (tylko pod kołdrą , a w
          > koszuli nocnej ma wyciętą dziurkę).

          JESTEŚ OBRZYDLIWA
        • raszefka Re: Do Tipi 11.06.03, 20:51
          Pięknie powiedziane :))
    • melissa79 Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 29.01.03, 12:41
      ja jeszcze nie rodzilam, ale mysle ze skoro porod trwa tak dlugo, to moj maz
      bedzie ze mna przez kilka pierwszych godzin, ale w ostatniej fazie, gdy
      dziecko bedzie juz ostatecznie wychodzic, chyba bym nie chciala by byl przy
      tym, nie sadze tez bym w ostatniej fazie tak bardzo potrzebowala jego
      obecnosci jak w poczatkowej fazie. Moja mama mowi ze kobieta jest wtedy tak
      skoncentrowana (no i chyba zmaltretowana) ze nie zwraca uwagi na to co sie
      dookola dzieje i kto kolo niej stoi i co mowi.
      Sama ceremonia przecinania pepowiny przez ojca wydaje mi sie troche
      idiotyczna: po co? czy to jakis symbol? czy to wazne kto ja przetnie?
      Sama sie zastanawiam czy bym chciala byc przy porodzie jako swiadek i mysle ze
      juz chyba lepiej byc w roli rodzacej (mimo wszystko)
    • pajdeczka A co z kamerą!!!? 29.01.03, 12:44
      Ojciec koniecznie musi taszczyć na porodówkę kamerę. Widziałam w amerykańskim
      filmie (na szzcęście to była komedia, ale ja pytam poważnie), he,he.
      • Gość: renia Re: A co z kamerą!!!? IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 12:48
        W prywatnych szpitalach jest specjalny pan, czesto z oswietleniowcem od tych
        rzeczy, gdziezby ojciec mial czas i sile na "kręcenie" :)))
        • pajdeczka Re: A co z kamerą!!!? 29.01.03, 12:55
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > W prywatnych szpitalach jest specjalny pan, czesto z oswietleniowcem od tych
          > rzeczy, gdziezby ojciec mial czas i sile na "kręcenie" :)))

          To ja rzeczywiście jestem zacofana, bo nie słyszałam o tym.
          To i przydałby się jakiś "od muzyki". Podkład mógłby zagłuszyć te straszne jęki
          i niejednokrotnie wyzwiska na obecnych i byłych mężów ( a często i tych co
          przyjdą po).
          • Gość: renia Re: A co z kamerą!!!? IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 12:59
            W nowoczesnych szpitalach muzyka jest na porzadku dziennym. U mojego dentysty
            zawsze leci Spanudakis, miod na obolałe zęby ;)
    • Gość: małgosia Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 12:45
      a ja wiem z autopsji, a także z relacji znajomych mężczyzn (oraz nieznajomych ,
      bo z książki), że po takim przeżyciu wzrósł ich szacunek do żony. I że juz nie
      myślą, że to jest tak, że pojechała, urodziła i wróciła. A skoro uczestniczyli
      w płodzeniu, to dlaczego nie mają uczestniczyć w rodzeniu?
      To piszę, gdy mężczyzna się miga. Natomiast jeśli kobieta nie chce, to ma do
      tego święte prawo
      • pajdeczka Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 29.01.03, 12:57
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > a ja wiem z autopsji, a także z relacji znajomych mężczyzn (oraz
        nieznajomych ,
        >
        > bo z książki), że po takim przeżyciu wzrósł ich szacunek do żony. I

        To już wiemy, w jaki sposób zyskuje się u mężów szacunek. Teraz już wiem,
        dlaczego mój mną tak pomiata. Nie dopuściłam go do porodu. Moja strata.
        >
        • Gość: renia Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 13:01
          Chwile temu pisalas, ze jest Ci cudownie z mezem, teraz, ze Toba pomiata, no to
          w koncujak to jest?
          • Gość: suri to jest tak IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.01.03, 13:03


            , ze czasem trzeba miec ucho otwarte na ironie
            :))
            • pajdeczka Dziękuję Ci Suri 29.01.03, 13:17
              Gość portalu: suri napisał(a):

              >
              >
              > , ze czasem trzeba miec ucho otwarte na ironie
              > :))
              ..,za wyjaśnienie Reni tej kwestii, bo mnie już nieraz ręce opadają.
              Jak Ty wszystko ładnie rozumiesz:)
              • Gość: renia Re: Dziękuję Ci Suri IP: *.athens.access.acn.gr 29.01.03, 13:20
                Ja tez Ci Suri dziekuje, i badz tak mla i wyjasnij tez Pajdeczce, ze czasem i
                ja tez posluguje sie ironia ;)))


                Pozdrawiam i zmykam juz, szkoda, bo fajnie sie gaworzylo, r
                • pajdeczka Re: Dziękuję Ci Suri 29.01.03, 13:36
                  Gość portalu: renia napisał(a):

                  > Ja tez Ci Suri dziekuje, i badz tak mla i wyjasnij tez Pajdeczce, ze czasem i
                  > ja tez posluguje sie ironia ;)))
                  >
                  >
                  > Pozdrawiam i zmykam juz, szkoda, bo fajnie sie gaworzylo, r

                  Jak to niektórym myli się ironia z wrednością...
        • Gość: małgosia Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 13:02
          pajdeczko, to było stwierdzenie nieodwracalne. To znaczy, że działa tylko w
          jedną stronę. I że jak faceta nie będzie przy porodzie, to będzie pomiatał.
          nieładnie
        • wiktoria21 Re: 11.06.03, 12:05
          pajdeczka napisał:

          > To już wiemy, w jaki sposób zyskuje się u mężów szacunek. Teraz już wiem,
          > dlaczego mój mną tak pomiata. Nie dopuściłam go do porodu. Moja strata.
          > >

