gosica3
01.07.06, 16:32
to dla tego, iż nie mogę ułożyć sobie życia z ojcem mojego dziecka. Jesteśmy
już 10 lat ze sobą a ja kurcze czuje jakbym wciąż byłą zawieszona w próżni.
Przepraszam zaczęły się wakacje i muszę komuś się wygadać a nie chcę psuć
humoru znajomym. chodzi o to,że aż mnie dziś boli srece z żalu wielkiego.
Wszyscy mają wspólne problemy, borykają się razem ( małżeńswtwo) a ja nie
chcę dłużej nieść ciężaru jego decyzji. Od kiedy się poznaliśmy slyszę o jego
problemach finansowych o kredytach itd. Kiedy zamieszkaliśmy razem do niego
należalo opłacanie świadczeń ,ja utrzymywałam dom- jedzenie środki czystości
itd. Pojawiła się córka, dowiedziałąm się że mieszkanie jest zadłużone bo nie
opłacał, kurcze cały czas spłacal kredyty więc nie było na świadczenia.
Wyronał dług po mojej awanturze.Teraz od jakiegoś czasu opłącam świadczenia
wszystkie co pochłąnia calą moją pensję a z czego żyjemy? Ztego co mi da. A
przeciez mamy corkę. Ostanio nie zjadłam jajecznicy bo starczyło tylko dla
córki i dla niego. Powiedziałam kiedy zapytal dlaczego nie jej że nie mam
ochoty a prawda była inna. Uczciwie zarabiam i kurcze wszystkiego sobie
odmawiam .Czuję się faalnie. Kiedy rozmawaim z nim na ten temat mów że
przeciez to nie ja płace za te kredyty. A właśnie że ja. Bo ponoszę
konsekwencję durnych jego decyzji. Nie wyjedziemy razem na wakacje bo on nie
ma pieniędzy i tak w koło od 10 lat Jak żyć jak cokolwiek planować.Od
dziesięciu lat slysze że jeszcze trochę i będzie nam lżej i nie jest wręcz
pcieciwnie. Płakać mi się chce bo pracujemy, mamy dwie pensje a kurcze ladwo
co na życie starcza. Nie tak o sobie wyobrażałam . Dziękuję za "wysluchanie"
Ide się popłakać.