Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawiodłam

16.07.06, 16:00
Czy wy też na takie trafiacie? A była taka biedna, nieszczęśliwa, skrzywdzona
przez mężczyzn i cały świat, opowiadała cały czas o swoich problemach, cały
czas słuchałam jej zwierzeń, mnie nie dopuszczała do głosu, cały czas tylko
jej kłopoty, a ja słuchałam, mówiłam sobie: dziewczyna musi się przed kimś
wygadać, pocieszałam, pomagałam jak tylko mogłam. Wkońcu wzięłam biedaczkę
między ludzi bo taka niby samotna i co??? I właśnie nie mam faceta, tak owa
biedaczka podziękowała mi za pomoc. :-( Najważniejsze że teraz ona ma, teraz
mówi wszystkim jaka jest szczęśliwa, jaka zakochana, a ze mnie zrobiła wredną
wiedźmę. Dziewczyny strzeżcie się takich bidulek bo potrafią sporo w życiu
namieszać :-(
    • kalaruszek Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 16.07.06, 16:04
      "uważaj na przyjaciół, wrogów lepiej znasz" niestety zdarzają sie takie osoby. tez zawiodłam się parę razy. "przyjaciele" nauczyli mnie żeby byc w życiu egoistką.
      • skorpionica11 Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 16.07.06, 16:57
        tez nauczylam zyc egoistycznie
        Ale pamietaj jesli facet chcial by byc z toba to by nie lecial do
        innej .Widocznie nie zbyt jemu na tobie zalezało.


        kalaruszek napisała:

        > "uważaj na przyjaciół, wrogów lepiej znasz" niestety zdarzają sie takie
        osoby.
        > tez zawiodłam się parę razy. "przyjaciele" nauczyli mnie żeby byc w życiu
        egois
        > tką.
    • wbartus Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 16.07.06, 17:21
      a istnieje cos takiego jak przyjazn miedzy kobietami ?!
      • anulenka7 Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 16.07.06, 18:34
        Jeśli przyjaźń między kobietami nie istnieje, między kobietą i mężczyzną tez
        nie (bo przekształca się często w cos więcej) jaka przyjazn istnieje w takim
        razie? Może człowieka z psem? ;-)
        • searena Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 16.07.06, 19:10
          Tak, pies najlepszym przyjacielem człowieka ;) A miedzy kobietami istnieje, ale
          trzeba się tak dobrać aby miec różne preferencje co do facetów :)) Ja mam taką
          przyjaciółkę, jej faceci mi się nie podobaja i vice versa, i jest super. Nigdy
          się o żadnego nie pokłóciłyśmy a znamy się juz szmat czasu.
          • anulenka7 Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 16.07.06, 21:01
            A ja mialam kilka lat przyjaciela faceta i żadnym romansem sie to nie
            skonczyło, choć się lubiliśmy bardzo - więc jak widać można.
      • undyna Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 17.07.06, 20:50
        wbartus napisał:

        > a istnieje cos takiego jak przyjazn miedzy kobietami ?!

        Czyzby historia nie znała takich przypadków, że facet "przyjaciel" przejmie
        swojemu przyjacielowi kobietę, obawiam się, że wątpię;)
        pierwsze primo: nie generalizować!
    • miauka Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 17.07.06, 12:25
      Nigdy nie zawiodlam sie na przyjaciolce. Trzeba umiec wybierac sobie ludzi i
      byle kogo nie nazywac "przyjacielem".
      A co do faceta - jakis zalosny doopek.
    • oja83 Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 17.07.06, 19:33
      móiąc poważnie-najbardziej boję się bylych przyjaciol.Niestety wiekszosc ludzi
      sprawdza sie jedynie w nieszczesciu-latwiiej kogos pocieszac niz gratulowac
      sukcesu-taka jest prawda.
      zdecydowanie wole przyjaznie damsko-meskie
      • marry8 Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 17.07.06, 19:55
        Ja uwazam, ze lepszym przyjacielem jest facet.
    • kurka.mala Re: Przyjaciółka twój wróg, czyli znowu się zawio 17.07.06, 20:16
      Ja myślę, że to jest tak, że nikt na siłę nie chce Cię umieszczęśliwiać i
      przyjaciele nie stanowią zagrożenia sami w sobie, ale tak to już jest między
      ludźmi, że jest zawsze rywalizacja, bo mimo że ktoś Cię lubi, nawet bardzo
      lubi, nawet gdy wiele Ci zawdzięcza, to prawda jest taka, że dla każdego
      najważniejsze jest jego własne szczęście i nic w tym dziwnego. Gdyby Twoje
      serce nagle dla kogoś zabiło, tak, że nie potrafiłabyś sobie wyobrazić życia
      bez tej osoby i wiedziałabys, że twoje uczucie jest odwzajemnione, to mogłabyś
      poświęcić swoje szczęście dla czyichś złudzeń?? Przecież skoro wybrał ją, to
      albo rzeczywiście są dla siebie i tylko razem ze soba beda szczesliwi, albo po
      prostu to zwykly dupek ktory polecial na cos nowego i nie zalezalo mu na Tobie.
      Bądź przed soba szczera, i w jednym i drugim przypadku, co Ci po takim facecie,
      który albo Cię nie kocha, żyje w cierpieniu bo kocha inną i to z nia chce byc a
      ona z nim, jestescie w takiej sytuacji oboje nieszczesliwi, obotroje ;) nawet,
      albo jesli facet babiarz to stratą Twojego czasu byłoby z nim dalej życ i
      powinnas dziekowac tej "przyjaciolce" ze się dzieki niej od niego uwolnilas i
      przejrzalas na oczy. Tak bywa. Ja tez mam podobne przejscia, nie bede sie
      wdawac w szcegoly, ale generalnie, moja najlepsza wieloletnia przyjaciolka jest
      obecnie zona mojej najwiekszej i jedynej jak dotychczas milosci. I ja naprawde
      nie zycze im żle, mimo, ze rozstalismy sie w zlosci i nie odzywamy sie do
      siebie (oni do mnie, ja do nich). Mnie z tym chlopakiem nie wyszlo, ale jej
      tak, widze ze sa razem szczesliwi bo sa juz dlugo ze soba, slub wzieli mimo ze
      nie bylo ciąży, mieszkają razem. Nie ukladalo nam sie wiec sie rozstalismy,
      czasami milosc nie wystarcza do zbudowania trwalej relacji, widocznie ona byla
      mu w stanie dac to czego potrzebowal, a ja wiem ze i ja spotkam kogos dla
      siebie. A z przyjaciolmi trzeba ostroznie, najlepiej sobie wypracowac dsystans.
      Sa ludzie z ktorymi pomimo wad, lubie przebywac, te wady akceptuje i licze sie
      z ich konsekwencjami, jestem przygotowana na wszystko, ludziom nie mozna ufac
      bezgranicznie. Gdyby sytuacja sie powtorzyla, pozwolilabym odejsc znowu
      przyjaciolce z moim chlopakiem, to by znaczylo ze nie jestesmy dla siebi, ot
      co, nie ma czego zalowac, nie mozna zyc uczuciem nieodwzajemnionym.
Pełna wersja