          ten Twoj tzw."dowcip" zachowaj sobie moze dla siebie bo jest tragiczny jednym
          słowem.
    • Gość: zuza Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.01.03, 13:02
      nie rodzialam jeszcze ale wszystko przede mną. i to już nie długo:) zgadzam się
      ze stwierdzeniem, ze dobrze mieć kogoś bliskiego przy sobie, ale w moim
      przypadku nie męża (oboje tego nie chcemy). zdecydowałabym się szybciej na
      przyjaciółókę, ale.... jestem w komfortowej sytuacji - mój tato jest
      ginekologiem-położnikiem i to on będzie przy porodzie. słowem rewelacja....
      oboje z mężem zdecydowaliśmy, że tak będzie najlepiej.
      • ariana_ Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 31.01.03, 18:07
        Czy ja wiem czy taka rewelacja. Ja tam bym nie chciała ojca przy porodzie,
        nawet gdyby był ginekologiem położnikiem. Inne mam relacje z mężem a inne z
        tatą. Z kolei mąż był obecny. Nie wyobrażam sobie inaczej.
    • Gość: tipi Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.35.11.vie.surfer.at 29.01.03, 13:03
      ja widac po tekstach rozne maja ludzie poglady . Opowiem moze jeszcze jedna
      historie jako uzupelnienie do tematu jak mozna dziecko powitac. Pare tygodni
      temu naszym znajomym urodzilo sie dziecko.Oczywiscie ojciec byl przy porodzie,
      byl rowniez i przy pierwszym. Mysmy byli zaproszeni do szpitala (ustalone
      przed porodem ),zaraz po porodzie na ogladanie maluszki ale niestety bylismy w
      tym czasie w Polsce. Godzine po porodzie dostalismy maila ze zdjeciem malej
      Zosi i jej adres, dokad mozemy jej zyczenia czy gratulacje wyslac.Po powrocie
      do domu oczywiscie odwiedzilismy znajomych, dostalismy kartke ze zdjeciem Zosi
      i pieknym tekstem z okazji jej urodzin, mysmy zrobili sobie zdjecie z mala
      oraz dostalismy zaproszenie do kosciola na chrzest (tylko do kosciola na msze,
      bez zadnych zobowiazan). Zaznaczam nie jestesmy najblizszymi przyjaciolmi,
      jestesmy zaprzyjaznieni. Tak byli traktowani wszyscy ktorzy chcieli sie z
      rodzicami razem cieszyc.
      Ta historyjke opowiadam tylko jako przyklad ze i takie postepowanie moze byc i
      wyobrazam sobie jak mala bedzie miala frajde kiedy jak dorosnie ze lza oku
      bedzie wspominac jak cieszono sie na jej przyjscie....
    • Gość: fikuska facet to istota slabo odporna psychicznie IP: *.devs.futuro.pl 29.01.03, 15:00
      sadze ze to jest niezbezpieczne dla dziecka...
      ojciec psychicznie tego nie zniesie i zemdleje ,uderzajac rodzaca matke w
      brzuch...
      jak oni by nawet miesiaczki z powodu bolu nie przezyli..a co dopiero taki porod
      nawet jesli tylko wzrokowo towarzyszac.
      • ydorius Re: facet to istota slabo odporna psychicznie 29.01.03, 15:05

        Zdecydowanie.
        Poza tym moze uszkodzic jeszcze personel i stacje dializ, bo akurat bedzie w
        poblizu. Strefy oddzialow polozniczych powinny byc zdemaskulinizowane, do
        faceta w poblizu powinno sie strzelac bez ostrzezenia, tylko nie na schodach,
        bo spadnie i kogos uszkodzi :-))))

        Ja, jak pisalem nie wyobrazam sobie bym byl "in absentia", gdy moje dziecie
        byloby "in statu nanscendi"
        :-)))

        m
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
        • Gość: fikuska Re: facet to istota slabo odporna psychicznie IP: *.devs.futuro.pl 29.01.03, 15:17
          te ktore maja miesiaczke tak sie nie wypowiadaja..
          jakbys czlwoieku wiedzial ze porod jeszcze gorszy niz to ,to bys zwiewal , a
          nie strugal odwazniaka,pewnie pierwszy zemdlejesz
          • ydorius Dobre :-)))))) 29.01.03, 15:23

            Dziewczyno.
            Jeden poród przezylem to i kolejne zniose, zwlaszcza jesli beda trwaly krocej
            niz 23 godziny...

            Oceniaj szybciej ludzi, na pewno donbrze na tym wyjdziesz.

            m,
            .y.

            ----------------------------------
            What is home without Plumtree's Potted Meat?
            Incomplete.
            • Gość: fikuska Re: Dobre :-)))))) IP: *.devs.futuro.pl 29.01.03, 15:26
              wow,odporniak sie znalazl,moze bys tak urodzil za mnie bo ja chyba tego nie
              wytrzymam.Jestem bardzo krucha istotka.
              • Gość: Zdzichu Re: Dobre :-)))))) IP: *.acn.pl 29.01.03, 16:53
                Nie interesują mnie skutki eksplozji miny przeciwpiechotnej, w miejscu które
                świątynią Erosa.
      • Gość: małgosia Re: facet to istota slabo odporna psychicznie IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 11:58
        Niebezpieczne dla dziecka? Bez przesady
    • niedzwiedziczka Myślimy, że to normalna rzecz 29.01.03, 16:53
      Mąż wspiera duchowo i cieleśnie (jak się kobieta już
      słania na nogach), w razie czego opieprzy opieszały
      personel, no i w końcu pójdzie zobaczyć, co oni takiego
      maluszkowi robią, jak już oderwą od piersi matki :)
      Jak się ma partnera, który chce być dobrym ojcem, to się
      sam wprosi do porodu, a jak gość po to ma żonę, żeby mu
      dzieci rodziła, opierała go i gotowała to tak samo jak
      nie zagląda do pralki i garów, tak i przy porodzie nie
      będzie.
      A teraz poważnie. Zanim przyszedł mąż i przeszliśmy do
      sali rodzinnej byłam na sali ogólnej i słyszałam jak
      położne krzyczały na rodzącą. Dla mnie, z powodou
      obecności męża, były dużo grzeczniejsze.
      • agacz2905 Re: Myślimy, że to normalna rzecz 29.01.03, 17:18
        My też myślimy, że to normalna rzecz :) Mój mąż wprosił się na moje cesarskie
        cięcie (podczas którego byłam przytomna), potem przewoził mnie z bloku
        operacyjnego na salę, pomagał przekładać mnie z łóżka operacyjnego na
        szpitalne. Najpierw zobaczył, czy ze mną i z dzieckiem wszystko jest o.k., a
        dopiero potem odwiózł do domu lekarza, z którym przyjechaliśmy do szpitala na
        tą cesarkę. Uważam, że mąż (lekarz zresztą też) zachował się naprawdę w
        porządku.
      • Gość: fikuska Re: Myślimy, że to normalna rzecz IP: *.devs.futuro.pl 29.01.03, 17:19
        czyli doradzasz ze jak sie rezygnuje z towarzsytwa meza celem oszczedzenia go
        psychicznie to lepiej zaopatrzyc sie w bron na pielegniarki...
    • Gość: melassa Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: 1.5.* / 192.168.2.* 29.01.03, 17:43
      Co do wypowiedzi poprzedniej: w życiu nie pozwolę aby jakiś babsztyl na mnie
      wrzeszczał, gdy będę rodzić. Co mi szkodzi między skurczami odpłacić pięknym za
      nadobne?
      Ja akurat na czas porodu wolałabym zaszyć się gdzieś w lesie pod drzewem, żeby
      mieć święty spokój. Jednak dobro dziecka jest najważniejsze i dlatego udam się
      w tym celu do szpitala. Wolałabym urodzić nawet bez położnej (wrzeszczy), a co
      dopiero mówić o mężu...
      Nie chodzi o to, że chcę pozbawiać męża uczestnictwa w tej pięknej chwili. Jak
      sobie pomyślę, że ktokolwiek oprócz mnie ma oglądać jakieś krwawe ochłapy w
      postaci pępowin, łożysk i innych elementów przeze mnie wydalonych, to mi słabo.
      Jak sobie pomyślę, że ktokolwiek ma mnie oglądać w chwili, kiedy jestem
      całkowicie bezbronna i działam pod wpływem niecodziennie występujących
      instynktów, to mi jeszcze słabiej. Przypuszczam, że będę wrzeszczeć, kląć i
      załamię się tuż przed rozwiązaniem. Normalka - nie chciałabym, aby ktokolwiek
      był świadkiem zmagań jakie będę musiała toczyć sama ze sobą i swoim dzieckiem.
      Ani mąż, ani przyjaciółka ani nawet sam duch święty.
      Prawdopodobnie wielu z Was uzna takie poglądy za barbarzyńskie. Dla mnie poród
      to akt barbarzyńskiej natury, która jak zwykle nie mogła się obejść bez bólu,
      krwi i widoczków rodem z rzeźni. Moja ochota na to, aby poród przeżyć w
      odizolowaniu to też część tej samej natury. Czuję, że nie jest to mój
      światopogląd ani świadomy wybór, ale część instynktownych zachowań
      towarzyszących samemu aktowi.
      Nie chcę potępiać kobiet filmujących swój poród i zapraszających nie tylko
      męża, ale też swoją rodzinę. Może mają inne potrzeby, może instynkt "lasu i
      drzewa" zaginął im gdzieś między telewizorem a zmywarką do naczyń. Może to i
      lepiej...
      • Gość: soja Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.acn.pl 29.01.03, 20:28
        Podpisuję się pod Twoim wpisem obiema rękami. Dla mnie poród jest wysoce
        nieestetyczny. Widziałam film, który nie maskował niczego. Kobietę
        filmowano "od frontu" z pełnym wglądem w... Jak zobaczyłam jej gigantycznej
        wielkości interes w sinoburaczkowym kolorze, taki rozdziawiony i pulsujący,
        to błeee. Nikt mi nie wmówi, że to piękne. Nie mam najmniejszego zamiaru
        fundowac takich widoków komukolwiek (poza personelem medycznym), a zwłaszcza
        mojemu mężowi. Wiem, wiem, on nie musi stać czy siedzieć vis-a-vis moich
        rozstawionych nóg. Ale i tak wolałam, żeby go przy tym nie było. W ogóle
        śmieszy mnie ten cały patos i podkreślanie niezwykłości momentu narodzin. To
        zupełnie zwykła czynność fizjologiczna (pajdeczka ma rację). Po porodzie nie
        czułam żadnej wzniosłej dumy, że oto urodziłam! Czułam wielkie zmęczenie, a
        zaraz potem radość, że mam dziecko.
        • fe_male No cóż, wreszcie doczekłam się, 29.01.03, 20:34
          że ktoś opisze to co i ja myślę.
      • pajdeczka Do Melassy 30.01.03, 10:19
        Bardzo dobrze napisane:)))


        Gość portalu: melassa napisał(a):

        > Co do wypowiedzi poprzedniej: w życiu nie pozwolę aby jakiś babsztyl na mnie
        > wrzeszczał, gdy będę rodzić. Co mi szkodzi między skurczami odpłacić pięknym
        za
        >
        > nadobne?
        > Ja akurat na czas porodu wolałabym zaszyć się gdzieś w lesie pod drzewem,
        żeby
        > mieć święty spokój. Jednak dobro dziecka jest najważniejsze i dlatego udam
        się
        > w tym celu do szpitala. Wolałabym urodzić nawet bez położnej (wrzeszczy), a
        co
        >
        > dopiero mówić o mężu...
        > Nie chodzi o to, że chcę pozbawiać męża uczestnictwa w tej pięknej chwili.
        Jak
        > sobie pomyślę, że ktokolwiek oprócz mnie ma oglądać jakieś krwawe ochłapy w
        > postaci pępowin, łożysk i innych elementów przeze mnie wydalonych, to mi
        słabo.
        >
        > Jak sobie pomyślę, że ktokolwiek ma mnie oglądać w chwili, kiedy jestem
        > całkowicie bezbronna i działam pod wpływem niecodziennie występujących
        > instynktów, to mi jeszcze słabiej. Przypuszczam, że będę wrzeszczeć, kląć i
        > załamię się tuż przed rozwiązaniem. Normalka - nie chciałabym, aby ktokolwiek
        > był świadkiem zmagań jakie będę musiała toczyć sama ze sobą i swoim
        dzieckiem.
        > Ani mąż, ani przyjaciółka ani nawet sam duch święty.
        > Prawdopodobnie wielu z Was uzna takie poglądy za barbarzyńskie. Dla mnie
        poród
        > to akt barbarzyńskiej natury, która jak zwykle nie mogła się obejść bez bólu,
        > krwi i widoczków rodem z rzeźni. Moja ochota na to, aby poród przeżyć w
        > odizolowaniu to też część tej samej natury. Czuję, że nie jest to mój
        > światopogląd ani świadomy wybór, ale część instynktownych zachowań
        > towarzyszących samemu aktowi.
        > Nie chcę potępiać kobiet filmujących swój poród i zapraszających nie tylko
        > męża, ale też swoją rodzinę. Może mają inne potrzeby, może instynkt "lasu i
        > drzewa" zaginął im gdzieś między telewizorem a zmywarką do naczyń. Może to i
        > lepiej...
      • Gość: lolyta Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 19:00
        Gość portalu: melassa napisał(a):

        > Co do wypowiedzi poprzedniej: w życiu nie pozwolę aby jakiś babsztyl na mnie
        > wrzeszczał, gdy będę rodzić. Co mi szkodzi między skurczami odpłacić pięknym
        za
        >
        > nadobne?

        Nic nie szkodzi. Ale prawdopodobnie bardziej bedziesz zajeta lapaniem oddechu
        (pod koniec) albo przynajmniej minuty snu (w pierwszej fazie).
    • charissa jestem za.. 29.01.03, 20:25
      co wiecej moje kochanie nie widzi przeszkod ;-))
      Zreszta i tak bedzie cc, wiec bedzie parawanik i nieprzyjemne widoki zostana
      ograniczone
      --
      =^..^=
    • Gość: Mrufka Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.abo.wanadoo.fr 29.01.03, 20:47
      Uwazam, ze to normalne, ze ojciec dziecka asystuje przy porodzie. Skoro
      uczestniczyl w poczeciu ;) to dlaczego nie mialby byc swiadkiem przyjscia
      swojego dziecka na swiat? Ale mysle, ze ta decyzja nalezy do mezczyzny, lepiej
      nie nalegac, by asystowal, bo sie jeszcze potem do ciala swojej kobiety
      zniecheci( zdarza sie).
      Moj maz chcial byc ze mna podczas porodu, wiec sie zgodzilam, postawilam mu
      jednak jeden warunek: ma stac przy mojej glowie i za zadne skarby swiata nie
      patrzec, gdzie nie trzeba :). Slowa dotrzymal.
      • Gość: inus Re: Do Mrufki IP: w3cachem:* / 195.117.96.* 30.01.03, 07:57
        Gość portalu: Mrufka napisał(a):

        > Uwazam, ze to normalne, ze ojciec dziecka asystuje przy porodzie. Skoro
        > uczestniczyl w poczeciu ;) to dlaczego nie mialby byc swiadkiem przyjscia
        > swojego dziecka na swiat? Ale mysle, ze ta decyzja nalezy do mezczyzny,
        lepiej
        > nie nalegac, by asystowal, bo sie jeszcze potem do ciala swojej kobiety
        > zniecheci( zdarza sie).

        ********
        Nie znam faceta,który uczestnicząc w porodzie po tym wydarzeniu "zniechęciłby
        się" jak to ujęłaś do ciała kobiety.Co to w ogóle za jakieś bzdury?Co
        zniechęcającego może być w tym jak przychodzi na świat własne dziecko,chyba dla
        jakiegoś ograniczonego idioty mogłoby to być zniechęcające.
        ********

        > Moj maz chcial byc ze mna podczas porodu, wiec sie zgodzilam, postawilam mu
        > jednak jeden warunek: ma stac przy mojej glowie i za zadne skarby swiata nie
        > patrzec, gdzie nie trzeba :). Slowa dotrzymal.
        >
    • Gość: lu Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: 213.17.246.* 29.01.03, 22:45
      Ojej... Niektórzy to robią jednak z igły widły. Poród oczywiście jest krwawy i
      jest mokro itp, ale bez przesady, wszystko to jest ludzkie i ta faza porodu
      trwa ok. 15 minut! Powiem tak: mam dwójkę dzieci. Jedno rodziłam samotnie
      (myslałam że zwariuję z samotności i czułam się porzucona, smutna i opuszczona
      i bolało i chciało mi się pić i płakać i uciekać stamtąd) a drugie dziecko
      rodziłam z mężem w tzw. hoteliku do porodów rodzinnych i mój mąz był przy mnie
      aż do momentu wypisu ze szpitala. Bardzo bałam się właśnie tej samotności.
      Początkowo postanowiliśmy, że mąż nie będzie oglądał samego momentu wypierania
      dziecka na świat, ale kiedy przyszła ta chwila mąż nie chciał nigdzie iść bo
      miał ochote zostać i trzymać mnie zarękę. Ręka moja znajdowała się w pobliżu
      głowy i przy głowie też stał mąż. Całe widowisko w kolorze buraczków było z tej
      perspektywy nie do końca widoczne i wspominam ten poród naprawdę miło i mój mąż
      nie mdlał, nie słaniał się na nogach a za to ocierał mi z czoła krople potu i
      miał łzy wzruszenia w oczach i mówił że jestem dzielna a jak urodziła się nasza
      córka to był strasznie dumny. Podczas sszywania krocza gawędziliśmy sobie z
      położnymi i lekarzem. Położna umyła mnie i przebrała. Nie byłam ani odrażająca
      ani obsceniczna ani sflaczała. Czułam się naprawdę błogo (to po części zasługa
      dolarganu hehe). I ból był do zniesienia i ten wysiłek. Po urodzeniu córki
      zasnęłam naturalnie w wielkim spokoju, a mąż leżał z nią na łóżku obok i
      wiedziałam że moje dziecko jest w dobrych rękach. Myślę że nie ma co
      demonizować aspektu fizjologicznego porodu. Ważne jest też poczucie
      bezpieczeństwa, które daje obecność partnera. Czekam też na wypowiedzi panów
      którzy przy narodzinach dziecka byli i twierdzą że to jest straszne jak horror
      z Fredim Kruegerem itp. Czy są tacy? Bo może ja byłam w szczególnej sytuacji...
      nie wiem...
      • Gość: ojej do lu IP: *.co.uk 31.01.03, 16:55
        Gość portalu: lu napisał(a):

        > Ojej... Niektórzy to robią jednak z igły widły. Poród oczywiście jest krwawy
        i
        > jest mokro itp, ale bez przesady, wszystko to jest ludzkie i ta faza porodu
        > trwa ok. 15 minut

        BO widzisz najwiecej krzyku i widel robia tu te ktore jeszcze nie rodzily i
        niewiedza co jest wazne i co je czeka. Zmienia zdanie po porodzie.
    • Gość: Gość Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: 62.93.65.* 30.01.03, 10:58
      Czytam wypowiedzi niektórych Pań i zastanawiam się czy nie jestem jakiś
      upośledzony. Bo ja bardzo chciałbym uczestniczyć w takim wydarzeniu jak poród.
      Nie wyobrażam sobie pozostawienia żony w takiej chwili. I nie myślę, aby to
      była sytuacja trochę ładniejsza od robienia kupy. Na razie jesteśmy w tej
      pierwszej - przyjemniejszej części - robienia dzidziusia.
      Ale tak właściwie to ja chciałem troszeczkę off-topic. Chyba kobieta to
      rzeczywiście jest inny gatunek. Bo ja nie pojmuję jak można się w takiej chwili
      martwić o strój, fryzurę, brak makijarzu?! Czytam też coś takiego:
      <cytat>... zobaczyłam jej gigantycznej wielkości interes w sinoburaczkowym
      kolorze, taki rozdziawiony i pulsujący, to błeee. Nikt mi nie wmówi, że to
      piękne. Nie mam najmniejszego zamiaru fundowac takich widoków komukolwiek (poza
      personelem medycznym), a zwłaszcza mojemu mężowi. Wiem, wiem, on nie musi stać
      czy siedzieć vis-a-vis moich rozstawionych nóg...</cytat>
      Może któraś z Pań wyjaśni mi, jak to jest, że wolicie rozłożyć nogi przed obcym
      facetem/lekarzem + położne, czy inne takie osoby z obsługi + np. grupa
      studentów. I to Was nie krępuje? A obecność męża Wam przeszkadza. Ja tylko raz
      musiałem pokazać swoje "klejnoty" i było to dla mnie okropne, poniżające i w
      ogóle tragicznie się czułem. A u Was to ot tak hop-siup na "samolot", nogi
      szeroko i gotowe? Jak to jest, bo nie rozumiem... :-(
      Pozdrawiam wszystkie mamy (obecne i przyszłe).
      • Gość: km Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: sunserver:* / 212.244.59.* 30.01.03, 11:45
        życzę miłego robienia dzidziusia i tego co potem.
        Myślę, że nie brak fryzury czy makijażu jest najważniejszy. JA osobiście nie
        chciałam obecności męża, bo wiem, że byłabym zniecierpliwiona jego obecnością,
        poirytowana, że jak mnie coś boli to ktoś mnie dotyka czy do mnie gada. Tak jak
        bodajże Melassa chciałm się schować i być sama. MAłżonek nie nalegał. NA
        szczęście. Ale każda kobieta i każdy mężczyzna ma inne podejście. Np mnie mniej
        by przeszkadzała obecność męża w kluczowym momencie porodu, bo mało co mnie
        wtedy ochodziło poza wysiłkiem. Bardziej zaś by mi przeszkadzał przez ten cały
        obolały dzień. Natomiast moi znajomi zdecydowali, że mąż będzie do chwili
        ostatniej przed porodem, a potem wyjdzie (jak sam określił nie słuchac wrzasków
        i nie przeszkadzać). A kiedy piliśmy w pracy szampanka z okazji urodzenia się
        syna kolegi i jeden zapytał drugiego, i co, przecinałeś pępowinkę? To mi się
        wnętrzności podniosły, co za frenezja albo i turpizm. Rozumiem zrobić to, jak
        nie ma kto przeciąć, ale robić z tego jakiś rytuał??? Albo i fotografować (inny
        znajomy ma zdjęcia z przecinania pępowiny - co to otwarcie trasy
        siekierkowskiej czy co do cholery!). Taka jestem, cóż. Ale jeśli np. czyjaś
        żona uważa za normalne, że jej wnętrznościom ktoś robi zdjęcie, bo na nim jest
        widoczna ręka męża z nożyczkami, to ich sprawa. Mnie to zniesmacza. I tyle.
        Podobnie jak śmierdzą mi kupy obcych dzieci, własnego smrodek znoszę w spokoju.
        Ale rzeczywiście kobiety gatunkowo sa inne.
        Bo dla mnie argument, że razem robimy to i dalej razem jest co najmniej...
        A gdyby była taka sytuacja, że zajście w ciążę zależałoby od jakiegoś zabiegu
        na genitaliach mężczyzny (pisałeś, że pokazywanie tego jest okropnie
        wstydliwe), to chciałbyś, żeby żona patrzyła, jak obcy chłop czy baba grzebie
        Ci tu i ówdzie i trzymała Cię wtedy za rękę. JA między innymi dlatego
        poradziłam sobie ze stresem rozkładania nóg przed ginekologiem - niestety
        czasem trzeba dla zdrowia - ale nie chcę, żeby ,mnie przy tym mąż oglądał.
      • Gość: tipi Re: Do Goscia IP: 212.27.123.* 30.01.03, 14:43
        Gość portalu: Gość napisał(a):

        > Czytam wypowiedzi niektórych Pań i zastanawiam się czy nie jestem jakiś
        > upośledzony. Bo ja bardzo chciałbym uczestniczyć w takim wydarzeniu jak
        poród.
        > Nie wyobrażam sobie pozostawienia żony w takiej chwili. I nie myślę, aby to
        > była sytuacja trochę ładniejsza od robienia kupy. Na razie jesteśmy w tej
        > pierwszej - przyjemniejszej części - robienia dzidziusia.
        > Ale tak właściwie to ja chciałem troszeczkę off-topic. Chyba kobieta to
        > rzeczywiście jest inny gatunek. Bo ja nie pojmuję jak można się w takiej
        chwili
        >
        > martwić o strój, fryzurę, brak makijarzu?! Czytam też coś takiego:
        > <cytat>... zobaczyłam jej gigantycznej wielkości interes w sinoburaczkowy
        > m
        > kolorze, taki rozdziawiony i pulsujący, to błeee. Nikt mi nie wmówi, że to
        > piękne. Nie mam najmniejszego zamiaru fundowac takich widoków komukolwiek
        (poza
        >
        > personelem medycznym), a zwłaszcza mojemu mężowi. Wiem, wiem, on nie musi
        stać
        > czy siedzieć vis-a-vis moich rozstawionych nóg...</cytat>
        > Może któraś z Pań wyjaśni mi, jak to jest, że wolicie rozłożyć nogi przed
        obcym
        >
        > facetem/lekarzem + położne, czy inne takie osoby z obsługi + np. grupa
        > studentów. I to Was nie krępuje? A obecność męża Wam przeszkadza. Ja tylko
        raz
        > musiałem pokazać swoje "klejnoty" i było to dla mnie okropne, poniżające i w
        > ogóle tragicznie się czułem. A u Was to ot tak hop-siup na "samolot", nogi
        > szeroko i gotowe? Jak to jest, bo nie rozumiem... :-(
        > Pozdrawiam wszystkie mamy (obecne i przyszłe).




        ciesze sie ze napisales tak madry list. Na fragment listu poprzedniczki ktora
        zacytowales moge ci tylko odpowiedziec ze ja jako kobieta i zona z wieloletnim
        stazem malzenskim, zastanawiam sie zawsze jak takie relacje miedzy zonami i
        mezami funkcjonuja. Sa to uklady, bez pelnej wzajemnej akceptacji . Jak to
        moze na dlusza mete dzialac. To podobnie jak w Afganistanie kobiety zyja w
        swoim i mezczyzni w swoim swiecie, maja swoje problemy, swoje porody, .....
        • Gość: km do Tipi IP: sunserver:* / 212.244.59.* 31.01.03, 09:13
          No cóż pozostaje nam się spotkać na tym forum za parę lat i pogadać, jak
          funkcjonują małżeństwa, jeśli facet nie był przy porodzie, wedle Twojej teorii
          prawdziwa miłość i małżeński szacunek oraz porozumienie bez granic zakwitło po
          1994 r. bo bodejże od wtedy pojawiły się porody rodzinne. Wcześniej zaś panował
          u nas model afgański, no, no...
          Niedajboże zaś jak mąż do porodu nie dojedzie, bo jest w innym mieście/kraju to
          też oznacza, że małżeństwo straciło coś tak istotnego, że samo posiadanie
          dziecka nie ma sensu. Może podkolorowałam trochę, ale opowiadasz bzdury i tyle.
          • Gość: wiktoria21 Re: Do Km IP: w3cachem:* / 195.117.96.* 31.01.03, 09:53
            Gość portalu: km napisał(a):

            > No cóż pozostaje nam się spotkać na tym forum za parę lat i pogadać, jak
            > funkcjonują małżeństwa, jeśli facet nie był przy porodzie, wedle Twojej
            teorii
            > prawdziwa miłość i małżeński szacunek oraz porozumienie bez granic zakwitło
            po
            > 1994 r. bo bodejże od wtedy pojawiły się porody rodzinne. Wcześniej zaś
            panował
            >
            > u nas model afgański, no, no...
            > Niedajboże zaś jak mąż do porodu nie dojedzie, bo jest w innym mieście/kraju
            to
            >
            > też oznacza, że małżeństwo straciło coś tak istotnego, że samo posiadanie
            > dziecka nie ma sensu. Może podkolorowałam trochę, ale opowiadasz bzdury i
            tyle.

            ***
            Myslę,że Tipi chodziło o co innego.
            A mianowicie o to w jaki sposób jedna z forumowiczek opisała aż nazbyt
            dokładnie poród i do tego jak wtedy wyglądają jej części intymne.I Tipi miała
            rację pisząc,że skoro taka kobeta w ten sposób(tak wulgarny i obrzydliwy)
            odbiera poród - wydarzenie piękne,bo rodzi się nowy człowiek,to widocznie coś
            jest z nią nie tak i być może z jej małżeństwem też.
            Skoro obrzydza tą forumowiczkę poród...jakaś nienormalna.
            • fe_male Re: Do Km 31.01.03, 10:32
              Gość portalu: wiktoria21 napisał(a):

              skoro taka kobeta w ten sposób(tak wulgarny i obrzydliwy)
              > odbiera poród - wydarzenie piękne,bo rodzi się nowy człowiek,to widocznie coś
              > jest z nią nie tak i być może z jej małżeństwem też.
              > Skoro obrzydza tą forumowiczkę poród...jakaś nienormalna.


              Kobieto, nie kumasz. Przeinaczasz i nadajesz zupełnie inny sens temu co ta
              dziewczyna napisała.
              I jeszcze jedno, nie obrażaj na podstawie swojej durnej interpretacji innych
              osób.
              Pomyś jak wiele dla wyobraźni pozostawia fakt, że są kobiety, które towarzystwa
              w takiej chwili potrzebują, ba nawet filmują to, ile możnaby o nich
              naopowiadać. Nikt tego nie robi. Dlaczego? Bo to durne. Powstrzymaj się i Ty.
          • farsa Re: do Tipi 31.01.03, 10:18
            Gość portalu: km napisał(a):

            > No cóż pozostaje nam się spotkać na tym forum za parę lat i pogadać, jak
            > funkcjonują małżeństwa, jeśli facet nie był przy porodzie, wedle Twojej
            teorii
            > prawdziwa miłość i małżeński szacunek oraz porozumienie bez granic zakwitło
            po
            > 1994 r. bo bodejże od wtedy pojawiły się porody rodzinne. Wcześniej zaś
            panował
            >
            > u nas model afgański, no, no...

            mój kolega małżonek był przy porodzie Starszej. do porodu Młodszej dojechał
            chwilę za późno, już wrzeszczała, kiedy zjawił się na porodówce.
            naprawdę nie jest istotny fakt obecności ojca przy porodzie, choć niektórym
            kobietom towarzystwo męża może pomagać. pojmuję to [nota bene mnie strasznie
            drażniło - jadł czekoladę, kiedy ja zwijałam się z bólów].
            naprawdę istotne jest to, w jakis sposób mężczyzna towarzyszy kobiecie, kiedy
            dziecko juz JEST...
            nieprzespane noce.
            przewijanie noworodka siedem razy w nocy.
            spacery z maluchem, żeby matka mogła chwilę odsapnąć.
            a poród?
            zostawmy tę sprawę, ponieważ trwa chwilę.
            ważna jest reszta, która trwa daleko dłużej.
            • Gość: km Do farsy IP: sunserver:* / 212.244.59.* 31.01.03, 10:44
              To dlaczego większośc tak nie myśli???
              Mnie osobiście zirytowało, że Tipi dorabia ideologię do czyjegoś życia. Pisałam
              już kiedyś, że znajoma z radością obrzygała (sorry) małżonak w czasie porodu,
              za to, że ją boli, specjalnie w niego celowała, choć miała dużą asystę, wiem to
              od niej. Po co więc brać kogoś jako ofiarę naszej złości - a ta się pojawia,
              jak coś już za bardzo boli albo nie można akurat iść na spacer bo kroplówka KTG
              czy cholera wiec co jeszcze.
              JAk ktoś w porodzie widzi tylko piękno - jego sprawa. JA widzę fizjologię,
              która mnie nie przeraża, ale mam znajome, które przez swój brak akceptacji
              własnej fizyczności miały poważną traumę, że w ogóle były w szpitalu, coś z
              nich wylazło nie powiem, którędy, a jedna anwet uznała, że cesarka
              jest "higienicznejsza" niż poród i ona nie zamierza sapać jak wieloryb, bo to
              nieestetyczne (za to męża na salę zaprosiła, niech ogląda krojenie... tyle że
              lekarz odmówił). I nie posunęłabym się do snucia na podstawie porodu ocen o
              tym, jakiez to są udane lub nieudane małżeństwa.
    • inus Re: Inus mówi 31.01.03, 11:02
      Ja uważam,że nie wyobrażam sobie,że mogłabym w takim momencie być sama,zdana
      tylko na położne,które nie zawsze są zbyt miłe.
      Może ktoś powiedzieć,że jestem słaba psychicznie albo coś w tym stylu,ale
      bezpieczniej i lepiej czułabym się gdyby mój obecny narzeczony był przy
      mnie.Znamy się długo i wiem,że pomógłby mi bardzo swoją obecnością.
      Zresztą on chce przy tym byc,bo też chce zobaczyć jak jego malutki dzieciaczek
      przychodzi na świat.
      pozdr.
      • farsa Re: Inus mówi 31.01.03, 11:56
        inus napisała:

        > Znamy się długo i wiem,że pomógłby mi bardzo swoją obecnością.
        > Zresztą on chce przy tym byc,bo też chce zobaczyć jak jego malutki
        dzieciaczek
        > przychodzi na świat.

        w ekstremalnych sytuacjach rodzą się ekstremalne reakcje.
        moja znajoma przy porodzie z mężem, którego bardzo kochała i wciąż kocha [do
        dzisiaj są świetnym małżeństwem], reagowała w specyficzny sposób. kiedy chciał
        jej pomóc przy oddychaniu [wdech, wydech, wdech], trzymając za rękę i czule
        głaszcząc jej plecy, wrzasnęła na niego: "kurwa! spierdalaj już! mam dość
        wszystkiego!"
        urodziła zdrowe bliźniaczki.
        więc teoria teorią, praktyka praktyką, a fizjologia fizjologią.
        • drzazga1 Farsa :-), masz rację 31.01.03, 12:13
          farsa napisała:

          > w ekstremalnych sytuacjach rodzą się ekstremalne reakcje.
          > moja znajoma przy porodzie z mężem, którego bardzo kochała i wciąż kocha [do
          > dzisiaj są świetnym małżeństwem], reagowała w specyficzny sposób. kiedy
          chciał jej pomóc przy oddychaniu [wdech, wydech, wdech], trzymając za rękę i
          czule głaszcząc jej plecy, wrzasnęła na niego: "kurwa! spierdalaj już! mam
          dość wszystkiego!"

          Huhu, niezła kobitka, niech takiej spróbują położne wody nie podać....

          > urodziła zdrowe bliźniaczki.
          > więc teoria teorią, praktyka praktyką, a fizjologia fizjologią.

          A owszem, fizjologia fizjologią i nie ma co do niej teorii wzniosłych dorabiać.

          Właściwie nie powinnam się wypowiadać, bo nie rodziłam i jak na razie nie mam
          tego w planach :-), ale gdybym miała, to najchętniej jak Melassa urodziłabym
          sama :-), nie lubię tłumu dookoła, sam akt porodu mnie nie przeraża (a może
          powinien?), a co do obecności ojca dziecka - chciałabym, żeby umiał zająć się
          nim, kiedy już przyjdzie na świat - tak jak pisała Farsa. I tyle.
    • Gość: soja do tipi i wiktorii21 IP: *.acn.pl 31.01.03, 12:12
      Muszę niestety was rozczarować. Moje małżeństwo trwa już 7 lat i ma się
      świetnie. Powiem nawet, że coraz lepiej mimo, że mój mąż nie asystował mi przy
      porodzie, chociaż zgodnie z waszą logiką mogłabym powiedzieć, że pewnie dzięki
      temu ;-).
      Zastanawia mnie jednak, dlaczego z taką łatwością wysnuwacie bzdurne wnioski o
      czyimś życiu.
      W swoim poście napisałam wyłącznie o WŁASNYCH odczuciach. Nie oceniałam nikogo
      innego. Nie napisałam, że kobiety rodzące w obecności mężów, to zboczone
      ekshibicjonistki z zaburzeniami osobowości, bo tak NIE UWAŻAM. Każdy ma prawo
      wyboru. Wy natomiast bez najmniejszego oporu wydajecie wyroki. Że opis był
      dosadny? Tak ten film (to był film wiktorio) odebrałam. Takie było MOJE
      wrażenie. Ale jeżeli wam się to podoba, to wasza sprawa.
      • wiktoria21 Re:Soja 31.01.03, 12:21
        Gość portalu: soja napisał(a):

        > Muszę niestety was rozczarować. Moje małżeństwo trwa już 7 lat i ma się
        > świetnie. Powiem nawet, że coraz lepiej mimo, że mój mąż nie asystował mi
        przy
        > porodzie, chociaż zgodnie z waszą logiką mogłabym powiedzieć, że pewnie
        dzięki
        > temu ;-).
        > Zastanawia mnie jednak, dlaczego z taką łatwością wysnuwacie bzdurne wnioski
        o
        > czyimś życiu.
        > W swoim poście napisałam wyłącznie o WŁASNYCH odczuciach. Nie oceniałam
        nikogo
        > innego. Nie napisałam, że kobiety rodzące w obecności mężów, to zboczone
        > ekshibicjonistki z zaburzeniami osobowości, bo tak NIE UWAŻAM. Każdy ma prawo
        > wyboru. Wy natomiast bez najmniejszego oporu wydajecie wyroki. Że opis był
        > dosadny? Tak ten film (to był film wiktorio) odebrałam. Takie było MOJE
        > wrażenie. Ale jeżeli wam się to podoba, to wasza sprawa.

        ***
        Już napisałam,że źle się wyraziłam.Ale co do tego,że owa forumowaiczka w sposób
        wulgarny opisała poród nie zmienię zdania.Nigdy jeszcze tak obrzydliwej
        wypowiedzi nie widziałam.okropność...
      • Gość: tipi Re: do tipi i wiktorii21 DO SOJI IP: *.35.11.vie.surfer.at 31.01.03, 12:53
        Gość portalu: soja napisał(a):

        > Muszę niestety was rozczarować. Moje małżeństwo trwa już 7 lat i ma się
        > świetnie. Powiem nawet, że coraz lepiej mimo, że mój mąż nie asystował mi
        przy
        > porodzie, chociaż zgodnie z waszą logiką mogłabym powiedzieć, że pewnie
        dzięki
        > temu ;-).

        ::::::::::::Mozesz byc spokojna, niczym mnie rozczarowalas. Stazem malzenskim
        rowniez nie. Ani mnie to interesuje ani w czyms pomaga. Maja logoka jest tez
        calkiem O.K , jezeli chodzi o doswaidczenia zyciowe to zakladam a mozenskie to
        widze (7 lat) to chyba mam ich troche wiecej.



        > Zastanawia mnie jednak, dlaczego z taką łatwością wysnuwacie bzdurne
        wnioski czyimś życiu.

        ::::::::::czy moje wypowiedzi sa bzdurne to twoje subiektywne zdanie



        > W swoim poście napisałam wyłącznie o WŁASNYCH odczuciach. Nie oceniałam
        nikogo
        > innego. Nie napisałam, że kobiety rodzące w obecności mężów, to zboczone
        > ekshibicjonistki z zaburzeniami osobowości, bo tak NIE UWAŻAM. Każdy ma
        prawo
        > wyboru. Wy natomiast bez najmniejszego oporu wydajecie wyroki. Że opis był
        > dosadny? Tak ten film (to był film wiktorio) odebrałam. Takie było MOJE
        > wrażenie. Ale jeżeli wam się to podoba, to wasza sprawa.


        :::::::::dokladnie, moja sprawa jest miec wlasne zdanie i je mam jak rowniez
        prawo to ubrania go w slowa i wyslania na ekran
    • fe_male Czy nie uważacie, że dyskusja robi się trochę... 31.01.03, 17:08
      bez sensu.

      Tytuł wątku brzmiał: "Co myślicie..." a zaczął zmierzać w kierunku "Dlaczego
      uważam, że to czy tamto jest lepsze".

      Nie warto na wzajem się przekonywać i wydziwiać, że ktoś ma inaczej.
      Dlaczego nie dziwi nas, że jedni gdy boli ich głowa, chcą być po niej głaskani
      i zachowują się tak, żeby całe otoczenie o tym fakcie wiedziało, a inni wolą
      położyć się w ciemnym pokoju i mieć święty spokój, a tak jesteśmy zdziwieni
      tym, że jedni wolą z towarzystwem a inni nie.
      Ludzie różnie reagują na ból i inne mają potrzeby psychiczne i to ich sprawa co
      wybierają. Decyzja pozostaje w rękach konkretnych rodziców, w konkretnym
      przypadku - nad tym faktem nie ma co dyskutować.
    • kangur4 Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 31.01.03, 19:22
      Mam wrażenie, że wiele kobiet wymusza na ojcach swoich dzieci obecność przy
      porodzie, na zasadzie "widzisz, jaka jestem biedna i jak cierpię. To wszystko
      przez ciebie!. Pytanie, do czego to prowadzi?
      • Gość: Sławek Re: Męski punkt widzenia IP: *.chello.pl 31.01.03, 22:43
        Chciałbym przedstawić problem z punktu widzenia mężczyzny. Kobieta jest
        przygotowywana do porodu i pojawienia się dziecka przez hormony. Mężczyzna nie.
        mężczyzna musi psychicznie dojrzeć i się przestawić na pojawienie dziecka.
        Towarzyszyłem żonie w czasie drugiego porodu bo przy pierwszym dziecku nie było
        nas stać na wniesienie opłaty w szpitalu. Oboje twierdzimy, że różnica jest
        ogromna na korzyść porodu wspólnego. Lepsze podejście personelu do kobiety,
        bliskość męża -osoby najbliższej. Również dla faceta jest to ważne. Przy
        pierwszym porodzie upiłem się. Mimo że nie piję a wtedy nie piłem praktycznie w
        ogóle. Jest to tak duże przeżycie dla mężczyzny również że od tego czasu wcale
        się nie dziwię że czasami tak mężczyźni sobie radzą z tym stresem.
        To co najważniejsze w stosunku mężczyzny do swojej kobiety-żony to opieka nad
        nią i niesienie pomocy. Pomagając jej, będąc z nią w czasie porodu robi to.
    • charlota Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec 26.03.03, 12:36
      Ja jestem jak najbardziej za tym
      aby przynajmniej jeżeli o mnie chodzi był przy mnie ojciec mojego dziecka,
      w końcu dlaczego w takim momencie miałabym zostać sama?
      Jestem pewna,ze jego obecność
      będzie dla mnie bardzo pomocna
      przynajmniej psychicznie lepiej będę to znosić wiedząc,
      ze jest przy mnie najbliższa mi osoba i opiekuje się mną.
      Myślę,że to piękne przeżycie uczestniczyć
      w narodzinach własnego dziecka
      i dla mnie jest to naturalne,
      ze mężczyzna jest wtedy obecny.
    • Gość: Luke Skąd się biorą dzieci? IP: *.acn.waw.pl 26.03.03, 18:25
      Myślałam, i to, jak mi się wydawało,na solidnej naukowej podstawie, że do
      spłodzenia dziecka potrzebne są dwie osoby różnej płci. Ale chyba się myliłam.
      Bo skoro, wedle feministek, a także obowiązującego prawa aborcyjnego, ciąża
      jest wyłączną sprawą kobiety, a z wypowiedzi w tym wątku wynika, że poród
      również, to znaczy, że jednak koncepcja bociana jest tą jedynie słuszną.
      Ach, mężczyźni są tacy wrażliwi! Nie wolno pozwolić im aby zobaczyli swoje
      partnerki bez makijażu, spocone i przerażone. My, kobiety to co innego.
      Lekarze oglądają i obmacują najitymniejsze części naszego ciała, grzecznie
      odpowiadamy na ich pytania, za zadanie których komuś innemu dałybyśmy w pysk.
      Faszerujemy się hormonami żeby nie mieć dzieci i faszerujemy się, żeby je
      mieć. Co miesiąc krwawimy. Wiele z nas, mających problemy z płodnością, bez
      zastrzeżeń godzi się na rolę klaczy rozpłodowej poddawanej licznym
      eksperymentom. Ale mężczyźni są tacy wrażliwi, lepiej, żeby o tym wszystkim
      nie wiedzieli.
    • Gość: małgosia nawiasem mówiąc IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 12:02
      obecność ojca dziecka przy porodzie nie oznacza, że zagląda on matce dziecka do
      pupy i inne tego typu rzeczy. On po prostu jest. Służy radą, wsparciem, podaje
      wodę, ociera pot z czoła i opieprza pyskate położne (do czego biedna rodząca
      naprawdę nie ma siły)
    • Gość: Kasia Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 17:26
      A mój towarzysz - mąż był przy obu i (może to egoistyczne) nie wyobrażam sobie
      porodu bez niego. Dla mnie to wyjątkowo nudne i średnio przyjemne zajęcie, więc
      przynajmniej miałam z kim pogadać na początku. Z jego strony nie było cienia
      wahania, choć wiele razy o to pytałam. Poleca także tę formę swoim kolegom,
      więc chyba nie ma fatalnych skojarzeń :)
      • Gość: moboj Re: Co myślicie o porodzie w obecności ojca dziec IP: 62.233.250.* 11.06.03, 18:33
        mój ukochany nie wyobraża sobie, żeby nie mógł byc przy mnie, kiedy będę rodzić
        nasze dziecko. to dopiero odległe plany, ale często o tym rozmawiamy i jestesmy
        pewni, że w szpitalu będziemy razem.
Pełna wersja