athandavan
06.07.06, 19:26
No wlasnie, jestem. Najlepszy przyjaciel mojego A. wlasnie obronil dzis
doktorat. Chlopak jest bardzo ambitny, ma wszystko poukladane, wrecz
perfekcjonista. Problem w tym, ze doktoranckie zaczynal z moim A.
A u nas nic, cisza. 70 stron pracy napisane. na reszte nie ma czasu, pomyslu,
nie wiem...
Szlag mnie trafia, bo ja takze jestem perfekcjonistka - jak cos ma byc
zrobione, ma byc zrobione. Moze nawet po trupach. Trudno.
A. strasznie sie cieszy ze M sie obronil, a mnie szlag trafia. Dzisiaj mamy
isc z nim swietowac. Jak widze, jak mojemu ciezko idzie pisanie i badania,
sama mam dosc (doktoranckie zaczynam w styczniu). Nie mam zadnego wzorca, za
to sama zaczynam miec watpliwosci -moze ja tez nie poradze sobie z tym wszystkim.
A temu M. wszystko wychodzi, rozumiecie??? Jak tak mozna? Ludzie przeciez nie
sa idealni - no moze z wyjatkiem niego. Zaraz chyba zaczne tego gwiazdora
nienawidziec, i moj A mnie zostawi bo to jego najlepszy przyjaciel.
Alez ja mu zazdroszcze, chyba zaraz zzielenieje...