pantoflarze - epidemia

IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:30
Mam do sprzedania opony zimowe. Dzwoni do mnie facet,
który po zadaniu wszystkich technicznych pytań mówi:
"No dobrze, muszę tylko jeszcze porozmawiać z żoną."

Czy to normalne? No, bo o czym on w końcu chce gadać z
szanowną małżonką? Albo kupuje te opony i git, ale mówi
"za drogo, dziękuję", ewentualnie "nie podobasz mi się
Pan z głosu, żegnam". Tak czy nie?

Nie pytam, czy kobiety lubią pantoflarzy, bo skoro ich
sobie takimi wyhodowały, to pewnie tak. Ale, Panowie,
na miłość boską! Czy idąc do toalety, też się
meldujecie żonom?

Przecież to bez sensu.

Poza tym, taki oljciec to chyba najgorsze, co może się
przytrafić dziecku (płci obojga).

Pozdrawiam

Panie i Panów (lub to, co z nich pozostało)
    • Gość: anE Re: pantoflarze - epidemia IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 03.02.03, 16:32
      może opony dla żony (samochodu) kupował?
      to akurat, co napisałeś, nie uważam za wskaźnik pantoflarstwa.
      kolega z pracy ostatnio mi powiedział, że taki facet pod pantoflem to kapeć.
      • Gość: kidslayer Re: pantoflarze - epidemia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:38
        i miał rację kolega z pracy. Co do opon - sądzę, że
        kupował te opony do ich wspólnego automobilu. Nie chodzi
        już o te głupie opony, ale o niezaprzeczalny chyba fakt
        niewieścienia facetów.

        pozdrawiam
        • Gość: anE Re: pantoflarze - epidemia IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 03.02.03, 16:44
          ludzie są różni, zarówno kobiety jak i mężczyźni są ulegli albo nie..
          ja np. z moim Ukochanym dość często się sprzeczam(y), chyba właśnie dlatego, ze
          ani jedno, ani drugie nie chce byc ulegle do konca. choc ja czasem lubie byc
          ulegla, bo on swietnie sobie radzi, tylko, ze zostalam wychowana na taka
          samodzielna i to wychodzi na kazdym kroku.. musze nad tym popracowac jeszcze.
          mamy za to przyjaciół (parę), gdzie facet woli być uległy, żeby się nie kłócić
          (nie dlatego, ze ma takie samo zdanie jak ona).. gdyby się postawił, ona by
          zażarcie walczyła o swoje i wygladaliby jeszcze 'gorzej' niz my..

          chyba to rzecz gustu, dogadania sie.. jak komu wygodnie - to jest ulegly albo
          nie.. i ponosi tego konsekwencje.
          • Gość: kidslayer Re: pantoflarze - epidemia IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.02.03, 16:56
            tak, ma Pani chyba rację. W końcu to indywidualna sprawa.
            Wszystko zależy od temperamentów i "umowy" pomiędzy
            partnerami.

            Ale ;)

            Czy fakt, że coraz częściej decyzje podejmuje "ona" nie
            jest symptomatyczny dla naszych czasów?
            • Gość: anE Re: pantoflarze - epidemia IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 03.02.03, 16:59
              myślę, że dzieje się tak, że ONA może to zrobić bez ponoszenia konsekwencji,
              np. prawnych i społecznych (jak wykluczenie, poniżenie, itd)..

              pozdr., wylatuje z pracy, w sensie - lece
    • stoprocentkobiety pantoflarstwo jest upokarzające 04.02.03, 12:53
      ...tak mi pryzszło do głowy po rpzecztaniu tytułu twojego posta, bo w kwestii
      treści: a może żona lepiej sie na tym zna faktycznie ;) (bywa).

      ale ja nie o tym.
      wyobraź sobie taką sytuację: facet jest z dziewczyną, i nie dość, że czadzieje
      dla niej do tego stopnia, że jest w stanie wstać o 7 rano,. kiedy ona łaskawie
      u niego zanocuje i odwieźć ją na wykłady (to w gruncie rzeczy miłe) kiedy
      wcześniej miał problem, jako zaoczny zwlec się z wyrka około południa.
      nic to. zakochany jest, niech wokół niej skacze.
      ale znosi pokornie, kiedy ona mówi do niego publicznie per: ty głupi chuju
      a wczoraj z kuchni dobiegło: wiesz co, ty to jesteś ciapa gościu, nawet
      kiełbasy równo nie umiesz pokroić.
      jako rasowa feministka poinnam sie chyba cieszyć, że ten męski podgatunek
      zawsze da się zrobić w trąbę, że zawsze da się ich upokorzyć, strasząc wizją
      odejścia, albo odstawienia od łoża (a kolega zwierza się nam, że jego luba
      rozważnie dawkuje rozkosze łóżkowe, i kiedy można z niej zedrzeć stanik, to już
      sukces nie lada)
      ale się nie cieszę.
      nijako mi w ustach.
      gdzie szacunek? nie do chłopaka jako takiego, ale do człowieka?
      ble.

      100%k

      --------------------------------
      siostra Czesława, mikrofon Jezusa :)
      • chateaux Re: pantoflarstwo jest upokarzające 04.02.03, 13:27
        Wyjątkowo zgadzam się z szanowną feministką.
    • pajdeczka Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 13:46
      Czy mógłby ktoś podać definicję pantoflarza, bo jakoś nie mogę wyobrazić kogoś
      takiego.
      • stoprocentkobiety Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:01
        pajdeczka napisała:

        > Czy mógłby ktoś podać definicję pantoflarza, bo jakoś nie mogę wyobrazić
        kogoś
        > takiego.

        moja osobista definicja:
        facet który bez szemrania wykonuje wszystko, co zamarzy się jego połowicy,
        wyzbywajac się przy tym, hm, czegoś w rodzaju godności. nie powiem, miło jest,
        kiedy mężczyzna poproszony o zrobienie obiadu, wyneisienie śmieci czy choćby
        zrobienie herbaty robi to bez większych protestów, ale kiedy patrzę na gościa,
        bez szemrania na hasło "głupi chuju, jedziemy do karfura a nie do tesko i nie
        kłóć się" zawraca samochód i pruje do kerfura, to chce mi się wymiotować.

        100%k
        • pajdeczka Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:08
          stoprocentkobiety napisała:

          >
          > moja osobista definicja:
          > facet który bez szemrania wykonuje wszystko, co zamarzy się jego połowicy,
          > wyzbywajac się przy tym, hm, czegoś w rodzaju godności. nie powiem, miło
          jest,
          > kiedy mężczyzna poproszony o zrobienie obiadu, wyneisienie śmieci czy choćby
          > zrobienie herbaty robi to bez większych protestów, ale kiedy patrzę na
          gościa,
          >
          > bez szemrania na hasło "głupi chuju, jedziemy do karfura a nie do tesko i nie
          > kłóć się" zawraca samochód i pruje do kerfura, to chce mi się wymiotować.
          >
          > 100%k
          >
          Poproszony o zrobienie obiadu? Poproszony o wyniesienie śmieci? Kurna, nikt
          mnie w domu nie prosi żebym posprzątała czy coś ugotowała, a herbatę to robię
          sobie sama. To jego obowiązek, kiedy jestem w pracy, zrobić dziecku obiad, albo
          wynieść śmieci. Właśnie dlatego zadałam to pytanie. Inną kwestią jest sposób
          odnoszenia się w związku do siebie. To jest wyłącznie kwestia kultury.
          Więc niech nikt mi nie mówi, że mój mąż jest pantoflarzem. Ma takie same prawa
          i obowiązki.
          W kwestii opon - a może opony ziomowe są tak wielkim wydatkiem, że musiał
          skonsultować z żoną. U mnie wszelkie zakupy ponad normatywne są sporym
          wydatkiem w budżecie. A ponieważ to ja robie zakupy, to ja prowadzę kuchnię i
          płacę rachunki, mam również prawo decydować o zakupie opon. Kropka.
          • matrek Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:27
            pajdeczka napisała:

            > wynieść śmieci. Właśnie dlatego zadałam to pytanie. Inną kwestią jest sposób
            > odnoszenia się w związku do siebie. To jest wyłącznie kwestia kultury.

            Nie tylko, także szacunku.
            • Gość: julka Re: Pantoflarz- a kto to taki? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 14:47
              A gdyby to kobieta dzwoniła w sprawie opon i rzekła "to ja się spytam jeszcze
              męża", to też kidslayer by się wściekał, że "pantoflara"?:)
              Co innego dać się zdominać, a co innego liczyć się ze zdaniem drugiego. Jeśli
              oboje małżonków wnosi dochody, to również oboje powinni mieć kontrolę nad
              przepływem gotówki. Logiczne. Nie wiem dlaczego niektórym myli się to
              z "pantoflarstwem". Dominacja nad małżonkiem przybiera czasem obrzydliwe formy,
              i to w wykonaniu obu płci, ale znam też takich, którym jest bardzo z tym dobrze
              i wygodnie. Często mają też świadomość, że bez swojego "kierownika" daleko by
              nie zaszli...
              • pajdeczka Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:50
                Gość portalu: julka napisał(a):

                > A gdyby to kobieta dzwoniła w sprawie opon i rzekła "to ja się spytam jeszcze
                > męża", to też kidslayer by się wściekał, że "pantoflara"?:)

                Nie, wówczas to byłoby prawidłowe zachowanie poddanej swemu panu i władcy.

                > Co innego dać się zdominać, a co innego liczyć się ze zdaniem drugiego. Jeśli
                > oboje małżonków wnosi dochody, to również oboje powinni mieć kontrolę nad
                > przepływem gotówki. Logiczne. Nie wiem dlaczego niektórym myli się to
                > z "pantoflarstwem". Dominacja nad małżonkiem przybiera czasem obrzydliwe
                formy,> > i to w wykonaniu obu płci, ale znam też takich, którym jest bardzo z
                tym dobrze
                > i wygodnie. Często mają też świadomość, że bez swojego "kierownika" daleko by
                > nie zaszli...

                I o to mi właśnie chodziło, tylko nie chciało mi się tyle pisać.
                Dziękuję koleżance bardzo a bardzo!
            • pajdeczka Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:48
              matrek napisał:

              > pajdeczka napisała:
              >
              > > wynieść śmieci. Właśnie dlatego zadałam to pytanie. Inną kwestią jest spos
              > ób
              > > odnoszenia się w związku do siebie. To jest wyłącznie kwestia kultury.
              >
              > Nie tylko, także szacunku.
              >
              Kultura i szacunek - te dwie cechy występują łącznie.
              • matrek Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:51
                pajdeczka napisała:

                > matrek napisał:
                >
                > > pajdeczka napisała:
                > >
                > > > wynieść śmieci. Właśnie dlatego zadałam to pytanie. Inną kwestią jest
                > spos
                > > ób
                > > > odnoszenia się w związku do siebie. To jest wyłącznie kwestia kultury
                > .
                > >
                > > Nie tylko, także szacunku.
                > >
                > Kultura i szacunek - te dwie cechy występują łącznie.

                Powinny, ale nie koniecznie tak jest. Można być kulturalnym, ale nie szanować
                kogoś.
          • stoprocentkobiety Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:40
            pajdeczka napisała:
            > >
            > Poproszony o zrobienie obiadu? Poproszony o wyniesienie śmieci? Kurna, nikt
            > mnie w domu nie prosi żebym posprzątała czy coś ugotowała, a herbatę to robię
            > sobie sama. To jego obowiązek, kiedy jestem w pracy, zrobić dziecku obiad,
            albo
            >
            > wynieść śmieci. Właśnie dlatego zadałam to pytanie. Inną kwestią jest sposób

            dobra, źle to ujęłam
            ale mnoej więcej o to mi chodziło. tylko, co innego kiedy ustalamy, że dzisiaj
            ty wynosisz śmieci a ja robię obiad a jutro odwrotnie (i tak dalej w każdej
            sprawie), czy ze on całkowicie przejmuje obowiązki domowe i w porządku, w
            różnych domach są różne układy, ale do egzekwowania od mężczyzny dodawanie słów
            cytowanych przeze mnie wcześniej - wcale nie potrzeba. a kiedy facet jeszcze
            słucha potulnie, to nie wiem, kto jest bardziej idiotą, on, czy jego żona

            > Więc niech nikt mi nie mówi, że mój mąż jest pantoflarzem. Ma takie same
            prawa
            > i obowiązki.

            właśnie. czy którejś kobeicie odpowiadałoby zawołanie: krowo, zrób mi herbaty?
            nie tylko kultura, także szacunek jest ważny

            100%k
            • matrek Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:50
              stoprocentkobiety napisała:

              > ..., to nie wiem, kto jest bardziej idiotą, on, czy jego żona
              >

              Zastanawiam się, czy jakaś kobieta jest szczęśliwa z pantoflarzem. Nie sądzę,
              prawdę mówiąc.
              • pajdeczka Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:53
                matrek napisał:

                > stoprocentkobiety napisała:
                >
                > > ..., to nie wiem, kto jest bardziej idiotą, on, czy jego żona
                > >
                >
                > Zastanawiam się, czy jakaś kobieta jest szczęśliwa z pantoflarzem. Nie sądzę,
                > prawdę mówiąc.
                >
                Nie wyobrażam sobie innego męża niż pantoflarz, aczkolwiek upieram się przy
                tym , że nie jest pantoflarzem tylko partnerem. I nadal jest mi obca ta
                definicja.
                • matrek Re: Pantoflarz- a kto to taki? 04.02.03, 14:57
                  pajdeczka napisała:

                  > matrek napisał:
                  >
                  > > stoprocentkobiety napisała:
                  > >
                  > > > ..., to nie wiem, kto jest bardziej idiotą, on, czy jego żona
                  > > >
                  > >
                  > > Zastanawiam się, czy jakaś kobieta jest szczęśliwa z pantoflarzem. Nie sąd
                  > zę,
                  > > prawdę mówiąc.
                  > >
                  > Nie wyobrażam sobie innego męża niż pantoflarz, aczkolwiek upieram się przy
                  > tym , że nie jest pantoflarzem tylko partnerem. I nadal jest mi obca ta
                  > definicja.


                  Możesz go nazywać jak chcesz - nazwa nie ma znaczenia, chodzi o mężczyznę bez
                  własnego zdania, bez własnej woli, bez konsekwencji, odrobiny stanowczości -
                  takie ... popychadło. Taka postawa nie ma absolutnie nic wspólnego z męskością.
                  • Gość: anE Re: Pantoflarz- a kto to taki? IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 04.02.03, 15:00
                    chyba chodzi Ci materku o ogólnie przyjęte normy, społecznie narzucone role..
                    kto powiedział, że męski znaczy odrobinę stanowczy? (zgadzam sie z Tobą, ale
                    pary traktujące się przeciwnie do przyjętych norm chyba nie są gorsze tylko
                    przez to, jeżeli im to nie przeszkadza)
                  • Gość: mmm Re: Pantoflarz- a kto to taki? IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 04.02.03, 19:42
                    dobrze to ujales - pantoflarz to mezczyzna bez wlasnej woli, popychadlo. przy
                    czym chcialabym uscislic, ze ja przez "wole" rozumiem wolnosc myslenia i
                    podejmowania decycji, nie samowolke i nieliczenie sie z cudzym zdaniem.
                    jednakze pozwole sobie zauwazyc, ze takie postawy przyjmuja niestety czesciej
                    kobiety, stajac sie kurami domowymi. i to jest rownie okropne bo znamieniem
                    czlowieka jest wlasnie wlasna wola. kto sie jej wyzbywa (czy jest k. czy m.)
                    rezygnuje ze swojego czlowieczenstwa. a kto chce zyc z kims takim - rezygnuje
                    z prawdziwego zwiazku na rzecz posiadania niewolnika.
            • Gość: anE Re: Pantoflarz- a kto to taki? IP: AWA1PRX* / *.chello.pl 04.02.03, 14:52
              chyba chodzi o to, ze uleglosc nie jest niczym zlym (k czy m), bo roznym
              ludziom jest z tym wygodnie i in. zyc nie potrafia ale zlym jest rządzenie,
              nakazywanie i traktownie drugiej os. bez szacunku, patologiczna sytuacja jest
              tez, kiedy 'ofiara' takiego traktowania nie mowi, co mysli, nie sprzeciwia sie,
              tylko na zwrot 'ty chuju'/'ty... cos tam' potulnie reaguje..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja