stracić przyjaciółkę (długie)

17.07.06, 13:07
Miałam wspaniałą przyjaciółkę, z którą przyjaźniłam się od ponad 14 lat!
Zawsze mogłam jej wszystko powiedzieć, świetnie się rozumiałyśmy itp. Teraz
mi się wydaje,że to wszystko było tylko iluzją-że przez te wszystkie lata ta
przyjaźń "działała" tylko w jedną stronę-tzn. np. jak ją chłopak bardzo
skrzywdził, ona wysłała mi smsa, a ja się zwolniłam z pracy i przyjęchałam z
nią posiedzieć! Ale jak już parę miesiecy później podobna sytuacja mnie się
przytrafiła, to wsadziła mnie po prostu do autobusu (choć byłam nieźle
zapłakana, gadałam straszne głupoty i byłam pijana)-nie pamiętam nawet jak
dotarłam do swojego domu... A ona potem przez parę dni nawet nie wysłała mi
smsa z zapytaniem jak się czuję!!!
Ona rok temu poznała faceta-jak sama twierdzi takiego na całe życie-odtąd
kompletnie mnie olewa! Umawia się czasem na wieczór na konkretną godzinę, po
czym jak już dawno powinna być na miejscu wysyła smsa,że nie przyjdzie (jak
sie poźniej okazuje,bo chłopak u niej cały dzień siedział-jakby nie mogła
mnie wcześniej uprzedzić). Na smsy odpisuje w najlepszym wypadku po dniu,
dwóch. Spotkać się ze mną nie ma czasu-choć w zasadzie nic takiego nie robi
(poza spędzaniem całych dni z nim). Nie pracuje, studia przerwała... Ja do
niego nic nie mam-nawet go lubię. O tym,że jej zachowanie mi się nie podoba
mówiłam jej już kilkanaście razy-ale jak grochem o ścianę! Ona ma mnie po
prostu gdzieś!! Choć oczywiście tego nie powiedziała...
Ja już nie wiem, czy mam coś robić, czy dać sobie spokój...
Stracić przyjaciółkę (jeśli nią kiedykolwiek była) to mocniej boli niż jak
się straci partnera:/
    • skorpionica11 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 17.07.06, 13:15
      Jak widac nigdy nie byla twoja "przyjaciólka" tylko ty uznałas ze ona jest ci
      bliska,bo on wrecz przeciwnie.Albo ona niezna słowa "przyjazn".Dla mnie to
      słowo wiele znaczy wiec ja nigdy go nie uzywalam.Tylko najwyzej mialam/mam
      znajomych ,kolegów lub koleznaki.
      Olej ja nie dzwon do niej zapomnij,a jesli ona kiedys bedzie potrzebowala
      pomocy to zrób tak samo jak ona robila,gdy ty potrzebowalas wsparcia.



