Zazdrosna...

06.07.06, 19:26
No wlasnie, jestem. Najlepszy przyjaciel mojego A. wlasnie obronil dzis
doktorat. Chlopak jest bardzo ambitny, ma wszystko poukladane, wrecz
perfekcjonista. Problem w tym, ze doktoranckie zaczynal z moim A.

A u nas nic, cisza. 70 stron pracy napisane. na reszte nie ma czasu, pomyslu,
nie wiem...

Szlag mnie trafia, bo ja takze jestem perfekcjonistka - jak cos ma byc
zrobione, ma byc zrobione. Moze nawet po trupach. Trudno.

A. strasznie sie cieszy ze M sie obronil, a mnie szlag trafia. Dzisiaj mamy
isc z nim swietowac. Jak widze, jak mojemu ciezko idzie pisanie i badania,
sama mam dosc (doktoranckie zaczynam w styczniu). Nie mam zadnego wzorca, za
to sama zaczynam miec watpliwosci -moze ja tez nie poradze sobie z tym wszystkim.

A temu M. wszystko wychodzi, rozumiecie??? Jak tak mozna? Ludzie przeciez nie
sa idealni - no moze z wyjatkiem niego. Zaraz chyba zaczne tego gwiazdora
nienawidziec, i moj A mnie zostawi bo to jego najlepszy przyjaciel.

Alez ja mu zazdroszcze, chyba zaraz zzielenieje...
    • athandavan Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:28
      Czy ja jestem podla? Dlaczego nie potrafie sie cieszyc jego szczesciem, tylko mu
      zazdroszcze??? Tak okropnie zazdroszcze.
      • ciupciak Re: Zazdrosna... 14.07.06, 13:30
        Jestes i podla i glupia. Wez sie k... za siebie, a swojemu powiedz to co
        napisalas tutaj. Jak cie kopnie w d.. to oboje bedziecie szczesliwsi. Jak
        napisze ten swoj doktorat to napisze. Nie mowiac o tym ze doktorat powiedzmy z
        fizyki kwantowej nie jest rownowazny doktoratowi z historii.
    • very_happy_woman Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:29
      athandavan napisała:

      > Alez ja mu zazdroszcze, chyba zaraz zzielenieje...

      A jestes blondynka? Bo podobno blondynkom ladnie w zielonym :)
      • cala_w_kwiatkach Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:48
        ej bez sensu, zachowujesz sie jak gowniara za przeproszeniem
        wez sie w garsc, chyba znasz swoja wartosc, to ze Twoj chlopak nie zdarzyl nie
        znaczy ze Ty tez nie dasz rady
        perfekcjonisci maja przerabane

        nie potrafisz sie cieszyc z sukcesow znajomych? a rodziny? wszystkim tak
        zazdroscisz? masz kompleksy?

        jak tak bedziesz patrzyla na ludzi to szybko stracisz przyjaciol


        • cala_w_kwiatkach Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:49
          aha i jeszcze jedno, ja tez znam kilku perfekcjonistow i nie zazdroszcze im
          sukcesow, bo ciezko na to pracuja wrecz ich podziwiam za wytrwalosc bo ja len z
          natury jestem

        • maretina Re: Zazdrosna... 06.07.06, 21:09
          ulegasz tytulomanii.
    • cala_w_kwiatkach Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:51
      potrzebujesz WZORCA?
    • cala_w_kwiatkach Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:52
      potrzebujesz WZORCA? a własne ambicje, plany, cele nie wystarcza aby sie
      starac? denerwujesz sie ze Twoj chlopak jest w tyle? ze nie jest tak doskonaly
      jak kolega? a rozmawialas z nim (z chlopakiem)? powiedz mu jak 'pieknie' to
      wszytsko widzisz, na pewno sie uraduje, ze ma taka wyrozumiala i szczera kobiete
      • telka_es Re: Zazdrosna... 06.07.06, 19:59
        ale fajnie ze potrafisz sie do tego przyznać i zdajesz sobie sprawę ze nie jest
        to pozytywna strona twego charakteru.... łatwiej ci bedzie to zwalczac....

        ja tez jestem z natury zazdrozne....
        jak to zauważam to az mi głupio czasami.... :p
    • cala_w_kwiatkach Re: Zazdrosna... 06.07.06, 20:01
      nie rozumiem jak mozna zazdroscic czegos, do czego mozna dojsc samemu
    • athandavan Przykro mi za te glupoty co wczoraj tu napisalam. 07.07.06, 10:55
      Ale na prawde bylo mi ciezko. nie wiem, zazdrosc jest okropna, to nie jest
      ciekawe uczucie jak radosc, czy spokoj. dlatego okropnie trudno mi sie bylo do
      niego przyznac. latwiej na forum - anonimowo - stalo sie i sie nie odstanie.
      dzieki telka_es, to zawsze lepiej wiedziec, ze ktos odczuwa cos podobnie... mnie
      sie wydaje, ze ludzie sa z gruntu dobrzy, i dlatego tak strasznie trudno sie
      przyznac do tych innych ludzkich uczuc.

      do cala_w_kwiatkach.
      na prawde nie zalezy mi na tytule a. raczej chodzi, ze ta cala rozgrzebana
      sprawa to takie nieustajace wyrzuty sumienia. to rzeczywiscie moze skutecznie
      uprzykrzyc zycie. ja juz bym wolala one way or the other, ale zeby przynajmniej
      bylo wiadomo, ze do przodu, ze zaczynamy cos nowego. doktorat to nie wszystko.
      do tego dochodzi praca nad projetkami, prowadzenie zajec na uniwerku. a. nie
      potrafi powiedziec nie swojemu pracodawcy, mehmooda stac bylo w pewnym momencie
      na doze zdrowego egoizmu zeby dokonczyc pisanie.

      wczoraj rzeczywiscie dlugo na ten temat rozmawialismy. przyznalam sie do moich
      obaw i okazalo sie ze a. je podziela. tez sie boi ze nie da rady, wkurzaja go te
      wszystkie docinki na uniwerku w stylu: teraz twoja kolej. ciezko byc 'tym
      drugim'. oboje cieszymy sie z sukcesu m., na prawde - ciezko na to pracowal.

      dzis bedziemy sie jednac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja