nie wiem jak sobie dać radę???

07.07.06, 18:55
Miesiąc temu dowiedziałam się, że chłopak z którym zaczęłam sie spotykac ma
żonę. Myślałam, że sobie po tym nie dam rady wrócic do normalności, a jednak.
Dwa tygodnie temu poznałam innego meżczyznę a propos załatwiania spraw
służbowych. Na początku nie zwróciłam na niego uwagi, ale jednak ruszyło
mnie. I tak zapomniałam o tamtym. Dzis dowiedziałam się, ze prawdopodobnie ma
dziewczynę, no nic dziwnego zresztą bo jest fajny, a ja znowu zostałam sama i
odechciewa mi się wszystkiego. W tygodniu mam się z nim spotkac na podpisaniu
umowy, jak mi radzicie czy powinnam użyć swojej inteligencji i wdzięku
osobistego czy raczej dac spokój. Z natury jestem spokojna i nigdy sie z
takimi rzeczami nie wychylam, jednak za dużo razy byłam juz raniona i chce w
końcu troche odpocząć przy boku spokojnego faceta.
Nie wiem dlaczego jest ze mna tak jak jest, dlaczego nikogo nie mam, moze
dlatego, ze swoje uczucia lokuje w nieodpowiednich osobach, ale przecież mi
nic nie brakuje, jestem ładna, zadbana, dobrze wykształcona, mam dobra pracę,
a jednak chyba coś ze mna nie jest ok.
I teraz nie wiem jak zachowac sie gdy sie z nim spotkam, dac spokój czy
walczyc o swoje, chociaz spróbować. Może podzielicie sie swoimi opiniami na
ten tamat, moze w ten sposób poprawi mi sie humor bo mam naprawde kiepski.
    • lajton Re: nie wiem jak sobie dać radę??? 07.07.06, 19:00
      jesli chcesz drugi raz wejść do tej samej rzeki to tak. I co to znaczy "walczyc
      o swoje" w tym przypadku? przeca on nie jest Twoj:)
      • nati1981 Re: nie wiem jak sobie dać radę??? 07.07.06, 19:15
        pisząc "walczyc o swoje" miałam na myśli żeby dać sobie możliwość próby,
        możliwośc osiągnięcia własnego celu a nie tylko siedzenia i czekania az
        szczeście samo do mnie przyjdzie.
    • dziewczynazbagien Re: nie wiem jak sobie dać radę??? 07.07.06, 20:21
      wiesz co ja to nie jestem pesymistka. chociaż kurcze jestem bo do tej pory
      lokowalam uczucia tylko w nieodpowiednich osobach...whatever,ale załużmy że
      uzyjesz swoich kobiecych srodkow na sptkaniu a on nic ?poczujesz sie jeszcze
      gorzej. radze zachowac rozwagę,wydaje mi sie, że podczas spotkania wyczujesz
      sytuacje i zobaczysz na ile bedziesz sobie mogla pozwolić. pozatym głowa do
      gory, rok tem przezywalam to samo dwa raz trafilam z uczuciami jak kula w płot
      qurcze tak to czasem bywa.jestem pewna ze predzej czy poźniej trafisz na swoja
      druga polowke.ja nie mam juz naadzieje ale w sumie jest ok.pozdrawiam!
      • nati1981 Re: nie wiem jak sobie dać radę??? 07.07.06, 20:56
        wszystko inne mi się udaje ale z odwzajemniona miłością jakoś niezbyt ciekawie
        u mnie.
        Nie znam tej dziewczyny, nie wiem jak długo ze sobą są i czy wogóle jeszcze ze
        sobą są. Kilka razy rozmawialiśmy telefonicznie i za każdym razem było coraz
        milej, nie wiem czy to moze coś znaczyć. Wiem, że musze cos zrobić żeby później
        nie żałować i nie mysleć co by było gdyby albo a może jednak..., Nie wiem
        kompletnie jak to rozegrać.
        Czy ja tak dużo wymagam?
    • dziewczynazbagien Re: nie wiem jak sobie dać radę??? 07.07.06, 21:18
      nie wymagasz za duzo. po prostu chcesz byc szczesliwa a to zadna zbrodnia.w
      sumie próbuj, co tam. potem zawsze mozesz miec do siebie pretensje ze nie
      zrobiłas wszystkiego co mogłas.a tak...zycze powodzenia!
      ps FAJNIE MASZ ZE CI SIE WSZYSTKO UDAJE, U MNIE SAME WYBOJE DO WSZYSTKIEGO
      STOPNIOWO DOCHODZE CIEZKA PPACA, ALE NIE MAM ZLE.POZDR
Pełna wersja