      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40669
      • takasama1 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 17.07.06, 13:23
        Już od około półroku próbuję jakoś zapomieć o tym-nie przejmować sie tym-ale
        teraz czuję,że zostałam sama zupełnie (nawet jeśli zawsze byłam sama-to wówczas
        wydawało mi się,że jest ktoś na kogo mogę liczyć-a teraz okazało się,ze nie ma
        takiej osoby)! :(
        • miauka Re: stracić przyjaciółkę (długie) 17.07.06, 14:04
          Hej, kazde rozstanie jest smutne, ale chyba nie pozostaje Ci nic innego, jak
          olac "przyjaciolke" i poszukac sobie innej. To jest mozliwe, choc nielatwe, bo
          przyjazni nie znajdziesz po 5 minutach.
          Mialam podobny przypadek: moja "przyjaciolka" zrobila tzw. kariere oraz wyszla
          za maz i okazalo sie, ze jestem dla niej za cienka (finansowo i towarzysko). Tez
          bylo mi smutno, czasem tesknie za nia, ale co zrobic :-(
    • aserath Re: stracić przyjaciółkę (długie) 17.07.06, 14:27
      takasama1 ja cie doskonale rozumiem, mam zblizoną sytuacje, to łątwo powiedziec
      wez i zapomnij, a zrobic wcale nie latwo :( Tak naprawde przeplakalam przez nia
      wiecej niz [przez wszsytkich facetow razem wzietych :( tak to wlasnie bywa ze ty
      dajesz a wzamian gów.... dostajesz :( Trzymaj sie jakos, chociaz wiem ze to
      cholernie cholernie boli. I zapewne nigdy nie przejdzie.
    • ciarna_87 ehh nieciekawie 17.07.06, 14:41
      jedynym rozwiązaniem wydaje mi sięznaleźć sobie nową koleżankę bo przyjaciółka
      może stać się z czasem, znajdź sobie jakieś hobby i nie przejmuj się tamtą.
      POza tym nie da się cały czas spędzać tylko we dwójke keiwdyś atęskni a wtedy
      zobaczy że to ona zostałą sama
      • mozambique Re: ehh nieciekawie 17.07.06, 14:51
        jak widac, wszystko to wina tych parsyzwych sms-ów

        a tak serio, to o przyjacioł trezba dbać ,
        • takasama1 Re: ehh nieciekawie 17.07.06, 15:41
          Właściwie to mam jeszcze jedną przyjaciółkę-byłyśmy koleżankami już od paru
          lat. Ktoś z jej bliskich popełnił jakiś czas temu samobójstwo-ja starałam się
          jej wtedy jakoś pomóc i zbliżyłyśmy sie do siebie:) Ale ja jestem teraz juz nie
          taka ufna jak byłam!! Jakoś nie jestem w stanie już uwierzyć,że taka prawdziwa
          i szczera przyjaźń jest możliwa.
          I znalazłam sobie hobby,żeby się czymś zająć-w zasadie to nie hobby-
          postanowiłam się zabrać ostro za angielski-pod tym względem zrobiłam
          niesamowite postępy:)
          Może taka prawdziwa przyjaźń nie istnieje...
    • deodyma Re: stracić przyjaciółkę (długie) 17.07.06, 22:51
      daj sobie spokoj. ona nigdy nie byla twoja przyjaciolka.
    • evel86 mam to samo 17.07.06, 23:33
      jestem akurat w tej samej sytuacji, przychodze czasem do jej mamy, ale jak ja
      widze to od razu ide do domu, bo serce mnie boli kiedy ja widze :( masz racje-
      stracic przyjaciolke to gorsze niz stracic partnera, bo wieloletniej przyjazni
      juz nowej nie bedzie... moja tez odwrocila sie ode mnie po poznaniu faceta,
      dzisiaj powiedziala ze wpadnie do mnie ale oczywiscie sie nie pokazala, nic nie
      napisala...juz sie przyzwyczailam, olewam to jak moge. jej mama tez jest raczej
      po mojej stronie, a jej male siostry powiedzialy mi ze karolina mowi w domu ze
      jestem glupia, ze nie chce jej sie do mnie isc, bo co bedzie u mnie robic
      itp... boli, bardzo boli, czasem nawet placze z tego powodu, bo juz nie moge :(
      dobrze ze mam chociaz chlopaka, nie jestem tak bardzo samotna, ale to nie to
      samo co przyjaciolka! ja chcialam dla niej zawsze jak najlepiej, a ona miala
      mnie gdzies!

      jesli chcesz podaj swoj nr gg, albo napisz maila.

      • aserath Re: mam to samo 18.07.06, 08:24
        dokladnie chlopak to nie to samo co przyjaciółka.
        Evel, ile razy ja zapraszalam ta moją "przyjaciolke" do siebie - gó..! Jak juz
        musze ja do niej jechac. No ale ile mozna Ile mozna! Przecie z to powinno byc-
        czasem u mnie , czasem u8 ciebie. A cholera jasna jej zawsze u mnie nie
        pasuje!!! Bo- remont pokoju - kot - facet - zakupy - facet ma wolne jada do jego
        rodzicó - wfacet ma wolne ida na zakupy - facet sie z nia poklocil i ona go nie
        moze zostawic - wlasnie zaczela malowac pokoj - facet akurat jest dla niej mily
        i cos tam robia

        boze, To jeszcze gorzej wyglada jak to sie napisze niz jak to sie slyszy. :(
        Znowu chce mi sie ryczec :(
        • takasama1 Re: mam to samo 18.07.06, 11:30
          Nic tak nie zmienia widać "przyjaźni" jak pojawienie się faceta!! Ja nigdy nic
          do jej chłopaka nie miałam-nie podoba mi się, za dużo grymasi, ma humorki-ale
          ogólnie sympatyczny chłopak. To strasznie przykre, że dopóki była w
          różnych "mniej poważnych" związkach to ja jej byłam potrzebna-a teraz po prostu
          wymieniła mnie sobie na niego-i ja się jej stałam zupełnie niepotrzebna!!
          Zresztą o tym też jej mówiłam-na co mi powiedziała, że nie czuje się winna-
          życie tak się ułożyło!!! Tyle, że na to życie to akurat ma ona jakiś wpływ:/
          Mi może też dlatego jest ciężko, że faktycznie zostałam zupełnie sama!! Nie mam
          chłopaka. Czuję się jak towar odstawiony na półkę i na tej półce zalegający!!
          Jak mi to kiedyś kolega powiedział: "Atrakcyjna dziewczyna jak chodliwy towar-
          nigdy nie zalega na półce!!" Facet się znudził-odstawił mnie na
          półkę, "przyjaciółka" też :(
          w sumie to przestałam chodzić na imprezy-w ogóle wychodzić-więc szybko nowego
          chłopaka z pewnością nie poznam:( Ale tak własciwie to praktycznie wszystkie
          koleżanki i znajome kogoś mają,więc właściwie nie miałabym nawet z kims pojść
          na imprezę:/
    • safrane1 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 18.07.06, 12:14
      To raczej nie była przyjaźń. Sama przechodziłam przez coś takiego więc wiem, że
      czas leczy rany. A potem spotkałam wiele osób, co do których nie używam
      słowa "przyjaciel", ale mogę na nich po prostu liczyć. Tak więc głowa do góry.
    • aserath Re: stracić przyjaciółkę (długie) 18.07.06, 12:30
      widzisz takasama tak to jest z takimi pseudoprzyjaciołkami. Przerąbane. Tylko
      ze ja tego jej faceta nie za bardzo trawie - pomiata nią na wszystkie strony a
      ona sie głupia daje. Ale cóż - jej sprawa.
      Jezeli nigdzie nie wychodzisz faktycznie ciezko bedzie ci poznac kogos nowego.
      Chociaz powiem ci ze jak sie wychodzi to tez nie jest latwiej. Z facetem jak
      poznasz to wiadomo - albo cos bedzie,albo nie bedzie. A z babami nie wiadomo. Bo
      ja o niby podejsc i powiedziec - czesc spóbujmy sie zaprzyjaxnić? Nie da sie!
      A w dodatku mam to samo co ty - widze wokól juz takie babskie pary przyjaciółek
      i wiem (choc za zadne skarby nie powinnamtak mysleć) ze jestem na straconej pozycji.
      Ją już sobie odpusciłam. Inne przyjaźni już nie szukam. Trudno. Bede miec same
      koleżanki :(
      • takasama1 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 18.07.06, 13:45
        Nie wydaje mi się,żeby on nią pomiatał... wprawdzie kazał jej zakonczyć
        znajomość z jednym z jej bliskich kolegów (był zazdrosny, choc na 100% wszyscy
        wiedzą, że ten kolega jets gejem) i ona zakonczyła tę znajomość! Ja uważam, że
        nie powinna był wtedy tego robić!! tymniemniej wątpie, żeby teraz jej zabronił
        sie ze mną widywać-sama po prostu nie chce!!
        Mam jakieś koleżanki, znajome-ale z nimi nie mogę pogadać tak od serca:/
        A nasza przyjaźń nie zawsze tak wygladał-kiedyś, zanim go poznała, było
        zupełnie inaczej-może nie kryształowo, ale dobrze! Ale odkąd są razem-to ja na
        bocznicę...
        Przyzwyczajam się do tej sytuacji już z 10 miesięcy:/ i nadal jakoś nie mogę
        się przyzwyczaić:(
      • edytas9 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 23.07.06, 20:53
        Przyjaźń w moim życiu ma ogromne znaczenie.Miałam przyjaciółke przynajmniej ja
        tak myslałam ale jak poznała faceta to juz jakos o mnie zapominała.Przypominała
        sobie o mnie jak chłopak jakos nie miał dla niej czasu, ale ja nie mam zamiaru
        być "wyjściem awaryjnym". A wiec traktuje ją tak jak ona mnie, i chyba teraz
        ona szuka ze mną kontaktu takiego jak dawniej ale z mojej strony juz tak jak
        kiedyś nigdy nie będzie bo takich rzeczy nie zapominam.Pozdrawiam
        • bajlandia1 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 23.07.06, 21:33
          edytas9 napisała:

          > Przyjaźń w moim życiu ma ogromne znaczenie.Miałam przyjaciółke przynajmniej ja
          > tak myslałam ale jak poznała faceta to juz jakos o mnie zapominała.Przypominała
          >
          > sobie o mnie jak chłopak jakos nie miał dla niej czasu, ale ja nie mam zamiaru
          > być "wyjściem awaryjnym". A wiec traktuje ją tak jak ona mnie, i chyba teraz
          > ona szuka ze mną kontaktu takiego jak dawniej ale z mojej strony juz tak jak
          > kiedyś nigdy nie będzie bo takich rzeczy nie zapominam.Pozdrawiam


          Podobnie czuję sie jeśli chodzi o moją przyjaciółkę. Znamy się ponad 20 lat ale
          do dnia ślubu nie dane byłoby mi poznać jej chłopaka (chodzili kilka lat). Inna
          wspólna koleżanka też nie została mu przedstawiona. Najlepsze jest to, że
          gdybyśmy miały mężów to myślę, że na bank byśmy się poznali z jej facetem, ale
          że byłysmy wolne to chyba dlatego koleżanka odstawiła nas na tor boczny (innych
          swoich znajomych tak nie separowała od chłopaka). Bardzo dziwnie sie czuję w tej
          sytuacji.
          • takasama1 Re: stracić przyjaciółkę (długie) 24.07.06, 13:28
            Ja już nie wierzę w przyjaźń pomiędzy kobietami-jestem kobietą, ale ostatnio
            nie rozumiem innych kobiet-dlaczego się tak irracjonalnie zachowują! To że ma
            chłopaka, męza, narzecoznego to nie znaczy, że ze mną się nie może
            przyjaźnić/widywać! Przecież jej tego chłopaka nie odbije!!! Jeśli widzi we
            mnie potencjalne zagrożenie, to widać na prawdę mnie nie zna-bo nigdy bym nie
            odbiła faceta koleżance/przyjaciółce!!

            Wczoraj ponad godzinę gadałam przez telefon ze swoim "niedoszłym byłym"-że też
            jemu się chce słuchać co ja opowiadam o swoim życiu, swoich problemach itp. I
            dzwonić do mnie z Dublina, podczas gdy jej nie chce się nawet smsa wysłać!! W
            sumie z całkiem mi obcym kolesiem dogaduje się lepiej niż ze swoją najlepszą
            przyjaciółką! Ona nas ze sobą poznała, ale też przez nią nas związek nigdy na
            trwałe nie zaistniał!
Pełna wersja